Ekonomia

Nie ma darmowych obiadów!

Weekend – Ona Tańczy Dla Mnie – Official Video Clip  Jeżeli mamy darmowy talon na obiad, to znaczy, że stołówka będzie prawidłowo funkcjonować tylko tak długo, jak długo ilość talonów będzie pokrywać się z ilością przygotowywanych posiłków. Oczywiście, jeżeli ilość talonów nieznacznie wzrośnie np. ze 100 uprawnionych na 103 – to być może sprytny kucharz inaczej podzieli porcje, tak, że ktoś dostanie nieco mniej, ktoś inny prawie tyle ile miał, – ale w efekcie kuchnia wyda 103 obiady, – co będzie wielkim sukcesem kucharza. Jeżeli jednak kolejnego dnia pracownikom zostanie rozdane np. 130 darmowych talonów na obiad, a instytucja nadal zakupi ich tylko 100, to kucharz nerwowo będzie liczył porcje, licząc na to, że część z uprawnionych nie przyjdzie na obiad w danym dniu. Rzeczywiście w jakiejś mierze to się zaczyna udawać, albowiem dyrektor zakładu pracy, w którym położona jest kantyna w taki sposób rozdysponowuje talony na obiad, żeby dostawała je też część osób, co, do których wiadomo, że nie zdążą stawić się o określonej porze.

Porcje są jakieś mniejsze, czasami niektórzy dostaną wyraźnie mniej, – co kucharz tłumaczy, że chochla krzywo bierze – cokolwiek by to miało znaczyć, jednakże zdarza się, że wydawane jest w zasadzie około 100 posiłków przy ponad 130 uprawnionych. Okazało się, bowiem, że dyrektor bardzo sprytnie skłonił część pracowników do wyjazdu do pracy za granicę i co prawda są uprawnieni, jednakże nie zgłaszają się po swoje obiady. Pewna grupa osób wyspecjalizowała się jednak w skupowaniu, handlu i wtórnym obrocie talonami – skupują nadwyżki od osób, które nie chcą w danym dniu jeść, co powoduje, że mają olbrzymie ilości talonów, których realizacja spowodowałaby upadek stołówki! Problem z nimi rozwiązano w ten sposób, że zarówno kuchnia jak i dyrekcja wiedzą o tym procederze, dzięki czemu mają pełną świadomość, że część obiadów po prostu nie jest nigdy wydawana, ale prawo do ich zjedzenia jest akumulowane. Wszyscy dokonujący tej akumulacji godzą się konsumować codziennie jeden zwykły obiad z jakimś ekstra dodatkiem – w zamian za nie realizowanie od razu wszystkich swoich praw. Na początek dyrekcja uznała, że w zamian za 10 zdeponowanych talonów każdy uprawniony będzie dostawał zamiast kompotu kawę i napój gazowany, za 20 zdeponowanych talonów – także drugą sztukę mięsa zawsze do obiadu jak jest mięso lub ryba (podwójna porcja). W ten sposób doszło do sytuacji, w której znaczna część talonów nie jest w ogóle emitowana przez dyrekcję, gdyż codziennie dostają zwroty z akumulacji od oszczędnych i posiadających już wiele talonów. W efekcie cały system na stołówce silnie się zmienił. Pojawiło się miejsce wydzielone dla posiadaczy największej ilości talonów, których stać na to, żeby osobnym talonem opłacić miejsce, osobnym specjalnie dowożone napoje a jeszcze innym kelnera. Posiadacze największej ilości talonów, których stać na dowolne użyczanie całych ich pakietów – dyrekcji oraz manipulowanie aktualnym kursem na dole – mają przywileje spożywania posiłków na najwyższym piętrze budynku albo w swoich biurach. W wyniku ich akumulacji sytuacja na rynku talonów zmieniła się tak znacznie, że talon dla pracowników nie uprawnia już do jednego całego posiłku, trzeba mieć osobny talon na zupę! W ten sposób dyrekcja walczyła z nadmiarem talonów skoncentrowanych w niewielu rękach, jednakże to nie dało żadnego rezultatu. Obecnie system obiegu talonów nie jest już uzależniony od woli dyrekcji, – ponieważ posiadacze talonów oprotestowują ich dodruk – wywalczyli sobie prawo do obowiązkowego kupowania lub pożyczania talonów od nich przez dyrekcję. W ten sposób dyrekcja, co prawa zachowała prawo pewnego minimalnego dodruku talonów, ale nie może sobie drukować na ile jej starczy fantazji lub tyle, żeby rozdać wszystkim pracownikom wedle potrzeb. Musi, bowiem najpierw pożyczyć talony od ich posiadaczy, płacąc im za to pewną rentę talonową, – około 5 %, czyli za 100 pożyczonych musi im oddać 5, co oznacza, że realnie kuchnia może wydać tylko 95 obiadów.

Ponieważ ta talonowa transformacja trwa już 23 lata, niektórzy pracownicy się buntują i burzą, albowiem nie ma dla nich talonów, dostają niepełnowartościowe – a nie dość, że trzeba mieć osobny talon na zupę i drugie danie to jeszcze dwa dodatkowe na sałatkę i na kompot. Na to wszystko nakłada się jeszcze obowiązkowy talon za miejsce na stołówce, którą dyrekcja musiała oddać w ajencję, żeby zbierać trochę talonów z wytworzonego rynku i nie ponosić kosztów jej utrzymania, jak również ostatnio pojawiła się opłata talonowa za korzystanie z windy lub schodów prowadzących na stołówkę. Całość opłat powoduje, że żeby zjeść porządny syty obiad trzeba wydać od 7 do 10 talonów za jeden posiłek, albowiem dyrekcja wprowadziła jeszcze opłatę od wykorzystywanych sztućców. Powoduje to olbrzymią presję na uzyskiwanie talonów przez pracowników, którzy nie dostają ich codziennie, po 10, ale przeciętnie po 3. Powoduje to, że nie wszystkich stać na pełnowartościowe obiady i zadowalają się sprzedawaniem talonów innym a sami kupują za uzyskane w ten sposób precle w budce wstawionej do hallu zakładu pracy albo batoniki z automatów. W efekcie, – co prawda stołówka działa, ale nie ma na niej tłoku. Ajent musiał zwolnić cześć obsługi, – ponieważ nie miał dla nich pracy, po pewnym czasie zdecydował się wynająć część jej powierzchni na stoiska z alkoholem i artykułami erotycznymi, ponieważ dobrze się sprzedają. W wyniku tych kolejnych zmian – część pracowników odeszła z pracy, ze stołówki korzysta już tylko około 30% najlepiej zarabiających, a około połowy całego składu – nie dojada i jest osłabiona – nie ma sił, ponieważ spożywa niepełnowartościowe posiłki. Zdarzają się też wypadki w pracy – jak pracownicy przynoszą kanapki z domu – nie jest dobrze. Poza doskonale mającymi się kilkoma posiadaczami największej ilości talonów, do których zaliczają się także osoby z poza zakładu pracy – nic w nim nie robią poza kontrolowaniem olbrzymich pakietów talonów i wymyślaniem nowych opłat.

Dyrekcja zorientowała się, że jeżeli dalej tak będą wyglądały stosunki w jej zakładzie pracy to ludzie po prostu stąd wyjadą, – więc już nie zachęca do poszukiwania pracy na eksporcie za granicą. Brakujących pracowników myśli jak zastąpić importem z innych krajów. Doszło nawet do uelastycznienia czasu pracy, tak żeby pracownik miał obowiązek – nawet jak nie chce – do dłuższego przebywania w zakładzie pracy, jeżeli to jest w interesie pracodawcy. Wiele się dzieje żeby tylko odzyskać na chwilę oddech, albowiem każdy ruch wymaga dużej ilości talonów, które koniecznie trzeba pożyczyć, a za pożyczenie płacić rentę! Już każdy pracownik wie, że w tym zakładzie pracy nigdy nie naje się do syta.

Ponieważ przedsiębiorstwo dołączyło do dużego holdingu innych przedsiębiorstw – dyrekcji w zamian za zrzeczenie się części praw do decydowania o losach zakładu jak np. zakup komponentów, miejsce, cena, jakość, nowa produkcja i inne – udało się wynegocjować dotacje. Dwa razy po siedem lat zakład pracy miał obiecane otrzymywać olbrzymie ilości talonów upoważniających do spożywania posiłków nie tylko na rodzimej stołówce, ale także na stołówkach innych zakładów. Pracownik z takim talonem mógł iść gdzie mu się tylko podobało na terenie holdingu i w zamian za jego przekazanie najeść się do syta. Wielu skorzystało no i się okazało, że inni mają lepsze jedzenie, klimatyzowane stołówki, gdzie wstęp, stolik i sztućce są za darmo! Nie trzeba płacić za korzystanie z windy – inne zakłady pracy działają normalnie. Natomiast nasz zakład – masowo pompował talony w swój rozwój, ponieważ holding wymagał żeby przeciętnie do 7 darowanych talonów dodawać trzy własne – dyrekcja musiała się zapożyczać na dwa od posiadaczy talonów i jeden mniej rozdawać własnym pracownikom. Dzięki temu wymieniono wiele rur w biurowcu zakładu pracy, poprawiono nieco drogi wewnątrz zakładowe, ale niestety nie całe gdyż zabrakło pomyślunku – za to te odcinki gdzie poprawiono wyglądają stosunkowo ładnie o ile się nie zapadają.

Niestety minął okres dodatkowych darmowych talonów, długi pozostały – nowa infrastruktura nie przyniosła spodziewanych korzyści, albowiem nie pomyślano o remontach wind i kolejki zakładowej. Wydając olbrzymie ilości talonów na administrację i liczne firmy zewnętrzne wymyślające coraz to ładniejsze wzory wizytówek i papieru firmowego, z czego dyrekcja była bardzo zadowolona wzbudzając podziw w holdingu. Jednakże niestety obiady w stołówce podrożały jeszcze bardziej a ilość dziennie wydawanych talonów nie wzrosła.

Wszystkie wysiłki dyrekcji spełzły na niczym, gdyż okazało się, że ci, którzy pierwsi kiedyś uwłaszczyli się na talonach i ich zagraniczni partnerzy stali się właścicielami zakładu pracy – całe biurowce, drogi, infrastruktura, kserokopiarki, telefony – wszystko do nich należy. Nawet dyrektor jak korzysta z limuzyny musi za to zapłacić stosowną ilość talonów, wszystko kosztuje – nie ma łatwo. Ostatnim aktem dopełnienia pełnego zjednoczenia z holdingiem ma być zrzeczenie się przez dyrekcję prawa do emitowania własnych talonów i przyjęcie talonów limitowanych przez specjalną komisję wewnątrz holdingu. Wówczas wszystkie sprawy zakładu pracy będą pod kontrolą, a dyrekcja będzie już tylko jednym z wielu uczestników gry – jednakże nie ma innego wyjścia, albowiem dyrekcja wie, że ludzie w końcu mogą się zbuntować, więc żeby zabezpieczyć dla siebie i swoich protegowanych bezpieczne posady w centrali holdingu i jego licznych ciałach towarzyszących – musi się na to zdecydować. Kto potem będzie jadł obiady? Czy będą one gotowane z doskonale preparowanych skór? To już nikogo nie obchodzi – dyrekcja myśli bardziej o sobie niż o załodze zakładu pracy.

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Pięknie opisane – dokładnie tak to działa tylko o wiele brutalniej – autor mógłby dodać do prezentacji że niepokornych wsadza się do więzienia albo się bezpodstawnie oskarża żeby przez lata ich niszczyć

  2. Smutny obraz naszej rzeczywistości. Że też @Autorowi chce się o tym pisać. Bo to wszystko przeraża swoją beznadziejnością.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.