Nie mamy szans na realny offset ale Francja może być naszym strategicznym partnerem

Nie mamy szans na realny offset w przypadku zapowiadanych kontraktów zbrojeniowych, w większości przypadków szkoda na niego tracić pieniędzy, bo przecież jego cena jest wliczona w cenę produktu jaki zagraniczny dostawca nam sprzeda. Jeżeli uda się doprowadzić do stworzenia w Polsce realnego centrum badawczego jakiegoś koncernu, albo chociaż produkować jakiś element struktury lub podzespołów do jakiegoś rodzaju innego produktu – wielkiego koncernu, to i tak będzie sukces. Jesteśmy zbyt słabi na poważny offset przemysłowy, wraz z przekazaniem technologii. Przede wszystkim – poza kilkoma nielicznymi wyjątkami, nie ma kto go wykorzystać, ponieważ praktycznie wszystkie przedsiębiorstwa są sprzedane prywatnym właścicielom – w tym wielkim koncernom, albo są własnością osób prywatnych.

Oczywiście transfer technologii jest wskazany, warto byłoby się przy zakupie śmigłowców nauczyć je samemu serwisować i w jakimś zakresie modernizować – tutaj jest bardzo ważna autoryzacja producenta, albowiem chodzi przecież o to, że produkt kupiony korzysta z wsparcia i gwarancji, wszelkie nie autoryzowane zmiany przeważnie są naruszeniem warunków gwarancji. Więc warto jest się skoncentrować na tym, żebyśmy mogli zakupione uzbrojenie – samodzielnie modernizować w dowolnym zakresie, oczywiście mówimy o działaniach zgodnych z przeznaczeniem danego sprzętu i w zakresie wyznaczonych przez konstruktorów reżimów technologicznych. Mamy przykład tego typu myślenia w przypadku transportera kołowego dla naszej armii, którego licencję kupiliśmy od Finów. Tam właśnie nasza myśl techniczna bardzo poprawiła jakość tego produktu – dzięki doświadczeniom zebranym w trakcie jego eksploatacji w ekstremalnych warunkach przez naszą armię. Warto o tym pamiętać i trzeba odpowiednio się zabezpieczyć w tym kierunku – przed podpisaniem umowy.

Poza tym wcale nie jest powiedziane, że musimy mieć transfer technologii do przemysłu zbrojeniowego. Jeżeli w zamian za np. zakup systemu rakietowego można byłoby ulokować w Polsce jakąś fabrykę produktów cywilnych, ale włączoną w zachodnie łańcuchy logistyczne, to będzie olbrzymi sukces naszej gospodarki, ponieważ to zawsze są miejsca pracy i podatki.

Warto w tym zakresie pomyśleć o produktach francuskich/europejskich, nie tylko dlatego ponieważ zależy nam na wspieraniu europejskich miejsc pracy, ale Francja jest potęgą technologiczną, która ma nam akurat w potrzebnych nam zakresach technologicznych bardzo wiele do zaoferowania, a dodatkowo może nam ułatwić nabycie niezbędnej technologii jądrowej. Byłby to bardzo poważny sukces, jeżeli udałoby się powiązać zakupy np. łodzi podwodnych, systemu przeciwlotniczego/przeciwrakietowego i śmigłowców z przemysłem francuskim/europejskim, którego produkty są często bardziej niż na światowym poziomie, a dodatkowo jeszcze zyskać przychylność Paryża w kontekście energetyki jądrowej. To jest bardzo ważne, albowiem budowa energetyki jądrowej to jest tak naprawdę jeden z fundamentalnych elementów, który zadecyduje o możliwym przez nas do osiągnięcia w ogóle poziomie rozwoju gospodarczego. Bez taniego prądu – nie będzie przemysłu. Francja jest w stanie nie tylko wyposażyć naszą armię dosłownie we wszystko i po zęby, ale może też zaoferować technologię jądrową, paliwo jądrowe, szkolenia i zapewnić przepchnięcie tej idei przez Komisję Europejską. Tego nie powie żadnej polityk – mianowicie, Paryżowi NIKT w Brukseli lub Berlinie się nie przeciwstawi, jak tylko Francuzi uwierzą, że na serio chcemy kupić ich technologię. Nie będzie żadnych problemów, a nawet jak by się pojawiły, to nie ma po prostu możliwości, żeby potęga instytucjonalna i autorytet Francji ich nie przełamał. Natomiast jeżeli wybralibyśmy np. technologię japońską (właściwie japońsko-amerykańską) lub rosyjską, to moglibyśmy mieć problemy w Brukseli, a coś takiego jak zablokowanie budowy elektrowni jądrowej w Polsce z poziomu Brukseli będzie banalne, zwłaszcza jak tylko zaprotestują niemieccy „zieloni”.

Strategiczny sojusz przemysłowo-technologiczny z Francją jest dla nas olbrzymią szansą, w pełni uwzględnia interesy europejskie i znacząco wzmocniłby nasz kraj, gdyż jako ważny partner handlowy Paryża, w sposób naturalny bylibyśmy poważniej traktowani przez tamtejsze środowiska biznesowe (potężni i wpływowi ludzie) oraz polityków.

Bardzo ważnym elementem przemawiającym za pozytywnym myśleniem o francuskich produktach technologicznych, w tym w szczególności uzbrojeniu i technologiach jądrowych jest to, że są to w dominującej większości wyroby niezależne prawnie od wszelkich innych ośrodków decyzyjnych. To znaczy – kupując od Francji np. doskonały samolot „Rafale”, wchodzimy w stosunek prawny praktycznie tylko z francuskim/europejskim producentem i rządem w Paryżu, który w swojej omnipotencji postarał się o to, żeby ewentualne komponenty pochodzące od innych producentów mógł odsprzedawać bez ograniczeń. Dotyczy to całych systemów uzbrojenia, informatyki wojskowej, radarów, systemów rakietowych itd., wszystkiego – co Francuzi generalnie projektują od początku, doskonalą, wdrażają i oferują. Oznacza to dla odbiorcy końcowego bardzo ważną rzecz – jest się niezależnym od polityki Waszyngtonu. To przyjmuje m.in. taki wariant, że kupując francuskie samoloty odbiorca końcowy może sobie zaprogramować komputer pokładowy na np. doskonałe izraelskie rakiety przeciwlotnicze, które pasują doskonale. Natomiast kupując samolot np. dominującego amerykańskiego producenta – już jest problem, ponieważ „upgrade” oprogramowania bywa problematyczny. Francuzi są znani z niezależności i oczywiście oferują pełną gamę uzbrojenia dla swoich maszyn bojowych, jednakże jak to wiadomo – polityka rządzi realiami i coś, co dzisiaj jest dostępne politycznie i przystępne cenowo, jutro wcale nie musi takie być.

Dodatkowo jeszcze wielkim atutem Francji jest możliwość przedstawienia korzystnego finansowania dla dokonywanych nad Sekwaną zakupów. Oznacza to, że wchodząc w poważne relacje z rządem Francji, istnieje poważna szansa na budowę własnej niezależności, opartej na zdrowych europejskich fundamentach.

Warto myśleć o Francji w kontekście naszego procesu zakupowego uzbrojenia, w tym w szczególności w kontekście pakietu offsetowego. Dotychczasowe nasze kontakty gospodarcze są znaczące, ale najdelikatniej mówiąc – obie strony mają potencjał na o wiele więcej. W przypadku Francji jako partnera strategicznego, różnica potencjałów pomiędzy nami i skala inwestycji w Polsce, byłaby istotna także dla Francji. To już samo w sobie stanowi dodatkową wartość. W naszym interesie jest powiązanie planów zakupów uzbrojenia dla wojska z modernizacją energetyki, w tym w szczególności z pozyskaniem technologii jądrowej. To można zrobić dzięki przychylności Paryża. Wszystko jest na miejscu – wyroby, technologia, finansowanie i przychylne nam państwo, które od zawsze darzymy olbrzymią sympatią.

6 thoughts on “Nie mamy szans na realny offset ale Francja może być naszym strategicznym partnerem

  • 27 lutego 2015 o 05:02
    Permalink

    Na to jest 25 lat za późno trzeba było prosić o Francję o pomoc na początku transformacji i kupić Mirage 2000 – Francuzi oferowali Polsce przeniesienie całej linii produkcyjnej płatowca i licencję na produkcję tego samolotu.

    Odpowiedz
    • 27 lutego 2015 o 10:50
      Permalink

      a kiedy to w Polsce była transformacja, nie mylić transformacji z rujnacją.

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2015 o 06:28
    Permalink

    Francja wspaniale zapisała się w historii polskiej prywatyzacji 🙂 pewnej firmy telekomunikacyjnej która znika 🙂

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2015 o 07:44
    Permalink

    Istota pomysłu wiązania się z Francją, że kraj naszej wielkości i potencjale jest potencjalnie o wiele więcej wart dla kraju o wielkości i potencjale Francji niż dla kraju o wielkości i potencjale USA, na pewno zyskali byśmy więcej w sensie transferowym. No ale jest przecież świetnie!

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2015 o 08:24
    Permalink

    Zasadnym przy okazji tej publikacji wydaje się pytanie czy Polska może prowadzić suwerenną politykę zewnętrzną oraz wewnętrzną. Wydaje mi się, że pewne agencje czuwają nad tym aby nie było to możliwe a środki, wiedzę i doświadczenie w tym względzie mają bardzo duże. Kto się odważy im przeciwstawić i postawić na szali co najmniej swoją karierę polityczną?

    Odpowiedz
    • 27 lutego 2015 o 10:52
      Permalink

      dziś się lodziarze nazywają politykami ?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.