Nie płaczę po Godsonie… Żalku, Gowinie!

Nie płaczę po J. Godsonie! Co prawda nie miałem możliwości na niego głosować, ale w Polsce posłowie reprezentują wszystkich obywateli, więc mam pełne prawo – podobnie jak państwo, zdecydować o emocjach. Albo współczuć Johnowi Godsonowi – podobno zaszczutemu i zmuszonemu do rezygnacji, albo wręcz odwrotnie – nie tylko uznać, że jest mi to obojętne i nie ma to żadnego znaczenia dla porządku spraw państwowych jak i przyrodniczych, ale więcej – można cieszyć się z tego, że ten przeciętny, nie reprezentujący sobą niczego nadzwyczajnego poseł uświadomił sobie, że przegrał. Przegrał, ponieważ zawiódł kolegów i zawiódł wyborców, ze swoim dziwnym podejściem do świata, które w Polsce nie jest powszechne!

Wielka szkoda, że pan Godson nie zreflektował się głębiej i nie złożył mandatu z godności poselskiej. Naprawdę wielka szkoda, będzie teraz posłem bez partii – czekającym na koniec kadencji, albo przeciwnie przeniesie się do innej partii i będzie znowu gwiazdą. No a do jakiej partii można przenieść się z kreacjonistycznymi poglądami pana Godsona? Chyba do żadnej, ponieważ polska postawa konserwatywna nie przyjmuje tak definiowanego rozumienia kreacjonizmu jak prezentują to niektóre sekty chrześcijan reformowanych.

Żeby było śmieszniej pan poseł – niestety jeszcze urzędujący, który jak wiadomo od posła Żalka padł ofiarą nagonki, dojrzewał do swojej decyzji przez około rok! Ludzie – coś niesamowitego – przez rok pan poseł się zastanawiał, a w końcu podjął tą dramatyczną decyzję – opuścił własne gniazdo, zawiódł ludzi, którzy uważali go za kolegę, zawiódł premiera, którego gościł w swoim własnym mieszkaniu!

Może rzeczywiście okręt tonie i pan poseł wie, co się święci – korzysta na swojej rozpoznawalności? Może nie powinniśmy się mu dziwić, przecież rok dojrzewał do decyzji – czy też około roku?

Dobrze, że nie ma pana posła Godsona w Platformie Obywatelskiej, albowiem jak to się mówi – przyjaciół poznaje się w biedzie. Dzisiaj Donald Tusk i inni ludzie z Platformy Obywatelskiej widzą, kto jest z nimi a kto myśli bardziej o sobie lub nie wiadomo o czym, kto jest w stanie grać w zespole, a kto nie jest w stanie – bo liczy na to, że sam sobie ugra więcej, najlepiej oczywiście sprzedając kolegów, zawodząc wyborców. Wszystko płynie, kto dochowuje wierności strukturze – jest frajer.

Ilu jeszcze będzie takich Johnów Godsonów w Platformie Obywatelskiej? Dla ilu jeszcze posłów – widzących, jaka jest sytuacja – to znaczy ile jest szabel – pozwoli sobie na ideologizowanie i filozofowanie na tematy niemające żadnego, ale to naprawdę kompletnie żadnego znaczenia dla większości Polaków, którzy żyją z miesiąca na miesiąc ledwo wiążąc koniec z końcem? Ilu jeszcze panów Godsonów, Jacków Żalków, Jarosławów Gowinów – będzie się bawić w ideologizowanie za nasze pieniądze w momencie próby, kiedy państwo trzeszczy w finansowych szwach, opozycja rośnie w siłę DEKLASUJĄCĄ partię rządzącą, na świecie czai się kryzys a wojna powoli – stopniowo zbliża się do światowych giełd i wraz z pierwszą rakietą nad Teheranem – benzyna może kosztować 9 zł. Ilu jeszcze będzie mądrali od Invitro, kreacjonizmu i innych spraw – owszem istotnych, ale które nie decydują o tym, czy Polacy będą mieli jutro, co położyć na swoich talerzach? Jak bardzo antyspołecznym człowiekiem trzeba być, jak bliską naturze zdrajcy trzeba mieć naturę, żeby w takim momencie – niesłychanie trudnym dla państwa zabrać swoje zabawki i powiedzieć premierowi – przysłowiowe – już nie! Nie było problemu z głosowaniem „67”, nie! Sprawy socjalne zupełnie naszą ideologiczną elitę nie interesują! To się nie liczy, czerń ma płacić i płakać. No, ale jeżeli ktoś twierdzi, że człowiek pochodzi od małpki, albo że nie należy zabraniać ludziom spać ze sobą jeżeli mają tą samą płeć i to odpowiednio rejestrować lub trzeba wspierać Invito – to oczywiście jest nie do zaakceptowania. Tutaj drogi się rozchodzą.

Dlatego właśnie nie ma, po co płakać po pośle Godsonie, bardzo dobrze, że pokazał swoje prawdziwe oblicze – człowieka, na którym nie można polegać, człowieka, który nie uznaje kompromisów i pracy w zespole, działania tym sposobem dla dobra państwa. Wielka szkoda, ale jak widać pozory sympatyczności nie idą w parze z tym, co człowiek sobą reprezentuje. Miejmy nadzieję, że ten pan się już nigdzie nie przyklei i nigdy nie zobaczymy jego oblicza w polskim parlamencie, gdzie się po prostu nie sprawdził. Poseł John Godson, słynny z tego, że odszedł z Platformy Obywatelskiej!

Uwaga, nie żebyśmy bronili premiera i koalicji rządzącej, tutaj liczy się pewna obserwacja polityczna – prostych zachowań. Nic się takiego nie stało obecnie, żeby odchodzić z Platformy Obywatelskiej w tym momencie, no chyba, że nie rozumie się Polski i nie rozumie się polskiej polityki, ale wówczas nie należy się tą polityką, w tej Polsce zajmować, ponieważ nie ma z tego żadnego pożytku. Żegnaj pośle Godsonie – odejdź w zapomnienie.

2 myśli na temat “Nie płaczę po Godsonie… Żalku, Gowinie!

  • 28 sierpnia 2013 o 10:33
    Permalink

    Kto to jest ten poseł Godson?

    Odpowiedz
  • 28 sierpnia 2013 o 21:12
    Permalink

    Uważam, że poseł Godson jak mówi samo nazwisko Syn Boga powinien zająć się szerzeniem wiary i tu życzę mu powodzenia. Natomiast w polskim Parlamencie powinny występować osoby, które działają na rzecz dobra polskiego społeczeństwa. Nie odmówię sobie złośliwości i dodam, że część parlamentarzystów to jakiś dziwny nie znany mi, być może zupełnie nowy gatunek homo sapiens. Stąd wniosek muszę sięgnąć ponownie do teorii Darwina.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.