Paradygmat rozwoju

Niesamodzielność Unii Europejskiej jest wynikiem braku wielkiej europejskiej idei!

 Niesamodzielność Unii Europejskiej, tak dotkliwa i tak porażająca w skutkach dla Unii i jej państw członkowskich jest wynikiem braku wielkiej europejskiej idei. Głównym winnym są Niemcy, ponieważ jest im dobrze tak jak jest i nie robią niczego, żeby zmobilizować inne bogate zachodnie kraje do zintensyfikowania prób integracji. Niestety jednak, trzeba Niemcom oddać słuszność, bo zbyt wiele by nie zwojowały, gdyż skala rozkładu myśli europejskiej na zachodzie jest porażająca. Pod pewnymi względami w percepcjach zwykłych obywateli i polityków Unia na Zachodzie dla tych ludzi się skończyła i nie tylko, że nie rozumieją po co ona istnieje, ale jeszcze odbierają ją tylko jako koszt i balast. Jest to niestety wynik złej polityki informacyjnej Unii Europejskiej i braku zespolenia polityki informacyjnej rządów krajowych z takową w wykonaniu unijnym.

Unia dzisiaj nie istnieje dla przeciętnych obywateli, nie widzą z niej korzyści – jeżeli tylko nie są rolnikami lub rybakami. To prawdziwy problem, ponieważ bez względu na to jak olbrzymie by nie było zaangażowanie finansowe lub organizacyjne Unii Europejskiej w dowolny fragment przestrzeni europejskiej – będzie to niedostrzegane przez zainteresowanych, dla których Unia to zawsze przede wszystkim koszt. Problem bierze się z tego, że nie ma żadnych łączników pomiędzy administracją unijną, czy też nawet Parlamentem Europejskim a zwykłymi obywatelami. Generalnie do Brukseli, jeżeli nie ma się pieniędzy na dużą firmę lobbingującą – nie ma po co jechać, ponieważ sposób załatwiania tam spraw przerasta już nawet standardy Bizancjum z czasów pełnej świetności. Jeżeli ciężko jest cokolwiek załatwić będąc rządem kraju członkowskiego, to czego w Brukseli ma szukać obywatel? Jeżeli Unia Europejska ma przetrwać próbę czasu, to musi się zmienić i to bez względu na to, jak bardzo rządy narodowe będą przeciwne jakimkolwiek kompetencjom Komisji.

Jednakże największym, najbardziej porażającym błędem jest brak wielkiej europejskiej idei, której po prostu nie ma i ludzie nie bardzo wiedzą w jakim kierunku to wszystko zmierza. Nie ma dyskusji wewnątrzkrajowej, nie ma dyskusji paneuropejskiej – nikt tak naprawdę nie wie, czym ma stać się Unia i nie ma się co dziwić, że ludzie nie tylko nie chcieliby dla niej umierać, ale nie chcą na nią płacić podatków.

Pomijając prymitywizację społeczeństw zachodu ogłupianych już kolejne pokolenie przez tabloidy i papkę para-kulturową, musimy brać poprawkę na fakt, że ci ludzie naprawdę nie muszą rozumieć złożoności środkowoeuropejskich zależności i relacji, żeby zjeść lunch w swoich pobliskim klubie. Problem Zachodu polega na tym, że ma się zbyt dobrze i nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy swoim dobrobytem a zaangażowaniem czynników zewnętrznych. W związku z powyższym zaczynają się pojawiać poglądy o braku potrzeby dalszego rozwijania idei Unii Europejskiej, bo to co jest w mniemaniu większości – wystarczy. W praktyce bowiem w zachodniej dyskusji o rozwoju społeczno-gospodarczym, cały czas wtłacza się studentom do głowy wiedzę na temat powołania Unii, argumentując na temat korzyści handlowych – wspólny rynek itd. Kwestie polityczne funkcjonowania Unii, nie mówiąc już o jakichś aspiracjach szerszych związanych z potęgą Euro i konsekwencjami z tego wynikającymi dla Unii. W efekcie, dla przeciętnego mieszkańca zachodnich krajów Unii, jej funkcjonowanie po stronie pozytywów to, co najwyżej wygoda korzystania ze wspólnej waluty I NIC WIĘCEJ.

Za braki pracy u podstaw płacimy spoistością Unii oraz jej gotowością do działania w razie kryzysów i problemów międzynarodowych. Unia Europejska to nie są Stany Zjednoczone, chociaż nasz potencjał jest większy – nie mamy takich możliwości oddziaływania i takiej pozycji międzynarodowej. Wynika to z braku umiejętności znalezienia efektywnej formuły politycznego zjednoczenia i zarządzania Wspólnotą. Ten stan nie może trwać dłużej, ponieważ z przejściowego zamieni się w entropię! Zawsze tak było, że sprawy niedokończone – rozpadają się, normalne prawo ciążenia, kawałek po kawałku odpada.

Gdybyśmy mieli w Europie – wielką europejską ideę, to takie chore akcje, w istocie szkodliwe dla spraw europejskich jak niepotrzebne i bezprawne sankcje nałożone na Federację Rosyjską nie miałyby miejsca. Unia byłaby w stanie wyrażać własny interes, którego elementem w ramach polityki wschodniej jest – być tak blisko z Rosją jak się tylko opłaca! Kwestia ukraińska nie powinna była być tutaj problemem, tylko została źle rozegrana w sposób konfrontacyjny przez element ksenofobiczny – zgodnie z logiką podpalaczy pokoju międzynarodowego z pewnej dawnej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami. Europa właśnie dzięki Ukrainie może sobie przypomnieć, jak cenny jest konsensus, porozumienie, dialog, dystans do spraw, itd.

Nigdy nie wyjdziemy z dołka jakim jest stan obecny Unii Europejskiej, jeżeli nie zdecydujemy się na wzmocnienie instytucji europejskich, a może to mieć właściwe miejsce tylko i wyłącznie poprzez co najmniej konfederalizację poszczególnych państw w większą całość. Szczegóły trzeba pozostawić ekspertom, liczą się jednak zmiany, bez nich nadal będziemy przedmiotem a nie podmiotem w wielkiej grze politycznych supermocarstw.

5 komentarzy

  1. Gorzka ale prawdziwa analiza…
    Dodam że bez pozbawienia wpływu USA na kształtowanie opinii publicznej w Europie i bez jakiegoś oderwania się od ich wpływu na gospodarkę Europy – nie mamy szans!
    Szczerze mówiąc bez oparcia się Europy o współprace gospodarczą z Sojuszem Celnym oraz ogólnie biorąc “Azją” jako przeciwwagą USA nic nie możemy zrobić…

  2. inicjator_wzrostu

    Nie podoba mi się idea: “konfederalizacji poszczególnych państw UE”.
    Oznacza to rozpad np. Polski na księstwa i ich inną konfigurację z obecnymi sąsiadami, którzy chętnie te NOWE i WOLNE księstwa wchłoną.

    Nową ideą dla mieszkańców UE mogłaby być OBYWATELSKOŚĆ jej mieszkańców …

    Sami widzimy że nic innego nie ma pod ręką, bo w UE nadal podmiotami są PAŃSTWOA i URZĘDY – a nie OBYWATELE Unii.

  3. Organizacja UE przypomina potrosze sytuację wielkiego Rzymu. Rzym zagarnął prawie całą Europę, część Azji i Afrykę pólnocną i udławił się tymi podbojami, ponieważ senatorzy Rzymu myśleli nadal kategoriami swoich włości,zresztą nikt wtedy nie myślał inaczej. Gubernatorzy poszczególnych prowincji (tacy jak obecni premierzy , z tą różnicą ,że tamci byli przywożeni z Rzymu, a obecni są wybierani w wyborach)dbali tylko o pomnażanie swojego majątku. Różnic pomiędzy starożytnym Rzymem a obecną UE nie jest znów tak wiele , ale wybaczcie w dzisiejszy wieczór mam co innego do roboty. Życzę wszystkim odwiedzającym portal wszystkiego co sobie tylko zamarzą w tym nadchodzącym 2015 roku.

  4. Jak zrobić globalną, świecką religię, czyli
    X PRZYKAZAŃ KOŚCIOŁA POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI.

    Przykro mi ale nie możemy publikować cudzej twórczości bez licencji! proszę szanować cudze prawa autorskie! Serdecznie pozdrawiam Web. Józ.

    • @ Admin
      tekst jest mojego autorstwa (i nie jest twórczością sensu stricte a publicystyką do darmowego rozpowszechniania)
      Pozdrawiam

      A TO PROSIMY O KONTAKT Z REDAKCJĄ CELEM JEGO LEGALNEJ PUBLIKACJI – PROSIMY O ZROZUMIENIE MUSIMY PRZESTRZEGAĆ OBOWIĄZUJĄCEGO W POLSCE PRAWA CZY TO SIĘ NAM PODOBA CZY NIE. REDAKCJA PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TREŚĆ KOMENTARZY. SERDECZNIE POZDRAWIAM WEB. JÓZEF.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.