Paradygmat rozwoju

Nie mamy nic poza mózgami, rękami, ziemią i odrobiną węgla!

 Nie mamy nic innego poza naszymi mózgami, rękami, ziemią pomiędzy Bugiem a Odrą oraz Bałtykiem i Tatrami oraz odrobiną węgla. To wszystko, w co wyposażyła nas przyroda, jest to nieprzebrane bogactwo, które możemy umiejętnie wykorzystać i poprawić swój los, alternatywnie możemy go nie wykorzystywać lub wykorzystywać nieudolnie – jedynie zapewniając sobie jakieś przetrwanie.

Dotychczas nawet to „jakieś przetrwanie” różnie nam wychodziło, a przez 123 lata nie wychodziło nam wcale. Potem też bywało różnie, pomimo niezłych wyników w odbudowie i utrwalaniu państwa zarówno w dwudziestoleciu między wojennym jak i w pierwszych latach Polski ludowej (uprzemysłowienie). Rozwój kraju w oparciu o potencjał przemysłowy oparty na krajowej myśli technicznej i licencjach zakończyliśmy w 1990 roku, potem przeszliśmy na warunki zachodnich właścicieli kapitału i praw autorskich. Jak dotychczas nie wychodzimy na tym źle, ale na pewno poniżej naszego potencjału, naszych oczekiwań i naszych możliwości.

Być może w końcu i nad Wisłą elity zorientują się, że nie da się efektywnie zarządzać krajem, który nie jest w stanie samodzielnie wyprodukować innowacyjnego żelazka nie wspominając już o tak ambitnych projektach jak domy i biurowce pasywne energetycznie lub pojazdy elektryczne. No a sprawy tak skomplikowane i niemożliwe do uzyskania w naszych realiach jak zdrowa żywność – możemy w ogóle pominąć, w tym zakresie innowacyjność przekracza możliwości przebicia się rolników przez głupotę administracji.

W przyrodzie występują liczne przykłady innych krajów, które mają zbliżone lub prawie takie same warunki jak my, albo o wiele gorsze, a udało się im osiągnąć znacznie więcej w podobnym czasie. Oczywiście przykład Niemiec lub Czech jest nieadekwatny, albowiem państwa te zawsze reprezentowały inny poziom rozwoju cywilizacyjnego, jednakże jak zaczyna przeganiać nas Słowacja – państwo, które istnieje naprawdę krócej niż my dokonujemy transformacji, to coś z naszym modelem jest nie tak jak powinno być i to mocno nie tak… Do Singapuru lub Korei Południowej nie ma się, po co porównywać, równie dobrze moglibyśmy myśleć o samodzielnej misji na Marsa w 2015 roku, wszystko jedno czy załogowej czy bezzałogowej. Technologicznie na mapie świata praktycznie nie istniejemy, nasza innowacyjność w rozumieniu zdolności do generowania innowacji i ich absorpcji jest śladowa. Państwo woli topić setki milionów złotych w nieszczęsne przedsiębiorstwo przewozów lotniczych, które inwestuje miliardy w nieszczęśliwie się zapowiadający samolot zza Oceanu niż we własny – stworzony przez polskich inżynierów prototyp samochodu elektrycznego!

Tyle się mówi o potrzebie budowy Gospodarki Opartej na Wiedzy, mamy cały szereg instytutów naukowych i jednostek badawczych, uniwersytety i uczelnie – wymieniły z funduszy unijnych park naukowy, nie jest problemem zakup żadnej z najnowszych technologii na zachodzie – mamy pieniądze, sprzedawcy nawet najbardziej zaawansowanych komputerów i urządzeń pomiarowych – bez mrugnięcia okiem sprzedadzą nam sprzęt i dostarczą do niego serwis, o jakim Iran, Rosja a nawet Chiny mogą sobie pomarzyć. Wiele na to pracowaliśmy, nie bez znaczenia są nie tylko nasze sojusze, ale przede wszystkim takie drobiazgi jak walka z piractwem, albowiem bez poszanowania praw dla własności intelektualnej potężnych i bogatych globalnych koncernów w ogóle nie może być mowy o jakimkolwiek udostępnianiu technologii. Mało się o tym mówi, albowiem po prostu budowa synchrotronu lub nowoczesnego superkomputera tak spowszedniała, że nie emocjonuje to nikogo poza wąskim kręgiem naukowców i ewentualnie miłośników danej dziedziny wiedzy. Niby, w jaki sposób ma się, zatem przebić do świadomości opinii publicznej potrzeba dokonywania tego typu inwestycji? Nowy samolocik przy lądowaniu oglądały setki osób, a dzięki transmisji setki tysięcy – ogólnonarodowy orgazm z satysfakcji leasingu kilku nowoczesnych maszyn latających? Niestety takie są realia – sprzedaje się to, co ładnie wygląda w telewizji. Reszta nie może się przebić, decydują troglodyczni dziennikarze z mediów mainstreamowych i niewyżyte seksualnie ich szefowe redakcji…

Zbliżają się nowe pieniądze unijne. Dostaniemy drugą szansę od losu – potężne wsparcie, olbrzymia ilość pieniędzy dla nas i tylko dla nas – będziemy mogli je wydać tak jak będziemy chcieli i potrafili. Nie można się spodziewać cudów, że oto nagle wyprodukujemy paliwo z gazów cieplarnianych albo opanujemy technologię wydobycia gazu niekonwencjonalnego w stopniu dającym nam na 300 lat rentę energetyczną. Oczywiście tego typu przełomy technologiczne są jak najbardziej wskazane, jednakże bardziej trzeba stawiać na rozwiązania typowe, możliwe do osiągnięcia i dające praktycznie pewną, bo gwarantowaną poprzez bezpieczną rentę technologiczną stopę zwrotu z inwestycji.

Innymi słowy – na nic nam np. z nowoczesnego pociągu, jeżeli będzie on jeździł prawie tak samo długo jak obecne pociągi, a koszt biletu na znanych trasach podrożeje o połowę lub więcej! Implementowany państwu postęp technologiczny musi nadążać za prędkością naszego przeciętnego bogacenia się i percepcyjnej zdolności do wykorzystywania innowacji. Bez tego zbudujemy nie tylko „katedry na pustyni”, ale nie będziemy umieli używać ich dzwonów.

W naszym interesie jest umiejętne wykorzystywanie posiadanych zasobów, w tym także wspomnianego w tytule węgla, który jest największym bogactwem mineralnym naszego kraju. Zanim zaczniemy liczyć zyski z gazu niekonwencjonalnego i opierać na nim przyszłość, postarajmy się dobrze wykorzystać to, co posiadamy i czego zasoby są gigantyczne. Nie zawsze potrzebne są rewolucje, wystarczy tylko mądrze zainwestować i umiejętnie korzystać z posiadanego potencjału, najlepiej sprawdzają się najprostsze rozwiązania.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że powierzone pieniądze, a z czasem nabywane doświadczenie umożliwią nam przejście na wyższe poziomy odniesienia i bardziej efektywne wykorzystywanie posiadanych zasobów. Przy czym musimy mieć świadomość, że nie ma taryfy ulgowej i nikt nam nie pomoże w razie niepowodzenia, nie będzie pomocnej dłoni. Wówczas już na zawsze będziemy gorsi, biedniejsi i mniej efektywni. Nie mamy nic poza mózgami, rękami, ziemią i odrobiną węgla! To jest wystarczająca ilość zasobów, żeby osiągnąć sukces. Wybór należy do nas!

2 komentarze

  1. Zapomniał Szanowny @krakauer o powietrzu i wodzie.
    To pierwsze bywa co prawda zanieczyszczone, ale wody ci u nas dostatek, zwłaszcza jak jest powódź.
    Wracając do WYSOKICH TECHNOLOGII, to jak się to mogło stać, że Norwegia, kraj o wielokrotnie niższym potencjale demograficznym i tym samym – NAUKOWYM, sprzedaje nam samonaprowadzające się rakiety przeciw-okrętowe?
    Uczelni u nas dostatek, w tym wojskowych naukowców też, a 4 milionową Norwegię stać na wyprodukowanie techniki wojskowej na najwyższym poziomie.
    Coś tu jest pokręcone i nie na miejscu.
    Pozdrawiam.

  2. Prawda jest brutalna: nie potrafimy zbudować prostego tranzystora. Wynalezionego około 1948 roku. Nie ma ludzi, technologii. Inna rzecz, że to się nie opłaci.

    A tak przy okazji: macie tam jakiegoś korektora? Bezzałogowej pisane oddzielnie – razi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.