Nie, nie panie Prezydencie – warto – nie było! (cz.1)

fot. red.

Podczas wczorajszych uroczystości związanych z dzisiejszą rocznicą jednej z największych, o ile nie największej narodowej tragedii, traumy i dramatu – zadał retoryczne w ciągu swoich wypowiedzi pytanie – czy było warto? W kontekście Powstania.

Pan prezydent odpowiedział, że oczywiście było warto, bo nikt nie jest w stanie ocenić wkładu – wysiłku – tych bohaterów i tego heroicznego czynu, w naszą współczesną niepodległość. Uwaga, to jest oczywiście nasza subiektywna ocena, jak również wszystko co w tym artykule, jak również – jest to ocena oparta na tym jednym fragmencie wypowiedzi pana Prezydenta, siłą rzeczy wyjętym z większej całości. Niestety nie ma czego cytować, pan Prezydent nie powiedział niczego ciekawego, niczego co by nie było w dużej mierze wyrazem lub pochodną jego emocji i sposobu postrzegania świata, ale oczywiście szanujemy jego pogląd na rzeczywistość i w dużej mierze ma rację. Będąc Polakiem nie da się kwestionować wysiłku Powstańców i dramatu jaki miał miejsce w trakcie Powstania. Jednak, również będąc Polakiem, nie można ograniczać się do uniesienia patriotycznego i z wyłączonym myśleniem – w sumie płakać, bo inne odniesienie się do sumy tego dramatu jest trudne, wręcz niemożliwe. Zwłaszcza, że z tego dramatu nie wyciągnięto praktycznie żadnych wniosków – zwłaszcza tych politycznych, co widać aktualnie w naszej polityce i położeniu politycznym w które m.in. również niestety ten pan (niestety) Prezydent się przyczynił.

Generalnie zawsze jeżeli mówimy o Powstaniu Warszawskim – bezdyskusyjnie należy mieć w pamięci bohaterów i bohaterki, jak również ofiary wśród ludności cywilnej. Jest to narodowa świętość, jest to coś więcej, niż można o tym napisać nawet w rozbudowanym felietonie. Warto jednak mieć obraz tego, jak to wyglądało – najlepiej bezpośrednio relację od świadka epoki. W tym zakresie wyjątkową i wybitną publikacją jest „Mrówka na Szachownicy” autorstwa pana Jana Kurdwanowskiego – wybitne arcydzieło świadka i uczestnika tych dramatycznych i heroicznych dni. Warto tą książkę przeczytać, jak ktoś nie ma czasu niech nie czyta dalej tego felietonu, tylko sięgnie po tę książkę, zwłaszcza że jest legalnie dostępna w internecie o tutaj: https://kurdwanowski.pl/ – warto, naprawdę warto. Jeżeli ktoś ma wiedzę o Powstaniu i o ówczesnych realiach, albo jej nie ma – będzie zadowolony z tej lektury. Powinna być obowiązkowa dla każdego Polaka, bo to jest coś więcej niż po prostu wspomnienie. To jest tak, na płaszczyźnie czysto ludzkiej – jakby się – prawie – samemu brało udział. W ujęciu generalnym jest to najlepiej wyłożona esencja naszego położenia geopolitycznego i jego skutków jaką autor kiedykolwiek czytał, nie da się prościej, nie da się bardziej bezpośrednio i nie da się lepiej – serdecznie zachęcam do tej lektury.

Więc czy było warto? Czy było warto podejmować tak heroiczny wysiłek mając świadomość, co do ówczesnej sytuacji geopolitycznej? Przecież tzw. rząd londyński doskonale wiedział, że 22 lipca PKWN proklamował swoją suwerenność w odezwie. Co więcej, przecież ówcześni polscy decydenci na Zachodzie doskonale mieli świadomość sytuacji w kraju – totalnej przewagi niemieckiej, niepewności, co do wsparcia ze strony ZSRR i braków w uzbrojeniu, wyszkoleniu i w ogóle wszelkich braków – totalnych w siłach własnych. Jakby tego było mało, przecież nawet nasz ówczesny tzw. rząd londyński, nie mógł oczekiwać od Niemców humanitaryzmu?

Pomimo tego, dla celów politycznych zdecydowano się na wydanie rozkazu, żeby rozpocząć Powstanie. Wiadomo, co o tym myśleli niektórzy ówcześni najwyżsi wojskowi np. pan Generał Władysław Anders uważał Powstanie za błąd i nie ukrywał tego przed mu współczesnymi. Generalnie, jeżeli jakikolwiek wojskowy – wyrażałby się pozytywnie o takiej idei, w tamtych realiach, powinien być poddany pod badania psychiatryczne. Ponieważ profesjonalna wiedza wojskowa nie pozwala na takie działania, w takich warunkach. Proszę tylko nie podnosić, że Powstanie było pomyślane na kilka dni! Pozbądźmy się naiwności, nawet jeżeli chodzi o narodową pamięć historyczną – w tak niesłychanie ważnej, ciągle niemożliwej do oceny kwestii.

Zapraszamy jutro na cz.2

8 komentarzy do “Nie, nie panie Prezydencie – warto – nie było! (cz.1)

  • 31 lipca 2021 o 07:58
    Permalink

    Moja, nieżyjąca już, Mama, wracała w 1945 lub 1946 roku z Niemiec. Ona z przymusowych robót oraz “Dziewczyny z Powstania Warszawskiego” z obozów i tak:
    1. Nigdy nie pozwoliła powiedzieć złego słowa na Powstańców oraz Mieszkańców Warszawy z okresu Powstania;
    2. O przywódcach Powstania nie mówiła nigdy, twierdząc że dobrze nie potrafi a źle nie chce. Jak się jej coś niechcący wyrwało to było “Bandyci”, “Zbrodniarze”.

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2021 o 09:02
    Permalink

    Nic się nie zmieniło. Ktoś znowu podburza Polaków, naiwnych Polaków, do uczestnictwa w Marszach. Mamy więc Marsz Niepodległości, Marsz Powstania Warszawskiego i czego tam jeszcze nie ma. A oni śmieją się: wasze ulice, nasze kamienice. A do tumanienia nas zatrudniają najzdolniejszych dziennikarzy, którzy uwodzą nas kwiecistą mową i świetnym piórem, ale, co zastanawiające, sami w nich nie biorą udziału, bo zawsze wypada jakieś spotkanie z czytelnikami albo coś innego. Powstanie warszawskie to jeden z – odległych już, ale jakże brzemiennych w skutkach – etapów budowania nowego państwa, w którym Polacy będą obywatelami trzeciej kategorii.

    Powstanie warszawskie to wielka tragedia. Zniszczone miasto i jego ludność, która była zaczątkiem polskiej inteligencji i mieszczaństwa, czyli tego, czego Polsce zawsze brakowało, by być normalnym społeczeństwem. Nie ma usprawiedliwienia dla dobrych chęci i podpierania się patriotyzmem, gdy skutki są tak tragiczne. Ale o tym nie trzeba głośno mówić. https://bb-i.blog/2019/07/29/powstanie-warszawskie/

    https://bb-i.blog/2019/10/04/antypolskie-powstania/

    Powstanie Warszawskie (1944). Przykładowym źródłem tematycznym jest felieton „Powstanie Warszawskie, czyli gloryfikacja zbrodni”. Artykuł opiera się o relacje wojskowe. Generalnie samo „Powstanie Warszawskie” było zbrodnią przeciwko setkom tysięcy Warszawiaków chcących przetrwać wojnę. Gdyby powstanie nie wybuchło, Warszawa nie poniosłaby ogromnych strat ludzkich i materialnych. Jednak współcześnie w mediach jesteśmy karmieni propagandą o konieczności powstania. Polscy dowódcy przewidywali tragiczne skutki powstania, ale nie pozwolono im powstrzymać jego wybuchu. Pułkownik Bruno Nadolczak twierdził, że gen. Sosnkowski wymusił na Winstonie Churchillu decyzję o wstrzymaniu powstania. Anglicy wyznaczyli samolot mający przewieźć pułkownika z rozkazem wstrzymania powstania i zrzucić go nad Polską. Jednak samolot jedynie „polatał i wrócił”. Historycy twierdzą, że rzeczywistym lobbystą na rzecz wybuchu powstania był Żyd i mason Józef Retinger (współtwórca idei UE), który wraz z syjonistą i masonem Winstonem Churchillem (pochodzenie żydowskie) nalegał aby powstanie wybuchło. Tak, więc powstanie nie leżało w zamyśle polskich patriotów, ale elementów antynarodowych. Zależało na nim głównie elitom brytyjskim i sowieckim. Brytyjczycy, aby oszczędzić krew Anglosasów prowadzili wojnę kosztem innych krajów europejskich. W pierwszym etapie wojny była to Polska, a potem ZSRR. Anglicy cieszyli się z zadania strat Niemcom kosztem innych, sowieci zaś dzięki walkom w Warszawie pozbyli się wielu tysięcy przyszłych potencjalnych przeciwników politycznych. Wybuch walk w Warszawie poprzedziło przybycie z Włoch do Warszawy niemieckiej elitarnej dywizji „Hermann Göring”. Tylko prowizorycznym atakom rosyjskim zawdzięczamy, że powstania nie zmieciono w kilka dni. „Powstanie Warszawskie” nie leżało w narodowym interesie polskim. Było również przeprowadzone tak, aby nie osiągnęło sukcesu. Na miesiąc przed rozpoczęciem powstania opróżniono magazyny broni i amunicji należące do powstańców. Stąd postrzegane jest jako kryminalne przestępstwo nastawione na wymordowanie wielu tysięcy polskich patriotów w walce z brutalnymi „jednostkami niemieckimi”. Odpowiedzialni za ten czyn winni być osądzeni, a nie kreowani na bohaterów. Czym innym jest zaplanowana i przemyślana walka, determinowana brakiem innej alternatywy, a czym innym jest nieprzemyślany zryw, pchający nieuzbrojonych ludzi do walki z wielekroć silniejszym wrogiem w momencie kiedy ten przysyła jeszcze posiłki. Z kolei pomoc powstaniu nie leżała w interesie sowieckim. Przewidzieć to mógł każdy bez specjalnej znajomości polityki i taktyki wojskowej. https://ukrytawladza.wordpress.com/2012/01/25/polskie-zrywy-narodowe-wstep-do-artykulu-o-kontrolowanej-rewolucji-w-polsce/

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2021 o 09:31
    Permalink

    Prawica jest zagubiona między swoim mesjanizmem a narzuconą usługową rolą wobec zachodu, więc nigdy nie będą obiektywni w ocenie. Mało tego, nawet wbrew oczywistym faktom będą podważać prawdziwe cele powstania i jego negatywne zbrodnicze skutki.

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2021 o 10:02
    Permalink

    Zapadła mi w pamięć definicja polityka:

    “Polityk to osoba ktora poswięci każdą ilość CUDZYCH dzieci, dla realizacji WŁASNYCH interesow”……

    Jakie INTERESY mieli Komorowski i Okolicki?
    Tego nie wie nikt….

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2021 o 19:39
    Permalink

    ” Jest to narodowa świętość” bez przesady, głupota nie powinna być narodową świętością, ale jeżeli ktoś się uprze, to nawet kumplowi pedofili wystawi pomnik i nazwie ulice.
    Absolutnie nie uważam użytecznych idiotów za bohaterów, są to po prostu “desperados”, “mujaheddines” itp, itd.
    Zgadzam się w pełni z “krzykiem” – tej młodzieży zabrakło potem przy odbudowie, ale woleli ginąć, bo taka panuje moda od kilkuset lat w tym kraju.

    Odpowiedz
    • 1 sierpnia 2021 o 09:23
      Permalink

      Zginęli dzięki decyzjom “jaśnie państwa”, które chciało odzyskać władzę.
      A mogli zasilić I Armię Wojska Polskiego i iść z Berlingiem na Berlin, gdyby nie powstanie.

      Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2021 o 01:27
    Permalink

    Rząd na uchodźstwie nie miał w planach koordynacji działań powstańców z Armią Czerwoną.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.