Polityka

Nie mamy pomysłu na Rosję?

 Nie mamy pomysłu na Rosję, nasza dyplomacja po „sukcesach” partactwa wschodniego – obecnie nie ma innej koncepcji niż wysłanie nowej pani Ambasador, trzeba przyznać robiącej pozytywne wrażenie. Na tym się nasze relacje pod względem szerokości, wysokości i głębokości kończą. Jeżeli uświadomimy sobie, że nawet nasi artyści zaprzestali wymiany kulturowej ze swoimi rosyjskimi przyjaciółmi, to znaczy już że jest ekstremalnie źle. Nie ma żadnego pomysłu na poprawę relacji – ciąży wrak, ciąży sytuacja na Ukrainie, ciąży już samo ciążenie.

Podobnie Zachód nie ma pomysłu  w jaki sposób wyjść z twarzą z sytuacji, albowiem dominująca większość interesariuszy układu z Rosją na Zachodzie rozumie, że Rosja została potraktowana niesprawiedliwie na podstawie sztucznie rozdmuchanych przesłanek. W wyniku niesprawiedliwych sankcji jej gospodarka traci olbrzymie pieniądze, a machinacje na rynku Ropy naftowej pogrążają świat w kierunku dotychczas nieznanym. Wszyscy zmierzamy w nowym kierunku, tylko jakoś nikt nie rozumie dlaczego są te sankcje i dlaczego nie można normalnie handlować z Federacją Rosyjską.

USA nie są zdolne do wyrażania globalnego przywództwa, powoli nikt już nie wierzy w ich kłamstwa, największe są związane z dolarem, który służy Ameryce do wywoływania kryzysów.

Europa straciła strategiczną szansę na umocnienie swojej pozycji w wymiarze globalnym, wystarczyło poczekać z oceną sytuacji, aż się nie wyklaruje. Tymczasem pokornie poszła w ślady Waszyngtonu, w istocie realizując jego interesy geostrategiczne. Nawet Niemcy przestały zachowywać się pragmatycznie, dając wiarę starannie preparowanej propagandzie jedynie słusznej słuszności.

Powoli do decydentów i analityków na Zachodzie dociera, że Rosja przyjęła wyzwanie i stan zawieszenia wzajemnych relacji może trwać latami, nawet jeżeli będą zaostrzone, to nie spowoduje żeby Rosja miała się ugiąć – to nie ona ogłosiła sankcje, tylko Zachód!

Powoduje to bardzo istotne komplikacje dla całego szeregu spraw, w tym przede wszystkim dla atmosfery wokół wymiany gospodarczej, a w szczególności inwestycji w Rosji i rosyjskich w Europie. O ile bez tych drugich Europa może żyć i tego szczególnie nie odczuje, to w przypadku własnych w Rosji – mamy poważny problem, ponieważ inwestowanie na tamtejszym rynku jest podstawą ekspansji wielu firm. Zwłaszcza niemieckich, które nastawiły się na stopniowy transfer technologii umożliwiający powolną modernizację Rosji, w zamian za krociowe zyski, bo przecież część produkcji można zawsze reeksportować. Niemiecki przemysł jest bardzo poważnie zaniepokojony rozwojem sytuacji, podobnie bankierzy w londyńskim City, czują oddech Szwajcarów na plecach, którym Ruble nie śmierdzą! Polscy przedsiębiorcy w Gdańsku, Gdyni i Sopocie już zrozumieli, że masowe zakupy Rosjan się skończyły i tak dobrze, jak w zeszłym roku już w tym nie będzie.

Czas najwyższy zadać pytanie, czy stowarzyszenie Ukrainy z Unią Europejską było warte popsucia relacji z Federacją Rosyjską – z perspektywą zamrożenia relacji handlowych i politycznych? Relacji społecznych i tak praktycznie nie ma, chyba że ktoś za takowe uważa sympatyczne przebywanie z Rosjanami w tych samych kurortach Turcji lub Egiptu. Trzeba popatrzeć na sprawę taką jaka ona jest – przecież ze stowarzyszenia Ukrainy z Unią nic nie wynika dla Unii, a dla Ukrainy to głównie kłopoty i konieczność przeprowadzenia reform, na które nie ma ochoty. Wniosek – popsuto relacje z Rosją bez żadnych korzyści alternatywnych, dla samego psucia i zaszkodzenia – nie w interesie Europy, zupełnie plując na jej idee! Kto na tym korzysta – wiadomo! Jest jedno państwo, które buduje atmosferę strachu i wywołuje wojny, których nie umie wygrać, ale utrzymuje się  z druku swojego niezastępowalnego bezwartościowego pieniądza. Ponieważ Euro miało perspektywę zbytniego umocnienia się, to popsuto relacje Unii z Rosją.

Wnioski są smutne, nie mamy pomysłu na Rosję i Zachód też go nie ma. W ogóle nie ma pomysłu na ułożenie relacji, w zasadzie nie wiadomo czego się domagamy? Zwrotu Krymu Ukrainie? Przecież go nie broniła! Wycofania wojsk rosyjskich z Ukrainy? A są dowody na to, że jest chociaż jeden żołnierz Federacji w czynnej służbie pod dowództwem rosyjskim na Ukrainie? Zdaje się, że w ambasadzie w Kijowie Attaché wojskowy! Ponieważ nie przedstawiono żadnych dowodów – nigdy, żadnych wiarygodnych zdjęć satelitarnych na bytowanie tam całych rzekomych rosyjskich jednostek! Propaganda jest porażająca, no ale ma taką moc, wystarczy powtarzać w kółko o rosyjskich żołnierzach na Ukrainie i już to działa jako fakt medialny, podczas gdy ich tam nigdy nie było, nie licząc jakichś pojedynczych przypadków pomylenia się w strefie przygranicznej! Natomiast z sytuacji robi się jakiś nadzwyczajny festiwal propagandowej nienawiści, którego ukoronowaniem była tragedia malezyjskiego samolotu, oczywiście w pełni wrzucona do rosyjskiego bagażu win i przewin – bez żadnych dowodów. Tymczasem o zbrodniach na ludności cywilnej dokonywanych przez różnej proweniencji oddziały ukraińskie – o jakich donoszą rosyjskojęzyczne media, incydentach o jakich mówiło OBWE lub poważnych zdarzeniach ostrzeliwania budynków cywilnych udokumentowanych przez organizację typu Human Rights Watch się w ogóle nie mówi w naszych mediach. Jedni są winni, a inni nie. Czego więc się tam domagamy?

Gdyby przekaz ze wschodu Ukrainy był obiektywny, gdybyśmy widzieli na ekranach naszych telewizorów dramat mieszkańców Donbasu, skorelowany z sukcesami ukraińskiej ciężkiej artylerii – to po prostu trzeba być debilem, żeby nie skojarzyć faktu – salw ciężkich dział z odległymi na około 18-22 km wybuchami w rejonie zurbanizowanym! Nie mówiąc już o strzelaniu z Gradów, Tulipanów, Pionów, Uraganów a nawet balistycznych Toczek! Naprawdę jak na operację antyterrorystyczną użycie taktycznych rakiet balistycznych jest nazwijmy to lekką przesadą!

Z powyższych powodów trzeba przestać być ślepym i jednostronnym – przecież nikt nie każe ufać Rosjanom! Wystarczy, jeżeli nieco krytycznie popatrzymy na to, co sprytnie produkuje cyniczna propaganda władz Ukrainy! Widać tam marketing i PR na kilometr, nawet ścianki promocyjne, jako tło do przemawiania swoich oficjeli zrobili! Wpadlibyście państwo na to, żeby zrobić ściankę promocyjną i promować logotyp „operacji antyterrorystycznej”?

Nie mamy więc pomysłu na Rosję, nie ma go Zachód, nie ma go Ukraina, która nie jest już państwem samodzielnym i suwerennym. Skutki tego całego dramatu są już opłakane, będzie tylko gorzej, jeżeli nie dojdzie do jakiegoś systemowego resetu. Dokąd zmierzamy? Co będzie dalej? Ktoś w ogóle to jeszcze kontroluje? Jest plan na jutro? To wszystko jest po prostu niesamowite! Żeby 500 mln Europejczyków nie było w stanie mieć własnego zdania na sprawy tak zasadnicze jak partnerstwo z sąsiednim mocarstwem i przyjmowało bezkrytycznie zdanie konkurencyjnego schyłkowego mocarstwa? Szkoda słów! Nie mamy pomysłu na Rosję, to będziemy się jej teraz bać.

3 komentarze

  1. Jak to nie mamy? Klapa w dół – lufa na wprost i przed siebie!

  2. inicjator_wzrostu

    AH – w którą stronę ma być skierowana ta lufa?

  3. Rusofobia plus głupota nie wystarczą?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.