Ogólna, Recenzje

Niepozorna manipulacja w tworzeniu podstaw dla faktów medialnych – nieporównanie gorsza publikacja Artura Domosławskiego w “Polityce”

 Warto czytać, czytanie poszerza horyzonty, dlatego czasami warto wrócić do starszych publikacji, które zeszły z nagłówków, ale nadal są dostępne dzięki dobrodziejstwom prasy elektronicznej. Jednym z najbardziej poczytnych tygodników podejmujących problematykę ogólną – jest „Polityka” to marka, której nie trzeba przedstawiać, czytana od lat przez pokolenia. Zespół autorski tworzy szerokie grono publicystów przeważnie na wysokim poziomie – nie będzie przesadą stwierdzenie, że jest to kwiat polskiej publicystyki.
Niestety, nawet wśród kwiatów mogą pojawić się chwasty – wsadzone przez osoby nieposiadające jeszcze ugruntowanej reputacji – i w sposób niezrozumiały próbujące się wyróżnić poprzez publikowanie głupoty – albowiem niestety z głupotą mamy do czynienia w artykule pana Artura Domosławskiego zamieszczonym na portalu Polityka.pl pod datą 3 listopada 2011r., „Co Izraelczycy myślą o konflikcie z Palestyną Jak Dawid z Goliatem.” Artykuł jest bardzo ciekawy, wart polecenia – odnosi się do odczuć i myśli Izraelczyków skonfrontowanych z częścią własnej tożsamości – powstałą w wyniku przeżyć i doświadczenia losu swoich palestyńskich współmieszkańców. Niestety znalazła się w nim jedna wypowiedź niegodna pióra szanującego się polskiego publicysty, – jeżeli nie opatrzy się jej należytym komentarzem – wyjaśniającym kontekst, lub zwykłym zwróceniem uwagi czytelnika – na prezentowanie poglądów autora wypowiedzi, które się jedynie relacjonuje – wskazując przy tym na problematykę z jej jednoznaczną interpretacją. W przeciwnym wypadku, jeżeli dziennikarz i redakcja publikuje dany sąd, – który jest wynikiem publicznego ujawnienia wypowiedzi – utożsamia się z nią i ponosi za nią pełną odpowiedzialność jak za własne słowa. Dlatego niektórzy piszą pod pseudonimami…
Nasz autor, pan Domosławski – podając wypowiedź pana Yonatana, – co prawda nie podaje jego nazwiska, ale można się domyśleć z opisu, że chodzi prawdopodobnie o osobę pana Yonatana Shapira – współzałożyciela organizacji „Combatants for peace”, ten były izraelski pilot wojskowy – na podstawie swoich doświadczeń dotyczących traktowania Palestyńczyków przez izraelskie struktury państwowe powiedział naszemu autorowi: „Nie potrzebuję już historycznych porównań. Co z tego, że machina III Rzeszy była nieporównanie gorsza od izraelskiej czy polskiej w Afganistanie i Iraku? Miałbym z tego powodu spać spokojniej?

Abstrahując od kontekstu, abstrahując od spokojnego snu pana Yonatana, a także jego osobistych doświadczeń – czy też rzetelności publikacyjnej pana redaktora Domosławskiego. Trzeba stwierdzić, że jest to po prostu głupota – i o ile można ją wytłumaczyć skalą negatywnych przeżyć i doświadczeń osoby, która je wypowiedziała – albowiem może być to osoba – przy całym szacunku – o nikłej świadomości historycznej, i powiedziała to, co myśli na podstawie doniesień ze światowych mediów i uproszczonej świadomości historycznej, jaką posiada. Ale to, że polski publicysta, w polskim tygodniku – i to tak renomowanym – bezrefleksyjnie – niczym „prawdę objawioną” publikuję taką skrajnie niesprawiedliwą, ohydną i wręcz w swoim kłamstwie przewrotną głupotę to jest skandal wymagający sprostowania. Oczywiście nikt tutaj nie odmawia panu Domosławskiemu prawa do relacjonowania – nawet najgłupszej i skrajnie ahistorycznej wypowiedzi jednakże, jako osoba – ciesząca się pewnym autorytetem – powinna wiedzieć, że informacje przejaskrawione – i w sposób skrajny lansujące nieprawdziwą tezę – bez odpowiedniego opakowania – kreują fakt medialny. Żeby nie szukać dalekich porównań – wystarczy wspomnieć o „polskich obozach…”.
Publikowanie takiej głupoty – przy całym szacunku dla osoby, która te słowa wypowiedziała i przy całym szacunku dla pana Domosławskiego – za bardzo ciekawy artykuł – powinno być karalne – oczywiście przez redakcję, – która co ciekawe przepuściła to kłamliwe porównanie przez filtr swoich korektorów redakcyjnych.
Jeżeli ktoś twierdzi, że jest uprawniony do dokonywania historycznych porównań – poprzez zestawienie w jednej – wartościującej negatywnie, co prawda wypowiedzi – takich elementów jak III Rzeszy, państwa Izrael – jak się należy domyślać w kontekście jego działań na terytoriach palestyńskich i Rzeczpospolitej Polskiej w kontekście działań żołnierzy polskich w Afganistanie i Iraku – to musi posiadać mocne argumenty, albowiem samo zestawienie państwa zbrodniczego, – którego zbrodnie zostały osądzone w Norymberdze przez specjalnie powołany międzynarodowy trybunał z dwoma demokratycznymi państwami – to obraza tych państw. Obraza niewybaczalna.
 Jak wspomniałem powyżej, można zrozumieć złamanego przez brutalne realia okupacji – żołnierza armii okupacyjnej. Zwłaszcza, że jego logika rozumowania ulega silniejszemu naświetleniu, jeżeli przeczyta się cały artykuł – zwracając uwagę na przyczynę jego kłótni z niemieckim kolegą.
Ale to nie uprawnia polskiego dziennikarza do bezrefleksyjnego kalkowania głupoty!
Co więcej to hańbi redakcję – która pozwala na takie propagowanie głupoty, albowiem dla wielu osób czytających takie przyrównanie – wartościujące w swojej ocenie [słowa: „(…) była nieporównanie gorsza (…)”] – może wydać się za uprawnione. A w tym momencie mamy już do czynienia ze szkodzeniem opinii naszego państwa i opinii naszej armii – albowiem za porównywanie żołnierzy polskich do „nieporównanie gorszych” żołnierzy np. Waffen SS należy po prostu – przepraszam wrażliwych, – ale najzwyczajniej bić po twarzy – i to pięścią! Działania wojsk polskich w Iraku i w Afganistanie odbywają się na zupełnie odmiennych zasadach niż działania wojsk izraelskich na palestyńskich terenach okupowanych.
Tu nie może być miejsca na dyskusję, tu nie może być miejsca na prawo do niezależnych opinii, – jeżeli są kłamliwe, tendencyjne lub po prostu nieprawdziwe! Ocena polskiej okupacji Iraku a obecności w Afganistanie to zupełnie inne sprawy – same ze sobą nieporównywalne. Jak zatem można zgodzić się na spięcie tych spraw do jednego worka? A następnie bezkrytyczne przyrównanie do Izraelskiej okupacji terytoriów palestyńskich – już nie wspominając o działaniach wojsk niemieckich w okresie II Wojny światowej?
Odpowiedzi są co najmniej dwie:

  • Pierwsza – trzeba być „wrażliwym inaczej”, osobą bez świadomości historycznej – niezdolną do dokonania zestawień oczywistych faktów – wówczas faktycznie można przejść nad powyższą wypowiedzią bezrefleksyjnie – wkleić, jako kalkę – o proszę mamy fajną wypowiedź „nawróconego” izraelskiego żołnierza, który przejrzał na oczy, co robi jego kraj z innymi ludźmi – i pozwala sobie – ten z pewnością miły i wartościowy człowiek na porównania – takie, jakich potrafi dokonać – a grupa „osób wrażliwych inaczej” to bezkrytycznie zgodnie z prawem cytatu i zasadą niecenzurowania wypowiedzi publikuje – drukuje i wyświetla w Internecie. Jest, wyświetla się – każdy może przeczytać, – co kogo obchodzą konsekwencje?
  • Druga – być może jest to element szerszego działania mającego na celu jakiś inny, ukryty – drugoplanowy cel. Być może panu Domosławskiemu i redakcji szanownej „Polityki” chodziło o coś innego – może o zawarcie jakiegoś przesłania? Pomyślmy, do czego może służyć zestawienie na jednej płaszczyźnie zbrodni nazistowskich, prześladowań izraelskich i dostawionej w domyśle okupacji polskiej w dalekim Iraku i jeszcze dalszym Afganistanie? Można podejrzewać, że jest to nic innego jak próba moralnego zrównania i rozmycia kwestii Izraelskiej, – czyli moralnej, prawnej i humanitarnej odpowiedzialności tego państwa, jego struktur i obywateli – takich jak autor cytowanych słów – za wszystkie okrucieństwa, które Izrael, jako system stworzył i stwarza na palestyńskiej ziemi względem podległych mu prawem siły Palestyńczyków. Świadczy o tym rzekomo luźny i ahistoryczny stosunek autora cytowanej wypowiedzi do zrównanych w ten sposób zbrodni i rzekomych zbrodni. Mamy tutaj piękną manipulacje i splecenie faktów, półprawdy i kłamstw niczym w przywołanym sformułowaniu „o polskich obozach…”. Pełne i skończone zło – będące wyznacznikiem bestialskiego i okrutnego traktowania ludzi, – za jakie odpowiada państwo niemieckie w okresie II Wojny światowej, zostało zestawione z aktualnie trwającą izraelską okrutnością wobec bezbronnej ludności palestyńskiej a to wszystko – dla wybielenia konstrukcji okraszono polską okupacją w Iraku i rzekomą okupacją w Afganistanie, – z których jedna jest aktualna a druga nierozliczona. To zaprawdę majstersztyk i klasyczna goebbelsowska wręcz propaganda w rodzaju „Prowokacji gliwickiej”! Można panu Domosławskiemu i redakcji Polityki gratulować – albowiem godząc się na bezrefleksyjne publikowanie tak kolosalnej głupoty jak cytowana wypowiedź byłego izraelskiego pilota – po prostu obraża Polskę i Polaków, w tym bardzo głośno depcząc żołnierzy Rzeczpospolitej znakami zrównania z żołnierzami nieporównanie gorszymi…

Reasumując, bez względu na intencje pana Domosławskiego i przyjęty przez niego warsztat pracy redaktorskiej – przy pełnym szacunku dla autora cytowanych słów, pełni zrozumienia dla dramatyzmu jego doświadczeń, absolutnie nie zarzucając nikomu złej woli – warto napiętnować tą publikację, jako oczywistą niedoskonałość autora tekstu i jawny błąd redakcji, – w której nie brakuje ludzi zdolnych do refleksji, a nawet refleksji opartej na własnych doświadczeniach z m.in. okupacji nieporównanie gorszej, jakiej doświadczyli, – jako żydowskie dzieci w Polsce, lub z obserwacji okupacji – jakiej dokonują ich żydowskie dzieci w odległej Palestynie.

5 komentarzy

  1. Popieram, musimy zacząć się szanować – a jeżeli nie szanujemy się sami pozwalając na publikowanie takiej głupoty to inni nas też nie będą szanować.

  2. Stach Głąbiński

    Przeczytaj uważnie artykuł AD. Nie ma w nim nic, co można określić jako stawianie znaku równości między hitleryzmem i intifadą. Natomiast morale opisanych czterech osób jest z pewnością godne podziwu.
    Z kolei powstaje pytanie, czemu AD nie opisał podobnych dylematów moralnych uczestników palestyńskiego dramatu po drugiej stronie barykady? Obawiam się, że albo takich nie było i nie ma, albo zostają natychmiast zabici przez swoich rodaków. Z dawna bowiem znane są fakty świadczące o tym, że o ile krytykujący postępowanie swoich rodaków Izraelczyk naraża się na ew. nieprzyjemności, to Palestyńczyk, jeśli choćby tylko głośno wyraża wątpliwość o sensie nieprzejednanej wrogości wobec Izraela, po prostu ginie zamordowany przez sąsiada “patriotę”.

    • Szanowny Panie!

      Nikt nie odbiera Panu prawa do dowolnej interpretacji, ale proszę nie narzucać czytelnikom uproszczonej wizji rzeczywistości – starałem się jak mogłem – wykazać głupotę J A K I E G O K O L W I E K porównywania nawet z zakreśleniem zastrzeżenia gradacji negatywnej (jak to uczynił pan AD) pomiędzy III Rzeszą – Polską a Izraelem albowiem jest to tylko i wyłącznie głupota – a innych słów (mocniejszych) nie mogę tu używać bo mnie zbanuje redaktorka naczelna 🙂
      Jeżeli pan nie dostrzega w kontestowanej wypowiedzi – próby uprawiania komparatystyki (zwłaszcza w kontekście zamieszczonej tamże opowiastki kłótnia o dziadka z niemieckich sił zbrojnych) to – przepraszam ale nie wiem jak mogę to inaczej przedstawić? Przecież to porównanie jest jawne? A Jakie i kto miał intencje to już kwestia dociekań … pozdrawiam serdecznie pana czytelnika 🙂 …

      krakauer

    • Stach Głąbiński

      Zastrzeżenie niedopuszczalności jakichkolwiek porównań to już fundamentalizm lub histeria.

      • Nie, to raczej kwestia wartości. Nie s.a się na godło, nie podciera się d. własną flagą, nie d….y się własnej matki, nie bije się własnego ojca, podobnie nie porównuje się własnego kraju – w ŻADNEJ kategorii do nazistowskich Niemiec… To że nie dostrzega pan tej kwestii po prostu pokazuje co z pana za człowiek. Autor ma pełną rację – honor i szacun !

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.