Paradygmat rozwoju

Nie potrafimy nawet kopiować i naśladować!

 Międzynarodowy podział produkcji jest niesłychanie ciekawy, generalnie wygrywają zawsze bogatsi, posiadający technologię, dostęp do surowców i rynki zbytu. Globalna ekonomia oparta na paradygmacie wzrostu liniowego – więcej, wyżej, szybciej, częściej i za te same lub większe pieniądze – doprowadziła do podziału produkcji po linii podziału kosztów, uwzględniającej przede wszystkim kontrolę nad kreowaniem i przekazywaniem wartości dodanej. Zachód się outsourcował na Daleki Wschód, pozwalając dotychczas zacofanym koloniom na bogacenie się i gromadzenie doświadczeń w zakresie ogólnego wzrostu kompetencji i bazy technologicznej. Przykładowo, o ile jeszcze w latach 60-tych Korea była krajem absolutnie rolniczym, to do lat 80-tych zrobiła gigantyczny postęp przeistaczając się w kraj przemysłowy a dzisiaj jest globalną dominantą w zakresie elektroniki użytkowej, deklasując nawet Japonię i Tajwan! Państwa azjatyckie powieliły japoński model rozwoju – poprzez wytrwałe kopiowanie i udoskonalanie zachodnich wzorców przemysłowych udało się im wypracować potencjały na tyle znaczne, że liczące się na globalnej mapie potencjałów przemysłowych. W momencie, gdy zadziałało otwarcie rynków i wolny handel, natychmiast – dzięki ciągle poprawiającej się jakości i śmiesznymi w porównaniu z zachodnimi kosztami pracy zalały produkcją globalne rynki.

To było całkiem niedawno, początki procesu działy się tuż przed naszą transformacją. Całymi kontenerami sprowadzano do Europy i USA zegarki i kalkulatory z Hong Kongu, następnie gry elektroniczne, potem mikrokomputery, a dzisiaj porty Dalekiego Wschodu opuszczają statki zapełnione elektroniką i wyrobami wszelkiego rodzaju, w cenach hurtowo w zasadzie niemożliwych do pokonania poprzez konkurencję z dowolnego innego kraju. To wszystko stało się na naszych oczach! Za przyzwoleniem i w wyniku działań inicjujących zachodu, który się mocno przeliczył w swoich rachubach, albowiem pół pokolenia życia ponad stan i na kredyt, spowodowało zadłużenie, którego nie ma czym i z czego spłacić, a na masowe przejęcie kapitału produkcyjnego – wytwarzającego bogactwo zachód nikomu nie pozwoli, albowiem stałby się kolonią gospodarczą Azjatów i pracował na ich dobrobyt.

Polska na tle tych procesów wygląda jak przysłowiowe kartoflisko, gdzieniegdzie poprzecinane pasami kapusty. Zupełna pustynia przemysłowa – niezdolna do przeprowadzenia samodzielnie pełnego cyklu produkcyjno-sprzedażowego.

Z niewiadomych powodów – nie potrafimy nie tylko naśladować poprzez zakup licencji, gdyż to także nam nie wychodzi, ale nie mamy możliwości nawet prostego kopiowania produktów i udoskonalania ich. To nadzwyczajna niemoc naszego narodu i państwa, po prostu z niezrozumiałych względów nie jesteśmy stworzeni do naśladownictwa. Alternatywnie nie mamy możliwości kreatywnego myślenia. Być może powoduje to Niemiecka dominacja, albowiem dzięki temu sąsiedztwu mamy dostęp do każdego rodzaju dobra, najwyższej jakości i to stosunkowo tanio, jednakże dlaczego to się dzieje we wszystkich dziedzinach wytwarzania? Przecież w istocie nie produkujemy niczego konkurencyjnego, a nawet nie myślimy o produkowaniu niczego konkurencyjnego.

To w istocie bardzo ciekawe, albowiem dowodów sukcesu dzięki naśladownictwu, kupowaniu licencji i doskonaleniu obcych wzorców nie brakuje! Kwestie prawne to jedno z ograniczeń, ale mamy przecież licencje. Oczywiście bariera wejścia do większości naśladowniczych biznesów wymaga jakiegoś poziomu kapitału, chociażby na zakup licencji i nawet podstawowy marketing umożliwiający wejście na rynek, jednakże nie ma rzeczy niemożliwych. Natomiast u nas jest z tym problem systemowy, albowiem my nie jesteśmy zdolni do naśladowania czegokolwiek.

W naszym strategicznym interesie leży znalezienie chociaż jednej specjalizacji, nawet tak specyficznej jak maszyny górnicze! Opanowanie jej do perfekcji i zarzucenie świata swoimi wyrobami, tak żeby czerpać z tego przemysłowe korzyści i być głównym ośrodkiem na świecie w zakresie jakiejś wybranej wyspecjalizowanej produkcji. Gdybyśmy mieli ambicje, rząd powinien wyznaczać, co roku – na pięć lat określoną dziedzinę gospodarki lub konkretną grupę produktów lub usług do perfekcyjnego opanowania, promować ją i wspierać wytwórców. W ten sposób, co roku – stale mielibyśmy jakieś efekty, które być może mogłyby się zachować i stanowić stały element naszej gospodarki.

Tymczasem, sprowadzamy z Azji nawet zabawki! Czy może być gorzej? Kiedy osiągniemy poziom już nie produkowania niczego? Za co wówczas będziemy robić zakupy?

4 komentarze

  1. Przepraszamy za chwilową niedogodność – jakiś błąd serwera się zdarzył i wpis się zbuntował. Niestety utraciliśmy jeden komentarz… Magda.

  2. Oj jak źle i nie dobrze! Nic nie potrafimy i w ogóle jesteśmy głąbami. Przecież w ciągu tych 20 lat powinniśmy mieć już kilka globalnych koncernów.
    Chciałbym przypomnieć że inne wysoko rozwinięte kraje budowały swoją gospodarkę przez dziesiątki lat. Korea Pd. zaczęła w połowie la 50-tych ubiegłego wieku. Nie od razu stali się “elektroniczną” potęgą. W Azji w dalszym ciągu gospodarka jest rozwijana przez ludność pracującą za miskę ryżu. W Polsce to nierealne.
    Jakby autor nie wiedział to pomału w Polsce też da się zauważyć firmy które wkraczają do globalnej ligi, np. Solaris, Pesa, KGHM. Poza tym co to za komunistyczne pomysły z jakimiś planami 5-letnimi. Cierpliwości, aby ruszyć z kopyta trzeba poczekać aż pokolenie komuchów i solidaruchów odejdzie razem z tą ich durną mentalnością.

    • Wierny_czytelnik

      Ojej weź no się nie kompromituj, z takim poziomem wpisów nawet nie odzywaj się na tym forum…
      1) tak po 20 latach transformacji powinniśmy mieć przynajmniej jeden globalny koncern – produkujący nawet dobra niszowe!
      2) Własnie przykład Koreii jest doskonały, bo z ryżowiska zrobił się to kraj uprzemysłowiony a obecnie technologiczny – mieli tyle samo czasu co i my, my rozwijaliśmy się równolegle i tu i tam było centralne planowanie – dzisiaj jest tylko tam…
      3)W Azji za miskę ryżu? Owszem, na wsi! Jednakże te miski robią się coraz większe i jest ich kilka 🙂 Zwłaszcza w Chinach.
      4) Szanowny Panie – żadna z firm, które pan wymienił nie wkracza do globalnej ligii – Solaris to nie Mercedes, Pesa to nie Alstom lub Bombardier a KGHM to nie Exon 🙂
      Pomysły na planowanie w okresach pięcioletnich wynikają z trwania cykli gospodarczych w gospodarce rynkowej – polecam poczytać na ten temat, nazywanie tego pomysłem komunistycznym świadczy po prostu źle o panu 🙁
      Poza tym czekanie na ruszenie z kopyta to chyba mamy we krwi..
      Życząc najlepszego polecam więcej komparatystyki – warto czytać 🙂

  3. Jedną z głównych przyczyn niemocy ludzi jest opresyjne państwo i tworzone przez nie prawo, licencje, regulacje, koncesje, pozwolenia, skomplikowane prawo, w tym podatkowe, i bardzo wysokie podatki, obciążenia pracy.
    Na przykładzie małej gastronomi widać jak zostały przetrzebione wszelkie małe budki z gastronomią, pod pretekstem dbałości sanitarno-epidemiologicznej i dostosowania do wymogów UE. Tylko w Azji takie “brudne” bary działają w tysiącach a turyści z unii się nimi zachwycają. Takich przykładów można mnożyć, wystarczy poczytać fora dyskusyjne o biznesie. W ostatnich miesiącach widać też wyraźnie że biznesy mobilne, informatyczne uciekają za granicę, głównie do UK.
    Firmy którym udało się wybić i rozwinąć są najczęściej wykupywane i przejmowane przez zachodni kapitał.
    Inteligentni ludzie z pomysłami, ambicjami w większości wyemigrowali, ci co zostali pracują dla korporacji i nie myślą szarpać się z polską biurokracją.
    Dziwię się że Pan Krakauer nie widzi tych zależności, które notorycznie opisuje jako patologie wstrzymujące rozwój.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.