Nie wszyscy będziemy mieli nawet głodowe emerytury i co z tego?

fot. IG

Nie wszyscy będziemy mieli nawet głodowe emerytury i co z tego? To oczywistość, która powoli, ale naprawdę bardzo powoli dociera do społeczeństwa. Młode pokolenia zapatrzone w ekrany smartfonów lub cieszące się z mieszkań na kredyt i samochodów służbowych, nie myślą o przyszłości, a tej już państwo jako system – nie zapewnia.

System emerytalny w Polsce próbowano zreformować, obiecywano nam „emerytury pod palmami”, odpowiadający za te obietnice, nigdy nie będą z tego rozliczeni, jak również przez rynek – nie poniosą odpowiedzialności w postaci np. bankructwa i upokorzenia związanego z licytacją komorniczą posiadanego majątku. To się nie wydarzy, ponieważ system emerytur kapitałowych, jaki zaprojektowano w Polsce wg. najlepszych neoliberalnych wzorców, był pomyślany tak, żeby zgarnąć i się zwinąć, przerzucając zobowiązania na państwo. Szkoda, że nie możemy rozliczyć polityków odpowiedzialnych za jego wprowadzenie, nadzór nad nim i funkcjonowanie.

Już poprzedni rząd, hołdujący neoliberalnym dogmatom – wykastrował system emerytur kapitałowych. Działania obecnego rządu to atrapa, nie doprowadzą do stworzenia systemu, który miałby zapewnić ludziom byt na starość. To nie jest możliwe, tak długo jak długo, system nie jest omnipotentny, wszechogarniający i totalnie przymusowy. Tylko taki system emerytalny ma sens, albowiem chodzi w nim o połączenie odpowiedzialności własnej za swój los z umową międzypokoleniową, do której zmusza się pokolenia wstępujące. Ten system działa, a alternatywą jest to, co jest w Stanach Zjednoczonych, czyli – troszcz się sam o siebie, a jak się nie zatroszczysz, to rozejrzyj się za szerokim chodnikiem, bo może się przydać.

Europejskim pomysłem na rozwiązanie problemu niskich emerytur jest pomysł na tzw. emerytury obywatelskie, tylko że tutaj jest pewien problem natury systemowo-moralno-ekonomicznej. Ponieważ – dlaczego mamy dawać pieniądze dla ludzi, którzy nie uczestniczyli w systemie składkowym? Zwłaszcza, jeżeli poziom emerytury obywatelskiej, jako pewnego standardu pozwalającego na funkcjonowanie w istniejących warunkach cywilizacyjnych, byłby niewiele niższy lub zupełnie bez znaczenia – wobec poziomu przeciętnych emerytur wypracowywanych przez całe życie osób średnio i nisko zarabiających i odprowadzających od tych niskich dochodów należne składki?

Zwolennicy tej koncepcji podnoszą, że przecież wszyscy płacą podatki pośrednie, co nie jest do końca prawdą, albowiem w łańcuchu rozliczeń dla np. osób prowadzących działalność gospodarczą, są rozbudowane możliwości ograniczania płaconego podatku. Jednakże, nie da się ukryć, że jednak ten podatek jest głównym dochodem budżetu państwa, a składki na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, to nic innego jak – para podatek, mający w zasadzie charakter pogłównego. Jeżeli więc płacą wszyscy, a niektórzy więcej, bo dodatkowo składki towarzyszące pracy, to dlaczego – wszyscy mieliby być wynagradzani tak samo?

Na pewno ważnym czynnikiem jest tutaj klimat, jeżeli nie damy ludziom dochodów pozwalających na utrzymanie mieszkania, nawet w minimalnym standardzie ogrzewania – zimą, to będziemy mieli ryzyko chorób i śmierci dużej części populacji. Tylko, dlaczego ci, którzy płacili przez całe życie, mają się dokładać na starość na tych, którzy nie płacili? Przecież jest oczywistością, że jak tort jest mały, a jest do niego 100 a nie 50 chętnych, to kawałki będą mniejsze?

Czy zatem zgodzimy się z faktem, że będą wśród nas osoby mające na starość – niewystarczające zabezpieczenie finansowe? Przecież świadomie podejmowały decyzje przez całe życie, często zmuszani do takich, a nie innych decyzji, jednakże mieli wybór. Czy też uznamy, że te osoby są ofiarami systemu i należy się im wsparcie na poziomie minimalnym, pozwalającym na egzystencje w naszych standardach cywilizacyjnych?

Odpowiedź na to pytanie już jest elementem naszej polityki, tylko nie mówi się o tym głośno. Obecny Prezydent uczynił z obniżenia wieku emerytalnego i zróżnicowania wieku emerytalnego wg. płci – swój polityczny totem. Chociaż wszyscy wiedzą, że system nie jest w stanie utrzymać wypłat, dla milionów ludzi. Opozycja tego jednak uczciwie nie podnosi, ponieważ to jest niepopularne w społeczeństwie, bo każdy chciałby iść wcześniej na emeryturę.

Może więc socjalizm jest lepszym ustrojem od kapitalizmu? Ponieważ socjalizm gwarantował taki rozkład dochodów, że był w stanie wypłacać świadczenia wszystkim – rzeczywiście głodowe, jednak wypłacał. Czym się będziemy różnić od socjalizmu z centralnym zarządzaniem gospodarką, jeżeli będziemy wprowadzali w istocie socjalistyczne rozdawnictwo świadczeń, które ze względu na logikę systemu się nie należą?

Zadajmy drugie pytanie, bo czy osoby, które nie płaciły lub płaciły tak małe składki – mają być ubezpieczone zdrowotnie na koszt systemu emerytalnego, tak jak inni, którzy płacili?

22 thoughts on “Nie wszyscy będziemy mieli nawet głodowe emerytury i co z tego?

  • 19 czerwca 2020 o 05:19
    Permalink

    Wiele ciekawych pytań, na które nie ma odpowiedzi.

    Wnioski: pozostanie obecny udawany system, a po latach może być bieda i zimno.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 06:43
    Permalink

    Odpowiedź na to pytanie już jest elementem naszej polityki, tylko nie mówi się o tym głośno. Obecny Prezydent uczynił z obniżenia wieku emerytalnego i zróżnicowania wieku emerytalnego wg. płci – swój polityczny totem. Chociaż wszyscy wiedzą, że system nie jest w stanie utrzymać wypłat, dla milionów ludzi. Opozycja tego jednak uczciwie nie podnosi, ponieważ to jest niepopularne w społeczeństwie, bo każdy chciałby iść wcześniej na emeryturę.

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 06:58
    Permalink

    Za to 1% nie będzie wiedział czy kupić sobie na wyjście do parku narodowego Ferrari czy może park narodowy. Kapitalizm to świetna sprawa, prawda liberałowie

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 07:21
    Permalink

    Chcieliśmy mieć Zachód, to go mamy…..

    Cały problem rozpoczął się od bezrobocia i umów śmieciowych.
    Reszta jest konsekwencją.
    Styropian chciał pracować nie w swoich zakładach pracy, tylko “u Niemca”……

    Rozwiązanie jest proste.
    Podatki od firm działających na naszym terytorium, muszą pokrywać wydatki socjalne.
    Dostęp do naszego rynku pracy i zbytu, musi kosztować.
    Zasada swobodnego przepływu usług i ludzi jest korzystna jedynie dla najbogatszej grupy krajów, swobodnie drukujących nieograniczoną ilość “kapitału”.
    Finansowanie krajów bogatych przez biedne za pomocą sztuczek finansowych, to drenaż ich zasobów.
    A to jest fundament bogactwa Zachodu.

    świat “wolnych najmitów” nie jest światem dla ludzi…..

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 09:25
    Permalink

    Dywagacje na temat kapitałowego systemu emerytalnego “zaprojektowanego według najlepszych neoliberalnych wzorców” nie mają większego sensu, poza ideologicznym.
    Każdy system emerytalny polega na zabieraniu pieniędzy po to, żeby je później (zwykle po wielu latach) oddać.
    Kwestią jest natomiast system przeliczników, które określają ile trzeba oddać.

    Dawny system emerytalny opierał wysokość emerytury na zarobkach z ostatnich kilku (kiedyś nawet z jednego roku) lat, “dawał” wysoki udział w stosunku do płacy, ale nie był zabezpieczony przed inflacją (tzw. “stary portfel”), i musiał zostać zmieniony.

    Nowy system stara się uwzględnić bardziej realnie dorobek z całego okresu pracy, co jest o wiele bardziej sprawiedliwe. Pewną jego część miały stanowić tzw. emerytury kapitałowe. Przed ponad 20 laty, kiedy wprowadzano (w małym zakresie) emerytury kapitałowe, oprocentowanie wkładów pieniężnych było wysokie, a okresowo nawet istotnie wyższe od inflacji. Wraz ze znacznym obniżeniem oprocentowania poniżej inflacji rzeczywistej (w ostatnich latach), a nawet oficjalnych wskaźników inflacji – straciło to sens. Nadzieje pokładane w “fachowych” funduszach emerytalnych kojarzą się w tej sytuacji z wiarą w cuda.

    Wniosek stąd taki, że im bardziej fałszywy staje się system monetarno-finansowy, to tym bardziej dotyczy to emerytur kapitałowych. Dlatego uważam reformę D.Tuska (znaczne ograniczenie OFE) za uzasadnioną, chociaż połowiczną. Ostatnie wymuszanie przez rząd powrotu do emerytur kapitałowych w “nowym ubranku”, jest już super wiarą w cuda, albo świadomym działaniem obliczonym na “inne cudowne korzyści”.

    Zanim wskażę warunki do bardziej sprawiedliwego systemu emerytalnego, przedstawię (w uproszczony sposób) jak takie systemy działają, specjalnie w oderwaniu od ilościowych przeliczników walutowych, lecz w odniesieniu do zależności relatywnych.
    Załóżmy więc, że osoba pracująca ma zawsze średnią płacę. Pracuje 40 lat, powiedzmy od 20 do 60 roku życia. Załóżmy, że na swoje konto emerytalne odkłada 25% (więcej niż w rzeczywistości, ale tak dla wygody przeliczeń) swoich zarobków. To oznacza, że (relatywnie) powinna otrzymywać przez 10 lat na emeryturze 100% swoich (średnich) zarobków, albo przez 20 lat – 50% relatywnych zarobków, a przez 40 lat – 25% w relacji do zmieniającego się poziomu średnich płac.

    Na podstawie tych prostych wyliczeń widać jak istotną rolę dla wysokości emerytur odgrywa długość okresu pracy. Obniżenie wieku emerytalnego było więc skazaniem ludzi na głodowe emerytury (w większym stopniu kobiet), ale czego nie robi się dla władzy. 🙂

    Ludzie wpłacając do ZUS część swoich zarobków, powinni mieć pewność, że ich obecne relatywne znaczenie (względem średnich zarobków) zostanie zachowane w przyszłości. Jeśli tak nie jest, to skutkiem jest zniechęcenie do odkładania pieniędzy na emeryturę, bo korzystniej jest nic nie wkładać, a później głośno krzyczeć, o swoich głodowych emeryturach. To świetnie działa, bo waloryzacja w formie stałych dodatkowych wypłat, równych dla wszystkich, jest w interesie nieodkładających, lecz wydających na bieżące przyjemności. Jakie to piękne pole do postaw roszczeniowych, jak można na tym wygrać każde wybory. Populizm jest gwarancją władzy, a nierzeczywistą troską o ludzi na starość.
    Może lepiej byłoby zabierać od razu zarobki pracowitym, i obdzielać nimi leni, żeby mogli więcej odkładać na emerytury? 🙂

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 14:54
    Permalink

    pytanie godne, by je zadac, w TV debacie kandydatow na Prezydenta RP..!
    moim zdaniem, mają być ubezpieczone zdrowotnie , tak jak inni, którzy płacili!
    roznice, musi placic panstwo, z podatkow, takze z osob,które nie płaciły lub płaciły małe składki na koszt systemu emerytalnego,

    autor napisal(…)
    Zadajmy drugie pytanie, bo czy osoby, które nie płaciły lub płaciły tak małe składki – mają być ubezpieczone zdrowotnie na koszt systemu emerytalnego, tak jak inni, którzy płacili?

    Odpowiedz
    • 19 czerwca 2020 o 15:19
      Permalink

      Doskonała kwestia, skoro Suweren wybrał kapitalizm i dał się władać neoliberalnym oszustom przez 25 lat, to niech teraz ponosi tego konsekwencje i ma świadomość, że to co go czeka jest porażką. Niby dlaczego ludzie, którzy nigdy nie płacili składek mają korzystać z opieki zdrowotnej? Przecież to nie jest za darmo, ani nawet za pół darmo. Wszystko kosztuje, a kasa nie bierze się z nieba.

      Odpowiedz
      • 21 czerwca 2020 o 21:55
        Permalink

        Dokładnie tak jest i tak powinno być. Potomkowie głupców nie powinni żyć lepiej niż potomkowie przezornych i roztropnych. Ich przodkowie na coś głosowali, a że byli głupi? Mówi nawet o tym Chrystus w swojej przypowieści o pannach roztropnych. Ale rządzące katolictwo potrafi naginać te chrystusowe prawdy: na przykład nie ma żadnej refleksji o przypowieści oddajcie bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie. Po prostu rządzący kradną, jak mówi JKMi.

        Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 21:36
    Permalink

    Ali
    19 czerwca 2020 o 09:25

    W długiej perspektywie czasowej, nic nie przenosi WARTOSCI oszczędności.
    Tym bardziej, w erze dodruku i masowego skupu akcji, obligacji.
    I niskich stóp procentowych.

    Jedynym pewnikiem są podatki, naturalne monopole, akcyzy.
    A to już prerogatywy PAŃSTWA.

    “oszczędnoscią i pracą, ludzie się bogacą”?????????
    W jakim kraju?
    Alternatywą jest:
    “Emeryt popierający rząd czynem, umiera przed terminem”.

    Skoro wielkie wehikuły finansowe mogą oddziaływać na poziom cen surowców, kredytów- ich oprocentowania i dostępności, kursów walutowych, to jedynym gwarantem wypłaty emerytur jest PAŃSTWO.

    Jest kilka tekstów prof. Okręźlak, na ten temat.
    Robienie ludzi w bambuko to nie pierwszy taki przypadek.
    Emerytury od palmami?
    Możliwe, pod warunkiem ich obsługi dla jakiegoś konsorcjum, jako niewolnik……

    Szkolnictwo- płatne
    Medycyna- płatna.
    Usługi komunalne- płatne.
    Transport publiczny- w atrofii.
    Umowy o pracę- śmieciowe.

    Zbudowaliśmy RAJ na Ziemi.
    Tylko dla kogo?
    1% ??????????

    Odpowiedz
    • 20 czerwca 2020 o 08:00
      Permalink

      “W długiej perspektywie czasowej, nic nie przenosi WARTOSCI oszczędności.”

      Gdyby ktoś zainwestował jeden grosz w roku …………………………………………………………..narodzin Jezusa na 5% odsetek rocznie, to …………………………………………………………..wskutek działania zjawiska odsetka składanego …………………………………………………………..dzisiaj, po ponad 2000 latach, otrzymałby …………………………………………………………..równowartość 2 milionów miliardów miliardów …………………………………………………………..miliardów ton czystego złota. Pieniądz służy …………………………………………………………..bogatym. Czy nie ma lepszych rozwiązań? “dylewski.com.pl”

      “Zbudowaliśmy RAJ na Ziemi.’ To prawda, nie nosimy równomiernie brzemion, państwo(?)
      solidarnościowo-katolickie nie sprawdziło się.

      Mimo wszystko żyjemy i nikt nas (póki co) nie zbombardował w imię demokracji i prawczłowieczych, jako że wiadomym jest iż Ameryka “lubi-sobie” co jakiś czas pierd*ąć jakimś “gównianym państwem”
      o glebę po to by wykazać pretendentom kto rządzi(ł) na podwórku…

      Odpowiedz
    • 20 czerwca 2020 o 08:03
      Permalink

      wmw (19 czerwca 2020 o 21:36)
      Składki emerytalne pracujących są w rzeczy samej parapodatkiem celowym. W klasycznym ujęciu pieniądze z tego podatku zapewniają bezpośrednie wypłaty emerytur dla aktualnych emerytów. Natomiast konta indywidualne w ujęciu ilościowym stanowią jedynie podstawę do określania względnych relacji pomiędzy wysokościami poszczególnych składek. Te właśnie (względne) relacje powinny być podstawą do dzielenia (za ileś lat) przyszłej puli emerytalnej (z przyszłych, bieżących składek) na poszczególnych emerytów.

      Jak państwo będzie kiedyś w gorszej sytuacji i bieżące składki będą niższe, to emeryci też będą mieć gorzej, bo pula będzie mniejsza, ale relacje emerytur do składek zostaną zachowane. Czyli, kto więcej kiedyś wpłacał do puli, to z przyszłej nowej, mniejszej puli relatywnie (w stosunku do pozostałych emerytów) otrzyma więcej, i odwrotnie. Taki układ uniezależnia emerytury od jakiejkolwiek fikcji bezwzględnego przenoszenia wartości, ale gwarantuje względne relacje wypłat emerytalnych do składek emerytalnych. Wydaje się, że jest to rozwiązanie najbardziej sprawiedliwe, chyba że w ogóle zlikwiduje się system emerytalny, ale to cofnie nas cywilizacyjnie co najmniej o 100 lat.

      Odpowiedz
  • 20 czerwca 2020 o 13:18
    Permalink

    Ali
    20 czerwca 2020 o 08:03
    Permalink

    Na chwilę obecną, większość prywatnych firm, funduszy emerytalnych, już by padła, gdyby nie masowy dodruk i skupywanie przez banki centralne akcji, obligacji.
    A to w nich trzymane są fundusze emerytalne.
    Żaden rząd nie może sobie pozwolić na to, by głosujący emeryci stracili środki utrzymania.

    Przy tak niskich stopach procentowych i giełdowej ruletce, nieuniknione sa poważne straty funduszy.
    Ostatecznym więc gwarantem, pozostaje zawsze Państwo.
    I podatnicy….
    Zmiany w piramidzie demograficznej, wymuszą zresztą jego aktywną rolę.

    Widać to na przykładzie Chile.
    Oni już to przerabiali.

    Odpowiedz
    • 20 czerwca 2020 o 17:33
      Permalink

      wmw (20 czerwca 2020 o 13:18)
      Dlatego właśnie sugerowałem: jedynie emerytury relacyjne, tj. w odniesieniu do udziału składek w puli i późniejszych wypłat z puli funduszu.
      Poleganie na formalnej (ilościowej) księgowości w sytuacji utraty wartości pieniądza, niczego nie gwarantuje (pomimo pokrętnych waloryzacji).
      Działania w tym zakresie powinny prowadzić wyłącznie instytucje państwowe.

      Odpowiedz
  • 20 czerwca 2020 o 22:03
    Permalink

    Choć 4 lata minęły temat nie stracił nic ze swojej aktualności. Rządowi nie udało się ani o krok zbliżyć do zapewnienia wydolności systemu. Powtórzę więc swoje słowa sprzed lat.
    Jak to z emeryturami bywało: Pomysł wypłaty emerytury na starość narodził się w XVIII wieku. Dotyczył jedynie żołnierzy, a celem było podniesienie lojalności, ducha bojowego i pozyskanie ochotników do toczonych wojen. Dopiero w 1889 roku Otto von Bismarck nadał pracownikom najemnym prawa do emerytur po skończeniu 70 lat życia. Świadczenia finansowane były ze składek wpłacanych po połowie przez pracowników i pracodawców. Jak się okazało rozwiązanie to stało podstawą budowy potęgi niemieckiej gospodarki. W 1916 roku pruski parlament obniżył wiek emerytalny do 65 lat. Stan ten „odziedziczyła” niejako II Rzeczpospolita, która chcąc utrzymać w swoich granicach obszar dawnego zaboru pruskiego była zmuszona uszanować pruskie przywileje polskiej ludności. Tymczasem w byłych zaborach austriackim i rosyjskim, gdzie emerytury dotyczyły jedynie wojskowych i urzędników, bądź w ogóle jeszcze nie były znane. Ogólnopolski system emerytalny udało się stworzyć dopiero u schyłku II RP w 1934 roku. Powołano Zakład Ubezpieczeń Społecznych z dwoma kasami: urzędniczą i robotniczą. Do 1939 roku udało się objąć powszechnym ubezpieczeniem mniej jak 10% ludności. Po zakończeniu II wojny światowej za priorytet uznano by, na bazie gruzów ruin i analfabetyzmu, objąć ubezpieczeniem społecznym wszystkich robotników i urzędników. Mimo zrujnowanej wojną gospodarki i pustej kasy państwowej jakoś to się udawało. Wiek emerytalny wynosił 65 lat dla mężczyzn i 60 dla kobiet. W 9 lat po wojnie rozszerzono uprawnienia emerytalne na robotników rolnych a w 1960 roku na osoby prowadzące indywidualną działalność gospodarczą. Na początku lat 70-tych na rolników prowadzących własne gospodarstwa i osoby prowadzące działalność artystyczną. System działał a poszczególne grupy zawodowe stale usiłowały wyrywać dla siebie przywileje kosztem pozostałych. Jednak gospodarkę wyposażano w coraz więcej środków produkcji, przybywało też pracujących, a więc i wytwarzano coraz więcej dóbr którymi można było obdzielić tych którzy nie mogli już pracować. Problemy zaczęły pojawiać się po 1990 roku kiedy to nasza gospodarka zaczęła produkować coraz to mniej dóbr materialnych, rosnąc za to w zakresie prywatyzacji i produkcji dóbr niematerialnych. Tak było do 1999 roku czyli wejścia w życie reformy Buzka . Wówczas poszczególne grupy zawodowe jeszcze bardziej walecznie wyrywały sobie przywileje, a składki zaczęły wpływać do właśnie powołanych Otwartych Funduszy Emerytalnych. Wpłacane tam środki dzieliły się na 3 części: Pierwszą zatrzymywał dla siebie zarząd funduszu, drugą wprowadzano na giełdę aby zwyżkować kursy akcji, zaś trzecią pożyczano na wysoki procent rządowi aby finansował z niej wypłaty bieżących świadczeń. ZUS miał coraz niższe wpływy, wysokość składki dławiła działalność gospodarczą, i zachęcała do jej obchodzenia. Budżet obciążany był odsetkami od pożyczek, tylko zarządy OFE były usatysfakcjonowane. Przeprowadzone wówczas symulacje wykazały że system musi nieuchronnie zawalić się. Aby oddalić katastrofę podwyższono wiek emerytalny kobietom o 7 lat, mężczyznom o 2 , pozostawiając jednocześnie przywileje branżowe silnych grup społecznych. Katastrofa została odroczona o kilka lat, pozatym decydenci trwają w nadziei, że znaczna część potencjalnych emerytów nie przeżyje od chwili utraty pracy do owych 67 lat, co znacznie zmniejszy obciążenie systemu dając szansę na następnych kilka lat do katastrofy. Cóż więc pozostaje na przyszłość? Albo dalsze podwyższanie wieku aż do praktycznej likwidacji powszechnych emerytur, nieprzebrane łupy w zwycięskiej wojnie, albo upadek państwowości. A wtedy to będzie zmartwienie kogoś innego. P.S. Przepraszam za zastosowane uproszczenia, lecz bez nich rozmiar komentarza znacznie przekroczył by standard felietonu.

    Odpowiedz
    • 21 czerwca 2020 o 09:36
      Permalink

      @Pozorovatel
      No i wyobraź sobie, że mentalność ludzi jest taka (czyli brak świadomości), że oni PRL nic nie zawdzięczają tylko II RP. Kiedyś te twoje słowa pokazałem adwersarzowi to był w szoku, myślał zgodnie z obecnym kanonem wiedzy IPN, że w PRL pozabierano ludziom emerytury, aby komunę budować, bo w II RP ten kto pracował, nie był leniem to miał dobrze. Biedny styropian się żachnął czytając to, “no może i coś ta komuna zrobiła dla ludzi”, ale zaraz dodał “ale wolności to nie było i z kościołem walczyli”. 🙂

      No i co poradzisz na takie dictum? 🙂
      Niech teraz emeryci idą do Kościoła po jałmużnę. Ja wysyłam cynicznie tych, którzy narzekają na niskie emerytury a wiem, że leżeli na styropianie i plebanów przez całe życie dotowali. Niech teraz plebani kupują im lekarstwa. Każdy Polak powinien wreszcie zdawać sobie sprawę z konsekwencji indywidualnych i zbiorowych wyborczych decyzji. W latach 80-tych cała masa ludzi z wypranymi mózgami zachodnią propagandą robiła na złość i na przekór partii to teraz mają na co sobie zasłużyli.

      Odpowiedz
  • 29 sierpnia 2020 o 15:23
    Permalink

    No własnie…i to powinno dac ludziom do myslenia. Bo jednak nie jest sztuką żyć z dnia na dzień – już teraz, za młodego powinno sie myślec o tym co bedzie za 20 czy 30 lat. Nawet odkladajac w ppk mozna odłożyć 60 czy nawet 80 tys. To zawsze coś do tej marnej pensji emerytalnej

    Odpowiedz
    • 29 sierpnia 2020 o 18:00
      Permalink

      Niestety, ale to tylko TEORIA, bo większość młodych będzie miała kredyty do spłacenia, a więc o odkładaniu pieniędzy może zapomnieć A system emerytalny w Polsce się rozsypał po wprowadzeniu neokolonialnego OFE, jak zresztą we wszystkich krajach gdzie go wprowadzono, czyli w Polsce i w kilku krajach Ameryki Południowej.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.