Niedoręczenie bez wiedzy adresata – nowa praktyka tzw. Poczty Polskiej

W szczególności monopol państwowy na dostarczanie przesyłek listowych może się odbić obywatelowi naszego państwa czkawką. Zwłaszcza jeżeli ma problem być osobą niepełnosprawną w praktyce przykutą do łóżka. Wówczas dla takich ludzi system pocztowy operatora publicznego jest bezwzględny, nie ma się z nim szans a człowiek bardzo szybko uświadamia sobie jaki jest malutki i jak nic nie znaczy, nie może a w ogóle to jest klientem – petentem więc czego w ogóle oczekuje?

Otóż, więc prawdziwa historia – będąca indywidualnym przypadkiem, jednakże prawdopodobnie bardzo symptomatycznym przedstawiała się następująco.

Poniedziałek – listonosz swoim zwyczajem przychodzi na rejon w godzinach okołopołudniowych – wrzucając ludziom „Awizo” do skrzynek, nie fatygując się nawet do drzwi, ale to akurat dla całej sprawy nie ma żadnego znaczenia.

Nie ma znaczenia, jeżeli osoba jest niepełnosprawna i jest w domu sama, jest wówczas oczywistym, że nie ma możliwości odebrania przesyłki – ponieważ nie może się ruszyć do drzwi i fizycznie odebrać przesyłki, nawet jeżeli zdarzyłby się cud i listonosz chciał wywiązać się ze swojej pracy doręczając przesyłkę.

Wtorek – uzbrojony w „Awizo” członek rodziny osoby niepełnosprawnej udaje się do właściwej dla miejsca zamieszkania placówki pocztowej, gdzie po odstaniu w kolejce dowiaduje się, że cyt.: „to jest list polecony ze zwrotką, a takich nie wydajemy dla osób na adresie zamieszkania nawet jakby pan mężem był”. Oczywiście przyzwyczajony do absurdów członek rodziny osoby niepełnosprawnej nieśmiało zapytuje się groźnej pani urzędniczki – co może w tej materii zrobić, żeby jakimś sposobem ten list odebrać, a przede wszystkim chciałby się dowiedzieć skąd dany list jest? Niestety pani nie ma dla nas litości i oświadcza, że nie może ujawnić nadawcy korespondencji ponieważ już sama taka informacja może stanowić naruszenie tajemnicy korespondencji i naruszyć prywatność adresata, gdyż tenże może sobie nie życzyć żeby nawet najbliższy członek rodziny wiedział z jaką to instytucją koresponduje. Dalsza miła rozmowa z naczelniczką też nie ma żadnego sensu, jednakże jest – pojawia się światełko w tunelu panie na poczcie informują człowieka, że może przynieść pełnomocnictwo, stosowny egzemplarz znajduje się na stronie internetowej poczty, podobno można nawet wypełnić on-line.

Czwartek – pełnomocnictwo podpisane, wizyta na poczcie, ale się okazuje że całe działanie było bez sensu, przy okienku zmieniły się panie – pełnomocnictwo wymaga podpisania go przy pracowniku poczty, z czym jest zasadnicza trudność z osobą niepełnosprawną.

Klient jak wiadomo, szuka sposobu – prosi się panie z okienka, czy może pan listonosz wziąłby ten list, który leży i kolejnego dnia lub dwa dni później przyniósł pod wskazany adres ale po 16 tej jak członek rodziny osoby niepełnosprawnej wróci z pracy. W reakcji nerwowe wychodzenie na zaplecze, za plecami kolejka, padają kwestie, że klient się awanturuje. Nie wiadomo co mu chodzi, poza tym nie ma takiej procedury. Prośba o kontakt do listonosza kończy się podaniem adresu innej placówki pocztowej, która nadzoruje listonoszy. Nic więcej, nic ponadto.

Kontakt z „drugą placówką” zaskakująco miły, wszystko się da… poza wydaniem dyspozycji listonoszowi, żeby łaskawie pobrał list tam, gdzie bywa codziennie i dostarczył do rejonu w którym codziennie się porusza.

Oczywiście wszystko kończy się awanturą, bez wyzwisk, w której miłe panie z okienka – przyznają klientowi rację, zgodnie z obowiązującymi przepisami pocztowymi – nie ma możliwości doręczyć listu osobie niepełnosprawnej, która nie jest w stanie odebrać listu sama w placówce pocztowej bo ma pecha i nie chodzi. To w naszym kraju po prostu jest niemożliwe, procedury tego nie przewidują. Co więcej listonosze działają w jakichś super-ciekawych rygorach, oczywiście są tak zajęci, że nie mogą odbierać telefonów komórkowych.

Po powrocie do domu, klient podejmuje próbę kontaktu z infolinią pocztową, która mistrzowsko przedstawia stan prawny i strzela paragrafami, ale nie potrafi powiedzieć jak doręczyć list osobie niepełnosprawnej, która nie może sama się udać z awizem na pocztę lub nie może nawet podejść do drzwi – jeżeli nie ma przy niej kogoś z rodziny. Żeby było żałośnie, oczywiście idio-tele nie jest w stanie powiedzieć kto jest dyrektorem danego okręgu poczty, kto odpowiada za listonoszy itd. Struktury poczty państwowej są prawdopodobnie tajne

Sprawa kończy się próbą kontaktu z dyrektorem okręgu czy czegoś takiego poczty. Sekretarka na zastępstwie, nierozgarnięta – nie umie przekazać sprawy własnej koleżance. Jednakże grzecznie umawia spotkanie, co więcej umożliwia wcześniej rozmowę telefoniczną po konkretnej godzinie kiedy pan dyrektor ma być. Oczywiście dzwoniąc o konkretnej godzinie – umówionej, sekretarka łączy nas nie z dyrektorem, ale z jakąś jego bardzo miłą pracownicą, na tyle władną że przynajmniej po głosie (funkcja pocztowa niezrozumiała) można odczuć, tłumacząc spokojnie o co chodzi, że u miłej kobiety z każdą sekundą narasta przerażenie i poczucie pełnej kompromitacji.

Sprawa kończy się próbą umówienia przez panią z poczty klienta w konkretnej placówce – jednakże, ponieważ to jest Polska – trzeba sobie radzić, klient nie jest głupi, wcześniej zastanawia się kto mógł przysłać list polecony ja jaki się akurat u osoby chorej oczekuje, po krótkiej dwu elementowej liście aktualnych kontaktów – trafia się na nadawcę, banalna rozmowa z właściwym kierownikiem w pionie samorządowej instytucji załatwia sprawę. Nie podają treści pisma, ale podają czego ono dotyczy, również szczerze współczując sytuacji na poczcie – proponują pokazanie pisma na ekranie komputera lub nawet wydrukowanie duplikatu, jeżeli klient uda się do ich instytucji. Krótka pogłębiona rozmowa z kierownikiem – korespondencja w kopii informacyjnej znajduje się na emailu, podanym wcześniej tejże instytucji do wiadomości na jednym z formularzy jakich wypełnia się tam zawsze kilka przy każdej okazji. Nie ma z niczym problemu – samorząd wygrywa w tym kraju z każdym.

Wniosek? Jeżeli jesteś osobą niepełnosprawną, która nie może się poruszać – nie masz szans na odbiór adresowanej do ciebie korespondencji jeżeli nie leżysz pod drzwiami własnego mieszkania. Oczywiście pod tym warunkiem, że listonosz nie zostawi od razu Awizo w skrzynce! No bo po co ma się fatygować. Natomiast głupota urzędnicza procedur i zwykła złośliwość pracowników tej instytucji powoduje, że najlepiej jakby ta firma zbankrutowała a oni wszyscy znaleźli się na bruku bo nie są warci ani naszego czasu, ani pieniędzy. O skutkach niedoręczenia – bez wiedzy adresata nawet nie ma co się zastanawiać. Co kogo obchodzi, że komuś minie termin operacji lub coś innego, cokolwiek? Pocztowcy mają swoje procedury, swój wspaniały świat, w którym klienci są po prostu zakłóceniem.

Im szybciej przedsiębiorstwo tzw. Poczta Polska zostanie zlikwidowane tym lepiej i nie będziemy żałować idących na bruk pocztowców niech udławią się swoimi listami. Nie ma żadnego powodu, dla którego nie można wprowadzić obywatelskich adresów email, na które następowałaby korespondencja z urzędów publicznych w formie elektronicznej. Jednakże Polska to nie jest Estonia… Jakie państwo taka poczta, a może jaka poczta takie państwo? Szkoda, ale Poczto! Zniknij! Prosimy!

19 myśli na temat “Niedoręczenie bez wiedzy adresata – nowa praktyka tzw. Poczty Polskiej

  • 29 czerwca 2013 o 07:57
    Permalink

    Poczta to wylęgarnia sytuacji niemożliwych…

    Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 11:02
    Permalink

    Podobna sytuacja następuje w przypadku osób pracujących z granicami kraju. Rodzina nie może odebrać przesyłki ,a na powtórnym awizie pojawia się zapis,”…w razie nie odebrania przesyłki przez adresata w tym terminie BĘDZIE ONA UWAŻANA ZA DORĘCZONĄ(podkreślenie moje)tj.z dniem…” i dalej następuje termin odbioru jednego dnia. Surrealizm czy głupota urzędnicza? Nadmieniam ,że sprawa dotyczyła US-u.

    Odpowiedz
    • 30 czerwca 2013 o 19:59
      Permalink

      Idiotyzmy Pan piszesz w głupi sposób tłumacząc własną nieudolność. Jak się wyjeżdża za granicę to trzeba zadbać o swój tyłek. Np za wczasu złożyć pełnomocnictwo a nie potem udawać biednego. Po za tym można to zrobić również z zagranicy (tyle że własnoręczny podpis misi być potwierdzony przez osobę urzędową, np konsula). Po drugie – zwracane listy nieodebrane poczta opatruje pieczęcią “nie odebrano w terminie”. To co pan zacytował jest urzędową adnotacją instytucji która pismo spłodziła :).
      Fajnie narzekać na głupotę urzędniczą. Inaczej by pan śpiewał w sytuacji gdyby np żona złożyła przeciwko panu pozew w sądzie a potem przejmowała korespondencję a Pan dostałby wyrok zaoczny….. inne cuda wianki też się zdażają (jedna z klientek przysięgała że syn nie żyje gdy tymczasem poprostu pożarli się o pieniądze).

      Odpowiedz
      • 30 czerwca 2013 o 21:29
        Permalink

        Tak, czy owak społeczeństwo bardzo źle i bardzo nisko ocenia Pocztę Polską. Osobiście jak mam awizo i mam iść do placówki pocztowej odstać 40 minut w ogonku – to po prostu mam zepsuty dzień. Jak tylko mogę staram się nie korzystać z usług tej firmy – wole firmy kurierskie lub Inpost, chociaż swego czasu przeżyłem wspaniałą przygodę z paczkomatem – może kiedyś to opiszę…

        Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 11:26
    Permalink

    Dopisuje się pod apel a zniknięcie PP w trybie natychmiastowym!!

    Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 16:10
    Permalink

    Jeszcze warto tu przypomnieć “instytucję” awiza nieodebranego uważanego za odebrane,którą wykorzystują windykatorzy i komornicy,wspomagani przez tzw.e-sąd z Lublina.Łatwiznę unikania wyroków poprzez nieodebranie przesyłki zastąpiono łatwizną wydawania wyroków bez wiedzy oskarżonego.Tamta łatwizna służyła obywatelom,więc była “be”.Obecna-służy sądowi,komornikowi i Skarbowi Państwa,więc jest “cacy”.Filozofia Kalego w majestacie tzw.Prawa.

    Odpowiedz
    • 30 czerwca 2013 o 20:05
      Permalink

      weź ty człowieku sprawdź dobrze gdzie owye przepisy się znajdują bo ręczę że w prawie pocztowym ich nie znajdziesz. Wystarczy że poczytasz prawo karne, cywilne, administracyjne i …. tam kieruj swe żale.

      Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 18:24
    Permalink

    Kolejny tekst sponsorowany przez IN POST, autor pisze głupoty. KAŻDY rejon pocztowy posiada spis osób niepełnosprawnych, którym doręczanie odbywa się na innych zasadach. Jeżeli osoba opisana w artykule nie była w tym spisie, wystarczyło by zgłosić ten fakt listonoszowi a ten mógł ją do niego dopisać w 5 min. i po problemie.

    Odpowiedz
    • 29 czerwca 2013 o 19:26
      Permalink

      Nie, to nie jest tekst sponsorowany przez kogokolwiek, jeżeli twierdzi pan inaczej proszę to udowodnić. Listonosz doskonale wie, że pod opisywanym adresem mieszka osoba niepełnosprawna od 8 lat. I po problemie?

      Odpowiedz
      • 30 czerwca 2013 o 20:10
        Permalink

        tylko przesyłki sądowe cywilne (bo nawet karne już nie) oraz z sądu administracyjnego MUSIMY pod groźbą kary wydawać do rąk własnych bo tak stanowią przepisy sądowe. każdy inny list nawet ze zwrotką możemy wydawać osobie o wspólnym zameldowaniu lub na pełnomocnictwo lub na jednorazowe upoważnienie. Żadna pocztówka nie zrobiłaby sobie bajzlu trzymając na stanie magazynowym listy które trzymać nie musi.

        Odpowiedz
        • 30 czerwca 2013 o 21:25
          Permalink

          Zaświadczam panu, że sytuacja opisana miała miejsce w zeszłym tygodniu w Krakowie – bohaterem artykułu jest mój bliski znajomy.

          Odpowiedz
    • 29 czerwca 2013 o 19:27
      Permalink

      Wspomniana firma nie sponsorowała żadnego z tekstów, w imieniu redakcji podkreślę, że żaden tekst na portalu nie był sponsorowany. Jeśli kiedykolwiek się zdarzy, że będzie publikowany tekst sponsorowany z pewnością będzie posiadał stosowny dopisek. Szanowny @Romek, nikt nie neguje, że powinno a może nawet jest tak jak był Pan uprzejmy napisać, ale nikt jak wynika z tekstu nie był uprzejmy udzielić takiej informacji.

      Korzystając jednak z okazji i wywołanego przez czytelnika tematu, redakcja z góry dziękuje za każde nawet najdrobniejsze wsparcie finansowe, moduł pozwalający na darowiznę online, można odnaleźć na stronie głównej.

      Odpowiedz
    • 17 listopada 2016 o 15:20
      Permalink

      Głupoty waszmość piszesz. Jestem osobą niepełnosprawną i tylko i wyłącznie dobrą wolą naszego listonosza jest że mam za każdym razem przesyłkę w rękach, czy to poleconą czy nie mieszczącą się w skrzynce… Gorzej jak jest ktoś na zastępstwie. Nie ma pomaga tu zostawienie pism na poczcie, że jest się osobą na wózku, czy przykutą czasowo do łóżka… Na szczęście są na tyle rozsądni ludzie, że mogę telefonicznie poprosić o dostawę w dniu następnym i to się udaje. Nie mniej w obliczu prawa mogą powiedzieć “wal się”…

      Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 20:08
    Permalink

    W jaki sposób zostanie wezwany żołnierz rezerwy, żeby stawił się do jednostki idącej na wojnę?
    Z tego co pamiętam, to obowiązuje PRAWNIE list polecony.
    Jak zlikwidujemy PP, to jak wygramy kolejna wojnę?
    Jak zdobędziemy Smoleńsk albo jak go odbijemy po raz kolejny?
    P.S. Jak Smoleńsk będzie NASZ – to w końcu sprowadzimy wrak Tu-154 do Polski i będę mógł ruszyć z produkcją CERTYFIKOWANYCH medalików = relikwii …

    Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 22:06
    Permalink

    zlikwidujcie, a jak zlikwidujcie!
    prosze bardzo..
    tylko jaka firma prywatna bedzie zajmowac niepełnosprawnymi?
    inpost ? no żartujecie
    inna prywatna ? nie zawracajcie głowy
    tylko Poczta Polska …
    i daleko NIC
    ZOBACZCIE JAK WYGLĄDAJA TE PRYWATNE FIRMY
    pożal sie Boże..
    pozdrawiam….

    Odpowiedz
  • 30 czerwca 2013 o 15:12
    Permalink

    I najbardziej obłudne jest to że dostarczenie awizo do skrzynki jest traktowane jako skuteczne doręczenie przesyłki, nikogo nie obchodzi że adresat może leżeć w szpitalu, wyjechać na urlop, itp., po prostu według władzy przesyłka została doręczona co rodzi skutki prawne, i często adresat później dowiaduje się że ma do zapłacenia podatek/grzywnę i nie może się odwołać bo przesyłka została skutecznie doręczona, absurd i zgroza żyć w tym kraju !!

    Odpowiedz
    • 30 czerwca 2013 o 20:11
      Permalink

      tyle że to nie wina poczty bo jej kij do tego. tak stanowią przepisy instytucji które taki list wysłały.

      Odpowiedz
  • 1 lipca 2013 o 23:06
    Permalink

    Po pierwsze to listonosz nie ma telefonu służbowego prywatnego nikomu nie ma zamiaru podawać.
    Po drugie osoba niepełnosprawna powinna złożyć pisemnie listem lub osobiście informacje o swojej niepełnosprawności…
    Po trzecie taką sytuację można załatwić telefonicznie (adresat) oczywiście bez umówienia 100% godziny bo tego nikt nie przewidzi a listonosz ma swoje procedury bezpieczeństwa.
    Po czwarte POczta Polska nie jest państwową instytucją a spółką z o.o.
    Po piąte nie jest monopolistą bo rynek jest otwarty a pełni jedynie rolę operatora publicznego zgodnie z ustawą
    Po szóste nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, są listonosze tacy i tacy jak w każdym zawodzie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.