Nie nazwa mostu czyni mężem stanu

O tym czy prezydent Lech Kaczyński był mężem stanu czy bratem prezesa PiS osądzi prawdopodobnie historia. Prawdopodobnie potrzebujemy jeszcze kilku, kilkunastu lat, aby docenić jego zasługi albo zapisze się w naszej pamięci jako prezydent, który „tylko” zginął w tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem.

Głośnym wydarzeniem ostatnich dni jest sprawa mostu „Uniwersyteckiego” w Bydgoszczy. Kiedy most był w planach cztery dni po katastrofie na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Miasta, przegłosowano nadanie upamiętniającej nazwy mającej wówczas (kwiecień 2010) powstać przeprawie.

Kika osób zdecydowało się wstrzymać od głosu ale nikt nie zagłosował przeciwko. Teraz kiedy most jest w zasadzie gotowy, jego otwarcie ma nastąpić za kilkanaście dni, bydgoska Rada Miasta postanowiła nadać mu nazwę nawiązująca do nazwy ciągu komunikacyjnego jakiej jest częścią – trasa jest „Uniwersytecka” więc i most ma być „Uniwersytecki”. Ciężko powiedzieć co myślą o tym mieszkańcy Bydgoszczy (proces konsultacji społecznych szału nie zrobił), ale sprawa stała się tematem ogólnokrajowym kiedy we wszystkich wydaniach wiadomości we wszystkich stacjach telewizyjnych zobaczyliśmy protestujących zwolenników pierwotnej nazwy, krzyczących na radnych a po głosowaniu intonujących hymn narodowy, przeplatany krzykami.

Tyle faktów, ocena sytuacji pewnie najchętniej by uznano przebiega zgonie z podziałami politycznymi, ale można odnieść wrażenie, że nawet ludzie, którym bardzo daleko do przekonań Lecha Kaczyńskiego czy jego zwolenników czują co najmniej niesmak.

Tak już jest w naszym narodzie, ze szargamy wszystkie ikony, wszystkie świętości. Jasnym jest, że nawet jeśli mamy niska ocenę jego działań jako prezydenta a wcześniej polityka, już sam fakt, że był naszym prezydentem powoduje, ze należy mu się przynajmniej formalny szacunek. Nie oznacza to bycia nietykalnym ale z pewnością winno gwarantować przynajmniej ciszę, zwłaszcza po śmierci w tak dramatycznych okolicznościach.

Warto też pamiętać, że dość powszechne powiedzenie „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu” przerysowane wprawdzie w swojej formie, ale ma tutaj pełne zastosowanie. W dzikim pędzie do wprowadzenia w życie „kto nie z nami ten przeciw nam” radni ugrupowań kontestujących PiS uznali, że w ramach doraźnej walki politycznej warto dokonać tak małej rzeczy jak walka z żyjącymi pamięcią o zmarłych.

Czy bydgoscy radni mogą być dumni ze swojego działania? Na co liczyli podejmując taką decyzję? Pewnym jest, że po obu stronach barykady są ludzie których zalewa żółć nienawiści zabierająca możliwość trzeźwego myślenia. Ludzie polityki i mediów wydaje się pozostają zgodni we wspólnym zniesmaczeniu sytuacją, komentarze są często bardzo dosadne a popularny serwis społecznościowy służący do wymiany krótkich wiadomości aż roi się od komentarzy i głosów zażenowania.

Szkoda, ze nikt nie wpadł na pomysł który zasugerował europoseł Bogusław Sonik, Może wystarczyło połączyć nazwę, która przyjęła się wśród ludzi z nazwiskiem nieżyjącego prezydenta. Nazwa „Most Uniwersytecki imienia Lecha Kaczyńskiego”, pewnie byłby dobrym i mądrym kompromisem. Kompromisem który pewnie by wszystkich nie zadowolił ale przynajmniej nie budziłby niesmaku u innych.

Oczywiście nie chodzi w tym sztucznie wylansowanym problemie o nazwę jakiegoś mostu obwodnicowego! W grę wchodzą tylko i wyłącznie ambicje ludzi i ich wzajemna walka o słuszność. Zamiast zając się czystością ulic w swoim mieście, problemami z kolejkami do przedszkoli, czy też innymi rzeczywistymi problemami – o wiele lepiej jest dywagować o niczym, a raczej zagadnieniu w istocie wirtualnym, które nie wnosi nic do rzeczywistości poza emocjami. Co myśleć o politykach, których w zasadzie główną ambicją jest wyrażanie emocji?

No a Bydgoszczy można gratulować mostu!

One thought on “Nie nazwa mostu czyni mężem stanu

  • 1 grudnia 2013 o 15:50
    Permalink

    Kaczynski, może i był “mężem” ale na pewno NIE STANU. Był mężem, “swojej żony”. I kim jeszcze ?? “znanym” RUSOFOBEM. A kojarzy sie ze”zrzeczeniem się suwerenności” na rzecz “superpaństwa”- pamiętny” opór materii” przy parafowaniu “tegoż aktu”. Pomniejszych “zasług’ wymienial nie będę, gdyż Szanowni czytelnicy, większośc mają “w pamięci”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.