Polityka

Niemcy się nad nami nie zlitują i na pewno się nie przestraszą

 To w jaki sposób został potraktowany w Warszawie pan Frank-Walter Steinmeier podczas ostatniej wizyty, można określić jako – zmarnowaną szansę. Formalnie było nawet słodziutko, w tym znaczeniu że przywołano rocznicę Traktatu, otwarto jakąś wystawę, czy coś innego – co w istocie nie ma żadnego znaczenia. Problemem był jednak pewien wywiad pewnego Posła, o specjalnym statusie który pojawił się przed wizytą szanownego gościa. Otóż jak zawsze można było przeczytać o kolonizowaniu Polski przez Niemcy itd. To standard, na takie kwestie to się już nawet w Berlinie nie zwraca uwagi. Niestety jednak wypowiedź tego pana Posła o specjalnym statusie odnosiła się także do stanu demokracji u naszych zachodnich sąsiadów, co niestety wytknęli dziennikarze na konferencji prasowej. Generalnie zdaniem naszego Posła, w Niemczech trwają poważne prace prowadzące do faktycznego zlikwidowania tamtejszej demokracji. Pytającym był dziennikarz z Niemiec. Kim jest ten Poseł, możecie się państwo łatwo sami domyśleć.

Szanowny gość stwierdził, że nie czytał wywiadu z tym Posłem, a jedynie usłyszał wypowiedź z różnych wiadomości agencyjnych, gospodarz i w najbliższym czasie dojdzie do spotkania szefów parlamentów obu krajów, co na pewno przyczyni się do przekazania właściwego obrazu o stanie demokracji w Niemczech do Polski. Nasz minister spraw zagranicznych, stwierdził że to wypowiedź Posła, nie stanowisko rządu i że też nie miał możliwości zapoznać się z prasą z dnia wcześniej. Potem było już w zasadzie cukierkowo, zawdzięczamy to głównie szanownemu gościowi, który nie dał się sprowokować i bardzo dyplomatycznie z niesamowitym wyczuciem odniósł się do prowokacji pana Posła o specjalnym statusie, który jednak za nic w tym kraju nie odpowiada.

Proszę zwrócić uwagę na fakt, że pan Poseł o specjalnym statusie nie powiedział, dlaczego niemiecka demokracja jest na drodze do likwidacji. To typowa wypowiedź prowokacyjna, mająca na celu stworzenie medialnego szumu, wiadomo opinia, każdy może mieć swoją – nawet najgłupszą. Jednakże to co może napisać nawet tutaj – najdurniejszy publicysta, to jest zupełnie coś innego, niż to co może bez konsekwencji powiedzieć Poseł na Sejm, będący w dodatku liderem jednej z parlamentarnych frakcji, akurat mającej zresztą większość i decydujący o być lub nie – rządu.

Niemcy mają z Polską poważny problem, ponieważ wszystko czego chcą od naszego kraju obecnie to po pierwsze spokoju i stabilizacji w regionie a po drugie współpracy polityczno-gospodarczej – na ich warunkach, oczywiście w ramach Unii Europejskiej. Mniej więcej w ten sposób można zdefiniować cele niemieckiej polityki wobec Polski. Cel pierwszy na pewno uległ wzmocnieniu po tym, co wydarzyło się na Ukrainie, ale niestety strona Polska nie potrafiła jak dotąd tego wykorzystać. Druga kwestia –stety/niestety się znowu otwiera wraz z problemem redefiniowania Unii Europejskiej w ogóle.

Niemcy w swojej ocenie Polski z jednej strony nie rozumieją nadal żywych polskich obaw, a z drugiej strony zupełnie jawnie zachowują się jako strona politycznie, gospodarczo i cywilizacyjnie dominująca. Mają przewagę i z niej korzystają, co jeszcze bardziej podsyca polskie lęki i obawy. Na dzień dzisiejszy nie ma w Polsce koncepcji na wypadek pojawienia się na nowo fizycznego zagrożenia ze strony Niemiec, w wypadku zmiany polityki na kontynencie. Niestety to będzie naturalne kolejne wyższe stadium rozwoju relacji, po ewentualnym upadku idei europejskiej i przejściu przez Niemcy wobec Europy Środkowej na pozycje Mitteleuropy, znane w historii.

Polacy, w tym w szczególności obecnie rządząca prawica w swoich relacjach do Niemiec, najchętniej wykrzyczałaby im wszystkie bóle, straty i krzywdy, które ponieśliśmy w wyniku ich napaści i okupacji. Zdaje się nawet ostatnio tenże Poseł o specjalnym statusie, mówił o tym że w historii Polacy przebaczali zbyt łatwo, to mogło się odnosić do słynnego listu biskupów, w którym hierarchowie kościelni samowolnie bez konsultacji z władzą i społeczeństwem – przebaczyli sąsiadom i co jeszcze bardziej ciekawe – prosili o przebaczenie. Tymczasem prawda jest taka, że wyszliśmy z II Wojny Światowej jako strona tak słaba, że nie byliśmy w stanie nawet się zemścić w sposób systemowy. Zresztą kto miałby wówczas taką decyzję podjąć w kraju, w którym implementowano nowy system społeczno-polityczny?

Niestety nikt nie bierze pod uwagę oczywistego faktu, że Niemcy patrzą na nasze relacje zupełnie inaczej niż patrzymy na nie my. Ich spojrzenie ma charakter pragmatyczno-utylitarny. Nie będą nas w nieskończoność przepraszać, chociaż coś takiego tak naprawdę nie nastąpiło nigdy. Przykładowo władze niemieckie nie zaapelowały nigdy do swojego społeczeństwa, żeby oddano przedmioty ukradzione w Polsce podczas wojny przez ich przodków. To nigdy nie miało miejsca. W naszych relacjach bazujemy na Traktacie, który w swojej istocie jest bardzo słabą gwarancją zachowania status quo, chociażby w kwestii granicznej, albowiem przecież całą jego gwarancją jest dobra wola obecnie rządzących Niemcami elit (i to nie całych bo były głosy inne niż za w Bundestagu). Więc Niemcy ani nie będą nas przepraszać, ani nie będą się nad nami litować. Co więcej – to jest bardzo ważne, żebyśmy to zrozumieli – oni na pewno się nas nie przestraszą. Mogą przestraszyć się ryzyka chaosu w Polsce, ale to będzie oznaczało dla nich uprawnienie do przyczynienia się do dokonania w Polsce resetu, bo z ich punktu widzenia nie będzie buforowej strefy bezpieczeństwa. Natomiast my byśmy oczekiwali sojuszniczej pomocy. Naiwnie jak małe dzieci, zdziwione że nie ma lizaków, ani cukierków, tylko lecą kamienie a drzwi w kamienicach zamknięte.

Nic na to nie poradzimy, że Niemcy nie traktują nas jako partnera. Gdybyśmy byli potężniejsi gospodarczo, suwerenni politycznie i militarnie, bardziej ludni, jak również po prostu byli bogatsi, to być może wówczas zaczęto by się do nas odnosić w sposób względnie symetryczny jeżeli chodzi o relacje handlowe, czy też w szerszym ujęciu – gospodarcze. Politycznie mogłoby być różnie. Jednakże ciężko jest się spodziewać, że Niemcy de facto dokonujące olbrzymich transferów do Polski, będą patrzyły na nas inaczej niż na klienta. Trzeba to zrozumieć, to nie jest trudne, takie są polityczne realia.

Dlatego, jeżeli chcemy osiągnąć cokolwiek w Polityce niemieckiej, musimy przestać poodskakiwać i się unosić, czy też przypominać o tym jak bardzo zostaliśmy pobici. Trzeba zachowywać się – uwaga – dokładnie tak, jak oczekują tego Niemcy. Być przede wszystkim stabilnym i przewidywalnym sąsiadem, owszem uboższym krewnym, jednak rozumiejącym skąd się biorą pieniądze. Proszę wziąć pod uwagę, że to jest w istocie bardzo proste, oni nie oczekują od nas cudów, afirmacji lub uwielbienia. Po prostu jak się bierze kasę, bo bierzemy – wypada zupełnie uczciwie powiedzieć „DANKE”, ponieważ tak nakazuje kultura. Równolegle można podnieść na forum eksperckim kwestię braku symetrii w dyfuzji gospodarczej, opodatkowanie zysków zachodnich koncernów w Polsce itd. Jednakże tylko na tyle, na ile się to nam opłaci. W międzyczasie – wykorzystywać dobrą koniunkturę na wyprodukowanie polskiej broni jądrowej i środków jej przenoszenia. To jest jedyny sposób, żebyśmy mieli chociaż szansę na uniknięcie wrześniowego scenariusza, gdyby tenże, miał się ponowić. Nikt nam nie da bowiem żadnych lepszych gwarancji bezpieczeństwa, partnerstwa, symetrii relacji – niż nasza własna siła. Jednak żeby to zrozumieć, trzeba być domorosłym analitykiem, bo politycy w tym kraju, ani elity, nie mówiąc już o znacznej części społeczeństwa – nawet nie są w stanie przyjąć do świadomości.

Reasumując – po tym co się stało w naszej historii, wobec Niemiec i Niemców, zawsze już trzeba będzie wykazywać się pewną rezerwą, chyba że przestaniemy się uważać za Naród. Niemcy nie mają wobec nas jakichś wygórowanych oczekiwań, tutaj nikt się nie spodziewa cudu nad Wisłą. Przede wszystkim interesuje ich spokój i stabilizacja, jak będzie przewidywalność, to będą naprawdę zadowoleni. Do tego mamy współpracować na ich zasadach, w zamian za co możemy liczyć na złagodzenie brutalności kapitalizmu przez różne transfery. Natomiast nikt, nas nie będzie ani w nieskończoność przepraszał, ani się nad nami litował jak sami popełnimy błędy i na pewno się nas nikt w Berlinie nie przestraszy. Niemcy doskonale rozumieją swoją przewagę i póki co jak na tą chwilę, jedynie w niewielkiej części z niej korzystają. O co nie można mieć do nich pretensji, bo trudno, żeby nam „czapkowali”, tylko dlatego bo jesteśmy wiecznie poszkodowanymi i biednymi Polakami.

8 komentarzy

  1. Piękna esencja rzeczywistości: “współpracy polityczno-gospodarczej – na ich warunkach,”!!! Dokładnie tak jest!

  2. Sytuacja jest taka jak zawsze jesteśmy o wiele słabsi od Niemiec i do póki się to nie zmieni, będziemy zawsze stroną przegraną.

    • Niemcom w 27 lat po przegranej II wojnie światowej, która zdemolowała ich wewnętrznie i finansowo, udało się ponownie zostać światową potęgą gospodarczą, a Polsce – w 27 lat po okrągłym stole i rzekomym “upadku” komunizmu – udało się wypaść z grona 20 największych gospodarek świata? Czy dlatego, że nikomu w Niemczech nie przyszło do głowy, aby środki z Planu Marshalla trwonić na parki wodne i ścieżki rowerowe? A może dlatego, że mieli swojego Adenauera, a my byliśmy skazani na Bolka,Balcerowicza https://marucha.wordpress.com/2009/12/19/nie-zapomnijmy-o-genialnym-ekonomiscie-balcerowiczu/
      i innych PRL-owskich aparatczyków, których percepcja pojmowania “dobra wspólnego” często kończyła się na zapewnieniu odpowiedniej ilości pieniędzy sobie i swoim najbliższym.

  3. Trafne spostrzeżenia, jednak nie w kwestii broni jądrowej. Ta bowiem w rękach państwa biednego, niestabilnego i nieprzewidywalnego; stanowi dla własnego narodu zagrożenie znacznie większe jak bomby atomowe rosyjskie,koreańskie i irańskie razem wzięte.Po prostu, nie daje się w prezencie sznura ludziom o skłonnościach samobójczych.

  4. Tak, rozsadek nakazuje postępowac tak, jak radzi autor artykułu. Ale obecni władcy są dalecy od rozsądku. Pozorovatel – masz rację.

  5. Prawda to sa Niemcy.
    oni nigdy i przenigdy.nie
    wyrzekna swoich ciagot.
    Trafnie i celnie autor.to
    ujal
    To Niemcy forsuja w EU
    * zeby kraje przyjmowaly
    odgornie limitowo
    uchodzcow czyli 150 tys
    * placic zasilki po 300 euro
    * tak to sa Niemcy
    * najnizsza emerytura 200 euri
    * i co wy nato Drodzy
    Czytelnicy i Autorze tekstu
    * zabieranie dzieci w
    Niemczech przez Jugentamt
    ( urzad dla dzieci)

  6. …Otóż jak zawsze można było przeczytać o kolonizowaniu Polski przez Niemcy itd…

    “Ameryki nie odkrył’ – takie są fakty.”Jeśli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to powinien się ich pozbyć. Mediami drukowanymi w Polsce rządzą Niemcy… CZY TYLKO MEDIAMI(drukowanymi)?

    http://niewygodne.info.pl/artykul6/02964-Kto-kontroluje-media-drukowane-w-Polsce.htm

  7. Tak rzadza mefiami.
    Polonizowac media.
    Budowac armie
    i liczyc na wlasne sily
    Handel detaliczny
    popierac polski .
    mamy tyle mgr i inz
    co sie z nimi stalo
    tyle wyksztalconych
    ludzi mamy.
    Przestac jezdzic do Niemiec
    i prosic o prace.
    Czy zawsze musimy byc
    gorszymi niz Niemcy.
    Nie dajmy sie…im

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.