Społeczeństwo

Nie ma koncesji dla radyjka! Dlaczego wolę TV Trwam od KRRiTV?

 Pierwsza ogólnodostępna platforma cyfrowa zostanie zamknięta dla niezależnych mediów prawicowych katolików. Telewizja Trwam nadawana przez fundację Lux Veritatis nie ma szans żeby wejść na multipleks (Mux-1). Odwołanie od decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zostało odrzucone przez WSA, Sąd argumentował, że w szczególności liczy się „(…) świadomość, że ten podmiot utrzyma tę działalność na tym multipleksie.” Problem TV Trwam polega na atypowym dla rynku polskich mediów sposobie finansowania tego medium. Otóż wydawcą całej platformy mediowej jest fundacja, utrzymująca swoją działalność z dobrowolnych, nieprzymusowych i nieopodatkowanych datków ludzi dobrej woli, co pozwala na tolerowanie stanu stałej straty na działalności operacyjnej, albowiem nie jest to zagrożeniem dla działalności całego przedsięwzięcia.

Sąd nie dał wiary w to, że fundacja ma zapewnioną ciągłość finansowania, co podnosiła KRRiTV żądając ujawnienia źródeł przychodów. To kompletna i totalna bzdura, albowiem w świetle polskiego prawa nawet, jeżeli złożylibyśmy deklarację ofiarowania darowizny w jakimś czasie, to zawsze można się z tego wycofać – poza tym wchodzi w grę wiarygodność poszczególnych ofiarodawców.

Co to w praktyce oznacza? Otóż państwo polskie uzależnia prawo do nadawania sygnału telewizyjnego na rzekomo powszechnie dostępnym multipleksie cyfrowym od UWAGA – SPOSOBU FINANSOWANIA DZIAŁALNOŚCI WYDAWCY MEDIUM. Jest to absolutny skandal usankcjonowanego ataku na wolność słowa i prawo do jego wyrażania przez równe pod względem prawnym podmioty. Niestety, co byśmy nie powiedzieli o TV Trwam i całemu przedsięwzięciu medialnemu Lux Veritatis – to jest to prawdziwe medium obywatelskie, realizujące zdefiniowaną zgodnie z polskim prawem misję publiczną – ewangelizacji. Fundacja emituje sygnał za darmo i w zasadzie bez reklam! Zapewniając sobie finansowanie w postaci dobrowolnego abonamentu przekazywanego przez każdego, kto ma taką wolę w dowolnej kwocie.

Nikogo to nic nie kosztuje nie jest obowiązkowe, nie trzeba na tą fundację nic wpłacać w przeciwieństwie od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, na którą jesteśmy zobowiązani płacić comiesięczny haracz! A jak misja mediów publicznych jest realizowana przez reżimową TVP i dlaczego w święta, co roku od 20 lat w porze największej oglądalności naród jest zmuszany oglądać ten sam zestaw filmów, wśród których „Kevin…”, to sztandarowy repertuar poprzedzany mega blokiem reklamowym to oceńcie państwo sami.

Podstawą wszelkiej wolności jest brak przymusu. Drugim szczeblem prawdziwej wolności jest prawo do wolnego wyboru, a trzecim wolność od utraconych korzyści wynikających z ograniczeń związanych z wolnym wyborem, czyniących ten wybór w istocie wyborem zdeterminowanym. Nie będąc apologetami TV Trwam, zgodzimy się, że pluralizm wymaga, żeby była możliwość wyboru. Telewizja Trwam jest dostępna w Internecie – sygnał bardzo dobrej, jakości, w przeciwieństwie do telewizji publicznej i jej różnych efemerycznych kanałów oraz w kablówkach no i na satelicie. Nie ma obowiązku jej oglądania, można wyłączyć kanał na dekoderze – prawie każdy to umożliwia (kontrola rodzicielska), poza tym naprawdę pilot telewizora daje nam pełnię władzy nad tym, co włączamy we własnym domu! Nikt nie musi na siłę słuchać tej stacji.

Można postawić hipotezę, że KRRiTV – sprzeciwiając się wejściu TV Trwam na multipleks sprzeniewierzyła się swojej misji, a tym samym złamała Konstytucję RP. Teoretycznie wybór powinien dotyczyć nadawców spełniających kryteria określone w ustawie o radiofonii i telewizji i rozporządzeniu regulującym postępowanie koncesyjne. Art. 213 ust. 1 Konstytucji stanowi, że „Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji.” Wolność słowa, prawo do informacji i interes publiczny w radiofonii i telewizji! Czy argumentacja wykluczająca jedyne prawdziwie niezależne medium z polskiego rynku, ze względu na atypowy i zupełnie niekomercyjny sposób jego funkcjonowania to ochrona wolności słowa? Czy ochroną prawa do informacji nazwiemy działanie KRRiTV mające na celu wyeliminowanie jednego z nadawców, dlatego bo teoretycznie nie ma on środków umożliwiających pokrycie kosztów koncesyjnych? A o interes publiczny to już w ogóle lepiej się nie pytać, albowiem właśnie, dlatego że Telewizja Trwam stanowi medium niszowe, wyspecjalizowane i adresujące swój przekaz do specjalnej grupy odbiorców – powinna dostać koncesję. I nie ma znaczenia, że w tej telewizji nie promuje się np. praw osób transseksualnych i utrzymujących ze sobą np. intymne relacje analnie do zakładania rodzin i adoptowania dzieci. Podobnie jak te wartości, stanowiące, z czym się zgodzimy – pewne zjawisko niszowe, – na które nie ma codziennego zapotrzebowania, również Ewangelizacja nie może być dyskryminowana, bez względu na to jak dziwne wydawałyby się niektórym ludziom opowieści o niepokalanym poczęciu, chodzeniu po wodzie, czy też powtarzana od ponad 2000 lat propaganda pewnego żyda będącego za życia poddanym rzymskim w odległej prowincji Judea – o miłości bliźniego i nadstawiania drugiego policzka! Wykluczenie nadawcy jest likwidacją niszy!

Zasada powinna być zupełnie inna. Publiczna powinna medialna powinna być udostępniania dla wszystkich chętnych tak długo jak długo są w stanie wypełnić minimalne warunki formalne. Opłata koncesyjna nie powinna być barierą do wejścia na multiplekst w ogóle, a zwłaszcza dla podmiotów już działających na rynku. Jeżeli się tego nie zapewnia, to stosuje się ostracyzm technologiczny, a w istocie formalno-finansowy. Reforma, zmiana – wykluczająca poprzez zmianę lub nowa interpretację zasad uczestników rynku jest psuciem rynku. Gdzie tu troska o interes publiczny? Który oznacza w tym przypadku mniej więcej tyle, że ponad milion ludzi chce oglądać tą telewizję!

Reasumując, działania KRRiTV są w istocie cenzurą. Działalność mediów jest w Polsce ściśle limitowana, w grę wpuszczani są ci, którzy spełniają wymagania mainstreamu i dają rękojmię ładowania medialnej sraczki i to wzbogaconej pogłębionymi odchodami w postaci masy natrętnych reklam – wprost do głów odbiorców. W żadnej mierze nie oskarżam nikogo o działanie z niskich pobudek, spisek lub działania motywowane politycznie, jednakże sytuacja w przypadku tego medium jest swoista, a zmiana technologii nie może wymuszać zmian na rynku. W ostateczności, regulator publiczny powinien stworzyć rozwiązanie równoległe, poboczne umożliwiające możliwość nadawania przynajmniej w jakimś ograniczonym zakresie przez np. pół dnia albo, co drugi dzień. Podział pasma przecież zawsze jest możliwy – technologia cyfrowa doskonale to umożliwia. Po okresie próbnym, jeżeli nadawca wywiązywałby się z obowiązków, mógłby przejść na prawa pełnego nadawcy. No, ale to już kwestia prawodawstwa, czyli Sejmu, czyli polityki, – czyli dowolne twierdzenie, jeżeli ma się 231 może stać się prawdą.

Powtarzam, nie brońmy konkretnej telewizji, ale z całą stanowczością brońmy WOLNOŚCI! Na przekór systemowi będę oglądał TV Trwam tylko, dlatego bo jest bezpłatna! Nikt mnie nie zmusza do płacenia przymusowego haraczu zwanego abonamentem! Brońmy wolności mediów, brońmy prawa do decydowania przez wolnych ludzi w nieprzymuszony sposób, – na co chcą dobrowolnie ofiarować swoje pieniądze. Niech wolność zwycięży, a przymus państwowy zwany regulacją w sferze, którą w ogóle nie powinno zajmować się państwo, jaką są media – to ograniczenie wolności.

One Comment

  1. Przekonuje mnie Pana argumentacja.
    Przestrzeń medialna powinna być wolna.
    Jeśli po okresie próbnym TV Trwam spełni warunki, to ja bym to pozostawił.
    Czego władze się tu boją?
    Przestaną wpływać opłaty – to zawieszamy TV Trwam.
    Tylko oni boją się, że mimo wszystko TV Trwam utrzyma się, skoro nawet tacy wolnomyśliciele jak autor są gotowi wesprzeć 10 zł datkiem tę stację. Bo tyle wystarczy.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.