Polityka

Nie można pozwolić na interwencję w wewnętrzne sprawy państw UE!

 Zmiana Konstytucji na Węgrzech jest wewnętrzną sprawą Węgier i Węgrów – indywidualnym prawem państwa i Narodu Węgierskiego – wszelkim podmiotom zewnętrznym, w tym Unii Europejskiej nic do tego, w jaki sposób Węgrzy na Węgrzech postanowili sformułować swój ustrój!

Nadzwyczajną bezczelnością są wszelkie próby udzielania połajanek ze strony ważnych unijnych polityków, co do kwestii związanych z wewnętrznymi regulacjami węgierskiego ustroju państwowego. To nie powinno się zdarzyć – to jest bezczelność wobec państwa członkowskiego Unii Europejskiej pokazująca, w jakim niepoważaniu ma się jego narodową podmiotowość i jego Naród, który wybrał sobie takich polityków, jakich chciał – i nikomu nic do tego.

Oczywiście sprawa ma także i drugą stronę. Unia Europejska ma pełne prawo wymagać od swoich członków stałego przestrzegania pewnych fundamentalnych standardów, które uważa za immanentne dla swojego charakteru i swojej natury. To jest bardzo ważne dla jej ustroju, albowiem trudno żeby zachował się twór, który będzie miał piękną demokratyczną i wolnościową fasadę a wewnątrz popsute i zgniłe pseudo-demokracje. To oczywiste, więc, że Unia ma prawo wymagać pewnych standardów, do których zresztą poszczególne kraje członkowskie się zobowiązały w traktatach akcesyjnych. Tu nie może być zmiłuj się – albo jest się demokracją spełniającą unijne standardy i jest się w Unii, korzystając z jej wsparcia i dobrodziejstw wspólnoty, albo się nie jest demokracją w pełni rozumieniu tego słowa w świetle unijnych standardów i jest się traktowanym inaczej.

Słabość instytucji unijnych jest tak zasadnicza, że w zasadzie nie wiadomo, kto ma strzec unijnych standardów. Na szczęście obecnie mamy do czynienia z „kryzysem” na małych i stosunkowo mało znaczących w Unii Europejskiej Węgrzech. Problem pojawi się w momencie, gdy od demokracji liberalnej rozumianej, jako rozlazła sklerotyczna ślepota niepamiętająca grzechów przeszłości – narzucana, jako wzorzec wszystkim innym – odsuną się większe państwa jak np. Włochy, Hiszpania, może Francja? A co jeżeli w końcu zrobią to Niemcy? Czy wówczas przesuniemy standardy – zmieniając zakresy pojęciowe poszczególnych definicji? No, bo przecież jak można nazwać Francję – matkę demokracji (zrodzonej, co prawda w bólach) – krajem porzucającym demokratyczne wartości? Co więcej przyjrzyjmy się – ile lat Francja jest demokratyczna? Kiedy skończyło się jej kolonialne imperium? OAS (Organisation de l’Armée Secrète) państwo pamiętacie? Jeżeli nie warto sobie poczytać – jak demokratyczna była część społeczeństwa – ściślej elity Francji jeszcze w latach 60-tych XX wieku! A wspomniane Niemcy? Zdaje się miały niedawno pewną przerwę w krótkiej demokratycznej historii, – bo albo cesarstwo perfekcjonistyczne, albo jakiś nieszczęsny Austriak ich uwodzi! No, co za pech! Wielka Brytania? Ze swoją ordynacją kurialną głosowania – to nazwie ktoś demokracją? No! Nie róbmy sobie żartów z demokracji! To rzadki standard – poza miastami starożytnej Grecji i wczesną republiką w Rzymie niespotykany zbyt często w dziejach świata. Więc teraz łatwo można wskoczyć Węgrom na plecy i krzyczeć, że są faszystami!

Nie można pozwolić na takie działania jak to, co obserwujemy obecnie wobec Węgier. Jeżeli Unia Europejska uzna rzeczywiście, że Węgry odeszły od demokracji na tyle, że z tym państwem nie można współpracować na dotychczasowych zasadach – należy wystosować odpowiednie ostrzeżenie dla rządu w Budapeszcie – dając mu czas na rozwiązanie problemu, wskazując jednocześnie pewien standard, typowy dla innych państw unijnych, który od tego momentu stanie się nieprzekraczalną granicą pomiędzy demokracją uznawaną za europejską czy raczej godną Europy a innego rodzaju demokracją. Jeżeli rząd Węgier wypowie się, że przeprowadzi zmiany żądane przez Unię Europejską – w przewidzianym terminie lub wcześniej – wówczas nic nie powinno się dziać poza bacznym obserwowaniem, jeżeli jednak rząd węgierski nie przeprowadzi zmian w sposób wskazany przez Unię Europejską – należy wówczas wskazać możliwe zachowanie poczynając od okresowych sankcji gospodarczych a na politycznym wykluczeniu ze wspólnoty kończąc. Jednakże czy w obecnych czasach ktokolwiek może sobie na takie działanie pozwolić?

Węgry w wyniku procesów historycznych zostały bardzo okaleczone. Miały i tak sporo szczęścia, że ich sąsiedzi nie podzielili ich po 1918 roku – całkowicie tak jak nas 123 lata wcześniej. Z tego względu trzeba na ten kraj patrzeć w sposób szczególny, albowiem jego zalegalizowane w Trianon nieszczęście gwarantuje status quo w regionie Europy centralnej. Pamiętając o dziedzictwie tego traktatu – nie można pozwolić na to, żeby Węgry czuły się osamotnione lub okrążone, to będzie musiało zrodzić u nich nacjonalizm i chęć rewindykacji. To zburzy całe NATO i całą Unię Europejską, albowiem nie da się tam niczego osiągnąć bez wojny z Rumunią, Słowacją, i Serbią, przy optymistycznym założeniu, że Chorwację, Austrię i Ukrainę Węgrzy by jednak odpuścili.

3 komentarze

  1. Ładny, sympatyczny wobec Węgrów artykuł PT Krakauera, ale nieco wodzilejski. Dlatego poguglałem trochę i
    pozwolę sobie napisać, CO Węgrzy zmienili w swej konstytucji.

    1.Ograniczyli uprawnienia sądu konstytucyjnego,który ma sprawdzać tylko sposób uchwalenia aktu prawnego, a nie jego treść.

    2.Ograniczyli wolność słowa tak, że nie można teraz obrażać narodu węgierskiego.
    (Może im też wypominano jakieś Jedwabne?)

    3.Studenci mają pracować w kraju przez jakiś czas po studiach (co sugeruje, że tam jest praca dla studentów??). Jeśli chcą wyjechać z kraju, muszą zwrócić koszta studiów.

    4.Wprowadzili (do konstytucji chyba?) zakaz śmiecenia w miejscach publicznych przez bezdomnych i zezwolili na karanie tychże bezdomnych.
    (To jest kuriozalne; wygląda, że w poprzedniej konstytucji bezdomni byli świętymi krowami? To teraz nie są.)

    5.Zakazali reklam wyborczych (czy może: agitacji wyborczej?) w mediach prywatnych.

    6.Ograniczyli liczbę organizacji religijnych korzystających z dotacji państwa.

    7.Zmienili definicję rodziny tak, że pary żyjące na kocią łapę i homo – rodziną być przestały.
    Zgaduję,że to właśnie zabolało Brukselę najbardziej 🙂

    8.I mało istotne rozszerzenie uprawnień jakiegoś biura prawnego, zezwalające na sądzenie spraw o korupcję poza Budapesztem.

    Misio-Kicio

  2. Węgrzy sobie poradzą, tylko im za bardzo nie POMAGAĆ.
    To mądrzy ludzie, tylko potrzebują czasu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.