Nie można dłużej nie dostrzegać chińskiego zagrożenia (cz.4)

graf. red.

Chiny i Zachód czyli USA i ich sojusznicy

Chiny i Zachód to sprzeczność. Zachód chciał wykorzystać Chiny i przez ponad 30 lat się mu to udawało, jednak – przeoczył istotną okoliczność. Oto bowiem się okazało, że to Chiny wykorzystują Zachód, transferując technologię, ucząc się i zdobywając rynek. A przede wszystkim bardzo skutecznie eliminując moce produkcyjne i całą kulturę wytwarzania na Zachodzie. Przeciwdziałanie temu trendowi było podstawą retoryki pana Donalda Trumpa, jak i zostało udowodnione na podstawie doświadczeń pandemicznych.

Uzależnienie Zachodu od Chin w całym szeregu zagadnień strategicznych zostało przez pandemię bardzo boleśnie ujawnione. Chiny pomogły w tym „oświeceniu” Zachodu, albowiem okazało się że wstrzymanie łańcuchów dostaw na banalne rękawiczki, czy wysyłanie wadliwych maseczek – przyczynia się do cierpienia i śmierci tysięcy ludzi na Zachodzie. Co więcej, łańcuchy produkcji i cały proces wytwarzania są bardzo rozciągnięte i uzależnione od produkcji w Chinach. Przez co produkcja całego szeregu dóbr została zawieszona, wyhamowana lub w ogóle upadła. Zyskali ci producenci, którzy wytwarzają bliżej rynków docelowych. To widać na przykładzie krajów Europy Środkowej, masowo produkujących na potrzeby Zachodu, czy Meksyku będącego wielką fabryką dla USA (NAFTA).

Stany Zjednoczone zorientowały się zbyt późno, że są w sytuacji permanentnego zadłużania się, uzależniającego ten kraj od chińskich „zabawek”, kupowanych za kredyty udzielane przez Rosjan, Arabów, Niemców, Japończyków i Chińczyków. Udawanie, że relacja pozwalająca na czerpanie z Chin jest dobra i korzystna dla USA trwało za długo i okazało się zbyt kosztowne. Dzisiaj Chiny mają ambicje oceaniczne, budują potężną flotę, która ma aspiracje stawienia czoła US NAVY. Widzieliśmy chińskie okręty wizytujące nawet Bałtyk. Nie da się już powstrzymać aspiracji Chin, one będą narastać, w miarę jak bogacące się społeczeństwo tego kraju, będzie chciało konsumować więcej. Ten proces już jest widoczny. Chiny chcą konsumować, dlatego będą potrzebowały więcej zasobów, o które muszą konkurować z Zachodem, w tym zwłaszcza z potrzebującymi ich jeszcze chciwiej Stanami Zjednoczonymi.

Sprzeczność interesów musi doprowadzić do konfliktu, to tylko kwestia czasu, kiedy dojdzie do rzeczywistego starcia. Obserwując politykę Chin wobec Australii, nie można mieć żadnych złudzeń. Żadne państwo zachodnie, samo nie ma szans z Chinami, chociaż przypadek Australii uzależnionej od eksportu surowców do Chin jest szczególny.

Zachód uświadomił sobie, że nie da rady podporządkować sobie Chin, ani politycznie, ani gospodarczo, ani militarnie. Dlatego zmierzał do przejścia od polityki eksploatacji, która się nie powiodła, do polityki koegzystencji. Jednak pandemia zmieniła wszystko, do tego stopnia, że współpraca jest możliwa jeszcze najwyżej w perspektywie średniookresowej. Mniej więcej na tyle bowiem wystarczy surowców do globalnego podziału. Chociaż Chiny importują np. ropę naftową z Iranu, to jednak ich zapotrzebowanie będzie tylko rosnąć, a wszędzie już ktoś kupuje. Chińczycy nie tylko mogą zapłacić więcej, mogą sami wydobyć, przetworzyć i przetransportować dzięki własnej infrastrukturze.

W Szwajcarii odbędzie się spotkanie pomiędzy panem Władimirem Putinem Prezydentem Federacji Rosyjskiej, a panem Joe Bidenem, co do prawidłowości którego wyboru na pełniony urząd, jego poprzednim pan Donald Trump ciągle ma wątpliwości. Nie ma to jednak znaczenia dla amerykańskiej polityki, która stała się jednoznacznie antychińska i jest nastawiona na konfrontację. Ponieważ czas działa na rzecz Chin, które rozwijają się szybciej i za 20, może 30 lat będą dominującą potęgą na skalę globalną. Dzisiaj jeszcze można je powstrzymać, co doskonale wiedzą Amerykanie, Rosjanie, Japończycy i Europejczycy (może z wyjątkiem polityków z pewnego nizinnego kraju, którzy w zasadzie nic nie rozumieją). Oznacza to jednak, że Stany Zjednoczone będą przeć do skrócenia perspektywy i przeprowadzenia resetu, który zmieniłby bieg historii.

Obserwując wydarzenia w Hong-Kongu, nie można być optymistą dla zachodnich starań, które są bezowocne. Chiny mają kontrolę nad swoim społeczeństwem, a coś takiego jak opinia publiczna w znaczeniu zmanierowanych społeczeństwo zachodnich, malujących swoje dowody rozpaczy kredkami na asfalcie – tam nie istnieje. Z tych powodów, wszelkie teorie rozmiękczania, Soft Power i manipulowanie krajem przez manipulowanie percepcją ludzi – nie działają. Chiny są odcięte od globalnego Internetu i obiegu informacyjnego w stopniu, jakiego nawet nie możemy sobie wyobrazić. Jest to bardzo skuteczne, bo pomogły w tym same zachodnie firmy – np. znana wyszukiwarka pokazuje inne wyniki dla tych samych fraz dla zapytań z Chin, a inne w innych częściach świata (to ciekawy osobny temat).

Poważną szansą dla Zachodu jest wzbudzenie animozji narodowo-kulturowych wewnątrz Chin. Jednak przykład opanowania separatyzmu Ujgurów czy Tybetańczyków, pokazuje że Chiny potrafią działać totalnie, skutecznie i bezwzględnie. Religia rozsadziła blok radziecki, ale Chiny są wolne od tego zagrożenia.

W ocenie sił, trzeba pamiętać, że Zachód również nie jest zjednoczony. Ameryka zrobi teraz wszystko, żeby Wielka Brytania, Niemcy i Unia Europejska były po jej stronie. Ceną za to, będzie brak ingerencji w kontakty Europy z Rosją. Kosztem złudzeń takich krajów jak Polska, czy nie mająca innego znaczenia, niż narzędziowe – Ukraina.

Kwestią kluczową w relacjach i prawdziwym katalizatorem będzie wyjaśnienie przyczyn i źródeł Covid-19. Jeżeli będzie wykazane, że Chiny nie tylko dopuściły się zaniedbań, co skrzętnie maskuje WHO, ale jeszcze przyczyniły się do eksperymentów z wirusami i to, co spotkało świat, to konsekwencja ich błędów. To będą musiały za to zapłacić. Jeżeli nie zapłacą Dolarami, to zapłacą krwią swoich obywateli, w nieuchronnym konflikcie cywilizacji – wówczas, to będzie już „wojna sprawiedliwa”. To tylko kwestia czasu, znamy doskonale te schematy.

Nie można więc dłużej nie dostrzegać chińskiego zagrożenia, a jeżeli się komuś nad Wisłą wydaje, że będzie mógł prowadzić samodzielną politykę wobec Chin i to jeszcze w sposób otwarty, to naprawdę niech się zajmie czymś innym np. biblistyką – to bardzo ciekawa i modna dziedzina badań literaturoznawczych, ale niech nie zajmuje się polityką. Poprzez błędne decyzje może zgubić nas wszystkich, ponieważ właśnie powinien dostrzec, w tym sam główny strateg, że koncepcja polityki zogniskowanej na naszym największym sojuszniku właśnie legła w gruzach. Czy naprawdę ktoś myśli, że nam się pozwoli na niezależną politykę? Co więcej, że będziemy w stanie ją obronić? Bez żartów, bo tu chodzi o nasze życie.

11 myśli na temat “Nie można dłużej nie dostrzegać chińskiego zagrożenia (cz.4)

  • 13 czerwca 2021 o 09:06
    Permalink

    Realistyczne podsumowanie.

    Gratulacje!

    Odpowiedz
  • 13 czerwca 2021 o 09:46
    Permalink

    Po pierwsze:
    “Religia rozsadziła blok radziecki, ale Chiny są wolne od tego zagrożenia.” – mało tego Papież musiał zgodzić się na ograniczenie swoich wpływów w Chinach.
    Oto fakty:
    “Coraz trudniejsza sytuacja katolików w Chinach. “Papież de facto sprzedał reżimowi swoich chińskich braci”
    (…)
    “W listopadzie ubiegłego roku Komitet Spraw Etnicznych i Religijnych zdecydował też o ponownym napisaniu Biblii i Koranu. Komunistyczni oficjele uznali, że święte księgi nie współgrają z duchem czasu, a ponadto są antysocjalistyczne. Dlatego też postanowiono przeredagować je tak, by ich treść zachwalała ustrój komunistyczny. Całe obszerne fragmenty mają zostać wyrzucone, w ich miejsce dołączone zostaną nowe treści. W Chinach zakazano też dystrybucji Pisma Świętego. Od dłuższego czasu zakup w chińskiej księgarni egzemplarza Biblii jest właściwie niemożliwy.”
    https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/porozumienie-chin-i-watykanu-trudna-sytuacja-katolikow-po-decyzji-papieza-franciszka/nqz9l71

    Po prostu Chiny doskonale wyciągnęły wnioski z upadku Polski Ludowej, której pierwotną przyczyną była i jest nadal przyczyną upadania III RP właśnie religia. Może najwyższy czas iść Chińską drogą?

    https://wolnemedia.net/wladze-chin-kaza-dziennikarzom-i-mnichom-studiowac-ideologie-komunistyczna/

    Po drugie:
    Nie sądzę, aby demonizowanie Chin tu pomogło. Równie dobrze wirus mógł zostać im podrzucony, bo zachód nie cofnie się przed niczym, aby ograniczyć rolę Chin na świecie i zachować swoje neo-kolonie.
    Rosja nie jest głupia i raczej nie będzie już obecnie współpracować z zachodem w celu ograniczenia chińskich wpływów na świecie. Zachód przez ostatnie 30 lat całkowicie stracił wiarygodność chcąc otoczyć i zniszczyć Rosję oraz Chiny. Tak naprawdę cały czas trwa niewypowiedziana III wojna światowa od momentu zakończenia II wojny światowej i tzw. zimnej wojny.
    Polska przegrała swoją szansę bycia po stronie zwycięzców, a kto się okaże ostatecznym zwycięzcą w tej globalnej nawalance ja nie mam wątpliwości.

    Odpowiedz
  • 13 czerwca 2021 o 12:11
    Permalink

    Zobaczcie jak się perspektywa zachodniej oligarchii od razu zmieniła na obecnym szczycie G7, gdy czują oddech nowej lepszej cywilizacji egalitaryzmu chińskiego.

    Ostatnio pisałem pod 2-częścią tej serii, że:
    “Naprawić cały trzeci świat po zachodnim imperializmie i kolonizacji będzie Chinom niezwykle trudno i nie wiadomo, czy zechcą go naprawiać.”
    https://obserwatorpolityczny.pl/nie-mozna-dluzej-nie-dostrzegac-chinskiego-zagrozenia-cz-2/

    I wygląda na to, że Chińska walka o wyzwolenie neo-koloni spod zależności zachodniej oligarchii nie będzie łatwa, bo obecnie na Szczycie G 7 padły ważne deklaracje neo-kolonialnych okupantów:
    Cyt. ze strony wiadomej gazety:
    “Drugi dzień szczytu G7. Przywódcy o wsparciu biednych państw
    Prezydent USA Joe Biden spotkał się dziś z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Zapewniał o wsparciu dla NATO i Unii. Obaj mówili o nowym duchu porozumienia między liderami grupy. A liderzy porozumieli się też w sprawie planu pomocy dla biednych krajów, wartego 40 bilionów dolarów. Chodzi o wsparcie inwestycji, między innymi w infrastrukturę.
    W warstwie geopolitycznej “Bulid Back Better World” to próba przeciwstawienia się podobnemu programowi uruchomionemu przez Chiny, tzw. “inicjatywie pasa i szlaku”. Pekin pompuje pieniądze np. do Afryki, a krytycy uważają, że w zamian wciąga kolejne kraje w swoją strefę wpływów.”
    Wyguglać całość:
    “Drugi dzień szczytu G7. Przywódcy chcą przeciwstawiać się chińskiej ekspansji”.

    A więc dzięki chińskiej “ekspansji” stawka poszła w górę i zmieniła perspektywę myślenia zachodu, który ma z tego powodu ból doopy i chciwe mózgi im się lasują, bo będą musieli wzorem chińskim wyłożyć z własnej kieszeni biliony dolarów na pomoc dla biednych krajów. Ciekaw jestem, czy rzeczywiście wyłożą te pieniądze z własnej kieszeni, a w zasadzie oddadzą to co wcześniej zagrabili na koloniach, czy też obciążą tymi kosztami solidarnie zależne kraje przejętych i skolonizowanych gospodarczo demoludów, w tym Polskę?

    Jestem też ciekaw, czy biedne kraje im uwierzą w te deklaracje, bo kto jeszcze zechce wierzyć zachodnim oszustom, stanie się ich ofiarą na kolejne dziesiątki lat, jak my Polacy.

    A Chiny będą robić swoje i stawkę podbijać, ale się porobiło. 🙂

    Ciekaw też jestem, czy na tym G 7 zostaliśmy jako skolonizowana gospodarczo III RP zaliczeni do biednych krajów i możemy liczyć na pomoc w ramach tej puli, czy też jesteśmy już “bogaci” i możemy pracować w gospodarce nadążanej na akumulację zachodniego kapitału? Za miskę ryżu oczywiście, modląc się o zbawienie wieczne. 🙂

    Odpowiedz
  • 13 czerwca 2021 o 15:15
    Permalink

    G-7 uchwaliło, że na koszt podatnika i wykreowanych z powietrza kwot walut swiatowych, da zarobić własnym firmom, inwestując w projekty infrastrukturalne w krajach III swiata.
    Przy okazji, przeciwstawi sie wpływom chińskim, robiącym dokładnie to samo.
    Z jednym wyjątkiem.
    Chiny inwestują pieniądze WYPRACOWANE dzięki własnemu eksportowi dobr realnych…..

    Dwóch się bije.
    Jest szansa, że trzeci skorzysta.

    Metody wykorzystywania są podobne- inwestycje pod zastaw surowcow.
    Różnica jest tylko jedna.
    Chiny nie stawiaja warunkow politycznych, nie ingerują w sprawy wewnętrzne, poza oczywiście tradycyjnymi łapowkami i prowizjami.
    Nie starają się też budować antagonistycznego bloku militarno- politycznego, co nagminnie usiłuje robic zbiorowy zachod.

    Chińskie zagrożenie polega na ALTERNATYWIE, ktorą daje wspołpraca z nimi.
    Na konkurencyjnej ofercie.
    A do konkurencji zachod jest nieprzyzwyczajony od 150 lat.
    Nie da się zastraszyć kanonierkami, zbombardować, dokonać zamachu stanu, powołać marionetki.

    Jazgocą o prawach człowieka, obywatela, wolności słowa, kraje ktore maja na sumieniu ludobojstwo, kolonizację, niewolnictwo, rasizm, bezwzgledne wykorzystywanie podbitych.
    Jescze 50 lat temu, spiewali na inną nutę, mordując milionami niepokornych.
    Zmienili spiewkę, w momencie gdy tego robic już nie sa w stanie.

    To nie jest nawrocenie, tylko bezsilność wobec procesu emancypacji swiata.

    Odpowiedz
    • 13 czerwca 2021 o 17:18
      Permalink

      @wmw

      “To nie jest nawrocenie, tylko bezsilność wobec procesu emancypacji swiata.” – prawda prawdziwa.
      Wygrali jedną bitwę z demoludami dzięki okupantowi religijnemu, ale przegrają wojnę cywilizacji z komunizmem chińskim, tak jak przegrał ich faszyzm mający być ratunkiem oligarchii i Watykanu przed postępującym wyzwoleniem społecznym z feudalizmu.

      Odpowiedz
  • 13 czerwca 2021 o 20:28
    Permalink

    Prof. Bauman napisał kiedyś, że zyjemy w epoce Interregnum.
    Stare nie chce umrzeć, nowe sie jeszcze nie narodziło.
    Konwulsje upadającego Imperium, mogą nie dać ludzkości kolejnych 20 lat istnienia.

    Tym bardziej, nie daja nadziei coraz bardziej absurdalne decyzje zachodnich politykow, tyczace ekonomii, ekologii, czy produkcji przemysłowej.
    Fanatyzm wyklucza racjonalność myslenia.
    Tak jak imperatyw utrzymania władzy za wszelką cenę.

    Chińczycy- swoim zwyczajem- siedzieli nad brzegiem rzeki przez 150 lat.
    Czekając na to, by spłynęły nią trupy ich wrogow.
    Właśnie zaczynaja płynąć….

    Odpowiedz
    • 13 czerwca 2021 o 22:17
      Permalink

      Bauman, Brus, Baczko … (trzej p./tow. B.). Po/czekamy kiedy (sobie) spłyną …pewien synonim (strona medalu) ‘tamtych
      czasów”.
      🙂

      Odpowiedz
      • 14 czerwca 2021 o 00:30
        Permalink

        @krzyk58

        Ucz się “jasiu” od mądrzejszych:
        https://myslpolska.info/2021/01/31/bauman-o-nowoczesnosci/

        W czym ci Bauman przeszkadza? Bo nie wyrzekł się komunizmu i lewicowych wartości?
        Czy dlatego, że pisał prawdę o zdegenerowanym zachodnim kapitalistycznym świecie, przez co nawet na tym zachodzie nie miał lekko i był ledwo tolerowany.

        “Mieszanka wybuchowa pogłębiających się dysproporcji między ludźmi i rosnącej skali ich cierpienia, dewaluowanego jako „uboczne”, wyrasta na jeden z najdramatyczniejszych problemów naszych czasów. Klasa polityczna zwyczajowo postrzega ubóstwo w kategoriach prawno-dyscyplinarnych – jako kwestię tego, jak powinno się postępować z jednostkami, które popadły w konflikt z prawem, na przykład z bezrobotną młodzieżą. Traktowanie ubóstwa w wymiarze problemu przestępczości przesłania jednak społeczne korzenie nierówności, które z jednej strony tkwią w konsumpcjonistycznej filozofii życiowej krzewionej i wpajanej przez nakierowaną na konsumenta gospodarkę, z drugiej zaś w błyskawicznym zawężaniu się dostępnych ubogim szans życiowych. W płynno nowoczesnym świecie, w którym żyjemy, ubodzy są ofiarą uboczną napędzanego zyskiem, nakierowanego na konsumenta społeczeństwa, są „obcymi we własnym kraju”, pozbawionymi praw, jakimi dysponują inne podmioty ładu społecznego. W swojej nowej książce Zygmunt Bauman – jeden z najbardziej oryginalnych i wpływowych myślicieli społecznych współczesności – przygląda się cząstkowemu podobieństwu między nierównościami społecznymi a coraz powszechniejszym występowaniem „strat ubocznych”, poddając pod rozwagę jego implikacje i koszty.” – Z. Bauman, Straty uboczne, 2012.

        Odpowiedz
  • 15 czerwca 2021 o 22:15
    Permalink

    Autor uparcie próbuje nam wmówić, że należy traktować poważnie tezę o winie Chin za pandemię. A Fort Detrick to co? A w Wuhan zbudowane i finansowane przez Amerykę laboratorium w celu produkcji lekarstw do USA. A 27 laboratoriów USA poza granicami Stanów czyli poza granicami prawa? Qui bono? Kto ma korzyść z pandemii? Przecież jasne, że Deep State czyli amerycka oligarchia.

    Odpowiedz
  • 16 czerwca 2021 o 17:28
    Permalink

    Nie można dłużej nie dostrzegać chińskiej obecnosci w świecie, a jeżeli się komuś nad Wisłą wydaje, że będzie mógł prowadzić samodzielną politykę wobec Chin i to jeszcze w sposób otwarty, to naprawdę niech zajmie się polityką. I zacznie od Czepca, co pytal Dziennikarza w pierwszych słowach dramatu.

    Cóż tam, panie, w polityce?
    Chińcyki trzymają się mocno!?

    wydaje mi sie ze autor, nie rozumie, ze chiny nie potrzebuja świata, zeby byc światem.

    autor napisal(…)
    Nie można więc dłużej nie dostrzegać chińskiego zagrożenia(..)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.