Religia i państwo

Nieformalny kościół IV-tej eRPe?

 Słowami „(…) prezydenta RP, już męczennika (…)” Biskup Drohiczyna Antoni Dydycz (Kapucyn) podczas pogrzebu Jadwigi Kaczyńskiej wspomniał jej tragicznie zmarłego syna – Lecha Kaczyńskiego, tytułując go już męczennikiem! Uroczystości pogrzebowe transmitowane z Kościoła Św. Krzyża w Warszawie można było oglądać na stronie internetowej partii politycznej – Prawo i Sprawiedliwość. W oczy uderzają transparenty, na których można przeczytać o pożegnaniu przez mieszkańców takiej a takiej miejscowości – uwaga – „pierwszej matki Rzeczpospolitej”! Do tego licznie reprezentowane są przez poczty sztandarowe organizacje społeczne np. NSZZ Solidarność i inne. Kwiaty przysłała nawet Ambasada USA!

To generalnie jakaś nowa, jakość w naszym kraju, albowiem dotychczas nie grzebano w tak uroczysty sposób żadnej osoby prywatnej, chroniącej konsekwentnie swojej prywatności. Trzeba mieć na uwadze, że pani Jadwiga Kaczyńska nie była w ostatnich latach osobą publiczną, nie zabierała głosu w dyskusji – nie istniała, jako postać na scenie politycznej, społecznej, jakiejkolwiek. W tym znaczeniu prawdopodobnie nie miała silnych związków ani z partią transmitującą obraz i dźwięk z obrządków jej pogrzebu, ani z licznie reprezentowanymi tam organizacjami.

W tym kontekście można uznać, że chociaż na pogrzeb zgodnie z polską tradycją się nie zaprasza i przychodzi kto chce, to środowiska utożsamiające się z głęboko rozumianą prawicową prawicą – nie ustrzegły się od dołączenia do pogrzebu pewnego marginesu kontekstu politycznego. Okazywanie, bowiem szacunku dla zmarłej i jej rodziny to jedno, a transparenty i czynienie z pogrzebu przedmiotu do transmisji na stronie internetowej partii politycznej to drugie! Jednakże z szacunku dla misterium śmierci pozostawmy sprawę.

Nie można się natomiast zgodzić na żadną formułę, w której urzędujący Biskup Kościoła Katolickiego nazywa tragicznie zmarłego prezydenta państwa – męczennikiem! Tu tkwi kość niezgody, na którą część wierzących nie może, nie musi się godzić i się nie zgodzi! Nie chodzi o odmawianie prawa Biskupowi do uczynienia kogoś męczennikiem, jednakże problem jest o wiele głębszy – czy Biskup dzielący w tak dobitny i jednoznaczny sposób swoją decyzją owczarnię – nie wyłącza się z Kościoła? Albowiem jednym pobocznym aktem niweczy dzieło ponad 1000 letniej misji Kościoła na tych ziemiach, gdyż w tym kraju są osoby, które prędzej pomodlą się do fotoradaru niż do Lecha Kaczyńskiego, jako męczennika!

Nie ma znaczenia też kontekst, jaki chciał swojej wypowiedzi nadać Biskup, liczy się to, że stojąc za ołtarzem w katolickiej świątyni nazwał konkretnego człowieka męczennikiem! I to „już” – w kontekście dokonanym, spełnionym. To wydarzenie bez precedensu, albowiem gdyby Biskup dodał jakikolwiek przymiotnik do słowa męczennik, pozwalający to zagadnienie w jakiś sposób wyprowadzić poza jego sakralne rozumienie, to nie byłoby sprawy. Można byłoby uznawać, że chodzi o męczennika konkretnego środowiska, określonej grupy ludzi, rodziny, a nawet partii politycznej, jeżeli takowa życzyłaby sobie wziąć na ołtarze tak ukonstytuowanego „męczennika”. W takim natomiast przypadku jak zaistniały mamy do czynienia ze skandalem – dzielącym wiernych, albowiem jak należy przypuszczać nigdy nie będzie w tej kwestii zgody! Natomiast sprawa nie jest wyłączną kwestią konkretnego środowiska od momentu, kiedy za publiczne pieniądze – była transmitowana na stronie jednej z krajowych partii politycznych! Transmitowaliście państwo – poddajecie pod ocenę!

Poza tym, jeżeli nazywamy Lecha Kaczyńskiego – męczennikiem – to powstaje proste pytanie, – kto i w jakich okolicznościach go „umęczył”? Odpowiedzią na to pytanie może być tylko i wyłącznie „teoria zamachu” i związana z nią cała mitologia, około-smoleńska, którą jak po dzisiejszych oświadczeniach należy rozumieć – Kościół katolicki w Polsce uznaje, za co najmniej prawdziwą, albowiem bez niej – nie byłoby męczennika! Nie może być na to zgody i nie będzie, albowiem tu nie ma wiary w cuda i nie ma możliwości zasłaniania zabobonem faktów! Nikt i nic nie jest w stanie skłonić znacznej części narodu, a zarazem wiernych do uznania katastrofy smoleńskiej za zamach a śmierci Lecha Kaczyńskiego za śmierć męczeńską! Narzucanie takiej retoryki przez Kościół jest niebezpieczne i prowadzi do jego rozłamu – odstępstwa i buntu wiernych! Nie ma „kościoła drohiczyńskiego”! Jak również jego innych lokalnych odmian podporządkowanych lokalnym szamanom, – bo tak trzeba by mówić o hierarchach, którzy przed Chrystusem stawiali by sobie i nam samozwańczych męczenników! Jest jeden Kościół i to do tego powszechny, a przynajmniej do niedawna taki w Polsce był. Obecnie katolicy – mają pełne prawo pisać listy do Papieża z prośbą o to, żeby zrobił porządek ze swoimi hierarchami, powstrzymując ich od schizmy – albowiem niektórzy z nich swoimi słowami i uczynkami oraz co tu dużo ukrywać – okazywaniem sympatii politycznych – gorszą wiernych i narażają ich na odejście od Kościoła, a przynajmniej zwątpienie w jego dzieło!

Nikt nie może już mówić, że w Polsce nie ma, co najmniej dwóch Kościołów Katolickich – jeden jest powszechny i rzymski, a drugi jest nieoficjalnym kościołem IV-tej eRPe!

Może jednak właśnie tego potrzeba – wyniesienia Lecha Kaczyńskiego na ołtarze, żeby ludzie przejrzeli na oczy?

Przy całym szacunku dla zmarłej, łącząc się w bólu z tak tragicznie ostatnimi laty doświadczaną rodziną państwa Kaczyńskich – nie możemy się zgodzić na stawianie bożków na ołtarzach szamańskich!

Brońmy Kościoła! Brońmy wiary w Jezusa Chrystusa naszego Pana i Boga! Niech nie przesłonią jej nam żaden – nawet najbardziej zuchwały szaman i wyznawane przez niego opary absurdu!

2 komentarze

  1. No, wreszcie krakauer powrócił do formy w sprawach KoKa w Polsce. Może ten Bartoś ma jednak rację z tym “nieoficjalnym kościołem IV-tej eRPe” i jego biskupami? Tak, to bywa, niestety, “szamanizm” skąpany w “oparach absurdu”.
    Bp Dydycz Pacyfik rozdaje aureole męczenników po uważaniu i grzmi z Jasnej Góry “… opozycja jest torpedowana. Traktujecie ich jak chłystków, z obrzydliwą wyższością. Większość rządowa kontroluje każda inicjatywę, w ten sposób powraca liberum veto, groźniejsze niż kiedyś. To hańba i wstyd dla rządzących…” – teologia polityczna.
    Piotr Jarecki (57 l.), biskup archidiecezji warszawskiej, który kompletnie pijany roztrzaskał toyotę na latarni, nie trafił po wypadku do Izby wytrzeźwień. A miał 2,5 promila alkoholu. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
    Czy godzi się by abp Głódź pobierał z budżetu państwa emeryturę “generalską” – piszą ponad 9 tysięcy zł miesięcznie – i uczył nas “wrażliwości” wytykał “chciwośc”?

    Dosyć przykładów…

    Mamy kłopot z demokracją.
    Kościół w Polsce ma kłopot sam z sobą.

  2. Bardzo dobry tekst.
    Gratuluję.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.