Nie ma czegoś takiego jak moralność w handlu bronią, ale handlujmy mądrze!

Nie ma czegoś takiego jak moralność w handlu bronią, głównie dlatego ponieważ nie zabijają pociski i karabiny, ale ludzie którzy decydują o ich użyciu. Może to prymitywne wytłumaczenie traktowania broni jako zwykły towar, jednakże w zderzeniu z rzeczywistością jaką jest bezrobocie i konieczność utrzymania z pieniędzy publicznych posiadanego potencjału zbrojeniowego samo się broni. Zresztą, jeżeli nie sprzeda się broni A w miejscu B, to z pewnością pojawi się tam broń C z miejsca D. To nie jest rynek pieluch dla niemowląt, które można kupić supermarkecie. Liczy się rynek, pewność dostawy i jakość produktów oraz ich określona ilość w uzgodnionym czasie dostawy. Na tym rynku wytrzymują tylko najsilniejsi, a zarabiają najbardziej bezwzględni. Jeżeli się nie ma tych minimalnych kompetencji, to lepiej rzeczywiście produkować i sprzedawać pielucho-majtki.

Największymi handlarzami śmiercią są państwa zachodu, z ojczyzną demokracji, dobrobytu i porządku na czele. Nasz kraj też ma długą historię w sprzedaży uzbrojenia, sięgające jeszcze czasów przed II Wojną Światową, za PRL-u władowaliśmy gigantyczne ilości uzbrojenia do państw arabskich, potem było już tylko gorzej w tym znaczeniu, że naszych standardowych odbiorców przejęli inni – bardziej agresywni i co najważniejsze tańsze – konkretnie Białoruś, Ukraina, Korea Północna i oczywiście Rosja te państwa oferują mniej więcej tą samą gamę uzbrojenia co my (albo szerszą) i to bez zbędnego zadęcia moralnego.

W naszym przypadku istnieje problem licencji. Większość naszej produkcji to byłe radzieckie licencje, które w wielu przypadkach udało się dopracować, przerobić, przeprojektować na inne reżimy techniczne itd. Sprzęt jest sprawdzony i stosunkowo wart zaufania, a jego cena często jest o wiele niższa niż odpowiedników zachodnich. Jednakże nie wszystkie kraje chcą narazić się Federacji Rosyjskiej, która kilka razy wyraziła niezadowolenie ze względu na nasze działania eksportowe. Ryzyko kupowania od Polaków oznacza w takim przypadku embargo ze strony Rosji, czyli odcięcie dostępu do szerszej gamy produktów oraz ewentualne działania prawne. W takich realiach nie da się na poważnie niczego sprzedać, czego zresztą dowodzą nieliczne „sukcesy” polskiej zbrojeniówki, na których nigdy nie udało się zarobić w erze transformacji.

Ponieważ istniejących ograniczeń bez poważnego zastrzyku kapitałowego i zmiany myślenia krajowych decydentów nie jesteśmy w stanie pokonać, jak również nie mamy możliwości odzyskać straconych pozycji, w naszym interesie jest wejść z „konwencjonalnym”, czy też raczej tradycyjnym sektorem zbrojeniowym w kooperacje z partnerami europejskimi i amerykańskimi (chociaż tych trudno nazwać partnerami). W ten sposób można zapewnić sobie zachowanie przynajmniej części posiadanego potencjału, a także stymulować rozwój tradycyjnych sektorów w nowych działach zapotrzebowania obronnego.

Potęgą eksportową nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy, chyba że przyjmiemy strategię selektywnej specjalizacji – w pełnie oddając się opracowaniu, testowaniu, wdrożeniu i produkcji wyjątkowo wysublimowanych pozycji uzbrojenia, jak również nowoczesnej techniki wojskowej, żeby stworzyć samemu dla siebie globalną niszę, w której będziemy najlepsi na całym świecie. Są takie szanse w zakresie nowoczesnego uzbrojenia precyzyjnego jak również wielu urządzeń peryferyjnych, bez których nie jest możliwa np. logistyka pola walki. Umiejętne opracowanie kompleksowych rozwiązań, przećwiczenie ich i wdrożenie – to najlepsza rękojmia i powodzenia przedsięwzięcia w skali międzynarodowej.

Właśnie w integracji różnych systemów uzbrojenia, metodach ich integracji i współdziałania w ramach jednego dużego systemu należy upatrywać dla nas szans. Nie jest to wcale drugi plan, albowiem chodzi tutaj o sprzedaż najnowocześniejszego know-how, którego wypracowanie kosztuje coś więcej niż pieniądze, kosztuje czas, a czasu strona szykująca się do wojowania raczej ma bardzo mało, praktycznie zawsze mniej niż się jej wydaje. Kompleksowe systemy dowodzenia i zarządzania, wsparte logistyką, elementami krajowego uzbrojenia oraz uzbrojenia kooperantów, jak również szeroką ofertą remontów uzbrojenia ostatecznego odbiorcy technologii – to przyszłość naszego przemysłu zbrojeniowego. Co jest szczególnie ważne, można to zacząć produkować „od nowa” w oderwaniu od dotychczasowych struktur i ludzi.

Przyszłość należy do nas, wystarczy się schylić i wziąć ją we własne dłonie.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

4 myśli na temat “Nie ma czegoś takiego jak moralność w handlu bronią, ale handlujmy mądrze!

  • 6 stycznia 2014 o 10:29
    Permalink

    Słusznie @Autor prawi. Nasza droga do sukcesu to specjalizacja. Już sporo czasu straciliśmy z powodu zarządzania tym sektorem przez styropianowych psujów, jak pan inżynier, co jako wiceminister sprzedał Polskie Huty Stali poniżej ich wartości panu Mittalowi …
    W tym czasie niewielka Norwegia doprowadziła do sukcesu swój projekt z rakietami, które teraz od niej kupujemy …
    Po prostu głupi traci pieniądze i czas.
    Te pierwsze zawsze można pożyczyć, tego drugiego – nie da się.
    Gdyby nie rusofobiczne nastawienie rządzącego nami styropianu, już dawno mielibyśmy uregulowany stosunek z licencjami na poradziecki sprzęt.
    Po prostu ilość głupoty w naszym umeczonym kraju powinna się zmniejszać, ale nic na to nie wskazuje.

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 15:52
    Permalink

    …odnoszę wrażenie, że niektórzy zamiast mózgu mają styropian. I styropianią, …pianią czyli nic to.

    Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 17:04
      Permalink

      Ja nie “odnoszę ‘ wrażenia, ja jestem pewien że “ony” są ze styropianu i w swoim czasie “leżeli na styropianie”. I w związku z “nimi” “bohaterami ze styropianu”, trwa zapaść polityczno – ekonomiczna, naszej Ojczyzny.Reasumując: może już wkrótce styropian “utleni sie”, zdematerializuje. Zginie, przepadnie jak “zly sen,” trwający, NIESTETY około 25 – lat.

      Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 19:10
    Permalink

    … pewnych i zadowolonych z siebie kretynów staram się omijać szerokim łukiem.
    Niestety czasami człowiek, mimo starań, zwyczajnie wdepnie w g…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.