Ekonomia

Niemcy też czeka recesja a wtedy…

 Niemcy też czeka recenzja a wtedy po pierwsze nie będzie miał już, kto pomagać a po drugie zmieni się polityka kształtowania podaży pieniądza przez Europejski Bank Centralny, co spowoduje, że cała Europa ożyje.

W skrócie – mechanizm będzie wyglądał mniej więcej tak – w Niemczech nie nastąpi recesja, ale silne spowolnienie spowodowane spadkiem koniunktury w kilku głównych sektorach przemysłu. Zmniejszą się zamówienia na towary wysokiej, jakości i o dużej wartości dodanej, przez co gospodarka niemiecka dozna zadyszki. W nas, jako kooperantów to także uderzy, co odbije się spadkiem wartości rynkowej złotówki i stosunkowo długim – rocznym może trzy letnim okresem niepewności, oczekiwania na ożywienie. Spowoduje to nacisk na stymulację gospodarki w strefie euro przez obniżenie stóp przez Europejski Bank Centralny. Jeżeli nie będzie, z czego obniżać, dojdzie do dalszych operacji pożyczania pustego pieniądza – bankom centralnym i komercyjnym na bardzo niski (śladowy) procent – w praktyce nie istotny dla transakcji na wielomiliardowej masie pieniądza. Wówczas należałoby się spodziewać, że do gospodarki niemieckiej i innych związanych z nią gospodarek napłynie łańcuch pieniędzy i nastąpi mnożnik ogólnogospodarczy, ludzie i firmy będą miały więcej pieniędzy i w efekcie wszyscy na tym skorzystają. Napisaliśmy – należałoby się spodziewać, ponieważ jest pewien empiryczny problem ogólny, otóż to już się dzieje – Europejski Bank Centralny masowo drukuje pieniądze właśnie pożyczając je na bardzo niski procent i nic – gospodarka europejska ledwo daje sobie radę.

Kolejny niemiecki rząd, bez względu, kto po wyborach tej jesieni będzie go prowadził – stanie właśnie przed wyzwaniem spowolnienia gospodarczego. Pojawią się nieznane od lat w Niemczech problemy z pracą. Spowoduje to wzrost nastrojów eurosceptycznych, stąd już krok do nastrojów dla nas niebezpiecznych, zwłaszcza, ponieważ Francja – drugi zamożny filar Unii Europejskiej będzie właśnie wówczas także przechodził przez skumulowanie odkładanych problemów. Powstanie wówczas ryzyko – zdefiniowania Europy na nowo, poprzez rewizję traktatów i zobowiązań, z zawieszeniem unijnego rozdawnictwa – nawet wcześniej budżetowanego.

Jeżeli Unia Europejska straci swoją lokomotywę powstanie jeszcze jedno ryzyko – rzeczywistego rozpadu Unii z przyczyn politycznych, ponieważ gwałtownie biedniejące społeczeństwa południa bardzo szybko wybiorą radykalnych przedstawicieli, którzy będą o wiele bardziej dosadni nawet od komików z Włoch czy grających w piłkę polityków z Polski.

Jeżeli natomiast ziści się rzeczywiście czarny scenariusz i kryzys krajów południa, w tym ograniczenie popytu na niemieckie produkty przeleje się na Niemcy, zmuszając ten kraj do kolejnego poważnego przetasowania w gospodarce to wówczas w samych Niemczech mogą pojawić się pytania o sens utrzymywania strefy euro jak również dotychczasowe zasady budowy wspólnoty, ponieważ będzie oczywistym, że nie da się zabezpieczyć interesów ponadnarodowych jedynie w oparciu o dowolność polityczną.

Eksport towarów zaawansowanych z dużym wkładem wartości dodanej do tej pory był podstawą niemieckiej gospodarki. Luksusowe samochody, maszyny i urządzenia, wysoko zaawansowana chemia i jej wyroby oraz inne produkty – na to wszystko był do tej pory zbyt w takich krajach jak Chiny, czy krajach Zatoki Perskiej. Generalnie można postawić tezę, że dopóki każdy młody Japończyk, Amerykanin i Chińczyk marzy o tym, żeby mieć najnowszy model BMW lub Mercedesa – w Niemczech nie będzie kryzysu. Problem polega jednak na tym, że eksport wyrobów zaawansowanych to nie jest cały niemiecki eksport. Co jeszcze produkują Niemcy i co ważniejsze – masowo eksportują – można łatwo sprawdzić po prostej wizycie w osiedlowym sklepie dyskontowym bardzo znanej niemieckiej sieci handlowej. Całość stanowi fenomenalny mechanizm o nadzwyczajnej delikatności, którego nie można pozwolić zepsuć.

Wnioski – nawet stymulacja gospodarki przez Europejski Bank Centralny może nie dać pożądanego rezultatu w razie recesji w Niemczech. Ta okoliczność implikuje liczne fakty gospodarcze oraz może oznaczać niemożliwe do wyobrażenia sobie dzisiaj komplikacje polityczne. Trzeba uważnie obserwować rzeczywistość – trzymając rękę na pulsie, ponieważ nasza gospodarka jest ściśle powiązana z niemiecką!

5 komentarzy

  1. Ponad 60% niemieckiego handlu to handel wewnatrz UE. Nie ma juz w tej chwili szans, aby problemy gospodarcze reszty Europy (w tym krajow Poludnia) Niemcow nie dotknely. Stad parcie Niemiec na dywersyfikacje kierunkow handlu i niestety spogladanie na Rosje, a wiec powrot (na razie gospodarczy) do tradycyjnej polityki Niemiec, dla Polski bardzo niebezpiecznej. Tymczasem Polski handel w prawie 80% to handel wewnatrz UE. Kto zatem bardziej dostanie po grzbiecie? Zaklecia magika Rostowskiego z krainy POz, o darmowej jezdzie na plecach Niemcow niestety mozna miedzy bajki wlozyc.
    Natomiast co do samej UE, to bez wzgledu na zyczeniowe podejscie polskich pseudo-elit juz sie rozsypala po liniach narodowych, tylko w Polsce nie mowi sie o tym. Teraz pytanie, czy UE pozostanie cialem, gdzie w cywilizowany sposob negocjuje sie europejski konsensus, czy powrocimy do mniej cywilizowanych rozwiazan.
    Nie bedzie UE jako superpanstwa, nie bedzie wspolnych sil zbrojnych, ani nawet wspolnej polityki zagranicznej, teraz Polacy (szczegolnie trampkarskie elity) musza dorosnac i zaczac wykorzystywac UE do realizacji wlasnego interesu, czyli do tego do czego UE byla pomyslana, a wiec wspolpraca Polski na linii Polnoc-Poludnie, od Baltyku do Adriatyku. Inaczej zostaniemy zwasalizowanymi peryferiami, przy okazji biednymi. Suit yourself darling, jak mawiaja Brytyjczycy.

  2. Powiem Wam tylko stare przysłowie “zanim gruby schudnie ,chudego trafi szlag”. Wnioski wyciągnijcie sami,najlepiej podczas najbliższych wyborów.

    • Szanowny Panie @PZ!
      Cały Pana komentarz rozszerza pole widzenia @Autora artykułu.
      Mnie przekonały następujące Pańskie zdania:
      “UE, to bez wzgledu na życzeniowe podejscie polskich pseudo-elit juz sie rozsypala po liniach narodowych, tylko w Polsce nie mowi sie o tym. Teraz pytanie, czy UE pozostanie cialem, gdzie w cywilizowany sposob negocjuje sie europejski konsensus, czy powrocimy do mniej cywilizowanych rozwiązań.”
      Ostatnie zdanie jest bardzo ważne dla naszej przyszłości, dla przyszłości Polaków jako Europejczyków – lub nie …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.