Nie ma Unii Europejskiej bez centralizacji decyzji!

Krytykowany przez Davida Camerona zapis traktatów o „ściślejszej Unii” to podstawa do centralizacji kluczowych decyzji, jak również narzucania przez Unię a właściwie Komisję i poszczególne komisariaty – standardów dla jej wszystkich uczestników. Wymysły Camerona to opowiadanie trywialnych banałów obliczonych na własną popularność w społeczeństwie, które nie docenia dokąd idzie 70% ich eksportu, czy też w ogóle wymiany handlowej. Społeczeństwa, które myślało że na kreowaniu fikcji kontraktów w finansowym City będzie mogło zbudować swój dobrobyt, a tutaj niestety się nie udało. Po pierwsze ogólnie siadło, a po drugie centrów finansowych wzorowanych na City mamy już na świecie co najmniej kilka, a City – niestety poprzez swój izolacjonizm nie zdominowało i nie zdominuje strefy Euro, której serce bije między Frankfurtem nad Menem, Paryżem a Mediolanem. Nie da się oszukać rzeczywistości – Wielka Brytania, potrzebuje Unii jako rynku dla wymiany handlowej, jednakże politykę chce realizować sama.

Pewność siebie Brytyjczyków wynika z tego, że nigdy nie mieli u siebie obcych czołgów, a dzisiaj broń jądrowa daje im pewność bezpieczeństwa. To zupełnie inaczej ustawia psychikę, różniąc ją od kontynentalnej w sposób totalny. W praktyce oznacza to, że liderzy Europejscy będą musieli zrewidować to, czego oczekują od brytyjskich partnerów i na jak wiele można im pozwolić. To jest zbyt silne państwo, żeby jego premier mógł bezkarnie i w sposób dowolny rozpierać – zbudowane z takim trudem przez tyle lat struktury wspólnotowe. Tutaj nie ma bowiem łatwych rozwiązań, łatwych recept i automatyzmów. Wielka Brytania bez Unii Europejskiej byłaby małą biedną i wynędzniałą wyspą, utrzymującą się z eksportu surowców i żadnych produktów wysokiej jakości, może nawet bardziej własnej kultury, jednakże i to też by ucierpiało. W naszym interesie jest zachowanie spójności Unii, ale nie za cenę wolnego zachowania się Wielkiej Brytanii. Albo obowiązują traktaty, albo do widzenia, nikogo nie trzymamy we wspólnym domu, co oczywiście nie oznacza że nie możemy przedyskutować brytyjskich propozycji – wręcz przeciwnie w dominującej części tego co pan Cameron mówi, ma on pełną rację, jednakże jeżeli nawet diagnoza jest słuszna, to nie znaczy że środki jakie proponuje są do zaakceptowania.

Unia Europejska potrzebuje centralizacji decyzji, dlatego i głównie tylko dlatego ponieważ bez centralizacji decyzji nie ma możliwości sterowania. Poszczególne kraje MUSZĄ się podporządkować dla wspólnego dobra, oczywiście na tyle na ile mogą sobie pozwolić, jednakże nie ma innego wyjścia. Pokazał to wydatnie ten kryzys. Brak możliwości realnego sterowania wspólnymi interesami, przy wspólnej walucie – brak koordynacji gospodarek, to musiało się skończyć zadyszką! I się skończyło, a ponieważ przytkała się unijna gospodarka to odczuli to także Brytyjczycy, jednakże czyja to wina? Europejczyków pokornie godzących się na integrację, czy cwanych Brytyjczyków domagających się rabatu? O właśnie, zaboli jak mówimy o interesach, o realnych pieniądzach. Tutaj Wielka Brytania nie może być tylko i wyłącznie beneficjentem wspólnego rynku, jeżeli chce żeby spółki z City bezpiecznie inwestowały w całej Unii – musi się dokładać. Nie może po prostu pasożytować na wspólnocie i domagać się poszanowania swoich praw, obrażając się za to że niektórzy się lekko przeciwstawiają ich chciwości.

Jednakże brytyjski głos jest dla nas bardzo istotny, albowiem wyraźnie pokazuje że coś z Unią jest nie tak, jak chcielibyśmy. Trudno powiedzieć, czy dzisiaj zgodzilibyśmy się na zwiększenie uprawnień Komisji? Przecież to jest rezygnowanie z części samodzielności państwowej! Oni mają pełne prawo nie zgadzać się na ograniczanie swojej niepodległości, ale nie mają prawa zabraniać nam myśleć przeciwnie! Tutaj się nie zgadzamy, ale to głównie dlatego ponieważ jesteśmy zupełnie innymi rodzajami przestrzeni społeczno-gospodarczymi. Nasz kraj, pod pewnymi względami można porównywać nawet do Niemiec, skąd przeszczepiamy wzorce ale do Wielkiej Brytanii nie mamy jak, po co i w jaki sposób porównywać się nawet w najmniejszym stopniu. Oni do nas także, Polska a Wielka Brytania to dwa różne systemy, dwie różne mentalności, dwa różne modele doświadczeń społeczno-historycznych. Wszystko nas różni, jesteśmy innymi ludźmi.

Czy to wszystko będzie się dało pogodzić? Czy jest możliwa wolność Wielkiej Brytanii w takim zakresie, jakiego oni pożądają – przy jednoczesnym łączeniu się i unifikacji kontynentu? Poza tym, jak byśmy się zachowywali, gdyby polityk o poglądach Camerona był Kanclerzem Niemiec? Czy już byśmy się bali niemieckich czołgów? Piątego rozbioru kraju? Nie ma łatwo! Naprawdę nie ma łatwo w Europie, jeżeli nie będziemy myśleć w kategoriach wspólnotowych. Budowa wspólnoty jest dla nas najważniejszym priorytetem, nie ma niczego ważniejszego niż jej wzmacnianie i przyczynianie się do jej wzmacniania. Brytyjczycy sobie poradzą, najwyżej wystąpią, wówczas zmądrzeją i po jakimś czasie wrócą… Natomiast bez centralizacji decyzji Unia Europejska będzie nie możliwa do sterowania i sterować nią będą dalej Niemcy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.