Nieodpowiedzialna i agresywna polityka Turcji nie może być obciążeniem dla NATO

Turcja przez dłuższy czas wspierała różne ugrupowania zbrojne na terenie Syrii, jeżeli tylko sprzeciwiały się legalnemu rządowi. Tureckie działania przeciwko wspieranym przez Zachód Kurdom w Syrii i Iraku zasługują na potępienie. Jednak najnowsze zdarzenie, to akt czystej agresji – niezgodny z prawem międzynarodowym. Statek powietrzny rosyjskich sił zbrojnych został po ostrzeżeniu zaatakowany przez siły zbrojne Turcji (kraju NATO). W wyniku użycia broni, samolot Federacji Rosyjskiej został strącony. W tym czasie samoloty stron były w przygranicznej przestrzeni powietrznej, na wysokości około 6000 metrów, gdzie jak wiadomo pojęcie linii granicznej jest bardziej niż umowne. Strącony rosyjski samolot spadł na terytorium Syrii (około 4 km od granicy), co powoduje że nie jest to sprawa NATO, ale NATO dotyczy, bo to Turcy są winni tragedii.

Bez względu na skandaliczność całego zdarzenia i jego wpływ na podgrzanie i tak trudnych relacji na linii Damaszek-Ankara, samolot nie spadł w Turcji, co prawda oznacza nowy rozdział w relacjach Turcja-Rosja. Jednak bez woli politycznej Zachodu nie będzie rzutować na NATO, nawet jakby Rosja w tej chwili zaatakowała Turcję, to nie będziemy zobowiązani do pomocy wojskowej w ramach art. 5 Traktatu. Problem bowiem wynika z działania Turcji, to turecka rakieta zestrzeliła rosyjski samolot, na turecką odpowiedzialność i to Turcy będą musieli się z konsekwencjami tego wydarzenia zmierzyć. Wytłumaczeniem mogłoby być to, że samolot spadł w Turcji, czyli formalnie naruszył turecką przestrzeń powietrzną, jednak trzeba tego dowieźć. Tymczasem samolot spadł w Syrii. To znaczy, trzeba wykazać że w chwili ataku, był nad tureckim terytorium, bo tylko wówczas mógł być uznany za napastnika i po bezskutecznych próbach zmuszenia do pożądanego zachowania – zniszczony. Jednak wówczas trzeba się wytłumaczyć, dlaczego strzelano do samolotu, który opuszczał turecką przestrzeń powietrzną? W wypadku, jeżeli samolot był nad Syrią i został strącony w taki sposób, że jego szczątki spadły po syryjskiej stronie linii granicznej, to będziemy mieli do czynienia z problemem agresji NATO na Syrię i atak na rosyjski samolot wojskowy. Generalnie problem, jakiego nie było nawet w okresie zimnej wojny. Wszystkie znane fakty, w tym stanowisko strony tureckiej za tym przemawiają. Dramatem jest śmierć dwóch pilotów.

Do tej pory Rosja tolerowała działanie lotnictwa państw NATO w syryjskiej przestrzeni powietrznej, chociaż Damaszek wielokrotnie zwracał się z prośbą o dostawy nowoczesnych systemów przeciwlotniczych, umożliwiających kontrolę nad przestrzenią powietrzną. Po tym zdarzeniu nie ma pewności, czy wojska rosyjskie nie będą zmuszone w samoobronie – ponieważ, nie ma już pewności co do zachowania się i intencji samolotów Sojuszu – zestrzeliwać obcych maszyn znajdujących się nad terytorium Syrii. Trzeba pamiętać o tym, że Syria posiada legalny rząd, który jest formalnym gestorem władzy publicznej w rozumieniu prawa międzynarodowego nad swoim terytorium. Rząd w Damaszku wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie życzy sobie obcych samolotów we własnej przestrzeni powietrznej. Jednak państwa zachodnie łamiąc prawo międzynarodowe – wielokrotnie dokonywały naruszeń syryjskiej przestrzeni powietrznej, robiła to także wielokrotnie Turcja bombardując Kurdów.

Jesteśmy w nowej sytuacji międzynarodowej – kraj NATO, zaatakował Federację Rosyjską na terytorium kraju trzeciego, tj. atak miał miejsce poza terytorium Sojuszu i Federacji, jednak dotyczył bezpośrednio rosyjskiego samolotu wojskowego. Bezwzględnie jest to akt agresji NATO na Federację Rosyjską. Nie potępienie tego aktu agresji jest powodem do hańby, ponieważ jest to element wojny napastniczej.

Nie ma znaczenia jakimi motywami kierowali się Turcy i jaka była sytuacja taktyczna, jeżeli samolot przez chwilę przebywał nad ich terytorium, to jeszcze nie jest powód do zestrzelenia, albowiem w przypadku manewrów samolotów odrzutowych – przekroczenie w powietrzu linii granicznej wyznaczonej na ziemi jest czymś naturalnym, jeżeli działa się w pobliżu granicy. Jeżeli jednak samolot spadł w Syrii, a takie są fakty – to nie ma tłumaczenia, Turcy dokonali napastliwej agresji, w sposób przemyślany i celowy bo wielokrotnie ostrzegali – jak sami podają Rosjan, że są rzekomo nad ich terytorium. Prawdopodobnie zestrzelenie mogło nastąpić w ostatniej fazie jak samolot opuszczał rejon spornych interpretacji o grubości kreski na mapie, jednak najważniejsze jest to gdzie spadł. To rozwiązuje wszelkie kwestie, Turcja jest winna agresji na Rosję.

Reakcja Rosji może być w tej chwili już każda, poczynając od zestrzelenia tureckiego samolotu – gdziekolwiek, poprzez atak na terytorium Turcji, ewentualnie w przypadku uznania odpowiedzialności NATO – może nastąpić rosyjski kontratak na każdy samolot NATO w pobliżu rosyjskich granic (chodzi o tą samą sytuację grubości kreski na mapie). Jednakże prawie na pewno nie skończy się na tym, ponieważ Turcja jest bardzo silnie uzależniona od dostaw rosyjskich surowców energetycznych, jak również i w innych kwestiach. Problem na tą chwilę jest jednak w zupełności militarny, gdyż to Rosja została zaatakowana przez siły NATO. Jeżeli odpowiedzą w sposób asymetryczny – na Turcję, nie musimy Turkom pomagać, ponieważ to oni pierwsi rozpoczęli działania napastnicze wobec Rosji, jeżeli jednak Rosja odpowie innemu członkowi NATO, to będziemy w sytuacji na progu wojny.

Uwaga – to Turcja zaatakowała pierwsza Rosję, mając pełną świadomość tego, co Rosjanie tam robią. Nie jest tajemnicą, że Ankara toleruje wspieranie tzw. państwa islamskiego przez niektóre wewnętrzne czynniki. Jeżeli to miał być akt demonstracji – to może być dla Turków bardzo kosztowny. W tym kontekście, że nie można przejść z milczeniem nad agresywną polityką Ankary, ewentualnie problemami z kontrolowaniem własnego wojska. Nie może być mowy o dłuższej obecności Turcji w NATO, ponieważ nikt nie będzie odpowiadał za ich szaleństwa. Miarka się przebrała, czas na rozwiązania polityczne w ramach NATO. Nie ma w nim miejsca dla państwa de facto wspierającego terrorystów i morderców z tzw. państwa islamskiego. Proszę sobie zadać pytanie, czy chcecie państwo umierać za tzw. państwo islamskie? Jeżeli tak, to głupia sprawa, bo możecie mieć okazję, co prawda pośrednio, ale jak sprawy przybiorą zły obrót, to będzie to możliwe.

16 myśli na temat “Nieodpowiedzialna i agresywna polityka Turcji nie może być obciążeniem dla NATO

  • 25 listopada 2015 o 05:42
    Permalink

    Jeżeli Rosja zaatakuje bronią jądrową Turcję to będzie w pełni uzasadnione

    Odpowiedz
    • 25 listopada 2015 o 11:07
      Permalink

      Tak bylo by uzasadnine, a nawet slyszy sie , ze niezbedne , bo ISIS straci kupca swojej ropy naftowej / dziennie 10 mld $ / i zrodlo finansowania swojej dzialalnosci…

      Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 06:09
    Permalink

    To była celowa prowokacja o której decyzja zapadła w Faszyngtonie a Turcy czekali na realizację. NIE CHCEMY WOJNY!

    Odpowiedz
    • 25 listopada 2015 o 11:11
      Permalink

      No wlasnie , No wlasnie…..
      A wujek zza wody prowadzil takie przyjazne rozmowy na G-20 z Putinem przed paroma dniami …, to jest na prawde ” noz w plecy ” …..takie swinstwo …

      Odpowiedz
      • 25 listopada 2015 o 13:46
        Permalink

        Owszem amerykanie przygotowali ta prowokacje ale turcy schrzanili sprawe na calego : primo: samolot mial sie rozbic w turcji, secundo: piloci mieli przezyc, tertio: mieli zostac aresztowani przez turkow i wystawieni na widok publiczny w celu … a tu zonk, wszystko nie tak i USA zostawilo pozytecznego idiote z poteznymi klopotami, jasno okreslajac wczoraj, ze mimo poparcia dla turcji, to nie jest sprawa NATO ani nawet koalicji anty ISIS, tylko wewnetrzna sprawa turcja-rosja, co w dyplomacji oznacza wolna reke dla rosji w kwestii odwetu … w granicach rozsadku rzecz jasna.

        Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 06:54
    Permalink

    Sytuacja jest już tak napięta, że ewentualny wybuch głowicy termojądrowej nad Ankarą jej nie pogorszy. Wręcz przeciwnie, może nawet wpłynąć na ostudzenie entuzjazmu NATO-wskich łapek nie mogących się doczekać naciśnięcia przycisków startowych.

    Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 07:38
    Permalink

    Obłudny Zachód,mordercza Turcja.Rosjanie giną za dwulicową Europę,USA daleko.Pamiętacie z polskich stadionów J…..PZPN ! Teraz J…Turcję,i jej mocodawców!!!!

    Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 09:13
    Permalink

    Jak zwykle wszystkiemu są winni inni, tylko nie Rosja. Nie bronię Turcji ale to Rosja w ostatnich latach ponad 500 razy naruszała przestrzeń powietrzną państw NATO a nie odwrotnie i Turcja kilkukrotnie prosiła Rosję by przestała wlatywać na jej terytorium. Rosja miała już zresztą ostrzeżenie w postaci zestrzelonego drona ale widać uznała że wolno jej latać gdzie chce i się doigrała. I co to za argument że o grubość włosa? Co z tego? W dzisiejszych czasach nawigacja satelitarna jest na tak wysokim poziomie że ich piloci na bank wiedzieli żę przekroczyli granicę państwa NATO. I niby dlaczego Turcja miała by pobłażać nawet tak kosmetycznemu naruszeniu jej granicy? Czy Rosja by pobłażała? Szczerze wątpię.I dlaczego nie piszecie o tym iż nawet przed wczorajszym incydentem tureccy piloci kilkukrotnie i bezskutecznie ostrzegali rosjan by zawrócili. Putin przyzwyczaił się że wtyka łapy tak gdzie nie powienien a gdy ktoś już go po nich zdzielił to wielkie larum i płacz. Gdyby sytuacja była odwrotna i to ruscy zestrzeliliby samolot NATO na swoim terytorium jestem pewny że pochwalalibyście takie działania, taki to wasz “obiektywizm”.

    AKURAT O TYM CO PAN PRZYWOŁAŁ PISZEMY W OBU TEKSTACH, PANA INSYNUACJE ŚWIADCZĄ O PANU. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 25 listopada 2015 o 11:28
      Permalink

      Poczynione insynuacje przez komentatora @Wujekfu swiadzcza nawet bardzo zle o komentatorze …
      Turcy nie ostrzegaja nikogo i w zadnej sytuacji..to ich metoda jeszcze od czasow Imperium Osmanskiego, chyba , ze za ostrzezenie uwaza Pan wyczyny Tatarow Krymskich ( wywodza sie z Turcji )
      wysadzeniem tych slupow
      transportowych

      Odpowiedz
    • 25 listopada 2015 o 14:24
      Permalink

      Jedny słowem, sugerujesz Pan (Pan ?, a może jeszcze 5-6 klasa s.p. ?), że ta “na wysokim poziomie nawigacja” potrafi już tak zmieniać prawa fizyki, że praktycznie, wystarczy tylko “coś wiedzieć”, a rozpędzony samolot jest w stanie w miejscu skręcić/zawrócić, ba nawet się zatrzymać, bo fizyka ze swoim pędem i bezwładnością zanikną po zadziałaniu nawigacji ?
      A tak, apropos “bezskutecznego ostrzegania” rosyjskich pilotów, czy możesz mi Fujku (pozwolisz, że będę się zdrobniale zwracać do Ciebie?) zdradzić jedną tajemnicę, a mianowicie, W JAKIM JęZYKU ICH OSTRZEGALI, czy po turecku ?

      Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 11:35
    Permalink

    Wujekfu,co by było gdyby? A fakty oczywiste,zagrożenia Turcji ze strony Rosji żadne.!!! To zemsta za cysterny i biznesik syna Erdogana,jak również za plany Wielkiej Turcji kosztem Syrii!Zanim coś napiszesz pomyśl!

    Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 14:08
    Permalink

    “Nie może być mowy o dłuższej obecności Turcji w NATO, ponieważ nikt nie będzie odpowiadał za ich szaleństwa. Miarka się przebrała, czas na rozwiązania polityczne w ramach NATO”
    No właśnie, czy czasem “zachodnim koalicjantom” tylko o to nie chodziło?.
    Jako “sojusznik” i członek NATO, Turcja pożądana była w latach zimnej wojny.
    Obecnie, gdy sytuacja, t.j. rozkład sił na Bliskim Wschodzie drastycznie się zmienił (lub został zmieniony!), Turcja ze swoją militarną potęgą w rejonie stała się pośrednim zagrożeniem. Tym bardziej w sytuacji, gdy po ostatnich tam wyborach wiadomo już w jakim kierunku zdąża tam państwowość i “demokracja”.
    Turcja na tyle się usamodzielniła, że Zachód prawie całkowicie zatracił możliwość wpływów i środków nacisku na decyzje tureckich przywódców.
    Co by się stało gdyby np. Erdogan (oczywiście, w przenośni, bo wiadomo, kto za nim stoi) nagle zapałał “miłością” np. do B.R.I.C.Su ?
    Albo np. poszedł jeszcze w innym kierunku, t.j. stałby się nagle “miłośnikiem” Wielkiego Imperium Islamskiego ?
    Obie możliwości leżały w “zasięgu jego ręki”, a niezależnie od opcji, którą, by obrał, na pewno w następnych latach Turcja mogła tylko zyskać.
    W przeciwieństwie do kontynuacji powolnego upadku i łamania się swojej gospodarki we współpracy z kryzysową i zapadającą się gospodarką Zachodu.
    A tak…, za jednym zamachem “wszystko” zostało pozytywnie zakończone. – Turcja na wieki może zapomnieć o bliskiej współpacy z BRICSem, a ze względu na swoje przyszłe bezpieczeństwo, lepiej dla Turcji, gdy na powrót stanie się “potulnym barankiem”, pozostanie przy NATO, i będzie tak postępować, jak tego oczekują panowie z Brukseli, czy Waszyngtonu…
    1:0 dla Zachodu, Turcja na zawsze po jego stronie !
    Szkoda tylko życia tego lotnika.

    Odpowiedz
  • 25 listopada 2015 o 19:32
    Permalink

    Polityka Turcji już taka jest.

    Nikt z sojuszników nie może Jej potępiać, bo w opinii Turcji – zostali “napadnięci” i się tylko bronili, jakby tam od lat nie toczyła się wojna.

    Zobaczymy, bo to chyba jest taki TEST na CIERPLIWOŚĆ Federacji Rosyjskiej.

    Lepiej, żeby to się rozeszło po kościach, chyba że Turcja zrobi DRUGI NIEODPOWIEDZIALNY KROK.

    Tracą na handlu ropą z ISIS, więc komuś tam odbiło.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.