Społeczeństwo

Nie zamykajmy okien ostatniej szansy…

 Wolność kobiety jest ograniczona przez jej biologię, środki antykoncepcyjne znacząco poprawiły stan tej wolności – wznosząc ją na poziom nieznany w innych epokach historycznych. Czasami kobiety nie chcą mieć dzieci lub wiedzą, że posiadanie dziecka zmieniłoby ich status ekonomiczno-społeczny w taki sposób, że nie chcą go mieć. Zdarza się to bardzo rzadko, jednakże, jako społeczeństwo musimy zgodzić się z tym i to tolerować. Po prostu niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci, albo nie chcą mieć dzieci na konkretnym etapie swojego życia. A jednak zachodzą w ciąże i pojawia się problem, albowiem w naszym kraju legalna aborcja – jest w znacznym stopniu ograniczona tak skutecznie, że legalnych zabiegów się prawie nie wykonuje – są to ilości śladowe w stosunku do wielkości populacji.

Co zatem ma się dziać z sytuacją, w której pojawia się dziecko i automatyczny obowiązek jego urodzenia, – do którego zmusza właścicielkę macicy nasze państwo – a matka nie chce go mieć? Rozwiązaniem naturalnym jest adopcja, jednakże w naszych realiach oznacza to prawie zawsze stygmatyzację „matki wyrodnej”. Ze względu na chęć zachowania anonimowości – zdarzały się i niestety nadal się czasami zdarzają sytuację, w których matki porzucały dzieci – podrzucając je np. do budek telefonicznych, na klatki schodowe, w rejon komisariatów, na próg kościoła, w skrajnych przypadkach na śmietnik.

Rozwiązaniem problemów tego typu była koncepcja przyznania prawa do i anonimizacji czynności porzucenia dziecka. Jej genialnym wyrazem są tzw. okna życia, czyli miejsca gdzie matka może pozostawić niemowlę w warunkach zapewniających jego bezpieczeństwo i stosunkowo szybką reakcję uprawnionego i przeszkolonego w opiece nad dzieckiem personelu. Rozwiązanie to samo w sobie jest genialne, zasługujące na najwyższe nagrody, albowiem pozwala na rozwiązanie sprawy w sposób bezinwazyjny dla wszystkich uczestników dramatu. Przechodząc – pozostawia się dziecko. Przeważnie te okna są zlokalizowane na uboczu, w miejscach gdzie można liczyć na anonimowość i to, że nikt za taką osobą nie wybiegnie.

Inicjatywa ta jest prawdziwie bezcenna w państwie takim jak nasze, które zmusza kobiety do urodzenia dziecka poczętego, nie pozostawiając im prawa do wycofania się z prokreacji przez aborcję na życzenie. Tutaj nie możemy mieć wątpliwości, że ta inicjatywa to istotne rozwiązanie rzeczywistego problemu – umożliwia pełną anonimowość kobiety, zwłaszcza, jeżeli ta nie zarejestrowała faktu bycia w okresie ciąży w żadnej publicznej placówce zdrowia. Wówczas rzeczywiście takie dziecko jest poza systemem i możliwe są wszelkie rozwiązania np. sprzedaż dziecka, – czyli oddanie w sposób nielegalny do naturalizacji w zamian za wynagrodzenie pieniężne.

Jeżeli ktoś śmie w świetle dylematu – okno czy śmietnik – podnosić głos w sprawie prawa kobiet do czegokolwiek lub dziecka do poznania rodzica – jest osobą o odmiennej wrażliwości, co najmniej nierozumiejącą istoty sprawy. Tu nie chodzi o prawo dziecka do poznania rodzica, ani o prawo kobiety do zmiany zdania, (czyli chęci odwrócenia relacji). Chodzi tylko i wyłącznie o ochronę fizyczną bezbronnej istoty. O nic więcej. Tylko i wyłącznie o stworzenie warunków gwarantujących przeżywalność dziecka pomimo faktu, że jego matka go nie chce. Oczywiście względy moralne, cywilizacyjne, prawa kobiet i inne bzdury należy rozpatrywać – nawet na ważnych międzynarodowych zjazdach ponadnarodowych ekspertek od feminizacji, ideologii gender i innych kwestii wszelakich. Jednakże tutaj mamy do czynienia z tak zwaną sprawą wejścia/wyjścia, – jaką jest przeżywalność.

Do póki ktoś nie wymyśli równie skutecznego narzędzia i procedury zapewniającej kobiecie prawo do anonimowego rozwiązania nurtującego ją problemu, nie może być mowy o rezygnacji z instytucji okna życia, albowiem w realiach atawizmu społecznego – jego alternatywą jest śmierć! Nie pomogą w tym żadne szkolenia, żadne uświadamiania, żadne polityki, ani nawet utrzymanie kobiet – niepracujących w czasie ciąży! Jeżeli kobieta chce się pozbyć dziecka – może to zrobić w każdej chwili po prostu rzucając się na schody…, więc dobrze, że ma alternatywę gwarantującą przejście przez okres ciąży i poród – bez żadnych konsekwencji. To musi być bardzo istotne od strony psychologicznej, a skala zjawiska świadczy o tym, że dotyczy to bardzo niewielkiej ilości kobiet.

Nie można dopuścić do wprowadzenia do naszego życia idiotyzmów wymyślanych przez bogate paniusie z wielkich globalnych metropolii – nieznające prawdziwego życia i prawdziwych problemów ludzi – kobiet żyjących tu i teraz. Dlatego bezwzględnie należy popierać inicjatywę okien życia, zresztą nie ma sposobu żeby jej formalnie zakazać… przecież dziecko można zawsze zostawić na progu… Nie zamykajmy okien ostatniej szansy!

4 komentarze

  1. Idiotyzm zamykania okien chyba od Euromatolow pochodzi, o ile sie nie myle.

  2. Wierny_czytelnik

    nie to jakaś ONZetowska gender specjalistka…

    • Nie, to tylko Magdalena Środa. Nikt tej pani nie traktuje poważnie, więc cały wysiłek Krakauera włożony w ten tekst uważam za zupełnie niepotrzebny.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.