Nie ma na kogo głosować w wyborach prezydenckich 2020? (cz.2)

UWAGA TO ILUSTRACJA HISTORYCZNA – ILOŚĆ DNI DO WYBORÓW PROSZĘ SPRAWDZIĆ NA STRONIE INTERNETOWEJ PKW: Źródło Państwowa Komisja Wyborcza https://wybory.gov.pl/prezydent2020/1.05.2020

Pan Marek Jakubiak

Pan Marek Jakubiak – jest interesującą osobą, ale nie ma zbyt wiele do zaproponowania poza własną wizją świata człowieka zamożnego, to go nie obciąża w żaden sposób – jednakże, z dotychczasowych deklaracji publicznych nie był w stanie stworzyć niczego, co byłoby istotnie nową jakością. Prawdopodobnie brakuje zaplecza intelektualnego w sztabie, które byłoby w stanie spowodować, że pan Jakubiak, byłby w stanie wyrazić nową jakość. Na miarę własnej osobowości i pieniędzy jakie wydaje na promocję swojego nazwiska w polityce. Uwaga, to nie jest żaden zarzut, przy obecnej komplikacji spraw, trzeba opierać się na ekspertach w wyrażaniu opinii. Jest to zupełnie normalne, wręcz konieczne. Warto zwrócić uwagę, że pan Jakubiak w dużej mierze walczy o te same głosy, co pan Bosak.

Pani Małgorzata Kidawa-Błońska

Pani Małgorzata Kidawa-Błońska okazała się politycznie na innym poziomie odniesienia, więcej nie ma po co komentować tego braku aktywności, ale to środowisko polityczne musi wyciągnąć wnioski ze swojej słabości i błędów liderów – to tam jest źródło zła. To przez zaplecze, kandydatka nie była w stanie w ogóle ujawnić swoich poglądów i zaistnieć chociaż w mediach, jako osoba – krytykująca aktualnego pana Prezydenta. Ponieważ nie była nawet tego w stanie zrobić, to w ogóle nie ma o czym mówić.

Jest skandalem w jaki sposób Platforma Obywatelska podeszła do tych wyborów. Czy ta partia naprawdę odpuściła? Co z panem Tuskiem? Co z panem Sikorskim? Abstrahując od ich historii politycznej, to wymiana liderów w Platformie Obywatelskiej poszła chyba za daleko i trochę w las. Co z innymi osobami, które potrafiłyby udźwignąć ciężar kampanii i stanąć jak równy z równym wobec pana Dudy?

Pan Władysław Kosiniak-Kamysz

Pan Władysław Kosiniak-Kamysz, jest jedynym prawdziwym politykiem w całym zestawie osób kandydujących. To osoba o poglądach umiarkowanych, znanych i jednoznacznych. Pamiętamy mu haniebne firmowanie zmian w Kodeksie Pracy w czasach rządów PO-PSL, jednakże „na bezrybiu i rak ryba”, czy może tygrys… Pan Kosiniak-Kamysz jest najbardziej centrowym kandydatem, na którego warto głosować. Cieszy, że to osoba z Krakowa.

Pan Mirosław Piotrowski

Pan Mirosław Piotrowski – zupełnie nie istnieje w mediach, jest jeszcze bardziej wycięty od pana Bosaka. Szkoda, bo to nauczyciel akademicki – profesor (historyk), o wykrystalizowanych poglądach prawicowych. To wspaniale, że takie osoby kandydują, można nawet powiedzieć, że to pewien renesans życia prawicowego w naszym kraju. Przez lata takie kandydatury były tłamszone, w tej chwili to jest naprawdę wielkie osiągnięcie polskiej prawicy, że ma tylu kandydatów, a zarazem problem. Ponieważ tylko zjednoczenie może pomóc w zwycięstwie.

Pan Paweł Tanajno

Pan Paweł Tanajno jest nieznany, poza swoim środowiskiem, głównie w kręgu zwolenników w mediach społecznościowych. W tym przypadku nie jesteśmy w stanie powiedzieć niczego, poza faktem, że to druga osoba wśród ubiegających się, która jest przedsiębiorcą (pan Jakubiak również).

Pan Stanisław Żółtek

pan Stanisław Żółtek to zupełnie inna kategoria polityczna a mówienie o „Polexicie” jest nieodpowiedzialne, ten pan był kiedyś aktywnym politykiem lokalnym w Krakowie, później pojawiały się na jego temat różne publikacje. Jakkolwiek jest to ciekawa osobowość, autentycznie niezależna, z wielkim sukcesem w postaci zebrania ilości podpisów. To jednak, raczej trudno tu doszukiwać się formatu prezydenckiego. Warto zwrócić uwagę, że w ww. tabeli nie podano jaki zawód wykonuje pan Żółtek. Cieszy, że to osoba z Krakowa.

***

Wnioski są trudne, w zasadzie niemożliwe. Takich wyborów jeszcze nasz kraj nie widział. One są w istocie fikcyjne. Jeżeli już generalnie godzimy się na prowadzenie kampanii wyborczej przez media społecznościowe, to dlaczego nie przeprowadzamy głosowania przez telefony komórkowe? W czym jest problem, żeby opracować aplikację, w oparciu o istniejące zasoby informatyczne banków? Oczywiście państwo musiałoby za to zapłacić, ale nie jest niemożliwym, stworzenie takiej infrastruktury, w tym także dotarcie z terminalem wyborczym (np. oprogramowaniem wgranym na tablet) do wyborców, którzy nie są w stanie sami głosować?

Oczywiście głosowanie papierowe ma swoje BEZWZGLĘDNE zalety, bo jest je najtrudniej sfałszować. Jednak w istniejących warunkach, zmusza się nas do pójścia na wybory, których nie powinno być. Klasa polityczna sobie z tym nie poradziła. Rządzącym zabrakło wyobraźni, a opozycja zawiodła. Marszałek Senatu i większość opozycyjna w tej izbie parlamentu, ponoszą odpowiedzialność za niepewność prawną, w jakiej funkcjonujemy.

24 myśli na temat “Nie ma na kogo głosować w wyborach prezydenckich 2020? (cz.2)

  • 5 maja 2020 o 05:03
    Permalink

    Jest dużo niepewności “prawnej” w kwestii najbliższych wyborów.

    A jak już zdecydują co do formy i terminu – to na spokojnie należy wybrać osobę dającą rękojmię niezależności i reprezentowania CAŁEGO NARODU.

    Taką osobą jedyną w tej chwili jest tylko Władysław Kosiniak-Kamysz.

    Jest On nawet w stanie zawrzeć “zawieszenie broni” z Panem Prezesem Kaczyńskim, żeby tylko sprawy Państwa “szły dobrze”.

    Tak to oceniam.

    Ale i tak wygra obecny Prezydent.

    Po prostu zdecyduje SIŁA ELEKTORATU PiS.

    Bo Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo trwa.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 5 maja 2020 o 08:19
    Permalink

    zgadzam się z tezą że nie ma na kogo głosować, a Kosiniakowi pamiętam jak potraktował ludzi z Kodeksem Pracy więc naprawdę nie ma. Może Jakubiak ?

    Odpowiedz
  • 5 maja 2020 o 09:53
    Permalink

    Generalnie kandydaci z tej listy to ludzie ograniczeni intelektualnie i zamknięci w swoich sofizmatach. Kandydat na Prezydenta musi łączyć naród a nie dzielić i rozwarstwiać zgodnie ze swoimi czy partyjnymi interesami. Żaden nie spełnia tych warunków, więc już chyba nam nawet w tej neo-koloni urząd Prezydenta nie jest potrzebny, a namiestnika zachodnich mocodawców może wybrać Parlament. Szkoda pieniędzy na wybory.

    A tygryskowi należy wypomnieć jeszcze poparcie jednogłośne jego i partii dla uczczenia faszyzującej organizacji NSZ i poparcie dla ustanowienia święta wyklętych. Nie przeprosili za swoje błędy i udają jeszcze, że nic się nie stało. W ten sposób “napluli” na groby swoich przodków walczących o godne życie w II RP i walczących po wojnie z bandytami o nową Polskę Ludową, której od dawna pragnęli.
    „Polska Ludowa w formie politycznej była tworem narzuconym, ale w swej treści społecznej oczekiwanym przez większość Polaków, którzy brali udział w jej budowaniu” – Prof. Andrzej Mencwel, eseista w: Zdanie. Źródło: Przegląd nr18/2020, s. 3.
    Co prawda ja uważam, że Polska Ludowa politycznie nie była tworem narzuconym tylko zgodnie z oczekiwaniami społecznymi Polaków, na które wskazuje prof. Mencwel – po prostu wywalczonym. Polacy skorzystali tylko z bratniej pomocy, aby polepszyć swój los. Jak się poczyta materiały źródłowe z wojny domowej to widać, jak na dłoni główne zaangażowanie ludu polskiego dla poparcia nowej władzy, zwłaszcza po pierwszych reformach, gdy robotnicy zobaczyli, że maja pewność zatrudnienia a chłopi otrzymali nadziały ziemi i godne życie. Od tego momentu nikt z nich nie chciał już wrócić na służbę do “jaśnie państwa” i pracowniczy przedwojenny prekariat. O tych nastrojach sami oficerowi AK pisali w meldunkach do Londynu. Kiedyś cytowałem.

    Naród odzyskuje powoli świadomość i widzi doskonale, że PSL ta partia, dawniej “kułacka”, obecnie burżuazyjna nie ma nic do zaproponowania narodowi jako całości, poza tkwieniem na służbie kapitału. SLD z Czarzastym na czele zrozumiało swoje błędy i przynajmniej przeprosiło, a Biedroń pojawił się nawet w Hajnówce, aby oddać cześć ofiarom. Tym razem to Biedroń ma większe moralne prawo do zostania Prezydentem.

    No i Sz, Krakauerze lepiej nie przyznawać się, że są oni z Krakowa, bo to wstyd dla Krakowa, już nie po raz pierwszy zresztą, że tylko takie beztalencia Kraków jest w stanie wydać z siebie i wystawić na kandydatów do służby narodowi. Oczywiście jest u was wielu utalentowanych ludzi, ale co z tego jak nikną oni wśród badziewiaków i nie ma siły politycznej, która by ich wyniosła do władzy. A szkoda, bo główny ośrodek myśli intelektualnej w Polsce mógłby się bardziej postarać. Inaczej zejdziecie do poziomu przedwojennego, gdzie profesorowie UJ nie chcieli dopuścić kobiet na studia, bo rzekomo się nie nadają. Już nie będę cytował, aby oszczędzić wstydu. 🙂 No i cofnięcie się UJ do okresu, gdy to teologia dominowała i niszczyła polskość, też jest możliwe, wobec tego co zrobiono ze szkolnictwem wyższym.:-) Niestety jak się dobrze przyjrzeć historii, to okresów świetności intelektualnej nie było zbyt wiele na UJ, który dopiero w PRL rozwinął skrzydła, ale wielu naukowców nie potrafiło docenić historycznej szansy, aby się rozwinąć, woleli popierać styropian, więc teraz jest jak jest.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 5 maja 2020 o 11:00
      Permalink

      Można prosić o te meldunki?

      Odpowiedz
      • 5 maja 2020 o 18:34
        Permalink

        @Grzegorz …
        Nastroje przeciwko sanacji i feudalizmowi II RP były wśród ludu powszechne, a po wybuchu wojny oczekiwania pomocy radzieckiej także, determinowane jeszcze przez odpowiednie działania radzieckie po ataku Niemców.
        Masz tu kilka znaczących meldunków i raportów:

        Gen. Stefan Rowecki w meldunku:
        „Bolszewicy nie są tak skłonni do rozstrzeliwania ludzi z lada powodu albo i bez powodu, jak Niemcy, ale niezmierne trudności powoduje znacznie większe wnikanie ich w sprawy społeczeństwa polskiego niż pod okupacją niemiecką. Nie separują się oni od Polaków, przeciwnie, włażą wszędzie i narzucają się, a przenosząc walkę na płaszczyznę socjalną, potrafili zjednać sobie pewną cześć społeczeństwa polskiego, głównie spośród młodzieży proletariackiej i pewnej części złamanej moralnie inteligencji. Przez swoje szkoły, instytucje, spółki, teatry i propagandę drukowanym słowem zatruwają oni mniej odporną część młodzieży i podważają podstawy jej wychowania. Systemem swych urządzeń biurokratycznych tak spętali społeczeństwo, że szersza praca przeciw bolszewizmowi jest uniemożliwiona. Wywiezienie kilkuset tysięcy Polaków do Azji i pobór kilku roczników młodzieży męskiej do wojska znacznie przerzedził szeregi tych, którzy mogliby stanowić materiał ludzki dla organizacji.
        Warszawa, 1 kwietnia 1941”
        [Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]
        ŹRÓDŁO CYTOWAŃ: https://histmag.org/Odebranie-Kresow-Nieskonczenie-Niepodlegla-16985/2

        Raport płk. Rzepeckiego na cztery miesiące przed wybuchem powstania warszawskiego
        Płk Jan Rzepecki
        Ocena położenia dnia 16 III 44 r.
        (…)
        IV. Położenie polityczne.
        A. Ogólny stan społeczeństwa.
        Nastąpiła niewątpliwie daleko idąca radykalizacja warstw dotychczas upośledzonych i ogólne przesunięcie się światopoglądów na lewo. Niemal powszechne stało się żądanie likwidacji wszelkiego skupienia dóbr w ręku prywatnego człowieka lub grupy ludzi i wszelkiego uprzywilejowania materialnego, kulturalnego i politycznego jednostek lub grup społecznych. Wszelkie próby cofnięcia tego procesu lub choćby zahamowania go są beznadziejne, a zatym szkodliwe. To namiętne dążenie mas, którego nic zdusić nie zdoła, znajdzie swój pełny wyraz dopiero po odzyskaniu wolności. Obecnie hamowane jest zmęczeniem wojennym i okupacyjnym terrorem, a ostatnio także depresją wynikającą z międzynarodowych wydarzeń politycznych.
        Te czynniki i odzwyczajenie szerokich mas od myślenia politycznego kategoriami państwowymi oraz wielkie przetrzebienie warstwy lepiej do tego zaprawionych przywódców sprawiają, że zgnębione społeczeństwo tym bardziej oczekuje ratunku od rządu, a także od władz krajowych. Te ostatnie obdarza nadal wielkim zaufaniem, nie dostrzegając jeszcze ich bezwładu, niezdolności do twórczej pracy i impasu politycznego, w którym się znalazły. Trzeba jednak z naciskiem podkreślić, że to zaufanie jest już napięte do ostatnich granic. Jeśli zostanie zawiedzione, jeśli władze krajowe nie poniechają politycznego kramikarstwa i nie podejmą w najbliższym czasie jakiejś energicznej próby wyjścia z impasu, która by miała choć jakie takie szanse poprawienia ponurych perspektyw, nastąpić może krach i załamanie się ducha społeczeństwa, popadnięcie w prestrację2, a żywioły nawet patriotyczne, lecz burzliwe mogą w poszukiwaniu jakiegoś wyjścia popaść nawet pod wpływ energiczniejszego i lepszego kierownictwa PPR. Dla niedołężnych przywódców pozostanie pogarda lub nawet nienawiść i… latarnia.
        (…)
        VI. Résumé dokonanej oceny.
        1) Na dowódcy AK ciąży odpowiedzialność nie tylko za stan AK, ale za stan polityczny kraju.
        2) Wychowanie żołnierzy AK jest zaniedbane w stopniu katastrofalnym.
        3) Stan duchowy kadry nie odpowiada potrzebom i warunkom rewolucyjno-powstańczym.
        4) N. Wódz jest poinformowany o stanie Kraju w stopniu zupełnie niewystarczającym.
        5) W zgnębionym społeczeństwie narasta kryzys zaufania w stosunku do krajowych czynników kierowniczych.
        6) Krajowe kierownictwo, oparte na zasadzie „świętej zgody narodowej”, wykazuje niezdolność do odpowiednio energicznego, szybkiego a planowego działania politycznego i brak zrozumienia konieczności takiego działania.
        7) Układ sił politycznych w Kraju jest niewystarczający do wyciągnięcia wozu państwowego z bagna, w którym ugrzązł.
        8) Wciągnięcie opozycji prawicowej do „obozu rządowego” grozi wojną domową.
        9) W razie wciągnięcia lewicy możliwość takiej wojny jest mała. Wciągnięcie lewicy może okazać się jednak trudne.
        10) Głównym niedomaganiem naszej propagandy jest brak pożywki społeczno-politycznej. (…)
        VII. Wyjście z sytuacji.
        (…)
        Jeszcze w listopadzie 1939 r., kiedy z „Grotem” zastanawialiśmy się nad przyszłością polityczną Polski, szybko doszliśmy do wniosku, że musi iść na lewo, a rolę rozstrzygającą muszą w niej odgrywać ruch ludowy i obóz socjalistyczny. Przez cały czas wojny nie zmieniłem zdania. (…)
        Szybkość dokonania odpowiednich politycznych przemian jest konieczna, jeśli mają one poskutkować zarówno jako środek przeciw przygotowanej rewolcie PPR, jak i przeciw narastającemu w społeczeństwie kryzysowi zaufania do władz. Zmiana taka pozwoliłaby też nareszcie zerwać z „klajstrowaniem” w propagandzie, dodać jej koniecznego pieprzu, a więc i zwiększyć znacznie jej skuteczność. Obecnie używamy pałek przeciw szablom. (…)”
        https://www.tygodnikprzeglad.pl/niedolezni-dowodcy-oddzialy-papierze/

        Winston Churchill (premier Wielkiej Brytanii) w przemówieniu w Izbie Gmin
        „Popierając rosyjskie roszczenia do linii Curzona, stanowczo odrzucam i odpieram wszelkie sugestie, że czynimy wątpliwej wartości kompromis czy też działamy ulegając przemocy i pod strachem. […] Polska otrzyma poważne rozszerzenia terytorialne zarówno na północy, jak i na zachodzie. […] Toteż wydaje mi się, że mowa o okrojeniu połowy Polski jest wprowadzająca w błąd. […]
        Marszałek Stalin i Związek Sowiecki składali jak najbardziej solenne oświadczenia, że suwerenna niepodległość Polski będzie utrzymana i do tej decyzji przyłączyły się Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. […] Polacy będą mieli swoją przyszłość we własnych rękach, z jednym zastrzeżeniem, że muszą uczciwie prowadzić, w harmonii z Aliantami, politykę przyjazną dla Rosji. To jest chyba rozsądne.
        Londyn, 27 lutego 1945”
        [Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. 5, Wrocław 1991]

        POzdrawiam

        Odpowiedz
        • 5 maja 2020 o 19:07
          Permalink

          Warto przy okzaji przypomnieć słowa Churchilla skierowane do Mikołajczyka jesienią 44 roku.
          “Nie jesteście rządem, jesteście warcholskim narodem, który chce zburzyć Europę. Pozostawię was samych z waszymi waśniami. Nie ma pan poczucia odpowiedzialności, jeśli chce pan poświęcić ludzi z kraju…Ma pan na uwadze tylko swój marny, ciasny, egoistyczny interes. Odwołam się teraz do Polaków. Rząd lubelski może doskonale funkcjonować. On będzie rządzić, to jest pewne. Pana argumenty to tylko zbrodniczy zamysł wywołania rozłamu między sojusznikami za pomocą waszego liberum weto… Jeśli chce pan podbijać Rosję, to niech pan sobie idzie swoją drogą “

          Odpowiedz
          • 5 maja 2020 o 21:55
            Permalink

            Gratuluję (?) !! doboru “ałtorytetów” *(albo zachodnie lewactwo, albo żydy, albo kanalie w rodzaju W. Ch.) byle dokopać Polsce i Polakom dobry będzie
            każdy sqrv*yn, nawet taki co to 5 marca 1946 roku w Westminster College w Fulton w stanie Missouri, Winston Churchill wygłosił ‘słynne przemówienie”. LUDZIE UŻYWAJCIE ROZUMU….
            TO NIE BOLI!!!

          • 5 maja 2020 o 23:57
            Permalink

            @krzyk58.

            Skoro nie rozumiesz przekazu i wymowy tych opinii, meldunków i raportów, to wiedz, że coś się dzieje. 🙂 Oczywiście z twoją głową i postrzeganiem rzeczywistości.:-) Za dużo kadzidła?

            Obiecałem ci meldunki AK do Londynu w sprawie biskupa Kaczmarka, więc doceń moje poświęcenie dzisiejsze nad przepisywaniem cytatów:

            Biskup Czesław Kaczmarek – druga strona listu do katolików parafian z r. 1940. z jego poprawkami na oryginale, cyt.
            “Pierwotny tekst – jak widać – bardziej ściśle odzwierciedlał intencje polityczne autora: potępiał wyraźnie „konspiracyjną akcję”. Zostało to złagodzone w korekcie przez zastąpienie wymienionych słów na „nierozważne kroki”, aby nie mijać się zbyt jawnie z patriotycznymi nastrojami społeczeństwa. Z tego samego powodu skreślono w ostatecznym tekście słowa: „jakiejkolwiek manifestacji politycznej”.

            Przytaczam oryginał sprzed powyższej korekty w najciekawszej części:
            „Chciałbym was drodzy Diecezjanie, utwierdzić w tym duchu i na przyszłość przed możliwym niebezpieczeństwem ustrzec. Dlatego raz jeszcze zwracam się z upomnieniem, abyście poniechawszy wszelkich waśni i knowań politycznych pracowali sumiennie, służąc bliźnim i ogółowi uczciwą pracą w swym zawodzie. Nie przyczynimy się bowiem dla dobra ogólnego przez sianie zamętu w umysłach lub podburzanie jednych przeciwko drugim.
            Tym bardziej nie wolno nam nakłaniać ucha na podszepty podejrzanych ludzi, gdyby usiłowali wciągnąć społeczeństwo nasze, zwłaszcza młodzież, do nieobliczalnej konspiracyjnej akcji. W tak trudnych czasach jak dzisiejsze najłatwiej o siewców zamętu, co pozorem dobra ogólnego zasłaniają swe ukryte osobiste cele i wystawiają łatwowiernych na surowe represje. Usilnie więc przestrzegam Was, Ukochani moi, w głębokiej trosce o naród nasz, szczególniej o młodzież naszą, abyście we wszystkim kierowali się świętą cnotą rozwagi i roztropności. Bądźcie rozważni w słowie i czynach, w zamierzeniach i dążeniach waszych. Nie dajcie się zwieźć pozorom i czczym słowom. Służcie narodowi swą pracą i doskonaleniem ducha swego.

            Niech każdy pamięta, że w żadnym wypadku nie wolno mu swem nierozważnym postępowaniem wystawić na niebezpieczeństwo swych bliźnich, ich mienia, a nawet i życia.
            Władze niemieckie, zgodnie z obietnicą, zostawiły nam swobodę w życiu kościelnym i religijnym. Nie pozwólcie by wolność ta została odjęta lub ograniczona skutkiem nierozważnych wystąpień lub jakiejkolwiek manifestacji politycznej. Pamiętajcie, że kościół jest domem Bożym, którego nadużywać nie wolno do spraw z religią nic wspólnego nie mających.” Źródło: Ks. Leonard Świderski, oglądały oczy moje, Cz. 1, LSW, Warszawa 1963, s. 32-33.

            Sprawozdanie ministra spraw wewnętrznych, Stanisława Mikołajczyka, w Londynie z dnia 23 grudnia 1942 r. (sprawozdanie nr 6/42, L. dz. K. 5006/42) o sytuacji w okupowanej Polsce. Raport jest tajny. Sprawozdanie to zawiera bardzo wyraźną ocenę ugodowej postawy politycznej Cz. Kaczmarka i paru innych biskupów (Sokołowskiego, Adamskiego itp.).
            „Księżą biskupi administrują swe diecezje sami lub przez swych wikariuszy parafialnych (Lublin, Pińsk). Taktyka XX. Biskupów nie ma jednolitego charakteru. Jedni pragną zachować najistotniejsze przejawy życia religijnego, a zwłaszcza utrzymać seminaria. Grupa ta unika wszystkich zewnętrznych wystąpień. Należą do niej: XX. Arcyb. Sapieha, Twardowski, Gall, Łukomski, Barda. Grupa druga, prawdopodobnie w pojęciu swym działająca dla dobra Kościoła, szuka pewnego porozumienia z okupantem i nie cofa się prze niejednym kompromisem (znany akt prezentacji u gubernatora Franka XX: Biskupów Lorka, Kaczmarka i Kubiny). Postawa taka jest bardzo źle widziana przez całe społeczeństwo. Opinia pochwala godną postawę Księcia Metropolity Sapiehy, którą uważa za najwłaściwszą. (…) Poza tym wyodrębnić należy XX. Biskupów Adamskiego i Sokołowskiego. Pierwszy postępowaniem swym na Śląsku, drugi na terenie diecezji Podlaskiej, postawili pod znakiem zapytania stosunek swój do Państwa i Narodu Polskiego.” Źródło: Ks. Leonard Świderski , oglądały oczy moje, Cz. 1, LSW, Warszawa 1963, s. 80-81.

            „Inna karta ze sprawozdań ministra spraw wewnętrznych rządu w Londynie. Zawiera ona znowu przesłaną z kraju ocenę postępowania i polityki biskupa Cz. Kaczmarka” (brak daty):
            „g) postawa duchowieństwa.
            Pod wpływem prześladowań duchowieństwa i księży, wzrastają nastroje wrogie do Niemców, zwłaszcza wśród kleru niższego i młodszego. (…)
            Na ogół wyższe duchowieństwo w GG zachowuje godność narodową, formalnie tylko podporządkowując się zarządzeniom okupanta, poza biskupem sandomierskim i kieleckim (Cz. Kaczmarek), mającymi od dawna zdecydowana opinię ugodowców. Ostatnio również właściwą postawę złamał biskup siedlecki. Inni natomiast zarządcy diecezji stosują bierny opór. Rozporządzenia władz niemieckich dla księży podają swemu duchowieństwu bez komentarzy. Odmówili wydawania urzędowego miesięcznika diecezjalnego na wzór wydawnictw biskupa kieleckiego. Stanowisko wobec Watykanu jest niejednolite. Kler wyższy i zakonny broni papieża, księża młodsi krytykują. Ostatnio duchowieństwo bierze czynny udział w pracach społeczno-charytatywnych, szczególnie zaznacza się to na odcinku współpracy w RGO. W życiu politycznym kler nie angażuje się bezpośrednio. Większość duchowieństwa jest związana z kierunkiem umiarkowanie-centrowym, a młodsze roczniki sympatyzują z ruchem ludowym. Nastroje antysemickie wśród duchowieństwa są dosyć rozpowszechnione”. Źródło: Ks. Leonard Świderski , oglądały oczy moje, Cz. 1, LSW, Warszawa 1963, s. 96-97.

            “Niedługo po ogłoszeniu tych “patriotycznych” listów, biskupi Kaczmarek, Lorek i Kubina, złożyli wizytę na Wawelu, Hansowi Frankowi. Za swoje “zasługi” dla hitlerowców, Kaczmarek był sądzony po wojnie i skazany na kilkuletnią karę więzienia. W roku 1953 zeznał przed Sądem wojskowym: “..moje listy pasterskie, te z końca 1939 r., i następne (..) wzywały do pracy fizycznej, do uległości względem zarządzeń władz okupacyjnych. Wskazania te niewątpliwie pomagały Niemcom.” Z jego dalszych wyjaśnień wynika, że postępował zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej.

            Sandomierski biskup, Jan Lorek nie tylko nawoływał do posłuszeństwa wobec okupanta, ale apelował do wiernych, aby zgłaszali się na roboty do Rzeszy.

            Siedlecki hierarcha, bp Sokołowski zawieszał w czynnościach kapłańskich tych księży, którzy w jego ocenie mało z siebie dawali w służbie okupantowi.

            Ksiądz Kruszyński, administrator diecezji lubelskiej, ogłosił w “Nowym Głosie Lubelskim” (28 lutego 1943) tekst, wzywając do walki ze Związkiem Radzieckim. Dla niego motywacją było “stanowisko Stolicy Apostolskiej” oraz encyklika Piusa XI “O walce przeciwko komunizmowi”.
            https://soc.culture.polish.narkive.com/vfZ9HMRX/papie-pius-xii-stronnik-hitlera

            Na szczęście większość duchowieństwa zachowała się godnie nie podejmując współpracy w okupantem, a jak wynika ze sprawozdań AK młodsze duchowieństwo sympatyzowało z ludowcami. Tym też można wytłumaczyć sukces Polski Ludowej po wojnie, bo hierarchia biskupia chciała buntować lud, a niższe duchowieństwo, widząc odzyskiwanie godności przez ten lud nieraz bojkotowało twarde stanowisko Wyszyńskiego i innych biskupów.

        • 6 maja 2020 o 14:14
          Permalink

          Panie Miecławie dziękuję za wysiłki

          pozdrawiam

          Odpowiedz
    • 5 maja 2020 o 11:51
      Permalink

      Miecław, Niestety masz dużo racji. Kraków oprócz wielu wybitnych postaci szczególnie ze świata nauki i kultury wyróżnia się także tym, że wyhodował w swoich murach różne kanalie, ciemnogród i kołtuństwo. Szczególnie w świecie polityki i religii. Stąd mamy Wojtyłę i wielu dzisiejszych łże elit, gagatków typu vvvbbbb i wielu innych. Ojciec tego ostatniego był moim kolegą w pracy, zupełnie przyzwoity człowiek. Wstyd mi, bo sam kończyłem UJ, w czasach bardzo trudnych, ale czule ten czas wspominam, szczególnie postawy profesorów i asystentów, oraz solidarne i koleżeńskie postawy studentów. To dziwna uczelnia, kiedyś według Manna w “Doktorze Faustusie” znajdujemy informacje, że w historii był jedyną w Europie uczelnią, na której wykładano magie. Dziś chyba też jest nie lepiej, kiedy wydziały Historii i Prawa są kuźniami kadr IPN. Są także i inni, bardzo dzielni i mądrzy uczenibbbbb Polecam szczególnie tego ostatniego książkę pt. “Antykomunizm” https://universitas.com.pl/autor/387, o tym jak tzw wolna Polska staczała się w otchłań głupoty, podłości, zacofania, zabobonu, terroru psychicznego, prania mózgów i kryzysu cywilizacyjnego.
      Myślę, że wybory należy olać. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 6 maja 2020 o 09:27
        Permalink

        Racja @Wojciechu.

        Wykładano tam nie tylko magię, ale i astrologię oraz wiele innego irracjonalnego badziewia. Nie mam czasu szukać w książkach, ale gdybym zacytował to aż trudno byłoby uwierzyć z dzisiejszej perspektywy, że to był dawny UJ, czyli Akademia Krakowska.
        UJ się chwali swoja historią, ale w większości są to okresy wstydu. Oczywiście nie zawinione przez światłych profesorów bo cóż oni mogli w historii poradzić, że Kościół trzymał łapę na kształceniu i nie pozwalał się rozwinąć tej uczelni. Ale było wielu takich profesorów, co utrudniali postęp i wielu polskich naukowców nie mogło znaleźć pracy na polskich uczelniach, a musiało emigrować, aby się rozwijać, aby jakiś postęp naukowy osiągnąć. Tak było przykładowo z J. Ochorowiczem w XIX wieku. Warto przeczytać też Kołłątaja co pisał na temat poziomu kształcenia w XVIII wieku.

        Kiedyś chyba już to cytowałem, ale ku przypomnieniu, warto wskazać przy okazji, że Akademia Krakowska w XVI wieku razem z Kardynałem Hozjuszem była przeciwnikiem wprowadzenia niezależnego kształcenia i utworzenia Akademii na wzór paryskiej Collége Royal, gdy Akademia Krakowska była w stanie upadku opanowana przez teologię i scholastykę.
        Akademia Krakowska uważała za groźną konkurencję tworzoną przez Zamoyskiego szkołę wyższą, dając temu wyraz w piśmie do Zamoyskiego już w październiku 1594 r., prosząc go, aby tak urządził szkołę zamojską, by Akademia Krakowska nie poniosła uszczerbku

        Prawnik Jan Zamoyski proponował odrodzenie Akademii Krakowskiej przez sprowadzenie do Akademii wybitnych profesorów z zagranicy, ale za czasów Zygmunta Augusta nic z tego nie wyszło. Dopiero potem pod rządami Stefana Batorego propozycje Zamoyskiego zyskały poparcie nowego króla, ale już Akademia skrzydeł nie rozwinęła będąc pod kontrolą kleru.

        Tak pisano o tej sprawie:
        „Sprawa Akademii wypłynęła na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. Synod ten powołał nową komisję do opieki nad uczelnią, zapewnił jej środki finansowe przez opodatkowanie wszystkich biskupów na ten cel, a wreszcie zwrócił się do króla, który również nie odmówił swej pomocy. Jednocześnie jednak Batory pod wpływem Zamoyskiego snuł całkiem nowe plany. Projektował mianowicie utworzenie w Krakowie nowej, „konkurencyjnej” uczelni, wzorowanej na założonym w 1529 r. przez Franciszka I Collége Royal i spełniającej taką rolę wobec Akademii, jak Collége w stosunku do Sorbony. Nowa szkoła miał być wyłączona spod jurysdykcji duchownej i świeckiej, a poddana wyłącznie królowi. Miała stanowić ognisko nowych prądów. (…)

        Collége Royal zostało założone w okresie, kiedy Sorbona, jako uczelnia zacofana i oddana scholastycznym sporom, przestała odpowiadać potrzebom chwili. Collége przeciwstawiło jej niezależność nauki, opozycję przeciw wszelkiemu dogmatyzmowi. W związku z tym w 1530 r. Sorbona określiła nowy sposób nauczania jako „skandaliczny i heretycki”.

        Kiedy Zamoyski wystąpił ze swym projektem, Polska znajdowała się w dobie kontrreformacji. Nic więc dziwnego, że Hozjusz bawiący wówczas w Rzymie, skoro tylko posłyszał o projekcie założenia nowej uczelni wzorowanej na Collége, starał się za wszelką cenę nie dopuścić do jego realizacji. Usiłował zatem wpłynąć na wysłannika króla – Grzymałę Zamoyskiego, a gdy ten nie chciał zrezygnować z wykonania zadania i starał się porozumieć z papieżem, doradził papieżowi, aby nie podejmował żadnej decyzji bez dokładnego zbadania sprawy. Jednocześnie zaś starał się wpłynąć na Batorego przez nuncjusza Wincentego Laureo oraz wysłał list ostrzegawczy do biskupa krakowskiego Piotra Myszkowskiego. Napisał też do Zamyskiego, że starał się dopomóc Grzymale, ale próby te nie zostały uwieńczone powodzeniem, i wezwał kanclerza do powolnego i rozważnego postępowania.

        Batory, choć w pierwszej chwili odniósł się entuzjastycznie do koncepcji Zamoyskiego, obawiał się jednak zatargu z kardynałem i z papieżem. W rezultacie więc projekty Zamoyskiego w dziedzinie reformy nauczania upadły, a wraz z nimi tak pięknie zapowiadające się plany podniesienia poziomu polskiej nauki prawa przy wykorzystaniu dorobku światowej myśli romanistycznej.
        Ale Zamoyski nie zrezygnował ze swoich marzeń. Czekał tylko sposobniejszej okazji i ta nadarzyła się dość szybko. W 1586 r. powstaje Ordynacja Zamojska. Jak się wyraża Kochanowski, „Zamość miał wszelkie cechy metropolii”. (…)

        W 1594 r. Zamoyski uzyskał od papieża Klemensa VIII trzy bulle zatwierdzające Akademię, drukarnię oraz kolegiatę zamojską. Nie zatwierdził natomiast Akademii niechętny Zamoyskiemu Zygmunt. Uczynił to dopiero Michał Korybut Wiśniowiecki.

        Nie zrażony brakiem potwierdzenia ze strony króla, Zamoyski wydał ostatecznie w 1600 r. akt erekcyjny Akademii Zamojskiej, w którym określił m. in. szczegółowo program nauczania.
        Szkole nadano oficjalnie nazwę Gymnasium. Zakres i sposób wykładu w Akademii przypominał raczej wyższe gimnazjum tego typu, jak strasburska szkoła Sturma czy też poznańska akademia Lubrańskiego. Widocznie jednak Akademia Krakowska uważała ją za groźną konkurencję, skoro dała wyraz temu w piśmie do Zamoyskiego już w październiku 1594 r., prosząc go, aby tak urządził szkołę zamojską, by Akademia Krakowska nie poniosła uszczerbku.

        Ostatecznie szkoła założona przez hetmana miał trzy wydziały: kunsztów, prawa i nauk lekarskich; z czasem powstał również wydział teologiczny. (…)
        Trzeba tu podkreślić, że właśnie w Akademii Zamojskiej po raz pierwszy przedmiotem wykładów stało się prawo polskie”.
        Źródło: K. Bukowska, Tomasz Drezner. Polski romanista XVII wieku i jego znaczenie dla nauki prawa w Polsce, Wyd. Prawnicze, Warszawa 1960, s. 55-59.

        “To właśnie w akcie fundacyjnym uczelni z 1600 r. zawarte zostały powszechnie znane słowa kanclerza Zamoyskiego: „Takie są rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

        “Wykłady odbywały się po grecku i łacińsku. Uczelnia ta, według ustaleń Jana Zamoyskiego, jej fundatora, była organizacyjnie połączona z ówczesną kolegiatą (dziś katedrą), nadzór nad nią posiadało duchowieństwo, co negatywnie wpłynęło na jej działalność.”
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Akademia_Zamojska

        A książkę Romanowskiego już mam, czeka w kolejce na przeczytanie. Kiedyś linkowałem @krzykowi58, aby się poduczył.:-)

        Odpowiedz
  • 5 maja 2020 o 10:09
    Permalink

    Głosował chyba nie będę ale kibicuję trochę jednak Szymonowi Hołowni. Zaczyna mnie przekonywać. Na drugim miejscu stawiałbym na pana Kamysza.

    Hołownia być może nie jest moją bajką, ale to przedstawiciel swojskości, szczerości i dobrych emocji. Człowiek niezbyt wykształcony ale nadrabia elokwencją i gadaniem, ciekawymi rozwiązaniami (ot choćby chce powołać pełnomocnika ds. młodych 18-30). Przyznaje więc: “Nie znam się na tym, znam się na kierowaniu”

    Pewnie jakby go spytać co sądzi nt. Rosji, Putina i Białorusi to zacząłby gdakać i piorunami walić, no ale cóż… nie można mieć wszystkiego.

    Odpowiedz
    • 5 maja 2020 o 17:52
      Permalink

      (ot choćby chce powołać pełnomocnika ds. młodych 18-30) 🙂 To naprawdę dobry (lewicowy) pomysł…:)
      Idźmy w urzędy rozwijajmy radosną tfurczość. D/s. kobiet, dziewcząt, chłopców, inaczej kochających.
      Jak Jewrpoa to aż do bóló… a nieproduktywnych i po 65 r. życia w świetle europrawa z’depopulujmy,
      oczywiście w sposób godny i humanitarny, z szaconkiem, wszak jesteśmy jewropejczykami, to nic że w nowej normalności! I TU widzę miejsce na kolejny urząd np. pw. dr Mengele niektóre eurolandy mają “w tym” już spore
      doświadczenie…
      Mój typ na dzisiaj: pan S. Żółtek. Wiem, wiem – pomarzyć dobra rzecz we wtorkowe popołudnie (BO, życie takie nudne…)

      Odpowiedz
      • 6 maja 2020 o 16:05
        Permalink

        “Braun w Sejmie: “Szczęść Boże, (…) wypuśćcie naród z kwarantanny (…). Jeśli to teraz uczynicie (…), być może pan minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy placu Trzech Krzyży”.

        Ten człowiek jest prowokatorem. Ale czyim? Czy tylko TFP (Tradition, Family and Property), co jest tajemnicą poliszynela? Wydaje się, że nie tylko. Zbiorowiskiem takich dziwnych postaci, z niejasnymi powiązaniami, jest ta cała Konfederacja. Przerażające, że ktoś w Polsce na to głosuje.”

        Bohdan Piętka
        (około 2 godziny temu)

        Odpowiedz
          • 6 maja 2020 o 23:18
            Permalink

            Kękuś, Jaśkowski, Czerniak, Zięba, samozwaniec Potocki itd. – proszę sobie ich darować, oni nie są z mojej bajki.

            Jak Pan ma coś nowego od prof. Matczaka, prof. Guta, nawet od pana Posobkiewicza chętnie poczytam i pooglądam.

          • 7 maja 2020 o 07:49
            Permalink

            “Jak Pan ma coś nowego od prof. Matczaka, prof. Guta, nawet od pana Posobkiewicza…” 🙄

            Odpowiem panu nieco kolokwialnie – cha,cha, cha…. (BO, w tym momencie wprawiłeś mnie acan
            w wyborny nastrój). Znaczit, będę miał dobry dzień. Dzięki! 😁

            Jednak Lem miał kiedyś rację kojarząc pewne zjawiska z internetem.

      • 6 maja 2020 o 23:40
        Permalink

        @krzyk58.
        No widzisz, nowoczesność ma swoje potrzeby bo ludziska sobie nie radzą sami ze sobą. Kiedyś pełnomocnikiem od wszystkiego i do wszystkiego był miejscowy pleban, a teraz ludzie zatraceni w zachodniej kulturze głupoty już sobie nie wiedzą co to przyzwoitość i dobre obyczaje. 🙂 Nie żebym chwalił średniowiecze, bo wtedy władza plebana była oparta na strachu i ciemnocie, a dziś strachu się pozbyto tylko jeszcze ciemnota została. 🙂 Tylko świeckie lewicowe wychowanie oparte na etyce niezależnej i z cenzurą na głupotę może temu zaradzić, ale kapitał nie pozwoli, bo przeca nie zarobiłby na ludzkiej głupocie i ciemnocie, a tak interes się kręci.

        Odpowiedz
        • 7 maja 2020 o 07:51
          Permalink

          Bzdura do kwadratu. Wystarczy przyjrzeć się zbolszewizowanemu motłochowi na Zachodzie,
          np. Hiszpania…

          Odpowiedz
          • 7 maja 2020 o 13:23
            Permalink

            To nie jest zbolszewizowany motłoch, tylko motłoch kontrolowany przez zachodnią kulturę głupoty w interesie kapitału. Warunki o których wspomniałem zachód nie spełnia. Tam nie ma niezależnej etyki opartej na wartościach wyższego poziomu człowieczeństwa, tam nie ma słowiańskich wzorców kulturowych. Sam widzisz, że poświęcili tam starsze pokolenia i chore bo im się nie opłaciło zachować zdrowy rozsądek i zrobić solidna kwarantannę.
            A teraz:
            “Na początku nie było zbyt wielu gotowych do pomocy Włochom i teraz Europa za to przeprasza” – powiedziała w emocjonalnym wystąpieniu szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.”

            Tej kapitalistycznej zgnilizny, która tylko posługuje się lewicową retoryką, nie można utożsamiać z bolszewikami. To już inna historia, inne wartości bez wartości i wiadomo czyj interes.

  • 5 maja 2020 o 17:26
    Permalink

    Chciałbym głosować na Tygrysa, bo reszta, to nawet nie są politycy. Tygrys jest pampersem, ale ma ładną żonę.

    Odpowiedz
  • 5 maja 2020 o 18:54
    Permalink

    Nie chce się tu publicznie zwierzać, ale jestem mocno przerażony tymi wyborami. Przecież to wszystko nie ma sensu, nie było kampanii, nie było żadnej dyskusji publicznej, koronawirus zdominował wszystko. Jak w tym kontekście mamy przeprowadzać wybory? Jak jako wyborca mam głosować? Do tej pory miałem pana Kaczyńskiego za rozsądnego.

    Odpowiedz
  • 5 maja 2020 o 23:35
    Permalink

    Za czasów PO-PSL sądziłem, że już nic gorszego spotkać Polaków nie może. Po wygraniu wyborów przez PiS pomyślałem sobie, że jakoś przeżyjemy ich religijne wzloty i upadki, ale to co oni zrobili z Polską, z prawem i polityką międzynarodową przekracza wszystko co można byłoby sobie wyobrazić, a to jeszcze nie koniec.
    https://demotywatory.pl/4996902/Nagranie-sprzed-kilku-lat-w-ktorym-Andrzej-Duda-oczekuje
    https://demotywatory.pl/4996623/Jaroslaw-Kaczynski-zalozyl-sobie-skrzynke-na-listy-Teraz
    https://demotywatory.pl/4996685/Wyobrazcie-sobie-to–napieta-sytuacja-miedzynarodowa-jakas
    Staliśmy się pośmiewiskiem świata, ale to dopiero początek, bo koniec będzie bolesny, a nie śmieszny. Z takimi “elitami” to nic tylko usiąść i płakać nad losem narodu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.