Soft Power

Niemcy hodują i instrumentalizują czynniki destabilizacji?

Versammlungsverbots-Zonen der Hamburger Polizei während des Gipfels Von Morgenstund – Eigenes Werk, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=60084490

Spotkanie G20 w Hamburgu pokazało, że Niemcy mają poważny problem z bezpieczeństwem. Chodzi o zagrożenia mające wymiar systemowy dla bezpieczeństwa olbrzymiej wielomilionowej metropolii – jednego z największych miast w Niemczech i w Europie!

W Hamburgu miała miejsce normalna wojna na ulicach. Zorganizowane grupy bojowników (bo jak inaczej nazwać tych ludzi?) starły się z Policją. Konsekwencją są setki ofiar, zniszczone całe ulice, okradziono sklepy, spalono olbrzymią ilość samochodów. Mieszkańcy bali się nie tylko wychodzić z domów, ale bali się także i być w domach, ponieważ groziło im – podpalenie, napadnięcie, pobicie – w razie wyjścia na ulice. Mówimy o zdarzeniach obejmujących dużą cześć miasta. Dokonano paraliżu, który jest czymś nadzwyczajnym. To nie były zwykłe demonstracje Niemców, którzy skończyli pracę i zamiast na zakupy do dyskontu poszli na demonstrację przeciwko kapitalizmowi i globalizmowi! Do Hamburga zjechali się ekstremiści (i inni demonstranci) z prawie całego świata. Oczywiście niemiecka „scena” ekstremistów m.in. lewicowych jest niesłychanie dynamiczna i bogata. Jednakże tym razem, to był jakiś fenomen. Należy mówić o regularnej bitwie ulicznej, zorganizowanych grup ekstremistów z Policją.

To wydarzenia bez precedensu, co prawda nie pierwszy raz dochodzi w Niemczech do burd i rozruchów, jednak jeszcze nie było tak, żeby przypominało to prawie lokalne powstanie! Ludność została sterroryzowana, miasto sparaliżowano, są gigantyczne straty materialne, zakłócono bardzo ważne spotkanie mające znaczenie globalne.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że do mediów nie przedostały się postulaty protestujących,. Można je stosunkowo łatwo znaleźć w Internecie, jednak nawet na krótkie informacje w mediach głównego nurtu – o co tym ludziom chodziło proszę nie liczyć. Chyba, że ktoś zna rosyjski, może obejrzeć główne wydanie wiadomości (dzisiaj) – dokładne relacje ze zdarzeń pokazujące rozmiar tego zagrożenia.

Można zrozumieć Niemców, że są doktrynalnie za wolnością słowa i prawa do demonstracji, co prawda rozumieją je fasadowo i silnie na swój indywidualny sposób, jednak to, że dopuścili do takiego wydarzenia, to bardzo źle świadczy o ich pastwie. Przy czym w ocenie ich działań trzeba być bardzo ostrożnym, albowiem to mądrzy ludzie, umiejący osiągać swoje cele nie wprost, tylko za pomocą pośrednich działań, które na pierwszy rzut oka wcale nie demonstrują tego, na co wyglądają. Niemcy jeszcze przed I-szą Wojną Światową posługiwali się stymulowaniem islamskiego radykalizmu na Bliskim Wschodzie, żeby destabilizować brytyjskie posiadłości na Bliskim Wschodzie, w okresie II-giej Wojny Światowej, realnie wspierali rodzący się radykalizm Muzułmanów. Obecnie również tolerują na swoim terenie radykalnych przedstawicieli tej religii, a udział radykałów islamskich z Niemiec w wojnie w Syrii jest potwierdzonym faktem. Zaskakuje tylko skala w jakiej ci ludzie byli tam obecni i z jaką łatwością mogli (mogą) podróżować pomiędzy Niemcami a terenami gdzie trwa wojna.

Nie jest wykluczone, że tak jak Niemcy instrumentalizują islamski radykalizm, a pośrednio terroryzm. Podobnie mogą instrumentalizować radykalizm ideologiczny np. lewicowy. W działaniach służb na rzecz kontrolowania tego typu struktur, czymś standardowym jest proces inkubacji-hodowania tego typu struktur, do fazy, w której można je używać. Oczywiście sterowanie odbywa się na poziomie „wtyczek”, albo motywowania ideologicznego, to już technikalia. Liczy się to, że państwo niemieckie ma długie tradycje w hodowaniu struktur zdolnych do działań radykalnych, w tym na masową skalę. Niemcy mają pamięć instytucjonalną, ich wywiad przetrwał II wojnę Światową, został odtworzony w oparciu o oficerów przedwojennych. Podobnie elity w ścisłych kręgach decyzyjnych – myślenie o państwie kategoriami Bismarcka nie przeminęło, czego najlepiej dowodzą dwie wojny i obecne traktowanie Unii Europejskiej jako instrumentu służącego do wzmacniania własnego potencjału.

Jest bardzo prawdopodobne, że współczesne Niemcy zgodnie z dorobkiem swojego sposobu rozumienia racji stanu – hodują i instrumentalizują czynniki destabilizujące. To rodzi bardzo konkretne wnioski, przede wszystkim w zakresie bezpieczeństwa. O ile oddziaływanie na Polskę poprzez islamskie środowiska radykalne może mieć tylko ograniczony charakter (przynajmniej do póki nie ma u nas zaplecza inno-kulturowego). Jednak już mieliśmy pokaz możliwości środowisk lewicowych z Niemiec, które starły się z Policją w Warszawie, przy okazji jednej z demonstracji. Eksploatowanie tego kierunku jest bardzo prawdopodobne.

Z powyższych powodów, trzeba posiadać możliwości obrony. Przede wszystkim musimy mieć możliwość uszczelnienia granicy w ciągu 24 h od zaistnienia incydentu lub pojawienia się presji. Poza tym cała nadzieja w pracy kontrwywiadu i Policji. Nie ma żartów! Proszę sobie wyobrazić sytuacje, że do Polski przyjeżdża duża grupa ludzi, która potem wspólnie z lokalnymi radykałami zajmuje na dwa dni śródmieście Krakowa, a potem przeprowadza małą rewolucję. Nigdy nie możemy na to pozwolić, do tego jednak jest potrzeba siła. Dzisiaj jej nie mamy, jednak musimy się przygotować na wszelkie możliwe zagrożenia. Destabilizacja z importu to ostatnia rzecz jaka jest nam potrzebna.

11 komentarzy

  1. Trzaskowski Sebastian

    Zawsze trzeba być wobec nich ostrożnym i uważnym

  2. Trzeba obronić Wawel.

    Wiadomo kto tam leży.

    Brakuje lądowiska dla helikoptera, żeby Prezes mógł sobie przybyć – jak co miesiąc, jakby Stare Miasto i Rynek – były okupowane przez antyglobalistów, islamskich terrorystów i innych lewaków, w tym KOD.

    Nie ma brygady WOT w małopolsce, więc nie ma czym obronić Prezesa przed bojownikami, którzy mogą wracać z Hamburga przez Kraków…

    No i wzmocnić właściwości obronne samego Wzgórza Wawelskiego, szczególnie od strony Wisły.

    Brakuje nam Flotylli Pińskiej, która oddelegowałaby kilka monitorów do patrolowania Wisły pomiędzy stopniami wodnymi.

    Dlatego naszą odpowiedzią na zamieszki w Hamburgu powinny być przygotowania obronne w Krakowie.

    Amerykanie nie pomogą, bo stacjonują w odległym o 600 km Orzyszu i nawet uczą się polskiego.

    Tylko obrona Wawelu – serca Polski jest najważniejsza.

    Wiadomo, że odwiedza go Prezes każdego 18-go.

    Wszelkie próby przeszkodzenia w doniosłym przebiegu tych “rodzinnych” odwiedzin powinny być LIKWIDOWANE, zanim powstanie pomysł demonstracji w umysłach TERRORYSTÓW z KOD …

    Ale do tego trzeba mieć agentów we wszystkich lewackich i komunistycznych “jaczejkach szpiegowskich”, oraz nie wykluczam że i islamskich z ISIS …

    Wnioski są proste.

    Więcej pieniędzy na bezpieczeństwo.

    Amen i Macondo.

  3. Była to rewolucja ludowa, bunt mas wyzutych z nadziei przeciw ciemiężcom , wyzyskiwaczom, siewcom wojny, zbrodni i nędzy. Przeciwko systemowi i doktrynie. Szkoda, że na małą jeszcze skalę i tylko w Hamburgu. Z iskry rozgorzeje płomień, jak ktoś powiedział, byle tylko oszukani wszystkich krajów połączyli się.
    Brawo Niemcy. Wyrządzone szkody warte są mniej niż jeden czołg.

    • I “wolny demokratyczny świat” nie potępił pałkarzy Merkel, w Hamburgu
      a w podobnych okolicznościach, BEZWZGLĘDNIE prawie ze
      ZAKAZAŁ stosowania przemocy wobec “pokojowej demonstracji”
      w Kijowie za LEGALNEGO prezydenta
      Wiktora Janukowicza. Qarvasztfaszbarabasz !
      ” Chyba, że ktoś zna rosyjski, może obejrzeć główne wydanie wiadomości (dzisiaj) – dokładne relacje ze zdarzeń pokazujące rozmiar tego zagrożenia.”
      JEDYNIE TAM…………… no, BO, nie tam gdzie kieruje np.”krolowa bona” ,jakieś jednostronnie ukierunkowane”ARTE’ ..pożal się Boże!
      Muszę “zaprzeczyć sobie” – TO(Hamburg) należało spacyfikować….
      ująłem temat “tylko” na kontekscie’ ukraińskim….

  4. Prawda Boli

    Mnie to raczej wygląda na typową amerykańską akcje “soft power” mającą otrzeźwić Angelę M. i przypomnieć że Majdan może być także w Berlinie.
    Dla Trumpa sytuacja na ulicach była idealnym tłem do rozmów.

  5. Chyba przesadą!Antyglobaliści to naturalny produkt systemu gdzie bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy! Afryka, Bliski Wschód, Afganistan, Kosowo ,uchodźcy i emigranci to skutki tej globalnej”demokratycznej” polityki światowej finansjery i wszędzie tam kryje się USA.Te protesty będą narastać !

  6. Wniosek jeden. Nasze służby muszą się uważanie przyglądać co Niemcy “pod kloszem” knują i z odpowiednim wyprzedzeniem działać, tak aby nie doszło do tego co we wrześniu 1939 r. tylko w zmienionej formule. Nauczeni dwoma porażkami totalnymi, przy czym darowano im życie, będą działać innymi metodami.

  7. Oj Krakaurze, jeśli pisałeś na poważnie, to nie zgadzam się z Tobą. Prychylam się do opinii @Wojciecha!

    • 50-parolatek

      Dokładnie!
      – dokładnie to samo przyszło mi do głowy.
      Poza tym, sens cytatu:
      “Liczy się to, że państwo niemieckie ma długie tradycje w hodowaniu struktur zdolnych do działań radykalnych, w tym na masową skalę. Niemcy mają pamięć instytucjonalną, ich wywiad przetrwał II wojnę Światową, został odtworzony w oparciu o oficerów przedwojennych”, “pachnie” mi na jakieś nieokreślone uogólnienie.
      “Państwo niemieckie”, znaczy się, KTO MIANOWICIE?
      – Makrela, przygłupawi politycy CDU, CSU, SPD, czy innych frakcji, czy normalni obywatele?
      Jeśli mówić takimi kategoriami, to trzeba by wyraźnie powiedzieć, iż to odpowiednie SŁUżBY tego państwa posiadają coś takiego.
      A jeśli są to rzeczywiście “służby”, to KOMU SŁUżą i KTO JE FINANSUJE !?
      I w tym punkcie nasuwa się prosty i wyraźny wniosek:
      – przecież nie służa “bezwartościowej” 98%-owej biedocie, tylko tym 2%-om POSIADACZY całego liczonego majątku ziemskiego!
      A tutaj już nie ma mowy o “narodach”…..
      Ps – zresztą, ostatnie próby “wymieszania” na siłę europejskich poszczególnych narodów tylko o tym świadczy. Politycy niemieccy, czy inni mają gdzieś swoje kultury, czy narody. Tu chodzi o to, by zbudować jak największy haos wśród pospólstwa i biedoty.
      Im większy haos, tym łatwiej będzie ujarzmić plebs, zastraszony problemami dnia powszedniego…
      Pozdrawiam

  8. Niemcy głupi nie byli i nie są, wiedzieli co robią. Mogli zorganizować G20 w małej górskiej miejscowosci do której prowadzi jedna albo dwie drogi i żadnej zadymy by nie było. Wybrali Hamburg. Pewnie chcieli komuś coś przekazć (powiedzieć).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.