Nie ma to jak inwestycja w media – budowa kapitalizmu państwowego

graf.red.

Nie ma to jak inwestycja w media, zwłaszcza jeżeli jest się praktycznie monopolistą na rynku naftowym! W takim wypadku modne słowo „dywersyfikacja” w kontekście działalności operacyjnej nabiera właściwego sensu i czyni każdą inwestycję, nawet w producentów waty cukrowej – czymś niepodważalnym. Tym lepiej, jeżeli doda się do tego jeszcze nasz ulubiony przymiotnik, nazywając że jakaś akcja jest „narodowa” – to w ogóle mamy sukces, można tylko poświęcić, krytyka jest niedopuszczalna. No, bo jak to tak można krytykować – jedynie słuszne – bo przecież NARODOWE – inwestycje?

Problem rynku polskich mediów i mendiów jest znany od lat, to że dominująca część tytułów wszelakich – poczynając od drukowanych, a na internetowych kończąc, jest w rękach zagranicznego kapitału nie było czymś normalnym. Struktura własności świadczyła o tym, że procesy prywatyzacji mające na celu coś więcej, niż tylko zarabianie pieniędzy poszły za daleko, a nawet o wiele za daleko, jeżeli chodzi o np. o rynek mediów lokalnych – niezwykle ważnych i cennych w społecznościach wymiarowanych właśnie lokalnie i regionalnie.

W sumie sama idea biznesowa jest słuszna. Zarządzam największą grupą paliwową w kraju, zależy mi na poprawie dotarcia do klientów, polepszeniu możliwości informowania – do tego mogę wykorzystać sieć własnych mediów, które są silnie zakorzenione lokalnie. W prosty sposób ograniczam konkurencji możliwości prowadzenia działań marketingowo-reklamowych. Oczywiście na marginesie można również odnieść kilka innych korzyści, wynikających z możliwości docierania do około 17 mln odbiorców, jednak – to wszystko jest legalnie i co najważniejsze, rzeczywiście może być szeroko pomyślaną koncepcją działań marketingowych, pozwalających gigantowi naftowemu na dotarcie do klientów np. w niesłychanie ważnej kwestii środowiskowej, bo jak wiadomo ta problematyka staje się coraz ważniejsza.

Można oczywiście iść dalej, można się zastanowić np. nad przetwórstwem złomu i wytapianiem stali z rudy stali – czyli hutnictwem! Przecież gigant paliwowy, głównie opiera się na stali i betonie – potrzebuje tych dwóch wysoko przetworzonych produktów, żeby móc rozwijać swoją sieć stacji paliwowych, sieć przesyłu i magazynowania paliwa. Dlaczego więc, potentat paliwowy, nie miałby zająć się hutnictwem i produkować np. blachę lub korpusy do czołgów? Przecież czołgi są na ropę, a ropa to jest produkt giganta paliwowego i poprzez zwiększenie ilości czołgów, można docelowo zwiększyć popyt na paliwa płynne, zatem – zgodnie z przyjętą logiką – taka inwestycja jest celowa i słuszna, wszyscy na tym zyskują, a zwłaszcza ma na tym zyskać gigant paliwowy, bo docelowo sprzeda więcej paliw! Do tego jakże pewnemu klientowi, którym przecież będzie Minister Obrony Narodowej – genialne!

Oczywiście nie pogrążamy się już głębiej w absurdzie, ale w powyższym akapicie chodziło o jedną bardzo ważną rzecz, otóż o zastanowienie się, czy tego typu inwestycja – giganta paliwowego, na rynku medialnym – jest uzasadniona jego interesem? Celem istnienia przedsiębiorstwa jest przynoszenie dochodów swoim właścicielom, jest to możliwe poprzez prowadzenie działalności operacyjnej. Jeżeli przykładowo jakieś przedsiębiorstwo działa w sektorze nawozów azotowych, to trudno oczekiwać, żeby dywersyfikowało swój portfel aktywów poprzez inwestycje hotelowe, chociaż i to można uzasadnić – przedsiębiorstwo ma wielu pracowników i chce mieć ośrodek hotelowy, gdzie zapewni im wypoczynek wspomagający regenerację, jak i umożliwi prowadzenie szkoleń, co zawsze jest potrzebne. W ten sposób oczywiście można uzasadnić wszystko, no może poza inwestowaniem w sektor funeralny, chociaż biorąc pod uwagę jego obecne obroty i „żniwa” na tym rynku, to ten, kto w ten biznes wszedł odpowiednio wcześnie, w tej chwili ma swoje 10 minut.

Poza tym, przecież jeżeli prywatne przedsiębiorstwo produkujące np. silniki okrętowe, ma kaprys zainwestować w ciastkarnię, to co to kogokolwiek obchodzi? Jeżeli to są prywatne pieniądze właścicieli, udziałowców, to poza nimi i ewentualnie organem pośrednim – jak rada nadzorcza, to nie powinno nikogo interesować, ponieważ mamy wolność prowadzenia działalności gospodarczej i jeżeli ktoś chce wybudować sobie sieć cukierni, to niech sobie wybuduje. Zresztą także w tym sektorze rynku znane są co najmniej dwie firmy, które dzięki ciężkiej pracy i konsekwencji inwestujących w nie ludzi, przyniosły im grube miliardy, czyniąc niesłychanie bogatymi ludźmi. No, ale kto nie lubi lodów i ciastek?

Można sobie wyobrazić, że fundusz inwestycyjny, lokuje pieniądze tam, gdzie widzi szanse na zarobienie pieniędzy. Jednak, co w przypadku, gdy składową kapitału przedsiębiorstwa dokonującego tego typu w istocie kapitałowych form inwestycji jest kapitał publiczny?

To właśnie w tym momencie robi się wyjątkowo, bardzo a nawet bardziej, niż ciekawie. Ponieważ, tam gdzie są pieniądze publiczne, dzieją się cuda – poczynając od zarzutów o niegospodarność, procedury przetargów publicznych i ogólnego zainteresowania Komisji Europejskiej np. kwestiami pomocy publicznej itp. Do tego dochodzi jeszcze kwestia czysto polityczna, czyli – weryfikacja, czy przedsiębiorstwo zarządzane przez ludzi, wybranych w wyniku ziszczenia się określonych czynników politycznych – działa na rzecz swojego interesu, czy reprezentuje interes polityczny mocodawców?

Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje w momencie, gdy dane przedsiębiorstwo ma mieszaną strukturę własności. Przykładowo taką, że właścicielem 27,52% akcji jest Skarb Państwa, a pozostali (prywatni właściciele) mają 58,85%, do tego jeszcze dochodzą duże fundusze inwestycyjne na resztę. Co w takim przypadku, czy tego typu przedsiębiorstwo, powinno inwestować w sektory dywersyfikujące, jego główną działalność operacyjną?

Tu naprawdę zaczynają się schody, bo mówimy o pieniądzach zwykłych ludzi, którzy być może mogą być reprezentowani i przez wyspecjalizowane instytucje finansowe, jednak mówimy o pieniądzach ludzi, którzy są właścicielami przedsiębiorstwa. Nie może więc ulegać żadnej wątpliwości, że takie przedsiębiorstwo, które ma – większa część udziałowców prywatnych, przede wszystkim i zawsze musi mieć na celu swojego działania zysk! Przecież ci wszyscy ludzie zainwestowali w dane przedsiębiorstwo swoje pieniądze, nie po to żeby kupować np. lodziarnie, gazety lub portale internetowe, tylko inwestować zgodnie z naftowym profilem przedsiębiorstwa.

Jak ktoś ma udziały, to powinien sobie sam odpowiedzieć na powyższe pytanie, bo to jest po prostu ważne, jeżeli przedsiębiorstwo w takiej skali, zaczyna się „obwieszać” świecidełkami. Wszyscy natomiast możemy sobie zadać pytanie natury politycznej, otóż czy celem naszego państwa jest budowa kapitalizmu państwowego z udziałem prywatnym? Uwaga, nie ma w tym niczego złego, wiele krajów na świecie tak funkcjonuje, wzorcem jest dla nas Francja, gdzie praktyka udziału środków publicznych w rynku ma swoją bardzo długą tradycję. Chyba wszyscy pamiętają, jak „prywatyzowaliśmy” narodowego operatora telekomunikacyjnego, który został kupiony przez inwestora francuskiego.

Problem z budową kapitalizmu państwowego polega mniej więcej na tym, że rachunek ekonomiczny bardzo szybko ulega „woli politycznej”. Jest to jednak już temat na inne rozważania, traktujmy to co się w tej chwili dzieje jako początek wielkiego procesu „repolonizacji” mediów, jak również budowy kapitalizmu państwowego, którym należy się przyglądać. Kwestię niezależności mediów, to sobie w ogóle darujmy, bo rozważania w tym kierunku nie mają najmniejszego sensu we współczesnym świecie, poza rynkiem medialnym w Federacji Rosyjskiej.

15 myśli na temat “Nie ma to jak inwestycja w media – budowa kapitalizmu państwowego

  • 9 grudnia 2020 o 08:14
    Permalink

    To doskonały przykład tego jak działa dobra zmiana, nie ma żadnego kroku wstecz – pełny monopol partii i grupy trzymającej władzę przeciwko tej cześci Narodu, która myśli inaczej.

    Odpowiedz
  • 9 grudnia 2020 o 08:35
    Permalink

    Genialne posunięcie “dobrej zmiany” z tą repolonizacją papierowych mediów lokalnych!

    One cienko przędły i miały zwroty w wysokości 30 %, ale teraz to się skończy.

    Po prostu, tankując benzynę, będziesz Polaku obdarowywany gazetą lokalną!

    Już nie musisz czytać informacji z Internetu, wszystko dostaniesz w gazecie.

    Polski Gigant Naftowy kupił też RUCH.

    Puste kioski, ale one się wkrótce ożywią.

    To w nich, jak przedstawisz PARAGON z tankowania ze stacji ORLENU – to dostaniesz darmowo gazetę lokalną!

    I to przez tydzień lub dwa, w zależności za ile zatankowałeś.

    Przy okazji wizyty w kiosku, będziesz mógł kupić “Nasz dziennik” albo i “Gazetę Polską” oraz papierosy z obniżoną akcyzą, no bo co to dla Ministerstwa Finansów – zrobić taki gest dla klientów RUCHU!

    No i mamy nowy porządek medialny.

    A korzystanie z Internetu – opodatkujemy, żeby kioski wyszły “na swoje”, najlepiej ze stałą pensją dla kioskarza/kioskarki.

    Przed wojną sanacja zatrudniała “zasłużonych” dla Państwa Obywateli w kioskach z monopolem papierosowo-zapałczanym, co można teraz powtórzyć – zatrudniając zasłużonych szeregowych członków PiS oraz Aktywistów Akcji Katolickiej.

    I byłoby pozamiatane.

    Żadnej pornografii i ani jednej Gazety Wyborczej!

    Jeden Naród, jeden Prezes, jedna Narodowa linia medialna!

    No i koniecznie należy uruchomić Narodowy Koncern Waty Cukrowej.

    Stać nas przecież na to, skoro o zagraniczne pożyczki jest teraz tak łatwo – co stwierdził Pan Premier.

    Wnioski:

    1.Damy radę.

    2.Zawsze dajemy sobie radę pod rządami Prezesa i Zjednoczonej Prawicy.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 9 grudnia 2020 o 10:47
    Permalink

    Każdy sposób jest dobry, aby pozbyć się zagranicznych wpływów i dokonać repolonizacji mediów. Potem się będziemy martwić, aby pisowi nadmiernie szajba nie odbiła. 🙂
    Faktem jest, że ta lokalna prasa ledwo już zipała, bo sami do tego doprowadzili służąc obcemu kapitałowi i ich interesom swoją retoryką. Ja lokalną gazetę przestałem czytać jak została kupiona przez niemiecki kapitał i zaczęto tam wybielać niemieckie winy, poniżać polską kulturę. Wielu Polaków przestało też kupować ze względu na niski poziom tej prasy i zbyt dużo parafialno-kościelnej retoryki. Otwieram taką lokalną gazetę a tam znów ksiądz i jakieś kościelne obrzędy, więc trudno się dziwić, że nikt tego nie chce czytać. PiS i Orlen umoczy kasę, jeżeli nadal będzie trzymał linię parafialno-kościelną tych gazet.

    Odpowiedz
    • 9 grudnia 2020 o 13:52
      Permalink

      “Potem”? 🙂 O rany, ja się tu kompletnie nie zgadzam. Te ma_ołki, cy—bały i kan_lie JUŻ już mają odbicia. Zawierzanie prądu, suszy, spraw zagranicznych matce boskiej to jest własnie odbicie. Remontowanie WSZYSTKICH kościołów na prowincjach i w miastach to także odpał, skok na aborcję, sądy, TK, zwolnienia, cha_stwo, buta, długi, Smoleńsk, Wawel, kupno i rozbijanie limuzyn, zamiana fachowców na id__tów….Panie Miecławie, czego Pan oczekuje więcej? Straceń na rynkach? 100 takich jak Mateusz Piskorski czy Brunon Kwiecień? Mamy palić Czarownice na stosach? Rozczłonkowywać dzieci w lasach z bandami upa?

      Nie ma Pan ani racji ani prawdy

      No nie ma.

      Odpowiedz
    • 9 grudnia 2020 o 16:29
      Permalink

      Teraz w lokalnej prasie będziesz miał tylko Rfffffa i Prezesa, przynajmniej do czasu aż lokalna prasa padnie, a padnie.

      Odpowiedz
  • 9 grudnia 2020 o 18:02
    Permalink

    Teraz postaram się być bardziej poprawny politycznie.

    Szanowny Miecławie, bardzo Pan się myli, bo teraz media wcale nie staną się bardziej polskie, a tylko staną się bardzo PARTYJNE. A to oznacza, że przy tej partii zdołują do poziomu jaki prezentuje pewien Dyrektor [przejdzie to określenie?]. Czyli z deszczu pod rynnę. Ale my już tak mamy, że zawsze na koniec lądujemy z ręką w nocniku…
    Pozdrawiam

    TAK PRZEJDZIE – NIE IGRAJMY Z OGNIEM, O CO BARDZO PROSZĘ. WEB JÓZ.

    Odpowiedz
    • 10 grudnia 2020 o 00:58
      Permalink

      @Niechodzący …
      @Grzegorz ….

      Przyjmuję waszą słuszną krytykę na klatę. 🙂
      Ale mam pytanie – a cóż nam pozostaje robić? Skoro jesteśmy między młotem a kowadłem.:-)
      Wolę już osobiście prasę lokalną pod kontrolą polskiego pisowskiego młotka, niż niemieckie kowadło na którym wykuwają oni Polakom nową mentalną germanizację. Dlatego napisałem, że repolonizacja jakakolwiek jest lepsza od stanu obecnego. Nie będę akceptował niemieckiej własności i dominacji przeciwko Polakatolikom z pisu.
      Przykład:
      https://demotywatory.pl/5041478/Zachowanie-politykow-Zjednoczonej-Prawicy-na-konferencji-prasowej-po-tym
      Skoro konferencja prasowa dotyczyła konkretnej sprawy, to reakcja polityków zjednoczonej prawicy jest prawidłowa, też nie byłbym lepszy w stosunku do dziennikarskiego badziewia żądnego sensacji i polującego na sensację.

      Ja jednak wierzę w taką przekorność Polaków, że jak za dużo nam PiS podskoczy to wypadnie w końcu na karną kanapę po wyborach. Już tak kiedyś było, tylko potem PO-PSL wszystko spieprzyli swoimi rządami. Durnie do kwadratu.

      Także spokojnie panowie i do przodu, a jak coś to mamy swoje kobiety walczące amazonki, one zrobią z fanatykami porządek. 🙂
      https://www.youtube.com/watch?v=maWKypvSIfc
      https://demotywatory.pl/5038059/Przyjemna-dla-ucha-piosenka-o-kulturze-jezyka-kobiet
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 10 grudnia 2020 o 09:31
        Permalink

        ………a jak coś to mamy swoje kobiety walczące amazonki, one zrobią z fanatykami porządek.
        Jakoś nie mam zaufania do ‘postępowej” miejscowej delegatury (neo)komunizmu zaoceanicznego.
        A jeśli już Toooo…. Sebastian Pitoń: Przemawiałem na Strajku Kobiet i zostałem wzięty zaKsiędza! Czy Górale męczą konie? https://www.youtube.com/watch?v=oplci_NZmFM&t=791W wydaniu lokalnym (nawet) protest(y) Kobiet jest akceptowalny…no, ale TU należy zadać (sobie-raczej nie,
        nie mam wątpliwości) pytanie, czy Warszawa TO jeszcze ( na pewno?) Polska? Retoryczne pytanie! W którymś z “rolików” dywagował na wspomniany temat p. prof. Igor Panarin gdy ‘przykładał miary” identyfikowania się Warszawy i Krakowa…a, wnioski – zaiste, były interesujące patrząc na problem tożsamości “elit” warszawskich w analogii do krakowskich…

        Odpowiedz
      • 10 grudnia 2020 o 12:40
        Permalink

        Chciałbym spytać wszystkich o pewną rzecz. Ja nie twierdzę, że to słuszna droga, poddaję tylko pod rozważania:

        Czy warto przedłużać gen nieudacznika? Zachęcam do przemyśleń na chłodno, bez zbędnych emocji i turbo-patriotyzmu. Skoro prawie cała historia Polaka mówi o rżnięciu, zabijaniu, podkładaniu, honorze, ale w zderzeniu z ekonomią zawsze “leżymy” to czy to nie świadczy o tym słabym genie. Z pozycji defensywnej jesteśmy rewelacyjni, waleczni, nieustępliwi itd. tylko co z tego.

        I druga sprawa pod rozważenie: Czy dla człowieka nie jest ważny komfort życia bez względu na to kto o ten komfort dba? Czy miska ogórkowej od Niemca jest mniej smaczna od tej od Polaka? Zwłaszcza gdy jej więcej (nie mówię tu o umiejętnościach) A gdyby tak dziś przyszedł do Pana, panie Miecławie, Niemiec i powiedział tak:

        1. Tu masz chopie 3 tys. Euro emeryturki
        2. Zapewniamy krzewienie regionalnej (tu już: polskiej, taki kolejny land) kultury
        3. Gwarantujemy rozwój osobisty pracujących i młodzieży szkolnej
        4. Płace na poziomie 4 tys. euro
        5. Opiekę zdrowotną na minimum średnim poziomie

        Nie zgodziłby się Pan?

        No bo być może po prostu nigdy u nas tak nie będzie. I co wówczas? Bedziemy się podkładać na siłę i obniżać jakość edukacji (prezydent wparował już na UW przecież). Może po prostu to jest tylko straszne z pozoru, a wystarczy przeciąć strupa i po kłopocie. Pewnie boimy się, że ktoś coś nam odbierze. Ja to rozumiem. No ale przez tyle wieków pokazaliśmy wielokrotnie że sami sobą rządzić nie potrafimy. Sami sobie odbieramy. Kogo powinniśmy się bać? Ano władzy nieudolnej. Każda powinna zabezpieczyć swojemu narodowi pracę, edukację, wymianę handlową, naukę, służbę zdrowia, i przede wszystkim bezpieczeństwo

        Obecna władza wprowadziła nam do Polski tych kkkkkk z gwiazdkami i paskami we fladze a jak wiemy oni nie pozostawiają za sobą odbudowy, lecz zniszczenia. I to nie kto inny jak oni właśnie do dziś atakują inne kraje. Jak więc należy potraktować taką władzę? Niech każdy sam sobie odpowie.

        Wróćmy do zachodniego sąsiada. Niemiec uszanował poszczególne plemiona tworząc z nich landy. Nie widziałem go na swojej ziemi od 65 lat (w przenośni, bo żyję krócej oczywiście). Bardzo mało zagrożenie widzę zatem z ich strony. A potężne od tych bandytów usrańców.

        Tak, wiem, wiem, “Panie, co Pan gada! to straszne” itd. W duszy mam to państwo, choć kraj cudowny i jestem w nim zakochany. Przecież nie sp*** stąd przez 45 lat.

        Kiedyś przy zakrapianej imprezie z moim teściem usłyszałem cudowną patriotyczną anegdotkę, jak to w czasie wojny pewien chłopak zdradził swoją ojczyznę w jakiś tam sposób i ta matka wyjęła broń, wycelowała mu w czoło i odpaliła. I teściu tak strasznie zachwycał się oddaniem własnej ojczyźnie, jaka to odwaga, jaka miłość do ojczyzny. Piał z zachwytu. Odrzekłem tylko: “tato!, k***! to jest chore! Ona SOBIE w łeb powinna strzelić!”. No ale teściu ma hopla na punkcie jedynie słusznej władzy. Niemniej tak właśnie objawia się chory patriotyzm.

        ps. wolałbym inny system w Polsce, wolałbym lepiej, wolałbym Polskę. No ale… szkoda się nad tym rozwodzić, bo taki scenariusz już jest nierealny.

        Odpowiedz
        • 10 grudnia 2020 o 17:42
          Permalink

          “Czy warto przedłużać gen nieudacznika? ” A to już zależy kogo (co) rozumiemy pod pojęciem nieudacznika. Na wszelki wypadek przypominam że na Zachodzie dostępna jest w ramach postępu i opieki lekarskiej opcja eutanazji. Że – oksymoron? To co, TAM wszystko stoi na głowie…Niczego – nikomu nie sugeruję! Broń Boże… 🙂
          Zauważam zarazem że ‘tamta” kosmopolityczna (komunistyczna) “szkoła szyderców” z którą zmagał się nie tylko Zb. Załuski, ale i np. B. Poręba i wielu innych Polaków.. ciągle ma się dobrze…TO, niedobrze!

          https://pl.wikisource.org/wiki/Pies_i_wilk_(Mickiewicz,_1910) 🙂

          “Obecna władza wprowadziła nam do Polski tych kkkkkk z gwiazdkami i paskami we fladze…
          E, tam – jeśli już to raczej postkomunistyczna, ale należy przypominać (wszak pamięć jest zawodna) że nie tylko sojuz unijny, (Kaczyński ‘zapętlił” w Lizbonie) ale też wprowadzenie do paktu militarnego to zasługa postkomunistów i bezbożnej lewicy laickiej.

          “A gdyby tak dziś przyszedł do Pana, panie Miecławie, Niemiec i powiedział tak…………… 🙂

          Przyszedł w środku nocy Herr Schlaidermann do Kiepskich i mówi do
          Halinki: “Guten abend meine Dame, czy zje pani eine żabe za 50 euro?” Halinka
          na to:”No wie pan, ja to nie ale mój mąż z pewnością” i krzyczy: Ferdek,
          jakiś pan do ciebie!!!! 🙂 Boskie!!!!!!!!! Rozumiem p. Grzegorzu iż pan jesteś przynajmniej duchowo przygotowany na ‘taką ewentualność”? Smacznego…BO, na pewno ujmiesz tak-że honorem i dumą
          nie nakarmisz rodziny – czyż nie tak?? (TO, działa?!) “lalkarze” mają dobrze opanowane mechanizmy natury ludzkiej zwłaszcza w krajach podbijanych ( czy muszą brzmieć salwy armatnie?). Dlatego należy postawić sobie pytanie co jest dla mnie naj… mieć, czy być? Oto jest pytanie…JA, wybrałem drugą opcję!
          Na coś należy się zdecydować …

          “wolałbym inny system w Polsce, wolałbym lepiej, wolałbym Polskę. No ale… szkoda się nad tym rozwodzić, bo taki scenariusz już jest nierealny.”

          http://amused.github.io/2014/04/slowacki-szlikrzyczacpolskapolska.html 🙂 Krzyczysz pan? 🙂

          https://czarna-elka.pl/index.php/component/content/article/17-komentarze2/14391-wrocilem-z-wnuczka-z-zoo-obejrzalem 🙂

          “Nie widziałem go na swojej ziemi od 65 lat (w przenośni, bo żyję krócej oczywiście).’ Hmmm!
          TO, by znaczyło że ze wzrokiem u kolegi nie tęgo, albo stępiły się niektóre zmysły postrzegania otaczającej nas rzeczywistości – a ona skrzeczy sobie tzw. syndrom gotowanej żaby). Pan siedzisz w tym saganie, paka w letniej jeszcze, i przyjemnej dla ‘członków” wodzie …jeszzce nie parzy? Z chwilą osiągnięcia błogostanu (ile brakuje gradusów”?) – na jakiekolwiek zdecydowane ruchy będzie za późno.
          I jeszcze jedno spostrzeżenie , proszę potraktować w czasie teraźniejszym, gdyż TO, “sie dzieje” na naszych oczach – “Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero gdy dany kraj zauważy, że jego plony zostały zniszczone, jego przemysł został sparaliżowany, a jego siły zbrojne nie są dłużej zdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i że tę wojnę przegrywa”
          – Frederic Juliot-Curie (1900-1958), naukowiec, noblista
          Amen
          Ps. Czytam na wyrywki – tak i “polemizuję”…

          Odpowiedz
        • 10 grudnia 2020 o 22:12
          Permalink

          @Grzegorzu ..

          No cóż można pwiedzieć na takie dictum. Nie obraź się, ale stwierdzam, że się poddałeś, tak tak, jesteś “biznesowym chłopem pańszczyźnianym” dla takiego Niemca. Niestety wielu biznesmenów dało się złapać w te sieci uzależnienia, jak kiedyś polska szlachta w I RP złapała się w sieci katolicyzmu oraz żydowskich interesów, bo przecież lepiej, jak na ciebie żyd arendarz pracuje i wykorzystuje chłopa niż ja mam osobiście pracować, wolę się modlić, pić i balować. No i system gnił, aż zgnił. Obecnie biznes współpracujący z Niemcami jest mniej więcej w tej samej sytuacji, więc żeby być konkurencyjny obniża koszty pracy i osiąga zyski kosztem polskiego prekariusza, ale prawdziwe zyski ma Niemiec, jak kiedyś w I RP przysłowiowy żyd. To oczywiście duże uproszczenie, ale chciałem na tym przykładzie ci uzmysłowić do czego zmierzamy, a zmierzamy do całkowitej utraty tożsamości narodowej, landy w Niemczech jej nie mają od setek lat, więc to kiepskie porównanie, a że mają jakieś tam regionalizmy jest bez znaczenia, podobnie jak u nas Kaszubi, czy Ślązacy.

          Oczywiście inna sprawa, że przez politykę styropianu, bywa że jako biznesmeni nie macie wyjścia i rynek niemiecki jest jak zbawienie. Pytanie tylko, czy zrobiliście wszystko, aby nie tylko zysk się liczył, ale narodowe interesy i tożsamość także. Niestety podobne myślenie do twojego jest destrukcyjne dla polskości i praktycznie już możemy się zwijać ze sztandarem i oddać się Niemcom we władanie, w końcu Niemiec dobry pan i rządca, jak to mój wujek z rodziny twierdził, bo podczas wojny robił co Niemiec każe, czyli dostawy płodów rolnych i miał jak twierdził większy spokój, niż za polskiego pana w II RP. Tyle tylko, że ten wujek, gdy mu przedstawiłem prawdziwe plany Niemców eksterminacji narodu bardzo się zdziwił, bo do rasy nordyckiej nie pasował, więc germanizacji raczej by nie był poddany, prędzej przez komin puszczony.
          Czy wy naprawdę powariowaliście z tą germanofilską retoryką? Oni się bardzo z tego cieszą.

          “Czy warto przedłużać gen nieudacznika?” – ten kto twierdzi, że mamy gen nieudacznika jest w wielkim błędzie i jest wielkim narodowym szkodnikiem. Popatrz tylko na początki Polski Ludowej, lepszych dowodów nie trzeba, kiedy naród w połowie objęty analfabetyzmem rzucił się do odbudowy Polski z ruin wojny i robił to bardzo dobrze oraz solidnie pod kierunkiem światłej szlachty oraz lewicowej inteligencji. Czy nasi przodkowie odbudowujący kraj i budujący Polskę Ludową mieli “gen nieudacznika”? Można było robić wspaniałe projekty gospodarcze? Można było budować przemysł, laboratoria i stawiać na nogi naukę? Można było. Gdyby naród miał przysłowiowy gen nieudacznika nic by nie powstało w tym kraju na światowym poziomie. A wiemy, że było odwrotnie.

          Dlaczego więc teraz nie można? Bo niestety pojawiło się zbyt dużo zdrajców, którzy myśląc tylko o własnym interesie zaprzedali się zachodniemu imperializmowi, sprzedali naród i jego zasoby za posadki i wielkie biznesy. Czyli zrobili to samo co dawna szlachta z feudalizmem w I RP. Nie będę wnikał w szczegóły, wiadomo że część tych sprzedajnych świń ma herbowe pochodzenie i nie po drodze im było z socjalizmem PRL.

          Reasumując Polacy nie mają genu nieudacznika bo poziom umiejętności i potencjału twórczego zależy od skuteczności kształcenia i systemu wartości kształtowanych od dzieciństwa. Nawet jeżeli rodzice przekażą dzieciom pozytywny system wartości z patriotyzmem na czele, to brak solidnego wykształcenia i odpowiednich warunków do rozwoju zawodowego niszczy nasz potencjał intelektualny oraz zawodowy i po prostu wtedy można nam łatwo wmówić istnienie “genu nieudacznika” oraz zmusić do emigracji, żeby zasilić zachodnie wymierające hieny.

          Jeżeli tego jako naród nie zrozumiemy, to się nie podniesiemy, zwłaszcza jeżeli siły zewnętrzne pracują nad systematycznym niszczeniem naszego potencjału, abyśmy się nie podnieśli na wyższy poziom i wielbili zachód za okazywaną łaskę, jałmużnę w postaci dotacji podczas gdy oni na tym robią kokosy.

          A więc w tym wypadku nie chodzi o jakiś tam turbo-patriotyzm tylko fakty, które naród trzymają w poddaństwie zachodnich interesów po zniszczeniu naszego potencjału intelektualnego i przejęciu kadry przez ich korporacje. To są człowieku elementy wojny hybrydowej, której jesteśmy ofiarą. Z MOJEJ PERSPEKTYWY TAK TO WYGLĄDA, GDY WSZYSTKIE CZYNNIKI DESTRUKCJI PODDA SIĘ GŁĘBOKIEJ ANALIZIE POD KĄTEM ICH ETIOLOGII.

          “A gdyby tak dziś przyszedł do Pana, panie Miecławie, Niemiec i powiedział tak:
          (…)
          Nie zgodziłby się Pan?”

          Co prawda żaden Niemiec do mnie nie przyszedł, ale miałem możliwość podjęcia dobrze płatnej pracy na zachodzie. Nie skorzystałem, bo bardziej sobie cenię dobro rodziny i polskość niż niepewny los za granicą i utratę tożsamości narodowej w kolejnych pokoleniach. Było kilka trudnych momentów w mojej pracy zawodowej, ale nigdy nie brałem pod uwagę wyjazdu i zawsze starałem się przetrwać na polskim rynku pracy. Podobnie mają moje dzieci. Pracują w Polsce i nikt nie myśli o emigracji. Jak któreś dziecko ma czasowo do tyłu ekonomicznie jestem jak instytucja ubezpieczeniowa, pomagam aby przetrwali i na żadnego Niemca nie musieli pracować, nawet w Polsce na kapitał niemiecki. Jest to trudne, ale osiągalne.
          Będę miał więc skromniejszą emeryturę, ale zachowaną godność. Tego nauczyli mnie dziadkowie i rodzice. Dziadek ze strony mamy nauczył mnie jak żyć godnie jako Słowianin i Polak na skromnym kawałku własnej ziemi na własnych zasobach nawet bez pracy zawodowej nie zdradzając Polski i tego się trzymam. Wielu moich kolegów, którzy zaczęli robić różne biznesy, w tym złodziejskie, wielu tych co wyjechało za chlebem na zachód, są już wrakami człowieka lub nie żyją bo w pogoni za zyskiem utracili poczucie życia i rzeczywistości. Ja natomiast żyję i jestem w świetnej formie, dziadek ze strony mamy zmarł mając ponad 90 lat, cieszył się spokojnym i godnym życiem do końca. Jest on dla mnie wzorem.

          Oczywiście ja doskonale rozumiem, że wielu Polaków nie było w stanie znaleźć pracy w Polsce i utrzymać rodziny, więc zostali zmuszeni do wyjazdu, nie mogę i nie mam prawa oceniać tego negatywnie. Znam wiele osób, które nie chciały wyjeżdżać i jechały tam z wielkim bólem. Teraz po wielu latach dzieci moich znajomych lepiej mówią po Niemiecku, niż po polsku i raczej do Polski nie wrócą, to samo ze znajomymi z Anglii i Francji. Oj straciliśmy w tej hybrydowej wojnie gospodarczej masę wartościowego potencjału ludzkiego.

          Negatywnie oceniam polski złodziejski biznes, który do tego stanu Polaków doprowadził razem z politykami styropianu i Kościołem rozwalając PRL. Przegraliśmy przez zdradę “jaśnie państwa” i ich lokai oraz Kościoła z JP II na czele.

          Oto przykłady godne ubolewania na przykładzie obrony Gulbinowicza. Wuguglać:
          “Przedsiębiorcy żegnają kard. Gulbinowicza. „De mortuis nihil nisi bene””

          i drugi materiał:
          “Takich to mamy liderów i autorytety moralne. Można tylko odwołać się do końcowych fragmentów wiersza Kamila Cypriana Norwida pt. „Fortepian Chopina” gdzie wieszcz pisał: „… Ciesz się późny wnuku !… Jękły głuche kamienie – Ideał sięgnął bruku”.
          *-(łac.) Rzym orzekł, sprawa zakończona”
          https://strajk.eu/mit-ostatecznie-upadly/

          Za stan Polski i zdradę narodowych interesów winę ponosi polski biznes na równi z politykami. Takie są przykre fakty i nie wydostaniemy się z tego zaklętego kręgu zdrady, nie pozbędziemy się “genów zdrady”, dopóki nie przejdziemy jako naród przemiany moralnej i nie odrzucimy narzuconych nam wzorców zachodnich systemów kapitalistycznych bez wartości ludzkich i społecznych.

          Bez urazy Grzegorzu, ale łagodniej nie mogłem ci odpowiedzieć.
          Pozdrawiam

          Odpowiedz
          • 11 grudnia 2020 o 08:25
            Permalink

            Panie @Miecławie

            To jest mój protest poprzez wyrażanie żalu. Emocjonalne wk****nie na nieudolność. Mogę głośno myśleć, ale ostatecznie gdyby ktoś kazał mi zwijać sztandar, to musiałby się liczyć z moją pięścią. Czym innym jest sytuacja z wycelowaną lufą w skroń, nie wiem jakbym zareagował. W ostatecznym rachunku zawsze liczą się dzieci, które stoją z boku.

            Prowokacyjnie zadałem pytania, ale też nie będę kłamał, takie scenariusze mnie zastanawiają.
            I niech Pan nie mówi “-ście”. Co ja mam wspólnego z tymi ban….iorami rekinami? Nie cierpię korporacji, zwłaszcza obcej. Spełniam się w swojej firmie, mieszkam obok pracowników, uczestniczę w ich troskach, wspólnie żartujemy, daję tyle ile mogę. Gdybym był rekinem to dawno mieszkałbym na Maledivach. Zresztą moje rozważania to troska o ogół. Nie ma gorszego przestępstwa jak dbanie o własną kieszeń i oddanie za darmo majątku PRL. Też mogę mieć pretensję i też pisać “Wy” – no przecież żył Pan wówczas.

            Natomiast Polacy MAJĄ gen nieudacznika. Posmyrać nas tylko pod bródką, wygonić do kościółka, tam na****lą nam do głowy i wypuszczą spranych jak stare gacie, przestraszonych jak małe dzieci, a jeszcze pokuta i sprawa załatwiona. Proszę sprawdzić regułkę znaczenia tego słowa. Doskonale się w nią wpisujemy. A jeszcze jak trzeba myśleć ekonomicznie, to leżymy. No proszę spojrzeć w długi rządowe, ludzkie i samorządowe. Tego jest 5 bln. No to co, tuzy ekonomiczne jesteśmy?

            W ostatecznym rozrachunku zawsze myślimy tym pie****nym sercem. Co nam z całej gamy pięknych i wzniosłych cech skoro zarobić nie potrafimy? No to może ja na małej scence przedstawię:

            – tata, tata, złowiłeś jelenia?
            – p****yć jelenia, patrz jaki order sobie wyrzeźbiłem!

            No….Panie @Miecławie…..

          • 11 grudnia 2020 o 18:41
            Permalink

            @Grzegorzu ..

            Doskonale cię rozumiem. Napisałem, że teraz nie macie jako biznesmeni wyjścia i musicie żyć z rynku niemieckiego. Ktoś nas w to wpakował. Problem w tym, że w waszych kręgach biznesowych za mało myśli się interesem narodu i kraju a zbytnio interesem własnym, stąd te problemy i wymieranie społeczeństwa. Oczywiście nie oskarżam ciebie i chwała ci za pozytywne oraz krytyczne myślenie które tu zaprezentowałeś. Szkoda tylko, że takich jest tak mało.

            Tak żyłem w PRL-u i pod jego koniec mając zaledwie dwadzieścia parę lat, miałem tyle do powiedzenia co wy drobni biznesmeni obecnie. Mogłem być tylko uczciwy i się uczyć, aby jakieś szmaty mnie nie wykorzystywały i dzięki temu jestem teraz niezależny, bo mając kilka zawodów, zawsze daję radę coś złapać i pracować za w miarę godne wynagrodzenie. W partii też nie zrobiłbym wtedy żadnej kariery, bo z moim myśleniem i “niedostosowaniem społecznym” bylem sekowany i nie miałem na nic wpływu, jako szeregowy członek. Partia w latach 80-tych w większości już była przejęta przez miernoty konformistyczne i zdrajców kolaborujących ze styropianem.

            Powiem ci tylko jedno, że pokolenia 40+ i 50+ są najbardziej stratne na transformacji, bo 60+ już na początku lat 90-tych byli to ludzie po 30-tce zawodowo ustawieni i to oni co cwańsi przejmowali zakłady, ostatecznie i tak mają względnie dobre emerytury. Natomiast moje pokolenie 50+ po 90-tym roku dopiero wchodziło w dorosłość po studiach i zaczynało pracę zawodową, poddani manipulacji dokonywali złych wyborów, zaś decyzyjności nie mieliśmy żadnej, bo na tym etapie nikt nie zajmował nigdzie stanowisk kierowniczych. To z tych pokoleń 40-50+ najwięcej musiało wyjechać za granicę i często moi koledzy zmuszeni do wyjazdu pluli sobie potem w brodę, że kiedyś z kamieniami na ZOMO szli bo im się system nie podobał, tak byli jako młodzi zmanipulowani, a potem czekała ich harówka na zachodnich zmywakach i ze łzami w oczach wspominali 8 godzin pracy na państwowym, z czego relatywnie 4 godziny były wydajne bo na tyle czasu było pracy, przy takim przeroście zatrudnienia. Robotnik z pracy wracał więc zwykle wypoczęty i mógł czas poświęcić na rodzinę.

            Nadal będę się upierał, że nie o “gen nieudacznika” tu chodzi tylko o odpowiednie wykształcenie i ukształtowaną osobowość. Dopóki Kościół będzie miał wpływ na kształtowanie charakteru Polaków będziemy jako naród miernotami intelektualnymi i nie poradzimy sobie w starciu z zachodnią agresją. Ale wystarczy Polakom stworzyć odpowiednie warunki i postawić ludzi wiedzy oraz honoru do zarządzania, a efekty będą przechodzić najśmielsze oczekiwania, nawet z Polakatolikami można wiele osiągnąć. Brakuje nam odpowiedniej kadry zarządzającej, takich elit, które budowały na początku Polskę Ludową. Zdecydowany i twardych z siłą życiowej mądrości i patriotyzmem. Do władzy doszły zaplute karły reakcji, więc nic dobrego nas nie czeka.
            Już mamy problem:
            „Co czwarty Polak potrzebował, potrzebuje lub będzie potrzebował pomocy psychiatry”. – dr Marek Balicki, były minister zdrowia. Źródło: (Polska. The Times.) Źródło: Przegląd nr 50/2019, s. 3.

            Gdy wszędzie już praktycznie władzę przejęły miernoty styropianowe z inteligencją bez inteligencji to niestety “gen nieudacznika” staje się chyba realny, ale jest on wynikiem zdrady stanu jaki się dokonał w Polsce i wiemy doskonale kto za tym stał.

            Niestety personalizm katolicki ogranicza myślenie i faktem są zachowania o których piszesz, łasi na pochwały, skorzy do modlitwy i bojaźni bożej, a honoru i konsekwencji oraz odpowiedzialności brak. O perspektywicznym myśleniu można też zapomnieć.
            NIESTETY TO WINA EDUKACJI, BRAK ODPOWIEDNICH WZORCÓW I UKSZTAŁTOWANEGO DOBRZE CHARAKTERU NARODOWEGO. Pisał o tym w XIX wieku Trentowski. W PRL usiłowano to zmienić. Ale niestety zbyt dużo obciążeń postfeudalnych i religijnych ma nasze społeczeństwo.

            “Wymyślanie usprawiedliwień dla własnej bezczynności było zawsze silną stroną naszego społeczeństwa”. Źródło: S. Brzozowski, Eseje i studia o literaturze, t. 1, Ossolineum 1990, s. 371.

            Przykładowo przez cały PRL wydawano pisemko pedagogiczne pt. Chowanna, Które wychodziło od 1929 r. z nazwą na cześć dzieła Trentowskiego, ale wyobraź sobie, że już w latach 90-tych na studiach pedagogicznych nikt o Trentowskim i Chowannie nie wspominał. Nastąpiła zupełna degeneracja kadry naukowej pod wpływem Kościoła i styropianu. Zbyt dużo “jaśnie państwa” i wszelkiej maści zdrajców oraz ich lokai miało wpływ na kształcenie, stąd projekt pod nazwą PRL nie wypalił.
            Chowanna nadal się ukazuje, ale ma już inne nieco oblicze, niż w PRL, wiadomo nowy system nowe wartości i nowe problemy.
            https://journals.us.edu.pl/index.php/CHOWANNA

            Nawet:
            „Wyższe wykształcenie to nie to samo co samodzielne myślenie, które jest niestety rzadkie i dużo ważniejsze od wykształcenia, choć dostępne dla każdego”.
            http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/01/polemika-o-sposob-rozumienia-pieniadza-kapitalizmu-prl-i-iii-rp/

            Moja rada! Wystrzegajmy się negatywnej myśli o nas samych jako narodzie, bo to na poziomie podświadomości buduje w nas obraz nieudolności i klęski, a w połączeniu z katolicykim umartwianiem się i przyjmowaniem winy na siebie (moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina itd.) jest zabójcze dla osobowości i charakteru Polaków. Żadnych negatywnych katolickich modlitw, tylko pozytywny trening charakteru, a za kilka lat przyjdą efekty i młode pokolenia będą twardo stąpać po ziemi, z honorem i odpowiedzialnością a nie obwinianiem się za grzechy, często zdeterminowane przez naszych wrogów.
            „Jedynym grzechem jest krzywda ludzka, a jedyną cnotą braterstwo”. – Źródło: Ustawa stowarzyszenia „Komuna” z: Edward Abramowski, Pisma, tom I, Warszawa 1924

            A te problemy wynikają z dość prostej przyczyny:
            W „Heroicznej wspólnocie narodu” (1935 r.) Stachniuk stwierdza: „Na naszych oczach dzieje się straszliwa anomalia, gdy kołtuństwo usiłuje nacjonalizm skojarzyć z filozofią katolicyzmu”, podczas gdy, przypomina Stachniuk, „katolicyzm jest śmiertelnym wrogiem nacjonalizmu”. To stwierdzenie usiłują na różne sposoby nadal podważyć i zwalczać tzw. narodowo-katolickie ugrupowania. (…) Kołtuneria jest postokroć silniejszą przeszkodą ku przebudowie narodu, niż wszystkie kapitalizmy, faszyzmy i dekadenckie radykalizmy razem wzięte”. Źródło: S. Potrzebowski, Słowiański ruch Zadruga, Wyd. Triglav, Szczecin 2016, s. 45-46.

            Religijny kołtun zniszczył to co otrzymał od komuny w PRL, a teraz niszczy potencjał rozwoju III RP. Takie są fakty. Jeżeli to jest twój “gen nieudacznika” – to mamy go określonego.:-)

            Trzymaj się i nie daj się germanofilstwu, bo to nie przystoi Polakowi i Słowianinowi.

  • 11 grudnia 2020 o 22:52
    Permalink

    Panie @Miecławie, będę się odnosił wedle wersów:

    “ale jest on wynikiem zdrady stanu jaki się dokonał w Polsce i wiemy doskonale kto za tym stał.”

    Pan jest psychologiem, to jest poszukiwanie winy. W starciu rzekomego dobra ze złem, a gdy wygrywa rzekome zło, tylko zło obwiniamy. Bo go za dużo. Standardem jest taki styl rozumienia świata. I tak przecież wszystko sprowadza się do reglamentowanego dobra. Co by Pan nie tłumaczył…. ZAWSZE w ostatecznym rachunku wina będzie nasza. Zresztą… walka dobra ze złem to mit. To tak na marginesie. Z pozycji przegranego dobro będzie złem na potrzeby tłumaczenia własnej nieudolności. A i tak nie posiadamy tylko białych kart historii prawda? Kiedyś żołnierze przeklęci dziś wspólne “chwała gierojom”. No ale przyjmijmy na chwilę naszą nieskazitelną historię…niech będzie.

    “Nadal będę się upierał, że nie o “gen nieudacznika” tu chodzi tylko o odpowiednie wykształcenie i ukształtowaną osobowość. ”

    a ja się nie zgadzam. Mieliście w PRL-u wszystko, co poniżej tego Pana akapitu pisze. I na ostatniej prostej nic z tego nie wyszło. A jest tu komentator, którego znam paręnaście lat osobiście. On twierdzi, że w okresie Polski Ludowej, było aż nadto umysłów ścisłych, którym nie wytłumaczono przywiązania do wartości. On to nazywa brakami w przedmiotach humanistycznych, choć jak tak się ludziom gada to się oburzają odbierając argument zbyt dosłownie. Jako humanista nauczę Pana, panie Miecławie, rozumieć piąte znaczenie prostego wiersza (o ile Pan ścisły) i to PRL robił, natomiast nie uczył przywiązania do wartości. Dlatego się sprzedaliście. Ja się ze znajomym zgadzam w tym zakresie. Oj…, nie tylko w tym, w większości.

    “Dopóki Kościół będzie miał wpływ na kształtowanie charakteru Polaków będziemy jako naród miernotami intelektualnymi i nie poradzimy sobie w starciu z zachodnią agresją.”

    No tak, to jest nasze zacofanie. W tym wszystkim kościół z premedytacją krzewi w nas nasze zabobony. To jest pole w którym kler nie rządzi, zdarzenia losowe, rachunek prawdopodobieństwa, przypisany jest do jakichś mocy niezbadanych:

    – spójrz, tylko nas zabrakło, a tu Cię diabeł skusił, pewnie dlatego złamałeś nogę
    – a drabina?
    – drabina….powiadasz synu, dostałeś przeciez ostrzeżenie, pani bozia ci pogroziła

    I to nam się wpaja od dziecka. Jeszcze w wieku 38 lat w to wierzyłem, a kiedy opowiadałem dowcipy o jezusie to z miłą chęcią zapamiętywałem przykre zdarzenia po tym fakcie. Dobrych nie. Kto by je pamiętał.

    “Moja rada! Wystrzegajmy się negatywnej myśli o nas samych jako narodzie”

    Kuźwa, ale kto to są MY? Ja nie chcę być MY z durniem z przetartymi kolanami, on nie chce ze mną, ja bym Polskę nazwał dziś Slawia, on Katolska. Już nie ma nas.

    “Trzymaj się i nie daj się germanofilstwu, bo to nie przystoi Polakowi i Słowianinowi.”

    Pomiędzy germanofilstwem a germanofobią jest potężne pole. Ja w tym polu jestem.

    Odpowiedz
    • 12 grudnia 2020 o 10:10
      Permalink

      A więc po kolei.
      Po pierwsze – tak wygląda życie, a sofizmaty myślowe to podstawa działania każdego praktycznie człowieka, więc wyjaśnianie przyczyn podejmowania takich a nie innych decyzji przez ludzi nie jest tylko poszukiwaniem winnych. Wyjaśnienie etiologii zdarzeń pozwala zrozumieć nasze błędy i uczyć się na nich, co nie koniecznie musi się wiązać z poszukiwaniem winy u innych, aczkolwiek zwykle wtedy widzimy jak na obrazku, że ta wina się rozkłada na różne czynniki i poziomy. Dlatego to jest tak ważne, aby naród nie przyjmował winy tylko na siebie, bo to go dołuje i deprecjonuje a kolonistom właśnie o to chodzi. Hitler doskonale dostrzegał w religii siłę sprawczą naszej nieudolności, czy więc my jesteśmy winni tego, że narzucono nam taką a nie inną religię okupacyjną i zmuszono do wiary w obcego boga?

      „Polakom – mówił Hitler – nie będzie wolno podnieść się na wyższy stopień, ponieważ staliby się natychmiast komunistami. Dlatego jest rzeczą zupełnie właściwa, ażeby Polska zachowała swój katolicyzm. Polscy księża będą dostawali od nas żywność, będą natomiast w zamian prowadzili swe owieczki w kierunku wyznaczonym przez nas. Księża będą przez nas opłacani i będą wygłaszać kazania według naszych życzeń. W wypadku, gdyby jakiś ksiądz przeciwstawił się temu, trzeba załatwić się z nim w sposób najkrótszy. Księża powinni trzymać Polaków w głupocie i ciemnocie, co całkowicie odpowiada naszym interesom. Podniesienie Polaków na wyższy stopień intelektualny równałoby się utracie sił roboczych, których potrzebujemy”.

      Teraz rozumiemy, dlaczego w okresie zaciętego prześladowania wszystkiego, co polskie, zamknięcia wszystkich pism polskich i prześladowania polskich pisarzy i dziennikarzy, gen. Gub. Frank zezwolił na wydawanie już w roku 1940 „Rycerza Niepokalanej” i przeglądów diecezjalnych. Nie uważał tych wydawnictw, i słusznie, za prasę polską, tak jak prasą polską nie był „Kurier Częstochowski”, „katolicki organ prasowy Generalnego Gubernatorstwa” ( wychodzący bez przerwy od 14 września 1939 do 16 stycznia 1945 r.) ani „Nowy Kurier Warszawski”, ani „Fala”.”
      http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/11/zerwanie-konkordatu-z-1925-r-i-porozumienie-zawarte-miedzy-rzadem-rp-i-episkopatem-polski-z-dnia-14-kwietnia-1950-r/

      Psychologia nie szuka winy i winnych, szuka przyczyn danych zachowań i skutków. Dysponując wiedzą co i dlaczego wpłynęło na moje decyzje mogę nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Dlatego jestem przeciwnikiem prostego obwiniania narodu i siebie za decyzje, na które naród, czy poszczególny człowiek nie miał większego wpływu, bo zostały mu narzucone lub został zmanipulowany. Każdy kolonista będzie zainteresowany tym, abyśmy nie odkryli przyczyn własnej nieudolności, dlatego implementuje się nam zgniłą kulturę bez wartości i niszczy edukację.
      Przeczytaj sobie i zrozum mechanizmy, które za tym stoją, a gdy dodasz do tego postfeudalna i religijną mentalność przeciętnego Polaka to masz mechanizm zastosowany do wprowadzenia nam neokolonialnego systemu.
      https://trybuna.info/bez-kategorii/czy-moglo-pojsc-inaczej/

      Po drugie – tu całkowicie się zgadzam z Tobą i komentatorem, że nie uczono właściwie odpowiednich wartości zarówno na humanistyce, jak i kierunkach ścisłych, a tam szczególnie. Mam wujka inżyniera, do którego wtedy w PRL-u proste prawdy nie docierały, styropian i chęć wybicia się kosztem innych był dla niego najważniejszy, no bo on uczony jest, co będzie dbał o jakichś głupoli, ale sam zapomniał, że z takich się wywodził i do głupoli na wieś przyjeżdżał, tyle tylko, że miał więcej szczęścia i chęci do nauki, a PRL mu to wszystko zapewnił na wysokim poziomie. Niestety to teraz obserwujemy na Białorusi, że środowiska szczególnie informatyczne poczuły kasę, więc ich perspektywa postrzegania dobra narodu została zniesiona, na rzecz tylko własnego interesu. To było u nas w PRL-u dość powszechne wśród osób lepiej wykształconych i ludzi rzekomej kultury. Po 90-tym roku przecierałem oczy ze zdumienia, bo powiem szczerze, że miałem inne mniemanie i wyobrażenie o Polakach, nie mogłem uwierzyć w to co widziałem, a okazało się, że wartości socjalistyczne były tylko sztucznie przez system podtrzymywane, a większość rzuciła się na robienie interesów kosztem innych.
      Myślę, że ten felieton z linku naświetli ci przyczyny tego stanu:
      https://www.tygodnikprzeglad.pl/perspektywy-wnuczka-fornala/

      Po trzecie – “Moja rada! Wystrzegajmy się negatywnej myśli o nas samych jako narodzie” – nadal to podtrzymuję. Pamiętaj durnie spełniają także pozytywną rolę w społeczeństwie, bo dzięki temu inni widzą, że takim durniem być nie można, coś jak przykład z tzw. „wiejskim głupkiem”, aby nie brać z niego przykładu. Tyle tylko, że tych durni powinni być jak najmniej w społeczeństwie, wtedy jest dobrze, a jak durnie zaczynają być powszechni, bo implementowana nam zachodnia kultura głupoty tworzy ich na pęczki, wtedy jesteśmy w rzyci, zwłaszcza gdy durnie opanują politykę, a obca agentura ich prowadzi.

      Dlatego warto odnotować ciekawą debatę, cyt.:
      „ Druga rzecz jaka mi się rzuciła w oczy to brak choćby drobnego komentarza w kwestii kontroli Polski po 1989 roku przez płatnych agentów CIA, rozmieszczonych w całym spektrum polskiej sceny politycznej.
      Pan Sykulski jest bodaj pierwszą osobą w Polsce, która publicznie podniosła ten niewątpliwy temat tabu. Trudno od kogokolwiek, nawet od najbardziej patriotycznych patriotów i nacjonalistycznych nacjonalistów usłyszeć chociaż wzmiankę o tym, że Polską rządzi jakaś agentura, inna od ruskiej, która to, według proamerykańskich propagandzistów jest wszędzie tam, gdzie słychać chociaż najmniejszy głos sprzeciwu wobec wasalizacji Polski wobec USA.
      Pan Sykulski kilkukrotnie w trakcie debaty wniósł do niej kwestię kontroli Polski przez agenturę znad Potomaku, natomiast jego adwersarz nie miał zamiaru skomentować tego chociażby jednym słowem. Co więcej, zarzucał polskim władzom po 1989 roku, że te nie prowadzą propolskiej polityki na wschód od nas. I tutaj kłania się prosta logika: jak polskie władze mogłyby prowadzić propolską politykę skoro steruje nimi amerykańska ambasada?
      Warto w tym miejscu przywołać fragment autobiografii Kornela Morawieckiego,w którym to działacz Solidarności Zdzisław Najder informuje nas, że prezydent George Bush senior zalecał polskim politykom wykonywać rozkazy amerykańskiej ambasady. Tak więc nawet nie zdając sobie sprawy ze skali penetracji Polski przez agenture CIA i innych amerykańskich tajnych służb, możemy być pewni, że takie sytuacje miały również miejsce w przeszłości i pani Mosbacher, która wydaje polecenia pisowskim marionetkom nie jest tu bynajmniej wyjątkiem.
      Innym ciekawym aspektem rozmowy jest teza pana Sykulskiego jakoby ktoś próbował wpływać na percepcję Polaków, aby obniżyć nasz próg wejścia do wojny z Rosją. Może odniosłem złe wrażenie, ale wydawało mi się, że pan Sykulski mówiąc to, oprócz ludzi takich jak George Friedman, którzy grają na ambicjach Polaków i obiecują nam mocarstwo w Środkowej Europie pod warunkiem, że staniemy wyprostowani i pomaszerujemy na wschód, jak nam tak zagra Gwieździsty Sztandar, to właśnie pan Bartosiak jest tym, który według pana Sykulskiego miał wpływać na Polaków, aby Ci zrozumieli, że wojna z Rosją jest rzeczą nieuchronną i jedyne co możemy to do niej się odpowiednio przygotować.”
      https://wolnemedia.net/wojna-a-pokoj-czyli-krotka-analiza-pewnej-debaty/

      Pozdrawiam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.