Paradygmat rozwoju

Nie umawialiśmy się na unię transferową – transferu problemów, biedy i ryzyka terroryzmu

 Wchodząc do Unii Europejskiej słyszeliśmy o wspólnych wartościach, humanizmie, otwartości, wspólnym rynku, tolerancji, dobrowolności, w końcu o wielkiej przestrzeni wolności od Lizbony po Helsinki itd. Uwierzyliśmy w tą bajkę, ponieważ była wyjątkowo starannie opakowana w wielką ilość kolorowych papierków i podlana ciepłym sosem ze słodkich słówek o przyjaźni, współistnieniu, swobodzie przemieszczania się, inwestowania handlu i budowie dobrobytu.

Podobnie było z NATO – mówiono nam, że to strefa bezpieczeństwa, gdzie wszyscy za jednego, a jeden za wszystkich. Gwarancje bezpieczeństwa, silne armie, parasol atomowy, nowoczesne uzbrojenie, przewaga technologiczna itd., a od strony politycznej jedna wielka przestrzeń pokoju i bezpieczeństwa od Alaski po Turcję.

Niestety w pierwszym przypadku nas oszukano. Okazało się bowiem, że co najwyżej możemy być tanią montownią, produkującą tyle ile się nam pozwoli i tego co się nam łaskawie zleci. Ewentualnie możemy kształcić młodzież na naszych uniwersytetach na nasz koszt, żeby ładnie w Londynie zmywała na zmywaku lub sprawnie zmieniała pieluchy niemieckich emerytom. Nawet największy atut Polski jakim jest rolnictwo został tak stłamszony, że żyje dzięki łaskawym dotacjom – i tak niższym niż te, dla rolników w tej lepszej części Europy. Nikt nie powiedział, że nad Polską zostanie zbudowany szklany sufit, który będzie dotyczył prawie każdego Polaka, że będzie tak dramatycznie źle, że koszty utrzymania wykluczą możliwości nie tylko dosłownie utrzymania się w cywilizacyjnych warunkach właściwych dla naszej strefy klimatycznej, ale przede wszystkim praca stanie się dobrem rzadkim, tak rzadkim że ludzie o ile nie wyjadą zdesperowani za chlebem będą z pokorą chwytać się każdego, nawet najpodlejszego zatrudnienia na warunkach dosłownie często gangstersko-niewolniczych, żeby tylko mieć co dzieciom położyć na talerzu wieczorem!

W drugim przypadku również nasz oszukano, niebezpieczne i długie misje wojskowe gdzieś na końcu świata, w których ginęli polscy żołnierze, a państwo weszło w krąg zainteresowań międzynarodowych terrorystów (głównie przez decyzje części elit pozwalających na bezprawne działania na eksterytorialnym wydzielonym fragmencie terytorium Polski). Jak się natomiast okazało, że Polska może być w realnym niebezpieczeństwie, to na tym się skończyło że zwołano jakieś spotkanie, gdzieś daleko w jakimś budynku porozmawiano a potem grupa sojuszniczych żołnierzy szybko przejechała także przez nasz kraj ćwicząc prawdopodobnie ewakuację. Nikt nie powiedział i nie chce powiedzieć, że jesteśmy dla naszych zachodnich sojuszników buforem, który ma być Teatrem Działań Wojennych w razie pełnoskalowego konfliktu, to u nas mają spadać pociski obu stron – nie my będziemy decydowali jakie będą miały głowice. Odpowiednia ideologia dorobi mit „obrony” Polski i pomimo olbrzymich strat – będziemy wdzięczni, podobnie jak jesteśmy wdzięczni za zdradę aliantów w trakcie i po II Wojnie Światowej. Niestety, tutaj raz wypróbowany na Polakach scenariusz hańbiącego skundlenia ma się świetnie, wystarczy go tylko odświeżyć, nie trzeba cudów.

Z nikim się nie umawialiśmy na ponoszenie konsekwencji sankcji gospodarczych, na sąsiednie termonuklearne imperium, w imię wątpliwych racji kraju, który sam z tym imperium w najlepsze handluje, chociaż jego przywódcy bredzą coś, że są z nim w stanie wojny. To jest po prostu jakiś abstrakcyjny fenomen, nie mający precedensu w historii, jeszcze dzieje się na własne życzenie naszych władz!

Z wielkim trudem udało się wynegocjować wsparcie unijne dla polskiej infrastruktury, które jednak nie jest nazywane kompensacją drenowania naszej przestrzeni społeczno-gospodarczej przez silniejszych zachodnich partnerów, tylko de facto jest łaską i jako łaska ma być postrzegane. Są to co prawda bardzo duże pieniądze, ale mogłyby być rzeczywiście większe i przyznawane na nieco innych zasadach, być może wówczas udałoby się uratować nasz kraj przed dramatycznymi skutkami depopulacji dodatkowo stymulowanej przez przekleństwo zarobkowej emigracji na Zachód. Jednak jest to błąd systemowy – nie ma ani skoku cywilizacyjnego w kraju, ani satysfakcji mieszkańców – jedynie wzrósł ogólny poziom zadłużenia, co trudno jest uzasadnić pojawieniem się, często po prostu stanowiącej kolejny koszt nie stanowiącej systemu infrastruktury.

W praktyce jednak nie ma ani równości, ani wspólnego rynku – proszę spróbować założyć sieć hipermarketów we Francji, albo zbudować sieć stacji benzynowych w Niemczech, ewentualnie bardziej ambitnie – sieć dystrybucji np. żywności w sklepach dyskontowych (kopiując wzorce genialnych niemieckich firm). Można tylko życzyć powodzenia – 26 lat i nie ma żadnej nowej polskiej globalnej marki!

Dzisiaj na to wszystko dochodzą kolejne problemy i wyzwania. Z jednej strony oczekuje się od nas, że zgodzimy się na transfer problemów, biedy i ryzyka terroryzmu w postaci przyjęcia niechcianych i niepotrzebnych w naszym kraju – przeważnie bez szans na aklimatyzację przedstawicieli przeważnie roszczeniowo nastawionych innych kulturowo mniejszości, którzy nie wiadomo po co przybyli nielegalnie do Europy. Z drugiej strony wyklucza się Polskę z rozmów o bezpieczeństwie w jej bezpośrednim otoczeniu, na naszym zapleczu – w miejscu, które jest naturalnym przedłużeniem naszego buforu bezpieczeństwa. Dodatkowo robi się to w sposób wręcz hańbiący w ogóle wykluczając dyskusję, traktując polskiego prezydenta jak jakiegoś chłystka, któremu można pogrozić palcem i powiedzieć słynne już „Nie”.

Nie ma zgody, nie może być zgody i nie będzie zgody na takie traktowanie Rzeczpospolitej i Polaków. Wystarczy już tych upokorzeń przez lata firmowanych przez serwilistycznie nastawione części elit w Polsce! Społeczeństwo już doskonale wie i rozumie jak bardzo zostało oszukane, wykorzystane i stłamszone. Ludzie w Polsce płaczą, bo nie mogą mieć dzieci, nie stać ich na założenie i utrzymanie rodzin, a wiele dzieci w Polsce po prostu zna uczucie głosu, mówił o tym nawet sam pan prezydent w swojej mowie inauguracyjnej!

Nikt nie twierdzi, że bez członkostwa w Unii Europejskiej i NATO bylibyśmy szczęśliwsi, bogatsi i bezpieczniejsi. Chodzi jedynie o takie przeorientowanie i zreformowanie obecnego paradygmatu funkcjonowania obu instytucji i polskiej w nich obecności, żeby rozsadzenie wszystkiego w co chcieliśmy wierzyć przez ostatnie kilkanaście lat, nie było możliwe przez grupki cwanych innych kulturowo uchodźców, z Bałkanów którzy wpychają swoje małe dzieci na policyjne tarcze – tarasując sobie w ten sposób przejście! Nie może być zgody na to, żeby 28 krajów, ludzi oświeconych, względnie zamożnych i znających wartość bezpieczeństwa – nagle stało się niewolnikami jakiejś niesamowitej niemożności rozwiązania prostego problemu, który tak naprawdę można zakończyć przez zmianę idiotycznego postępowania służb granicznych kilku najbardziej obciążonych krajów na obrzeżach Europy. Ciekawe czy rządy zachodnie pozwoliłyby Polakom na wędrówkę po Europie, koczowanie w parkach, żebranie, kradzieże i wymuszanie np. transportu? Na pierwszej niemieckiej granicy – skończyłoby się to co najmniej kulami plastikowymi i wypełnieniem atmosfery gazem łzawiącym.

Nie możemy pozwolić na to, żeby ktoś obcy decydował o tym jak mamy żyć we własnym kraju i na co mamy pozwalać. Tak nie będzie – ponieważ ludzie po prostu wyjdą na ulicę i nie tylko przepędzą uchodźców, ale także po prostu dojdzie do takich rozruchów, że nawet to co się dzieje dzisiaj na Ukrainie, to niewinne rozgrywki z ustaloną już linią frontu. Skala nienawiści w Polsce jest wprost proporcjonalna do skali hipokryzji i cynizmów, którymi przez lata byli traktowani Polacy. Na Ukrainie wszyscy wiedzieli, że władza (każda władza) kradnie. W Polsce ludzie ciągle żyją nadzieją, że dzięki wspólnemu wysiłkowi i poświęceniu chociaż dzieciom będzie lepiej. Tymczasem dzieci nie ma, bo ludzi na nich nie stać, a w zamian za to – ludzie odbierają to w taki sposób – ktoś nakazuje Polsce przyjmować obcych, którzy zajmują się tylko kultywowaniem nienawiści do Chrześcijan oraz prokreacją, kolejnych pokoleń osiedleńców, którzy również z jeszcze większą mocą będą tą nienawiść kultywowali, chociaż My nie zrobiliśmy im niczego złego.

Niestety na dzień dzisiejszy nie ma w Polsce polityka zdolnego do przedłożenia polskich racji wprost na europejskim stole, bo gdzie jak gdzie – to akurat tam, możemy być odważni.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

15 komentarzy

  1. Polskie władze nie mogą ulec niemieckiej presji. Niemcy mają problem przez swój socjal.

  2. Nie miejmy kolejny raz złudzeń,kryzys w UE w związku z pogorszeniem stosunków z Rosją w pierwszej kolejności ze względu na nieodpowiedzialną politykę poddaństwa wobec USA dotyka Polski.

  3. Polskie władze są zbyt zajęte sobą i walkami pomiędzy ugrupowaniami, żeby widzieć sprawy kraju z perspektywy Europy i Świata.

  4. Wydaje mi się, że gdyby nawet polscy politycy zaczęli głośno i wyraźnie wykładać polskie racje stanu na stołach europejskich to i tak nikt by ich nie słuchał. Kryzys grecki pokazał co Niemców obchodzą jacyś Europejczycy z południa Europy. W identyczny sposób potraktowaliby Polaków gdybyśmy zakomunikowali im, że nie podoba się nam, że dopłaty do rolnictwa są mniejsze niż w starych państwach Europy, że nie jest to prawdziwa pomoc dla państwa jeśli pieniądze pomocowe w dużej mierze wracają przez firmy realizujące inwestycje do starej Europy, że musimy wspomóc rozwój polskich firm aby odbudować przemysł i potrzebne jest dla krajów wschodniej Europy inne traktowanie w tym zakresie niż starych krajów UE itp. Gdybyśmy tylko zaczęli głośno mówić, że potrzebujemy prawdziwej pomocy, żeby każdy Europejczyk był równy Europejczykowi to za karę zamknięto by nam montownie, paszporty by się okazały potrzebne przy podróżowaniu po Europie a polskich emigrantów zarobkowych odsyłano by do Polski. Dlatego nowy Prezydent w pierwszą podróż powinien pojechać do Moskwy i przywieźć zapowiedź intratnego kontraktu handlowego na polską żywność a wtedy głowy Niemców, Francuzów odwróciłyby się na wschód w naszą stronę.

    • Zgadzam się z każdym słowem przez Ciebie wypowiedzianym. Szczególnie zgadzam się z Twoją konkluzją zawartą w ostatnich zdaniach, a dotyczących Rosji.

  5. ABY TAK DZIAŁAĆ JAK PISZE BIOR,TRZEBA MYŚLEĆ KATEGORIAMI ,POLSKIEJ RACJI STANU,POZBYĆ SIĘ RUSOFOBII I WIERNO PODDAŃSKIEJ WOBEC USA POLITYKI.CZY NAS NA TO STAĆ?

  6. A może spojrzeć na to tak: My Polacy jesteśmy narodem edukowanym i cywilizowanym od kilku pokoleń. Już mija półtora wieku jak rosyjski car uczynił zniósł pańszczyznę i uczynił mieszkańców wsi obywatelami.Już od 50 lat znamy nawet elektryczność . Wszyscy umiemy czytać i pisać a wielu spośród nas potrafi zachwycić się arcydziełami światowej literatury, dramatu czy muzyki. Jesteśmy więc na co najmniej jedno pokolenie znakomitym materiałem na służbę i wykonywanie nieskomplikowanych prac na rzecz klasy posiadającej tej bogatszej części świata. Naszym wynagrodzenie ma być przy tym byle jaka żywność i liche schronienie. Przy tym można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu bowiem opuszczone przez nas ziemie można będzie zaludnić mieszkańcami: Libii, Iraku czy innej Syrii. Jest to o tyle wygodne, że obecność rdzennej ludności na tych ziemiach utrudnia swobodną eksploatację ich bogactw. Czymże więc dla władców współczesnego świata jest przemieszczanie całych wielomilionowych narodów? Zwłaszcza że przed blisko wiekiem wypróbowani praktycznie takie możliwości. O ile przed 75 laty trzeba było uciekać się do metod wojskowo-policyjnych, to dzisiaj wystarczy wywołać biedą alko wojnę domową i wskazać w telewizji pożądany kierunek wędrówki. Tak oto w ostatnim ćwierćwieczu utraciliśmy swoją podmiotowość i staliśmy się (jako naród) jedynie pionkiem którym cesarze grają na swojej wielkiej szachownicy. Gdy zaś będziemy wymierali , możemy zostać z łatwością zastąpieni przez inne nacje, którym jeszcze dzisiaj pozwala się trwać we własnej cywilizacji. Obserwacja współczesnego świata utwierdza w przekonaniu, że ten model staje się jak najbardziej realny.

  7. Patrycja Wnęk

    Niestety otrzymamy swój przydział innych kulturowo 🙁 ciekawe jak ich tu przyjmą

  8. Jak widać, zmienia się nastawienie do UE i NATO i nie jestem tym zaskoczony. Poważnie traktuję Biblię i jej proroctwa. Pierwsze w kolejności przed nami to – powrót, występującej w roli “króla północy” – Rosji (Daniela 11:29a). To w tym kontekście oznacza kryzys, który przyćmi Wielką Depresję. Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. Wtedy wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci pod skrzydła Rosji. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Nie zakończyło się na opuszczeniu dawnego NRD. Nieprzypadkowo rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie powrócą tam, gdzie wcześniej stacjonowały. Jak widać, przygotowywany jest grunt do realizacji tego planu. Na marginesie dodam, że inni komentatorzy nawet nie próbowali wyjaśnić tych dwóch kolejnych istotnych szczegółów. To jest już ponad możliwości sofistów. O powrocie Rosji mówię od roku 1998, gdy nic z tego nawet nie kiełkowało.

    • Panie Ryszardzie, pan pisze… OK Tyle że religia “rzymska”
      i “wektory rosyjskie” przedstawione przez pana, że napiszę,
      nie współgrają.

      Głównym celem i zadaniem KK tak jak i NWO jest”oddanie
      (ofiarowanie) Rosji, pod opiekę “Rzymu -Watykanu”.
      Oni idą zgodnie “po Rosję” – a miejscowe wyznania,
      głównie prawosławie -do nawrócenia, na jedynie słuszny kierunek
      miły, zachodniemu “panu Bogu”.
      🙂

  9. Nie możemy pozwolić na to, żeby ktoś obcy decydował o tym jak mamy żyć we własnym kraju i na co mamy pozwalać.
    Możemy groźnie pokiwać palcem w bucie – na tyle nas stać,
    reszta panie Autorze, jest w gestii STARSZYCH i MĄDRZEJSZYCH!
    Jeśli powiedziało się A – NATO.

    ……. się B – UE. Należy cierpliwie i z pokorą,
    “schylać garba”…

    Ps. Nie mam sobie nic do zarzucenia(patrz:wstęp), nie mam
    również satysfakcji. Smutno mi!

    • Dzień Dobry
      Krzyk, pozwoliliśmy. Trochę nieświadomie ale pozwoliliśmy.
      Referendum “akcesyjne” przejrzystością pytania było równie nieprecyzyjne jak pytania na dzisiejszych referendach. Przypominam “Czy wyraża Pani / Pan zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?”. No właśnie. A w jakim trybie? Konstytucja przewidywała i nadal przewiduje jedną możliwość (Art. 90): ODDANIE części(?) SUWERENNOŚCI. Dlaczego znak zapytania przy części? SUWERENNOŚĆ dotyczy całości Polski, wszystkich jej dziedzin. Dziedziną jest cała Polska a w tym kontekście suwerenność jest logiczne wartością “zero-jedynkową”. Czy w kampanii informacyjnej w tym temacie ktoś coś na ten temat powiedział? Przytoczył jakieś fakty? Nie. W miejsce tego zwykłą manipulacją mówiono np. o swobodzie podróżowania. Tyle że to nie Unia Europejska a strefa Schengen. Unia to spadkobierca EWG. Twór ekonomiczny! Mam nadzieję że zrozumienie tego czym właściwie jest Unia przyjdzie tym razem łatwiej każdemu kto dotychczas wierzył w jakiś medialny mit. A założenie podstawowe to między innymi. Zero ceł na obszarze i jednolite zasady obowiązujące gospodarki członków. Jednolite? Jesteście pewni? Czy na pewno? Z jednej strony sprawdzicie system dopłat i finansowania. Kto na co dostaje a z drugiej strony zastanówcie się nad równowagą gospodarek. Nie ma czegoś takiego jak równowaga gospodarek. Każda gospodarka jest (winna być) zrównoważona na swoim własnym terenie w oparciu o własny rynek WEWNĘTRZNY. Dzięki Unii nie ma kontroli nad rynkami WEWNĘTRZNYMI (choć pośrednio kontrolę mają instytucje finansujące – czyli kto ma centrale banków i banki u siebie zawsze będzie kontrolował własny rynek). Słabi (doprowadzeni do słabości) przegrywają, silni są jeszcze silniejsi.
      Poprzez analogię: “Właściciel ziemski mówi do parobków: przyłączcie się do mnie i składajmy się do jednej (mojej) kasy. Ja będą Wam dawał więcej pod warunkiem że wydacie na co wam wydać pozwolę a jak wydacie na coś innego to zapłacicie kary. A przy okazji będę Wam mówił o wszystkich innych rzeczach bo to ja kreuję prawo, decyduje co macie robić, kogo przyjąć do łóżka, z kim ma się puścić wasza żona.”
      Nie jestem przeciwko strefie Schengen. To coś co buduje wspólnotę i granice czego (jako Wspólnoty nie terenu) powinny być chronione. To powinni zrozumieć imigranci spoza strefy.
      Ale Unia Europejska, strefa Euro w obecnej postaci to nic innego jak realizacja wizji “Jednej Rzeszy, Wielkich Niemiec”.
      I tu się z Tobą Krzyk zgadzam. “Nie możemy pozwolić”. Nie znaczy to że mamy jakieś jatki wszczynać. Wystarczy ochronić jak to mówią “srebra rodowe” a najważniejsze z nich to My, Naród i nasza ziemia (w tym lasy rzeki, pola i wszystko co pod powierzchnią, oraz NASZE PRAWA. Z tej perspektywy każdy kto oddaje OBCYM ziemię tak naprawdę działa na szkodę Polski i Polaków. Tu przy okazji moja wersja pytania na teoretyczne wciąż referendum: CZY JESTEŚ ZA ZAPISANIEM BY LASY I ZIEMIA W GRANICACH PAŃSTWA POLSKIEGO BYŁY ZAPISANĄ W KONSTYTUCJI WYŁĄCZNĄ WŁASNOŚCIĄ NARODU I PAŃSTWA POLSKIEGO NIEZALEŻNIE OD JEGO FORMY USTROJOWEJ? Dobre? 🙂
      Znowu wyszedł mi referat 😉
      Pozdrawiam
      Udanego Dnia Życzę

  10. Nie mogłem powstrzymać się… przepraszam za źródło, a nóż
    jakby “samowolnie” (w kieszeni) otwiera się!Q…ewski system,
    i “wykonujący tylko, rozkazy”!!!

    PROSZĘ SIĘ WSTYDZIĆ ZA TAKIE ŹRÓDŁO. WEB. JÓZ.

    Za chwilę fetować będziemy miraże solidarnościowo – katolickie,
    a tak naprawdę Człowiek jest TU tylko śmieciem,problemem…

    • To czynię.

      Mea culpa!!

      PO KŁAMSTWACH KTÓRE TAMTEN SZLAM PUBLIKUJE – PAN CHCE GO LUDZIOM POLECAĆ? PANIE KRZYK! WSTYDŹ SIĘ PAN! WEB. JÓZ.

  11. “Smutno mi Boże, dla mnie na zachodzie
    rozlałeś tęczę blasków promienistą,
    Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
    gwiazdę ognistą”

    I zgasła owa gwiazda ognista/czerwona, pięcioramienna.
    A naród zauważył, że na zachodzie nie ma tęczy. A kiedy owa gwiazda jeszcze się jarzyła (chociaż na wschodzie) “szklanego sufitu” nad krajem nie było. Co także naród zaczyna wreszcie zauważać.
    A tęcza na Zachodzie!? – okazała się być tylko mirażem.
    Poezja stara, ale jakich nabiera aktualnych skojarzeń!
    Myślę, że prawa autorskie do tej pierwszej zwrotki
    już wygasły – zapytanie do WEB JÓZEFA

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.