Nie ma prostych recept, nie można dać prostych odpowiedzi!

Nie ma prostych recept dla naszego państwa i nie można dać prostych odpowiedzi na pytania jakie codziennie stawiają sobie miliony Polaków i Polek. Odpowiedzialność za całokształt spraw spoczywa na rządzących, to oni muszą zapewnić ciągłość państwa i jego funkcjonowanie w takich realiach jakie są obecnie. Nie da się tutaj przenieść w nadrzeczywistość, ponieważ to co nas dotyczy dzieje się tu i teraz w obecnym czasie, nie da się zawiesić rzeczywistości ewentualnie czegoś wymazać, dokupując większą ilość „żyć” jak to się robi w grach komputerowych. Nie ma na to szans. Liczy się tu i teraz, liczy się ciągłość spraw państwowych i liczy się nasza zdolność do transformowania rzeczywistości pomimo niechęci do ponoszenia ofiar.

Często nasze lęki i obawy przed transformacją procesów, w których uczestniczymy i od pomyślnego i niezakłóconego przebiegu których zależy nasza przyszłość są w pełni pozbawione podstaw, nieuzasadnione i wynikają z banalnego rozumienia rzeczywistości, niepoprawnego kojarzenia przyczyn ze skutkami, często mylenia kategorii itp., powszechnych błędów.

Nie ma u nas czegoś takiego jak wychowanie obywatelskie – pokazujące Polakom na co mają zwracać uwagę i w jaki sposób rozumieć otaczającą ich rzeczywistość. Ludzie nie rozumieją podstawowych pojęć z ekonomii, prawo poznają w serialach, a coś takiego jak prakseologia w ogóle nie istnieje i większość ludzi nie zna tego słowa. Co więcej dominująca większość społeczeństwa w ogóle nie ma świadomości, że nie wie o istnieniu pewnych rzeczy – nie ma pojęcia o sposobach wnioskowania, co się boleśnie odbija np. w przypadkach rozchodzenia się poczucia sprawiedliwości w odczuciu społecznym a sprawiedliwości formalnej, jaką społeczeństwu daje wymiar sprawiedliwości. Na to wszystko nakłada się jeszcze wyobcowanie elit, z których establishment w ogóle jest oderwany od rzeczywistości i zupełnie nie interesuje się „czernią” tkwiącą na dole. Ta rejterada elit, oderwanie się od odpowiedzialności jest najbardziej widoczna w szkolnictwie – jakość przekazu, tego co nauczyciele mają do powiedzenia i to w jaki sposób to robią bywa czasami szokująca. Zwłaszcza w zestawieniu z minimami programowymi – całość daje takie efekty jak chamstwo, prymitywizm i upadek wszystkiego, w tym cofanie się cywilizacyjne społeczeństwa, które zamiast się rozwijać się zwija.

Przykładowo – wszyscy domagają się od państwa opieki socjalnej, opieki zdrowotnej, miejsca do zamieszkania i pracy, ewentualnie ekwiwalentu pieniężnego za brak pracy w postaci zasiłków. Ludzie nie przyjmują do wiadomości, że to że całość gospodarki w ogóle „się kręci” i pieniądz ma taką wartość jaką ma, wynika z aktywności i pracy, jednakże o wynikach nie zawsze decyduje uzyskiwana efektywność krańcowa – ponieważ system je fałszuje. W optymalnie skonstruowanym modelu wszystkim powinno zależeć na jak najlepszych wynikach pracy, których nagrodą jest wynagrodzenie. W naszych realiach – po pierwsze nie ma pracy, więc zdaniem ogółu winne temu jest państwo a po drugie nawet jak ta praca jest to jest nisko płatna, tak wycenia nasze kwalifikacje rynek do czego dokłada się jeszcze sporo ludzkiej podłości. Fałszerstw nie brakuje, zwłaszcza w sferze publicznej. Jest tutaj oczywistym, że nie wszyscy mogą być przedsiębiorcami, lekarzami, pielęgniarkami, – coś takiego jak predyspozycje i naturalny wyścig szczurów w naszym kraju są przekłamane poprzez system łapownictwa, kumoterstwa i nepotyzmu, w niektórych branżach szumnie nazywany szlachetną tradycją przekazywania zawodu z ojca na syna. To wszystko powoduje ogólne obniżenie wydolności, gdyż nie najlepsi uzyskują promocję, ale ci którzy mają lepsze poparcie.

Podobnie jak kwestia doboru na poszczególne stanowiska zawodowe, tak też ma się sprawa innych kwestii w państwie praktycznie wszystkie są zafałszowane przez bezmiar bagna, które co tu dużo ukrywać – stworzyliśmy w formule historycznego dorobku. Prawdopodobnie dlatego nie można w Polsce postawić prostych recept i dać prostych odpowiedzi. Całe państwo zżera gangrena zaszłości, zależności, lokalności, korporacyjności. Wszyscy za to płacimy straszną cenę obniżenia ogólnej efektywności i sprawności systemu w jakim musimy funkcjonować.

Propozycje zmiany powodują opór, ale nie mas, tylko uprzywilejowanych korzystających na dysfunkcji, którzy swoje przestępstwo zalegalizowali i przypieczętowali upływem czasu. Korzenie zła bardzo często sięgają jeszcze stosunków społecznych z przed wojny, jednakże nie ulega wątpliwości, że okres wojny i Polski ludowej były olbrzymimi resetami społeczno-systemowymi. Obecny okres transformacji, oparty na grubej kresce – jest obciążony jątrzącymi ranami przeszłości. Musimy to znieść – antycypując problemy jakie niesie teraźniejszość i przyszłość. Naprawdę liczy się tu i teraz, ale ma też znaczenie to co czeka nas jutro.

2 myśli na temat “Nie ma prostych recept, nie można dać prostych odpowiedzi!

  • 14 września 2013 o 09:18
    Permalink

    Kmioty pokroju Dudy czy Guziała mają na wszystko recepty i proste odpowiedzi. Liczy się tylko destrukcja, a potem się zobaczy…
    I te wypasione, tępe “działace” co to żadną pracą się nie zhańbią.

    Odpowiedz
  • 14 września 2013 o 12:07
    Permalink

    Bardzo wnikliwa analiza szeregu przyczyn obecnego złego stanu spraw, w naszym społeczeństwie.
    Potrzeba czasu i konfrontacji z lepszym życiem w rozwiniętych krajach Unii Europejskiej.
    Tamte standardy nie pozwolą utrzymywać się dłużej NASZYM pełnym patologii UKŁADOM, niż jeszcze jedno pokolenie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.