Nienawiść, zazdrość i zawiść!

fot. red.

Nienawiść, zazdrość i zawiść – te trzy cechy charakteryzują dominującą część pewnego społeczeństwa, żyjącego w pewnym kraju w Europie. Społeczeństwo jest religijne, nawet uznaje Matkę Boga, który w swoich czasach ucieleśnił się w pewnym małym kraju na obecnym Bliskim Wschodzie (nie jest to Liban) – za swoją królową, a jej syna za króla itd. Religijność przez pokolenia była wyznacznikiem tożsamości narodowo-bytowej w tym społeczeństwie i nadal jest nim, do dominującej większości ludzi. W zasadzie to społeczeństwo wpisało sobie Boga, którego narzucono jego przodkom siłą – do tożsamości.

Religia i jej szafarze, który mają się świetnie, żyjąc na koszt tego społeczeństwa, ma wiele prawd uniwersalnych, przesiąkniętych humanizmem, dobrocią i pozytywnym rozumieniem człowieka, w tym stosunku pomiędzy człowiekiem a zbiorowością i pomiędzy poszczególnymi ludźmi. Jest tam naprawdę wiele prawd uniwersalnych, naprawdę wartych propagowania i przestrzegania jako podstawa moralności. Stosowanie się do tych, w sumie prostych 10 norm, jest niezwykle skuteczne dla zapewnienia ładu społecznego.

Wewnątrz tego społeczeństwa bywa jednak różnie, a stosunki pomiędzy ludźmi na pewno nie są oparte na zasadzie – nie czynienia niczego złego drugiemu człowiekowi. To wyraźnie widać z perspektywy obcokrajowca, który w kontakcie z przedstawicielami tego społeczeństwa – dostaje szoku kulturowego. Standardowe pytanie o to – jak się masz, jak mają się sprawy? Jest wyzwalaczem litanii – narzekania, mówienia o ograniczeniach, słabościach, problemach, a także wyliczania chorób. To jest fenomen, jak bardzo przedstawiciele tego społeczeństwa, za normę uznają mówienie o wszystkim, co jest złe w ich życiu.

To zjawisko jest powszechne i ma masowy charakter, we wszystkich klasach społecznych i regionach, a jego źródłem jest strach. Strach osoby wypowiadającej się – przed zazdrością i zawiścią ze strony osób słuchających. Nie mówi się o sukcesach, nie mówi się o powodzeniu w życiu osobistym, a na pewno nie mówi się o pieniądzach – ponieważ to ZAWSZE budzi zazdrość większości.

To wszystko generuje nienawiść, nienawiść – wzajemną i powszechną, której wspólnym mianownikiem jest brak elementarnego szacunku do innych ludzi. Tego nie uczy szkoła, tego nie uczy Kościół dominujący, tego nie uczą w rodzinach. Szacunku do innych ludzi, nie uczy również system prawny, który w tym państwie jest opresyjny i ma tylko jeden cel – zapewnienie, żeby większość siedziała cicho i była pokorna. Już nie ma numerów z krzyżem i przybitym do niego wizerunkiem człowieka uważanego za Boga na stole sędziowskim – przed podsądnym. Jednakże nie brakuje innych form upokarzania ludzi przez system prawny, który skonstruowano w taki sposób, żeby elita miała władzę i mogła dominować nad masami.

Dlaczego więc dziwimy się, że w społeczeństwie, w którym ludzie są traktowani – w najlepszym wypadku jak inwentarz pracujący, wszyscy się nienawidzą i w dominującej części zazdroszczą sobie wszystkiego nawzajem? Przecież dwulicowość i hipokryzja jest wręcz oficjalnie lansowana przez przedstawicieli wielkiego strażnika moralności, którym jest Kościół dominujący – żeby było cicho i spokojnie, a pieniądze wpadały na tacę… Natomiast zasady, w tym moralne, dostosowuje się do swoich potrzeb.

Jak żyć wśród takich ludzi? Zwłaszcza, że w warunkach pandemii, wszystko się dodatkowo komplikuje, bo praca staje się dobrem poszukiwanym i nie ma warunków do popełniania błędów. Standardowo ludzi unikają konfliktów, zwłaszcza generowanych bez powodu. Jednak w warunkach walki o byt – nienawiść, zyskuje nowy walor, to mechanizm obronny w atawistycznym środowisku, zwłaszcza że o pracę trzeba rywalizować z obcymi, których rząd sprowadza na miejsca pracy ludności tubylczej. To zaś powoduje, bardziej niż niebezpieczną mieszankę, której raczej nie da się kontrolować przy pomocy prawa i jego orzeczników, zwalczanych zresztą przez władzę.

To wszystko nie jest łatwe do zrozumienia i objęcia kategoriami racjonalnymi. Nawet nie dlatego, bo wyznajemy powszechnie uniwersalistyczne wartości humanizmu. Nic z tych rzeczy, bo tam gdzie jest mało chleba – przemoc kwitnie jak na drożdżach. Zahamowanie mechaniki przemocy, powinno dziać się już na samym początku edukacji człowieka, kierunkującej go na współpracę grupie. Bez tego, wszystko to tylko atawizm, a do opanowania i kontrolowania atawizmu potrzebny jest zamordyzm i ogłupianie.

24 thoughts on “Nienawiść, zazdrość i zawiść!

  • 12 czerwca 2020 o 06:04
    Permalink

    Porażająca wizja naszego społeczeństwa, niestety uderzająco prawdziwa. Tak to wygląda i tak się tutaj czujemy, jakie to smutne że przyszło nam tutaj żyć, ale jakoś żyć tutaj musimy. Najgorsze jest to, że rządzący bez względu na opcję zawsze mają lud za bydło do roboty i dojenia.

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 06:23
    Permalink

    Autor porusza przykry ale stary problem, najpiękniej pokazany w “modlitwie Polaka” z filmu “Dzień Świra” – cytuje.

    Gdy wieczorne zgasną zorze,
    Zanim głowę do snu złożę,
    Modlitwę moją zanoszę
    Bogu Ojcu i Synowi:
    “Dopierdolcie sąsiadowi!
    Dla siebie o nic nie wnoszę,
    Tylko mu dosrajcie proszę.”

    Kto ja jestem? Polak mały
    Mały, zawistny i podły.
    Jaki znak mój? Krwawe gały.
    Oto wznoszę swoje modły
    Do Boga, Marii i Syna:
    “Zniszczcie tego skurwysyna
    Mego brata, sąsiada,
    Tego wroga, tego gada.”

    “Żeby mu okradli garaż,
    Żeby go zdradzała stara,
    Żeby mu spalili sklep,
    Żeby dostał cegłą w łeb,
    Żeby mu się córka z czarnym
    I w ogóle żeby miał marnie,
    Żeby miał AIDS-a i raka.”
    Oto modlitwa Polaka.

    Odpowiedz
    • 12 czerwca 2020 o 10:02
      Permalink

      Kto pisze podobne paszkwile, kto ciągle xxxxx ? Ci sami , czynili to już w czasach “oświecenia”,ten sam i podobny schemat powielali
      w końcu 50′ i 60′ XX w. tzw. szydercy, co uwypuklał płk Załuski, dziś, po 89′ owe NIECHLUBNE tradycje naginające Polaków do politpoprawności, kontynuuje lewica laicka (skrót), po to by jątrzyć, judzić
      i szydzić ze wszystkiego co drogie i bliskie sercu i duszy Polaka.

      PAN UŻYWA SŁÓW UZNAWANYCH ZA NACECHOWANE KSENOFOBIĄ I ANTYSEMITYZMEM. PROSZĘ NA TO UWAŻAĆ POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

      Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 08:05
    Permalink

    Taka nasza cecha narodowa, bo on ma antenę satelitarną, albo ona jest młodsza – to go i jej nienawidzę, bo ja nie mam antenty sateliternej a moja żona jest starsza…

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 08:17
    Permalink

    To dobre być… mam przynajmniej świadomość że są to ( tytułowe) odruchy szczere , nie wymuszone ‘poprawnością” która nakazuje mieć na stałe przyklejony uśmiech (niczym otwarte nożyce) do
    japy w stosunku do wszystkiego i wszystkich, niczym (moja opinia) wioskowy przygłup.
    Pocieszę autora, ‘te same uczucia” targają doznaniami (dominują) też na “kulturalnym” Zachodzie jeno ukryte za maską… obłudy.

    W naszym przypadku, ‘nowa,świecka tradycja” nigdy nie przyjęła się, BO, zawsze lepszy jest (nawet marny, sfatygowany upływem czasu) oryginał od najstaranniej wykonanej podróbki.

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/fragment-ksiazki-okultystyczne-korzenie-swiatowej-rewolucji-2020-06

    Dr Michał Krajski o ŻydoKomunie i kabalistycznych korzeniach światowych rewolucji od Lutra do Lenina https://www.youtube.com/watch?v=OHf2YP9I9Uo

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 10:36
    Permalink

    Bez przesady. Czy wie Sz. Krakauer, jak Niemcy się wzajemnie nienawidzą i sobie zazdroszczą, jak się obmawiają na niemieckiej prowincji. Bo ludzie w miastach są bardziej wyalienowani. Zawiść jest tam także na porządku dziennym. Wystarczy pogadać z Polakami, którzy tam dłużej pracują i żyją razem z Niemcami ich codziennym życiem. Jest podobnie jak w Polsce, mimo, że mają ekonomicznie nieco lepiej. Może @krolowa bona albo @Dojrzały napisze, czy się tu mylę, czy tak jest faktycznie, jak mi koledzy referowali.

    A co do tych polskich negatywnych przywar to one mają swoje podłoże, swoją etiologię zapisaną w pamięci genetycznej (epigenetyka to udowadnia).
    Po pierwsze – wynika ona z opresji religijnej jaka spotkała naszych przodków, kiedy w pień wycięto przewodników duchowych, resztki uciekły na Litwę i Prusy, a zwykły lud pozostał pogrążony w rozpaczy po starych bogach, których wizerunki zniszczono, spalono i potopiono, a miejsca święte zamieniono na świątynie okupanta religijnego. To musiało się odbić na psychice i pamięci genetycznej. Przez kolejnych kilka wieków lud cichaczem odnawiał swoje wierzenia, ale wszystkie przejawy kultu były niszczone lub inkorporowane do świąt okupanta religijnego. Aż nie pozostało prawie nic z kultury słowiańskiej w oficjalnym przekazie i obiegu, ale w pamięci genetycznej ten żal, za utraconą lepszą kulturą pozostał. Stąd też narzekanie, które jest ukrytą oznaką marzeń o lepszym życiu (tym utraconym na skutek niewoli religijnej i feudalnej).

    Po drugie – sprzyja temu okupacyjna religia wbrew pozorom dobrych zasad etycznych wynikających z tych 10 przykazań, bowiem wszelki kult w tej religii jest związany z cierpieniem. To cierpienie i wyglądanie lepszego życia po śmierci jest niszczące dla społeczeństwa, bowiem jeżeli dziecko od dzieciństwa ma wdrukowany na religii i w domu do pamięci kulturowy kod cierpienia i dążenia tylko do zbawienia – jest wtedy pozbawione optymizmu życia i chęci kolektywnej współpracy, aby tu na ziemi tworzyć sobie lepsze warunki życia. Niestety winę za to ponosi personalizm katolicki.

    Po trzecie – polski naród jest odtworzony w 95 procentach z chłopskiej warstwy niewolniczej, która przez wiele wieków żyła w poddaństwie pańszczyźnianym i najczęściej jedynym sposobem na poprawę swojego losu było narzekanie przed panem i plebanem feudałem, aby zechciał ulżyć w obowiązkach pańszczyźnianych lub nie rozliczał mocno z czegoś do zrobienia. Im bardziej chłop narzekał, tym bardziej był przekonywujący i mógł lekko skruszyć sumienie swojego pana i właściciela, który mu coś tam odpuścił z obowiązków, czy dał szklankę mąki i jedno jajko więcej na dzienną rację żywnościową swojemu parobkowi. To jest mechanizm wielowiekowego ukształtowania niewolniczej natury w Polaku zrównanym z bydłem w systemie feudalnym uświęconym religijnie.

    Po czwarte – w systemie feudalnego poddaństwa chłopów obowiązywała narzucona przez Kościół i pana właściciela wsi wzajemna kontrola społeczna, czyli taka dzisiejsza sygnalizacja, ale przymusowa. Każdy chłop i jego rodzina miał obowiązek podpie*dalania panu i plebanowi o wszystkich naruszeniach norm narzuconych w wilkierzach (prawo pana spisane dla danej wsi, posiadłości, okręgu czy miasta), w tzw. prawie wiejskim, gdzie obowiązywało sądownictwo patrymonialne. Jeżeli tego nie zrobił to ktoś inny to zrobił i w efekcie takiego chłopa spotykała kara chłosty w wykonaniu innych chłopów lub parobków pana i plebana. Efekt był taki, że na wyścigi chłopi się wzajemnie denuncjowali do pana i plebana a potem chłostali na rozkaz tego pana lub plebana. Z tego brała się wzajemna nienawiść i zawiść, której po wsiach było pełno jeszcze w II RP, a dziś się to odnawia.

    Tylko początkowy okres Polski Ludowej, gdy drastycznie ograniczono wpływy Kościoła i rozdano ludowi ziemię a robotnikom zapewniono miejsca pracy w fabrykach mieliśmy okres świetności, gdzie te negatywne przywary zostały ograniczone, bo zlikwidować wielowiekowe upokorzenie i cierpienie w pamięci genetycznej jest trudno a w ciągu jednego pokolenia w zasadzie nie jest to możliwe. Wtedy jako dziecko w końcu lat 60-tych i początku lat 70-tych mogłem obserwować wspaniałą kolektywną współpracę ludzi na mojej wsi. Gdzie każdy sobie pomagał i doradzał, jak wyjść z lepianki, jaki dom murowany i budynki gospodarcze sobie wybudować, jak uprawiać ziemię, a to wszystko było realizowane pod inspiracją partii. Chłopi, którzy masowo należeli u nas do partii na każdym zebraniu partyjnym omawiali także sprawy wioski i ustalali wzajemną pomoc przy budowie, kto kiedy pierwszy zacznie, potem następny itd.

    Jak były prace polowe, żniwa, wykopki to wychodziło się w pole ( ja wtedy jako dzieciak z kanką kwasu chlebowego lub wody, herbaty, biegałem po polu i częstowałem tych którzy przy ciężkiej pracy potrzebowali się napić) a za chwilę już było na polu kilku sąsiadów nie proszonych wcale do roboty, którzy pomagali zebrać plon. Oczywiście to rodziło zobowiązanie, bo jak ojciec i mama nie mieli prac polowych to od razu biegli do innych rolników pomagać, jak tamci wyszli w pole. To był okres wspaniałej koegzystencji inspirowany przez system PRL i partię na poziomie lokalnym.

    Zaczęło się to zmieniać w drugiej połowie lat 70-tych, gdy partia powoli zaczęła tracić wpływy a kościół je odzyskiwał. Pamiętam jak po raz pierwszy przyjmowano z pompą obraz z jasnej góry, wtedy ci ludzie dotąd współpracujący ze sobą i nie zazdroszczący sobie niczego, jak poj*bani zaczęli na wyścigi tworzyć ołtarzyki kto będzie miał lepszy, ładniejszy, kto bardziej godnie przyjmie “święty obraz”. Potem pojawiła się zazdrość i zawiść na tym tle kto do kogo chodził się modlić a gdzie nie, kto lepiej coś tam zrobił dla Kościoła itd. Następnie pojawiła się “Solidarność” i mechanizacja usług, wzajemne rozliczenia finansowe tej niby wzajemnej pomocy (wcześniej nikt z chłopów nie liczył tego, że ten czy tamten krócej lub dłużej u kogoś pracował) i czar kolektywnego życia padł.

    Pod wpływem propagandy wolnościowej i prokapitalistycznej uprawianej przez “opozycję” i w Kościołach zaczęły się negatywne trendy rywalizacji a nie współpracy. No i dziś mamy ponownie takie trochę średniowiecze tylko w nowej formule. To są atawizmy trudne do wykorzenienia, gdyż nadal jesteśmy pod okupacją religijną, a do tego doszedł liberalny kapitalizm, w którym ludzie chcą przetrwać, nieraz kosztem drugiego. O ile ta rywalizacja obecnie na wsi między rolnikami jest jeszcze znośna i zawiść specjalnie nikomu nie szkodzi, to mechanizmy wzajemnego kontrolowania się wśród pracowników korporacji jakie uruchomiono to faktycznie jest problemem. Tam ludzie za stanowiska i lepszą pensję sprzedadzą najlepszego przyjaciela. W korporacji nie ma przyjaciół.
    Reasumując – kapitalizm i dominująca religia to koniec człowieczeństwa.

    Odpowiedz
    • 12 czerwca 2020 o 17:33
      Permalink

      pamietam , tak samo bylo we wsi mojego ojca, gdzie spedzalem wakacje…Łękobudy
      https://www.google.com/maps/@53.3436373,23.0364787,2091m/data=!3m1!1e3

      autor napisal :
      Pamiętam jak po raz pierwszy przyjmowano z pompą obraz z jasnej góry, wtedy ci ludzie dotąd współpracujący ze sobą i nie zazdroszczący sobie niczego, jak poj*bani zaczęli na wyścigi tworzyć ołtarzyki kto będzie miał lepszy, ładniejszy, kto bardziej godnie przyjmie “święty obraz”. Potem pojawiła się zazdrość i zawiść na tym tle kto do kogo chodził się modlić a gdzie nie, kto lepiej coś tam zrobił dla Kościoła itd.

      Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 14:00
    Permalink

    W naszych realiach wszystko rozkłada pewien kościół

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 16:50
    Permalink

    niby ,o tu i teraz, ale jedno zdanie sprawia, ze to tylko polityczna – rodem z małego kraju na obecnym Bliskim Wschodzie (nie jest to Liban) – fantastyka.

    autor napisal: (…)
    Jednak w warunkach walki o byt – nienawiść, (…) to mechanizm obronny (…) zwłaszcza że o pracę trzeba rywalizować z obcymi, których rząd sprowadza na miejsca pracy ludności tubylczej.

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 18:13
    Permalink

    Interesujący artykuł i ciekawa dyskusja.

    Nadwiślańskie Banasiowe Macondo trwa – już 1222 zmarłych na koronawirusa.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 12 czerwca 2020 o 21:28
    Permalink

    Autor
    „To wyraźnie widać z perspektywy obcokrajowca, który w kontakcie z przedstawicielami tego społeczeństwa – dostaje szoku kulturowego.”

    Oczywiście tutaj chodzi o obcokrajowca zachodniego butelkowania.
    -How are you?
    -I’m fine,thanks.

    I to jest uważane za normalny kontakt dwóch Homo sapiens?

    Dorastałem na Ukrainie.
    Tam w odpowiedzi na pytanie – Jak się masz? – otrzymujesz nie tylko szczegółową historię medyczną samego vis-a-vis, ale także wszystkich najbliższych krewnych, w tym kota Barsika.
    Białorusini są tacy sami, Rosjanie też, szczególnie w miasteczkach i wioskach.

    Odpowiedz
    • 12 czerwca 2020 o 23:46
      Permalink

      U nas było podobnie i zapewne jeszcze jest na wioskach, starsze pokolenia to jeszcze mają we krwi. Ale teraz Polaków trenują z indywidualizmu i społecznej psychopatii, więc obowiązuje RODO, sztuczny uśmiech i formułka “miłego dnia”. Po wyjściu z różnych biur od ludzi cofniętych w rozwoju emocjonalnym i usłyszeniu setny raz “miłego dnia” normalnemu jeszcze Polakowi na wymioty się zbiera.

      Odpowiedz
    • 13 czerwca 2020 o 08:22
      Permalink

      No i jak zawsze – przeglądam zawartość wszystkich postów, i mam poważne wątpliwości, BO wiem
      Ba , jestem przekonany że napisali je ludzie którym bliskie są inne (zachodnie) wartości i tamten krąg
      cywilizacyjny. Przeczytałem uwagi @Kamczatka – podpisuję się oburącz!
      @Miecław. 12 czerwca 2020 o 23:46″ Zgoda! We wstępie użyłbym czasu teraźniejszego, przynajmniej tam gdzie mieszkam… 🙂
      Reasumując: Jak zawsze różnimy się w ocenie tego co stanowi nasze JA.

      “Białorusini są tacy sami, Rosjanie też, szczególnie w miasteczkach i wioskach.”
      Polacy też … co stanowi przedmiot ‘naszych” (?) kompleksów… ?, ?, ?…już sporo lat (dekad) uczą nas, stosowne byłoby napisać – tresują nas jak stać się nastojaszczim jewropejczykiem pełnym tamtych wzorców i ” prawoczłowieczych cenności’.

      Odpowiedz
  • 14 czerwca 2020 o 07:59
    Permalink

    Dobrze by było aby życie, zwłaszcza młode, wyglądało jak typowy szablon obrazek:

    widzimy drabinę, na której młody człowiek wspina się do góry. Jest gdzieś po środku. Nad nim, parę szczebli wyżej stoi wykładowca/profesor wyciągający rękę, jakby chciał pomóc wspiąć się wyżej. Pod tym chłopakiem jest ksiądz. Gdyby gówniarz spadał to ma zadanie go złapać.

    I to jest fajne (córka mi powiedziała, że słowo “fajne” pochodzi od fain, od tej pory nienawidzę tego słowa). Tak było w PRL-u.
    Ale dziś tak nie jest. Ten ksiądz zaczął się rozpychać łokciami, strącił z drabiny młodego chłopaka o parę szczebelków i zdeptał wykładowcę. Po drodze opróżniał im kieszenie z drobnych.

    I to tyle chciałem powiedzieć
    pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 14 czerwca 2020 o 10:00
      Permalink

      @Grzegorz …

      A dlaczego w PRL-u ten ksiądz miał jeszcze odruchy misji i znał swoje miejsce w szeregu społecznym?
      Ano bo był pod presją systemu, a UB a potem SB czuwało, aby nie podskakiwał wyżej niż wykładowca/profesor. 🙂

      Ale co jakiś czas i tak w PRL-u buntowali lud od samego początku. Chociażby taka wydawałoby się prozaiczna sprawa jak chowanie zmarłych niewierzących na cmentarzu katolickim, była przedmiotem buntu i zasypywania mogiły przez “wierne owieczki” na polecenie księdza. Dopiero aresztowanie i kryminał wyleczył wielu księży z tego opresyjnego i prymitywnego myślenia. Wtedy to władze zmuszone były wprowadzić specjalną ustawę o cmentarzach i chowaniu zmarłych, aby w świetle prawa można było na katolickim cmentarzu pochować innowiercę czy niewierzącego. Prawo obowiązuje do dziś, a wielu ludzi boi się nadal księdza, że jak przestaną chodzić do kościoła to ich na cmentarzu nie pochowa.

      Strach egzystencjalny na którym bazuje kler powoli się kończy u owieczek i kler rozpychający się teraz na drabinie, roszczący sobie prawa do wychowania i władzy większej niż wykładowca/profesor wkrótce spadnie na najniższy stopień społeczny niegodny zajmowania przez przyzwoitego człowieka. Takie będą skutki ich prymitywnych działań.

      Odpowiedz
  • 16 czerwca 2020 o 12:04
    Permalink

    “Przecież dwulicowość i hipokryzja jest wręcz oficjalnie lansowana przez przedstawicieli wielkiego strażnika moralności, którym jest Kościół dominujący – żeby było cicho i spokojnie, a pieniądze wpadały na tacę…”
    Jakiś przykład? Konkret? Coś co potwierdziłoby tę tezę?

    Odpowiedz
    • 16 czerwca 2020 o 20:33
      Permalink

      @Zuzanna
      Pomyśl, a może odgadniesz:
      Dz. A. 17.24-25
      24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.
      (Dzieje Apostolskie – Pismo święte nowego testamentu)
      http://www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=394

      Jakim trzeba być dwulicowym i jak naprawdę wiele mieć w sobie hipokryzji, aby w interesie korporacyjnym (kasa misiu kasa) nie stosować boskich nakazów w które się wierzy i podobno wynikają z woli boskiej, zaś ich przypominanie przez niektórych kapłanów rodzi dysonans poznawczy:
      https://demotywatory.pl/5003863/Pan-biskup-chyba-cytuje-Opowiesc-podrecznej

      Strój i nakrycie głowy kobiet
      2 Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycje. 3 Chciałbym, żebyście wiedzieli, iż głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa – Bóg. 4 Każdy mężczyzna, modląc się lub prorokując z nakrytą głową, hańbi swoją głowę. 5 Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. 6 Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę. 7 Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. 8 To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. 9 Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. 10 Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów. 11 Zresztą u Pana ani mężczyzna nie jest bez kobiety, ani kobieta nie jest bez mężczyzny. 12 Jak bowiem kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę. Wszystko zaś pochodzi od Boga. 13 Osądźcie zresztą sami. Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? 14 Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, 15 podczas gdy dla kobiety jest to właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie. 16 Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania; ani my, ani Kościoły Boże.
      http://www.biblijni.pl/1Kor,11,2-16

      Tych m.in. zapisów biblijnych Kościół już nie wymaga, bo gdyby nie liczne grono wiernych kobiet dających na tacę, to z czego by się utrzymali ci kochający inaczej.:-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.