Społeczeństwo

Nie wszyscy mogą należeć do elity!

 Bardzo łatwo jest oskarżać ludzi biednych i niezaradnych z pozycji społecznej elity o to, że sami są sobie winni swojego położenia i trudnej sytuacji bytowej. Bardzo często się słyszy argument – trzeba się było uczyć! Ewentualnie – trzeba było oszczędzać, inwestować, pomnażać. Owszem, trzeba było – gdyby się mogło, niestety nie ma nic bardziej mylnego i ohydnego niż tego typu wypominanie, albowiem jest ono obarczone dwojakim błędem – pierwszym natury systemowej a drugim związanym z indywidualną sytuacją i predyspozycjami człowieka.

Jeżeli ktoś uważa, że w społeczeństwie opartym na współzawodnictwie o podział dóbr i wynikające z tego stratyfikacje społeczne, system dziedziczenia, powielania wzorców i nepotyzm – wszyscy mogą należeć do elity tzn., być adwokatami, nauczycielami, wojskowymi, lekarzami, przedsiębiorcami, sędziami, pilotami, pośrednikami nieruchomości, producentami filmowymi itp., to się myli i to totalnie oraz głęboko. Podział dochodu i związanych z nim uprawnień do jego uzyskiwania jest ściśle reglamentowany poprzez szereg zakazów, zezwoleń i porozumień, w tym bardzo często natury nieformalnej. System kształtuje warunki dostępu w taki sposób, żeby jedynie niewielka – wąska grupa ludzi mogła dojść na najwyższe szczeble drabiny społecznej. Niestety liczne patologie całość komplikują i czynią jeszcze bardziej niedostępnymi te dziedziny, które przynajmniej teoretycznie powinny być w jakiejś mierze dostępne – a niestety nie są. Nepotyzm zwycięża wszędzie tam, gdzie powinna zwyciężać zdrowa konkurencja. Ilość wpuszczanej świeżej krwi do podsystemów jest ściśle limitowana – zawsze znajdują się jednostki wybitne jak również odpowiednio zamożne – na tyle, że mogą pieniędzmi zarobionymi na przysłowiowej marchewce lub częściach samochodowych „wykupić” sobie ścieżkę do np. notariatu. Jednakże nigdy nie jest to proste poza przypadkami, w których jest to proste – widać to nawet na studiach umożliwiających dostęp do danego podsystemu. Dzieci prawników mają łatwiej w dostępie do praktyk, dzieci lekarzy to już w ogóle mają praktycznie sukcesję zapewnioną – nawet na państwowym, a to co się dzieje na wyższych uczelniach woła o pomstę do nieba. Syn robiący doktorat w katedrze ojca – to nie jest rodzynek. Tego typu zachowania są praktycznie powszechne i to na najpopularniejszych polskich uczelniach. Efekty? Upadek generalny wszystkiego, albowiem ludzie podejmują się zawodów nie z pasji lub umiejętności, ale stają się rzemieślnikami przyuczonymi do wykonywania określonych czynności – pół biedy, jeżeli adwokata, notariusza, gorzej jak lekarza!

Na kwestie systemowe – w sposób naturalny wyznaczające granice dostępu nakładają się warunki indywidualne. Jedne rodziny są bogatsze, inne są biedniejsze. Dzieci z rodzin biedniejszych – często patologicznych, nie mają równasz szans – mitem jest darmowa edukacja na poziomie szkoły podstawowej i ogólnej – liczą się „korki”, języki, przygotowania profilowe na studia itd., Jeżeli nie inwestuje się w młodego człowieka odpowiednio dużo pieniędzy – przykładowo także w komputer – nie można mieć potem pretensji, że obecny 13 latek jest wśród swoich kolegów wykluczony np. towarzysko, – bo jego karta graficzna nie obsługuje najnowszej gry a nie ma w domu pieniędzy na konsolę, albo wręcz cyfrowo, jeżeli nie ma komputera w ogóle. Na to nakłada się dostępność geograficzna do szkoły – na studia, ludność wiejska i małomiasteczkowa jest tutaj skazana na gorsze warunki, albowiem musi po prostu dojeżdżać! Nie ma równości, w niczym, nigdzie i w żadnej mierze. Pomijając już takie kwestie jak dobór odpowiedniej szkoły średniej – umożliwiającej dziecka jakikolwiek rozwój lub tzw. elitarnej, która ma najlepsze wyniki, ale chodzą tam głównie potomkowie aktualnej elity. Niektóre z takich szkół mimo tego, że są państwowe – publiczne, w praktyce są niedostępne dla dzieci ze zwykłych podstawówek rozsianych wśród blokowisk nie mówiąc już o dzieciach wiejskich.

Wszystko to powoduje, że rozwój osobowy w naszym kraju jest znacząco utrudniony. Nie ma możliwości przeskoczyć oczko wyżej dzięki posiadanej wiedzy, czy też talentowi. Liczą się plecy, – czyli układy, najlepiej rodzinne i polecanie, – jeżeli ktoś kogoś poleca – zawsze ma się łatwiej. W wielu przypadkach nepotyzm stał się po prostu standardem i to powszechnym!

Z powyższych względów nie wszyscy mogą należeć do elity, albowiem jest ona wąska a dostęp do niej podlega wielu ograniczeniom. Dlatego nie można mieć do ludzi pretensji, że są np. biedni, bierni, wykluczeni. Za każdym człowiekiem kryje się jego indywidualna historia – często tragedia, powodująca, że w określonym momencie życia podlega on negatywnej i krzywdzącej ocenie, która wyklucza go ze zwykłych aspiracji lub starań. W tym kontekście widać jak bardzo potrzebna jest praca socjalna i pomoc społeczna, a dodatkowo odpowiednio ukształtowany system podatkowy – umożliwiający wspieranie osób słabszych, żeby było je stać przynajmniej na zrealizowanie i utrzymanie podstawowych aspiracji człowieka w społeczeństwie – jak prawo do mieszkania, wyżywienia, zabezpieczenia społecznego, czy też tak pożądane przez władze – prawo do posiadania dzieci.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.