Nie krzykiem ale milczeniem…

graf. red.

Nie krzykiem, ale milczeniem… Ataki na Kościół nie będą bez konsekwencji – każda akcja powoduje reakcję! Powinni o tym pamiętać wszyscy ci, którym się wydaje, że można sobie tak po prostu wejść do Kościoła w trakcie mszy i krzyczeć lub coś bazgrać na jego murze.

Wydarzenia jakiś świadkami byliśmy w ostatnich dniach są bez precedensu. Nawet w stanie wojennym władza bała się wchodzić do świątyń, co prawda w wielu miejscach np. w Krakowie – Nowej Hucie w Arce działy się rzeczy niesłychane, jednak to nie pozostawało bez odpowiedzi tłumu. Władza pamiętała rok 1960 i obronę Krzyża w Krakowie – Nowej Hucie, która przeszła do legendy „Solidarności” i całego oporu społeczeństwa wobec władzy ludowej.

W naszym kraju, każdy kto narusza Kościół w postaci agresji werbalnej lub fizycznej tak naprawdę jest już przegrany – jedynie wzmacnia w ten sposób Kościół, to nie jest metoda walki z tą instytucją. Kształtująca się władza ludowa w latach 40-tych i 50-tych, nie odważyła się na takie działania, bo ówcześni rządzący dobrze sobie zdawali sprawę z tego co to zaindukuje.

Właśnie tego, co może z tego wyniknąć, trzeba bać się najbardziej, nawet bardziej niż fanatyzmu znanego z poboczy inno-kulturowych religii. W dużym uproszczeniu – historycznie w naszych realiach po prostu w nocy płoną domy, tych którzy we wsi przełamią tabu. To jest możliwe również dzisiaj, oczywiście metody mogą być inne, ale perfidia, bestialstwo i co najgorsze – poczucie powszechnie uzasadnionej społecznie słuszności, do walki ze złem – spowodują, że reakcja będzie totalna i druzgocąca.

Widzieliśmy dramatyczne sceny, jak na Placu Trzech Krzyży doszło do masowej bójki. Prawicowcy o nastawieniu narodowo-konserwatywnym stawili się, żeby “bronić” Kościoła, atakowanego (wedle ich relacji) przez “agresywne lewactwo”. Doszło do poważnych naruszeń prawa, w zasadzie wszyscy tam obecni powinni mieć w opcji zarzut udziału w bójce. Policja ewidentnie miała zakaz angażowania się, albo nie ma już sił pozwalających na obstawienie wszystkich manifestacji – bo jest ich ponad 100 w kraju. Tego będzie więcej, będzie ostrzej, przyszli kibice i skończyła się zabawa w pokrzykiwanie i “demonstrowanie złości swojej waginy”. Nagle wszyscy sobie uświadomili, że po krzyczeniu jest “dawanie w mordę”, a to z zasady owocuje smakiem krwi w ustach, żeby już nie wspominać o wizycie u dentysty (co jak wiemy, na pewno nie jest tanią przyjemnością w naszym kraju).

Poza tym, sam akt ataku bezpośredniego na Kościół i jego funkcjonariuszy, w tym profanacja – w oczach wiernych, to jest najlepsza rzecz, jaka się może wydarzyć dla tej instytucji, jak również dla jej sojuszu z władzą. Jest to scenariusz Hiszpański, gdzie w czasach dyktatury prawicowej jeden z Kościołów bardzo związał się z państwem i bardzo na tym później stracił. Jednak to ile osób przez ten mariaż straciło życie, to do dzisiaj nie wiadomo, a rozgrzebywanie zbiorowych mogił jest częste i to nie tylko przy pracach budowlanych. Niestety jesteśmy już na tej ścieżce, można tylko mieć nadzieję, że jak wszystko w Polsce, to także „jakoś tam będzie” i się rozwodni – w końcu blokowanie przejść dla pieszych się znudzi.

Należy mieć na uwadze, że obecność bojówek – radykałów prawicowych, mających za cel “obronę” Kościołów, na pewno Kościołowi w długiej perspektywie jako instytucji nie pomoże. Wręcz przeciwnie, tylko go pogrąży i przyśpieszy erozję. Wcześniej pewno wszyscy za to zapłacimy, ale nie ma powrotu do ciemnogrodu – do tej instytucji nie można mieć zaufania, nie będą chcieli prowadzić dialogu, czy dyskusji.

Problem jest szerszy, niż wejście do Kościoła i stanie z plakatem lub podskakiwanie. To jest sposób na płytkie zaistnienie w mediach i tak naprawdę danie prawicowej hydrze – wspaniałego pokarmu, który tylko ją pożywi i wzmocni. To nie powinna być metoda. O wiele większy byłby skutek, gdyby, ci wszyscy protestujący ludzie – skanalizowali i zagregowali swój gniew w postaci społeczno-politycznej organizacji antyklerykalnej, mającej za cel – ograniczenie znaczenia jednego z Kościołów w życiu publicznym naszego kraju. Na początek przez podniesienie kwestii aborcji na poziom referendum.

Proszę pamiętać, z tą organizacją krzykiem się nie wygra, wręcz przeciwnie – można to zrobić tylko milczeniem. Nie mówieniem o tej organizacji, nie uwzględnianiem jej oficjalnych przedstawicieli i sprzeciwianiem się jej na każdym kroku – przy jednoczesnym pełnym szacunku dla Sacrum, spraw wiary, wyznawania jej i religijności mającej w naszych realiach istotny kontekst emocjonalny i obyczajowy, który należy bezwzględnie szanować.

Po pewnym czasie, jak powstanie zinstytucjonalizowana masa krytyczna, która będzie ważnym głosem w społeczeństwie, jeden z Kościołów mający potężną strukturę międzynarodową – będzie miał problem ze swoimi zwierzchnikami w centrali. Ponieważ oni, w analogiczny sposób przez głupotę lokalnych funkcjonariuszy i ich brak elastyczności, stracili wpływy (czytając ze zrozumieniem – PIENIĄDZE, KASĘ), w takich krajach jak Irlandia, Francja, wspomniana Hiszpania, czy nawet w części Włochy – generalnie na całym Zachodzie i w części Ameryki Środkowej i Południowej. Ten Kościół akurat ma to do siebie, że jest zarządzany przez lokalne struktury, ale tylko do pewnego momentu, aż „góra” nie dostrzeże, że „w prowincji” sobie nie radzą i jest zagrożenie dla strzyżenia owieczek „w przyszłości”.

Z czasem ta instytucja stanie się obumarłą strukturą dla ludzi starszych wiekiem, także na prowincji, gdzie będzie to dłużej trwało, ale przy odpowiednio skonstruowanej technice wpływu jest możliwe. Ponieważ owa instytucja tkwi w uwiądzie intelektualno-moralnym swoich elit, który ją pożera od wewnątrz i nawet coś tak parszywego jak wykorzystywanie seksualne dzieci, nie było w stanie zbudzić trzeźwości tych decydentów! To niesamowite naprawdę i to nie tylko w skali krajowej.

Jeżeli jednak zarazem, religijność naszego społeczeństwa jest tak słaba, że szafarze boją się, że zakaz uczestnictwa w wydarzeniach religijnych co tydzień, pokaże ludziom że mogą „żyć bez chodzenia tam” – spowoduje upadek pewnego Kościoła. To niech ten upadek nastąpi, a im szybciej nastąpi – tym lepiej. 1000 lat wystarczy.

W sprawie aborcji, trzeba ten problem rozwiązać za pomocą referendum. Pytania powinny być jednoznaczne np.:

1) Aborcja na życzenie.

2) Aborcja na zasadach jakie obowiązywały do 21.10.2020.

3) Aborcja zakazana (np. poza przypadkami zawartymi w ustawie jak np. zagrożenie życia matki).

Tyle i tylko tyle. Później mniejszość ma zaakceptować wolę większości. Na tym polega demokracja, to jest podstawa ładu społecznego i porządku.

Niech społeczeństwo zdecyduje jak chce mieć urządzony kraj, bo ta sprawa przerosła elity. Argument, że coś takiego jak życie człowieka nie może być przedmiotem referendum jest stwierdzeniem, że lepiej jest się bić, niż porozumieć i kpiną z państwa i prawa. Wszystko jest konsensualne, bo państwo jest oddzielone od Kościoła, a żaden Dekalog nie jest prawem w tym kraju (i nie będzie). Kościół przecież akceptuje karę śmierci, a przynajmniej się jej nie przeciwstawia jednoznacznie, więc „Nie zabijaj” naprawdę jest relatywne, bo skoro można zabijać – poprzez wyrok władzy publicznej, to tak samo można zabijać poprzez aborcję.

19 thoughts on “Nie krzykiem ale milczeniem…

  • 27 października 2020 o 05:13
    Permalink

    W zasadzie to Autor ma rację.

    Spokojny, milczący protest i to trwający rok, dwa – będzie bardziej skuteczny.

    Co do referendum, to zapominamy, że zebranie nawet 5 milionów podpisów nie zmusi władzy do jego wprowadzenia.

    Wniosek i referendum, najbardziej nawet prawidłowy – to tylko PROPOZYCJA, którą władza (Sejm?) – MOŻE ale nie MUSI uwzględnić.

    Jeśli przeciwnicy referendum we władzy (szeroko rozumianej) – użyją argumentów o ANARCHII (dowody w telewizyjnych wideo klipach) – to nic nie muszą.

    Cały czas mamy atak pandemii koronowirusa i to będzie dodatkowy argument PRZECIWKO referendum.

    Mogą dojść akty prawne o stanie nadzwyczajnym i godzinach policyjnych od godziny np. 17-tej …

    Źle się zaczyna dziać i już dzieje.

    Ludzie nawzajem “zarażają” się ideą nieposłuszeństwa, do tego rozpowszechniana jest zachęta do używania wulgarnego słowa: “wy … lać” – jako bardzo nośnego hasła.

    Na skutek UWIĄDU AUTORYTETÓW – nie ma kto powiedzieć STOP, niech zapanuje SPOKÓJ, żeby zaczął działać ROZUM.

    Ale ROZUM zasnął, obudziły się EMOCJE.

    Dochodzi eskalacja w stosowaniu przemocy i to z obu stron.

    Nic to – jakoś to przeżyjemy, chociaż Wieszcz głosił, że dla Polaków Listopad to bardzo niebezpieczna pora …

    Mój apel to nosić maseczki i jak nie potrzeba – nie wychodzić z domu.

    Póki co – ciepło i prąd są dostarczane, chleb sprzedawany.

    Szanujmy to, bo może być jeszcze gorzej, a łamy Obserwatora Politycznego powinny nawoływać raczej do rozsądnych rozstrzygnięć, niż anarchii.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 07:17
    Permalink

    Przez te wszystkie, do tej pory, dni protestów i z tak tłumnie protestującymi, nie zdarza się prawie wcale jakaś agresja (oprócz słownej). Natomiast jedno zgrupowanie bojówkarzy już zrzuciło ze schodów pana Ciejkę (ten od tv) i dokonało agresji wobec starszej kobiety z flagą w kolorach tęczy. Z kolei kibole zaatakowali policjantów.

    Zabraliśmy tej naszej młodzieży i naszym dzieciom wysoką kulturę. Wprowadziliśmy tylnymi drzwiami przemoc do kin, do domów wpakowaliśmy im sposoby zabijania w wirtualnym świecie w postaci gier komputerowych a w telewizji oprócz przemocy i niskich wartości pieniądza, paradokument, tandetę i odrealnionych bohaterów zabijających antybohaterów. W wiadomościach puszczamy im wiecznie skłócone partie wyzywające się na każdym kroku a dziennikarze razem z politykami szczują na grupy zawodowe, czyli: lekarzy, prawników, pielęgniarki, sędziów, biznesmenów, kler, taksówkarze, urzędnicy, rolnicy itd. Pokazujemy im, że nie muszą wcale ich szanować. Gdy zaś zaczną się tego wstydzić to można potem kłamać w żywe oczy.
    Dziś widać, jak niesamowicie genialnym pomysłem było powołanie instytucji “Dom Kultury”. On dziś jest bardziej elitarny rzecz jasna, ale był kiedyś dla ogółu. Dom kultury, to ojciec dobrego wychowania.
    Ja i tak jestem pełen podziwu dla kultury tych pokrzywdzonych kobiet. Moja 14-letnia córcia, jadąc ze mną w aucie, poprzez podniesienie głosu wyraża oburzenie na majstrowanie jej w jej własnej c***pce. 2 dni później maluje usta na ciemny kolor (to jakiś symbol tych kobiet walczących) i zgłasza się do lekcji online swojego liceum. Wszystkie dziewczyny z jej szkoły robią to samo. Jestem tym wzruszony i wzmacnia mi się solidarność z nimi. Z kolei młodsza córka (ona ma tylko 8 lat), przerywa zabawę na komputerze i prosi mnie o rezygnację z religii. Ja sobie tego nie wymyślam, przecież nie poprosiła o zwolnienie z j.polskiego czy matematyki.
    I proszę zobaczyć jak ja reaguję. Idę do kuchni, siadam przy barze i mówię jej jakąś kompletną głupotę:

    Córcia, ale nie będziesz miała pięknej sukni, jak inne koleżanki. Nie zareagowała na to, jakby nie wiedziała o czym ja do niej mówię. Innych argumentów nie miałem. Wiedziałbym co powiedzieć o matematyce czy biologii. Tu nie wiedziałem. Sukienka. Dobrze, że weszła żona i powiedziała:
    Grzesiu, ale te sukienki są teraz brzydkie, to zwykłe narzutki. Zgodziłem się ją wypisać.

    To kompletnie nie ma nic wspólnego z nakręceniem. Te dzieci są świadome szkodliwości zakazu aborcji. One wiedzą, że będą musiały rodzić jakieś potworki. Po co im majstrujemy w kroczach? Ten zakichany redemptorysta z przerośniętym mięśniem przedramienia prawej ręki, wmówił narodowi posiadanie świadomości zygoty. Od czarownic na antenie swojego radia zwyzywał spokojną kobietę, żonę prezydenta, kobietę pełną klasy. Już wtedy powinni do niego przyjść chłopaki w mundurach i zaprowadzić go w kajdankach pod sąd. Dusić w zarodku zarazę.

    pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 07:55
    Permalink

    Mocne, bardzo mocne – ale doskonałe, wręcz wybitne i dające doskonałe podsumowanie samej istoty tego zła. Nie chcemy kościoła w Polsce.

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 08:36
    Permalink

    Im szybciej to się skończy tym lepiej, widać po reakcjach psa i przybłędy że się przeliczyli i się przestraszyli tłumów, bo efekt kuli śniegowej i nie do powstrzymania. Natomiast sukienkowi pokazali swoją prawdziwą twarz, to twarz brunatnej łysej pały z kastetem i szalikiem jednego z klubów.

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 09:08
    Permalink

    “sam akt ataku bezpośredniego na Kościół i jego funkcjonariuszy, w tym profanacja – w oczach wiernych, to jest najlepsza rzecz, jaka się może wydarzyć dla tej instytucji, jak również dla jej sojuszu z władzą”

    To zależy. Od czego? Od światopoglądu młodego pokolenia. Czy Polska pójdzie drogą Irlandii, czy Salwadoru?

    Wśród młodych są dwa nurty; nacjonalistyczno-autorytarny i socjalno-proeuropejski. Który przeważy, pokaże przyszłość.

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 09:12
    Permalink

    Ciekawe, że autor pisze o prawicowej hydrze a nic na temat zbrodniczej – mddddddj i żdddo-kddddddj hydrze. To ddd sorosz i bojówki komusze finansowane przez Niemców…
    Tu juz pisac wam KGBowskie odpady nie pozwalaja pisać?

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 10:03
    Permalink

    Co do zasady pełna zgoda, nie powinno się niszczyć i atakować Kościołów, one mogą nam kiedyś posłużyć jako biblioteki i inne miejsca użyteczności publicznej. Na szczęście do niszczenia jak w Chile nie doszło, a napisy są tylko wyrazem oporu przed ciemnotą i agresją kleru.

    Ale spójrzmy na to z innej perspektywy. To nie kobiety pierwsze zaczęły. Werbalna agresja kleru wobec inaczej myślących, wobec różnych stylów życia, np. wegetarianizmu, jogi, itp., nasiliła się od wielu lat, zaś mieszanie się do polityki powoduje takie skutki jak widzimy, więc kobiety w Polsce i ich mężczyźni nie mają już wyjścia. Owszem agresja wobec Kościoła i kleru może niewiele pomóc i tylko wzmocni ich głupotę, opór wobec zmian i napastliwość, ale pamiętajmy, że to nie są już lata powojenne postfeudalnej mentalności ludu, który bronił Kościoła na swoją zgubę.

    Obecnie młode pokolenia już rozumieją w co wpakował Kościół Polskę współpracując z zachodem przeciwko własnemu narodowi i legitymizując wprowadzenie zniewolenia ekonomicznego. Tych którzy zechcą bronić Kościołów jest w sumie niewiele. Natomiast protesty pod Kościołami prawdopodobnie zmienią perspektywę postrzegania rzeczywistości społecznej przez kler, który przez to powinien zrozumieć, że razem z politykami przekroczył czerwoną linię społecznej akceptacji, bo widać odwoływanie się od ich rozumu jak dotąd klerowi nie pomogło. Kobiety o tym wiedzą, że zostały postawione pod ścianą i odpuszczenie tematu będzie się równało ich poddaniu się prawicowemu totalitaryzmowi.
    Czas najwyższy zacząć prawnie ścigać kler za mowę nienawiści. Ich fanatyzm religijny musi spotkać się ze zdecydowaną prawną reakcją i ostracyzmem społeczeństwa.

    Od wielu już lat Kościół w Polsce buduje faszyzm katolicki, stąd takie gloryfikowanie faszyzujących narodowców i hołubienie ich na ciemnej górze, tworzenie organizacji paramilitarnych jakichś tam żołnierzy Chrystusa czy Maryi. Przecież w normalnym bezpiecznym państwie, a Polska do takich należała od czasu PRL i nadal należy, Kościół mógłby być także instytucją wysokiej kultury, nie tylko religii. No ale faktycznie tam jest uwiąd intelektualny, a poza tym są to okupanci realizujący interesy kapitału, którzy poszli na układ z zachodnim imperializmem i przyczynili się do zniszczenia PRL-u. Oni nie są w stanie się zmienić. Mogą co najwyżej z najsłabszych umysłowo i bezradnych intelektualnie chłopaków pseudo-narodowców zrobić swoich lokai do obrony ich interesów, narażając ich na odpowiedzialność karną i popychając do ewentualnych zbrodni w imię Chrystusa rzekomo, co jest profanacją wiary chrześcijańskiej.

    Państwo powinno zdelegalizować taki Kościół i jego duchownych, którzy niszczą więzi społeczne.

    Milczenie wobec stopniowego instalowania dyktatury religijnej w Polsce już nie pomoże, tu trzeba zdecydowanych protestów, aczkolwiek bez agresji. Pierwsze co powinny teraz kobiety zrobić to dokonać masowej apostazji wraz ze swoimi rodzinami. Drugie to utrzymać w różnej pokojowej formie protesty, aż do wycofania się rządu ze swoich niecnych planów. Trzecie, utrzymać permanentny stan protestu choćby na portalach społecznościowych, aż do wyborów i pogonić ich demokratycznie na śmietnik historii. Nie wolno ani na chwilę zejść z “posterunku”, bo za chwilę prawicowa hydra puści nowe macki i będzie niszczyć więzi społeczne.
    “Ostra reakcja studentów na wykładzie prof. Jakuba Steliny. Prawnik był jednym z sędziów TK, który orzekł w sprawie aborcji. Mamy nagranie”
    https://www.youtube.com/watch?v=FSdBww3jB1Q&feature=emb_logo

    Gdyby od początku transformacji Kościół zachował dystans od polityki, a wziął w obronę społeczeństwo przed instalacją krwiożerczego kapitalizmu, gdyby nie instalował swojej dyktatury wprowadzając wszędzie gdzie się da kapelanów, gdyby nie posługiwał się mową nienawiści i chronił wartości chrześcijańskie nie poprzez agresje i przemoc, a poprzez tworzenie wysokiej kultury wśród swoich wiernych, dziś Polski kapitalizm też mógłby wyglądać inaczej. Ale jak widać kler nie jest w stanie wyjść poza swoje ograniczenia i chciwość.

    A teraz takie są skutki tych nikczemnych planów wprowadzenia dyktatury:
    https://demotywatory.pl/5030907/Obywatel-prosil-policje-o-interwencje-Policjant-uciekl-a
    https://demotywatory.pl/5030990/Przeproscie-mamy-ze-was-nie-wydrapaly
    https://demotywatory.pl/5031001/Tak-wygladal-pomnik-Jana-Pawla-II-po-wieczornych-protestach-na
    https://demotywatory.pl/5027570/Poezja-najnowsza
    https://demotywatory.pl/5031163/Dzentelmen-przemowil

    I nie jest to dziwne, bo jeżeli jakaś grupa społeczna zostanie zapędzona w tzw. kozi róg, którą prubuję się pozbawić swoich praw to zaczyna się bronić, a skutki tej obrony mogą być nie do przewidzenia. Za tymi kobietami stoją jacyś mężczyźni, i gdy oni zainspirowani stratą zęba u swojej kobiety zechcą wziąć odwet na kibolu kościelnym, to wojna domowa gotowa. Jest szansa, że i kibole będą odwiedzać stomatologów.
    Może jednak kler ze swoimi politycznymi lokajami się wreszcie opamięta i nie dojdzie do najgorszego. Nie mają prawa narzucać wypaczonych wartości społeczeństwu.

    Odpowiedz
    • 27 października 2020 o 11:05
      Permalink

      Chce referendum. Tylko referendum rozwiąże sprawę.

      Odpowiedz
      • 27 października 2020 o 13:08
        Permalink

        Też chciałbym referendum, ale rządzący fanatycy do tego nie dopuszczą, bo wiedzą z góry jaki będzie wynik. Najpierw należałoby zmienić Konstytucję tak, aby wprowadzić demokrację bezpośrednią z referendum jako obowiązującym prawem. Wtedy nie mieliby wyjścia, a tak będą kombinować, odczekają i w stosownym momencie zaatakują. Kościół tak robi od wieków, ma w tym doświadczenie. Na zmianę Konstytucji w tym kierunku raczej nie ma szans, bo w polskich warunkach kapitalizm poczułby się zagrożony, więc okupanci ekonomiczni do zmian prawa w Konstytucji nie dopuszczą. Okupantom religijnym też sytuacja odpowiada bo mogą po cichu poza plecami suwerena robić różne polityczne układy i zyskiwać kasę oraz władzę z tylnego siedzenia (kapelani w instytucjach).

        Popełniają jednak błędy i ich plany instalacji dyktatury religijnej się walą. No taki poziom, na szczęście. 🙂

        Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 11:02
    Permalink

    Jednym strzałem głupoty, cynizmu i obelgi w stopę załatwiono kościół i PiS. I już się nie podźwigną. Człowieka natomiast ogarnia szyderczy śmiech, chcieli takiej Polski to ją mają. Należało na początku zapytać słowami poety: ” Polska, ale jaka? Nikt nie zapytał, Głosowano na kościół, Solidarność i na Dudę. Rządy hołoty, niekompetencji, chciwości i oszustwa. Według zmarłego niedawno filozofa stworzono “cywilizację podłości”. Sprzedano o zlikwidowano przemysł, kulturę, naukę i rozwój. Stworzono państwo nienawidzących się ludzi, kolonię obcego kapitału, państwo w wojnie z sąsiadami pod okupacją obcych wojsk. Może tym razem kobiety pomogą?

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 11:04
    Permalink

    Nie zgadzam się, że protest powinien być cichy, bo powinien być jak najbardziej głośny. Ale również uważam, że nie powinien polegać na wchodzeniu do kościołów, bo skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Jeżeli już, to powinien polegać na akcji plakatowej i manifestacji przed Kuriami.

    Ale najskuteczniejszym sposobem zaprotestowania, będzie wypisywanie dzieci z lekcji religii i nie przyjmowaniu księdza po kolędzie, bo tego najbardziej obawiają się sukienkowi.

    Odpowiedz
    • 27 października 2020 o 13:28
      Permalink

      @Niechodzący …

      Popieram i mam nadzieję, że większość kobiet naprawdę już zmądrzeje, bo do tej pory bywało różnie, także i w mojej rodzinie. Niby krytykują postępki Kościoła i kleru, ale jak przychodzi komunia to jak po*bane na wyścigi biegają i proszą księdza o przyjęcie dziecka do komunii, proszą o chrzest, ślub itd.
      Czas na zmianę systemu wartości, a wtedy już fanatyzm religijno-prawicowy zagoniony do zakrystii przestanie stanowić zagrożenie dla rozwoju człowieczeństwa. Wtedy dopiero przestaną dzielić Polaków i niszczyć Polskę.

      Dla tych co się jeszcze wahają, zastanawiają się – no bo w coś trzeba wierzyć, jak nie raz słyszę. Dla tych którzy nie mogą się odnaleźć i mimo krytycznego nastawienia do kleru biegają do Kościoła, bo tak im tradycja nakazuje.
      Polecam to co już dawno sam wybrałem:
      „Oto moja prosta religia. Nie potrzebuje świątyń ani skomplikowanej filozofii. Nasz mózg i nasze serce są świątynią, a dobroć – filozofią”. Tenzin Gjaco, XIV Dalajlama.

      No i tych sędziów warto zapamiętać podobno:
      https://demotywatory.pl/5030879/Te-twarze-warto-zapamietac–Jak-widac-same-kobiety-gotowe-do

      Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 12:58
    Permalink

    W uzupełnieniu:
    Jeżeli już to takich bardziej światłych duchownych Polsce potrzeba, jak ks. prof. Michał Heller:
    – “Świat nauki czuje zagrożenie ze strony ogromnej fali irracjonalizmu i to samo grozi religii.
    – Fanatyzm to nie tylko ekstremizmy islamskie, ten katolicki również jest bardzo niebezpieczny – przestrzega w rozmowie z Onetem ks. Michał Heller.”
    Wyguglać sobie ten ciekawy wywiad z 2016 roku:
    “Michał Heller: papież zdenerwował się i podjął decyzję, by przemówienie potraktować jako “niebyłe”.”

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 19:38
    Permalink

    Zobaczcie kompletny uwiąd intelektualny funkcjonariuszy Kościoła. Czytam i nie wierzę, że można być aż tak głupim, aby się chwalić faszystowską wizytą na Jasnej Górze? I to w obliczu totalnej krytyki Kościoła obecnie i w związku z protestami kobiet.
    Wyguglać na onecie:
    “Jasna Góra wspomina rocznicę wizyty hitlerowskiego zbrodniarza”
    “Sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej przypomniało dziś, że 80 lat temu świątynię odwiedził Heinrich Himmler. Hitlerowski zbrodniarz miał być pod wrażeniem religijności Polaków. Niefortunny wpis został już usunięty z mediów społecznościowych Jasnej Góry. Teraz paulini przepraszają”.

    To nie jest pierwsza wpadka tych zakonników. Nie bez powodu w internecie w komentarzach nazwano to miejsce ciemna górą, jak kiedyś zaskoczony wyczytałem.

    A co do meritum felietonu, godne zacytowania:
    “Jako katolika boli mnie „wyp***dalaj” na ścianach świątyń. Ale Kościół sobie na to zapracował”
    (…)
    “Kościół musi odciąć się od “bożych szwadronów” Marszu Niepodległości
    Dziś na to wszystko dochodzą “głosy niepokoju”, “apele o rozwagę”, a wraz z nimi zapowiedź zawiązania kolejnych “bożych szwadronów” przez szefa Marszu Niepodległości, które mają bronić drzwi kościoła przed niepożądanym elementem. Jeśli takie organizacje autentycznie powstaną, to będzie tylko pogłębienie tej już teraz katastrofalnej sytuacji, którą Kościół sam sobie zgotował przez klerykalizm i nieczułość. Zamykanie drzwi kościoła, żeby tylko nie zabolało, jeśli ktoś przerwie mszę, nie jest żadną receptą, tylko utrwalaniem rozpadu. Jak się kogoś wyniesie z kościoła na butach, to nie widzę szans na poprawę stosunków. Jeśli Kościół katolicki w Polsce tej inicjatywy nie potępi, jeśli proboszczowie będą wdzięczni nacjonalistom za obstawę, to się tylko jeszcze bardziej pogrążą.

    Kościół nie rozpadł się w Polsce ostatniej niedzieli. On się rozpada od lat
    Też boli mnie to przerywanie mszy albo „wyp***dalaj” na ścianach kościołów, w których nikt nigdy politycznego kazania nie głosił, za to codziennie pomaga się ubogim. Boli mnie jak czytam o napadzie na przypadkowych księży. Boli mnie bo wiem, że do mnie też ktoś pewnie kiedyś krzyknie „wyp***dalaj”, a ja sam nie bardzo wiem jak do tego kogoś dotrzeć, bo często nie podzielam jej czy jego doświadczeń. Nie wiem jakim jest człowiekiem, choć wiem skąd jej czy jego brak zaufania do mnie. Mogę tylko okazać szacunek i podobnie jak napisał mądrzejszy ode mnie ksiądz “płakać z powodu każdej osoby, która dziś z Kościoła odchodzi. Bo każda taka osoba to wyrzut sumienia, że nie dość było w nas Ewangelii, że przyprószona naszym egoizmem, ślepotą, butą, niemiłosierdziem, Ewangelia nie mogła rozbłysnąć w życiu tego człowieka”.

    Odpowiedzią nie może być zrobienie z różańca kastetu
    Kościół nie rozpadł się w Polsce ostatniej niedzieli. On się rozpada od lat, tylko od 25 października wyraźnie to widać. Ale to jest dokładnie ten moment kiedy odpowiedzią nie może być zrobienie z różańca kastetu, tylko posypanie głowy popiołem i wyraźne “przepraszamy i prosimy o wybaczenie”, które nie liczy na to, że w kolejną niedzielę na sumę przyjdą tłumy. Tych tłumów może nie być przez kolejne dekady, a przecież trzeba jakoś żyć. Po katolicku, czyli z miłością do każdego człowieka, a zwłaszcza do tego, który niekoniecznie mnie kocha.”
    https://noizz.pl/opinie/jako-katolika-boli-mnie-wypdalaj-na-scianach-kosciolow-ale-kosciol-sobie-na-to/bkjcz77?utm_source=noizz.pl_viasg_noizz&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

    A biedny Mularczyk nadal nic nie rozumie dlaczego? Wyguglac na interii.
    “Mularczyk: Takich rzeczy nie robili nawet komuniści”
    “- To niewyobrażalne, że w Polsce ludzie żyjący wśród nas dopuszczają się profanacji obiektów kultu religijnego. Powinni być z całą surowością ścigani. Zakłócanie mszy świętych, malowanie kościołów, to rzeczy, jakich nawet komuniści nie robili – mówi Interii poseł Arkadiusz Mularczyk.”
    Panie Mularczyk, radzę iść pilnie do Kościoła i leżeć krzyżem przed Chrystusem pierwszym komunistą nowożytnego świata i prosić go przebaczenie za grzechy, a może rozum wam wróci.

    Czyli komunizm i komuniści tak poniewierani przez PiS okazują się teraz oazą moralności i dobroci. Ale się porobiło. 🙂

    Odpowiedz
  • 27 października 2020 o 21:56
    Permalink

    Przyznam że w drodze wyjątku nie dotrzymałem danego słowa – nie zdzierżyłem, niczym “opolczykpl” 🙂 (ile razy zarzekał się iż zawiesza blog, “tym razem ostatecznie”). A powodem jest gorący “zastępczy temat” mający na celu podniesienie ciśnienia kUBietom, i innym UBywatelom (lewica, komuniści i złodzieje). Zawsze gdy “ten wątek ” wypływa w cieniu dzieje się coś ważnego – lalkarze (kukłowody) knują, a szalone eurobolszewickie waginy – szaleją………………………………………………………………………..
    Jak JA widzę rozwiązanie tego problemu? Po rosyjsku, po kozacku – TAM leż lewicowo-liberalna hołota
    (lewica,komuniści i złodzieje) znani jako trockiści (liberasty) wspomagani przez jaczejki z Zachodu
    i USA – zbolszewizowane do szpiku kości, jeszcze próbują narzucać swój (lewacki system “wartości’) chory nie do przyjęcia dla NORMALNYCH ludzi ceniących konserwatywne wartości punkt widzenia (Bóg, Honor, Ojczyzna).
    Na przykładzie rozprawy z “szalonymi cipkami” – Pussy Riot attacked with whips by police at Sochi
    https://www.youtube.com/watch?v=ivT-I-yxtdY SŁAWA RUSKIM (KUBANSKIM) KAZAKAM!!!
    “Nasze” zlewicowane, jewropejskie kUBiety też wypadałoby WYBATOŻYĆ, OĆWICZYĆ, “WYPAŁOWAĆ”, co by rozsądek i rozum powrócił ( dzieci rodzić i wychowywać!!!) na właściwe miejsce….!!! Przecież jeżeli nie policja (oni potrafią
    działać tylko w konfrontacji z pokojowymi manifestantami krytykującymi bezprawny, bezzasadny terror medyczny) to mamy w
    Polsce nastojaszczich (podobnież!) KAZAKÓW – https://pl-pl.facebook.com/%D0%A1%D0%9E%D0%AE%D0%97-%D0%9A%D0%90%D0%97%D0%90%D0%9A%D0%9E%D0%92-%D0%92-%D0%9F%D0%9E%D0%9B%D0%AC%D0%A8%D0%95-ZWI%C4%84ZEK-KOZAK%C3%93W-W-POLSCE-136325083090631/ więc do roboty “chlopci”… a nie “bałtać po kuchniach’… pro, podjętego wątku: Эх, казаки – КОНТРреволюция https://www.youtube.com/watch?v=P2aE5jaDdVo&t=51s

    Ps. Państwo komentujący…………. rence i nogi opadajom, jedynie @op@gmail.com coś jakby z sensem
    gdybyż nie nawiązanie do KGB, którego w Rosji nie ma już tyle lat – zważ acan na zachodnią bolszewię,
    wysłuchaj uważnie Porębę i “rubasznego” Jabłonowskiego vel … it.dalyj, sens przekazu niezły, a zakończenie
    chuj*we!
    Spadam!
    Ps. 2 Jak wy ludzie do q*y-nedzy nic nie jarzycie. Jak Boga kocham – wstyd!
    Oszołomy lewicowo-neokomunistyczne? 🙁

    Wśród krytyków niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności tzw. przesłanki eugenicznej z konstytucją RP pojawia się narracja, że zły PiS i osobiście Jarosław Kaczyński dzielą Polskę w obliczu koronawirusa. W ich mniemaniu, „przepychając” to orzeczenie, poza spowodowania „piekła kobiet”, partia rządząca niszczy jedność, której tak potrzebujemy w obecnych czasach.

    Owszem, jedność jest potrzebna wszelkim grupom, w których ludzie chcą czy nie chcą żyć razem. Jedność jest potrzebna rodzinie, jedność jest potrzebna rodowi, jedność jest potrzebna etnosowi, narodowi i państwu. Jak powiedział nasz Zbawiciel: „Wszelkie królestwo rozdzielone przeciwko sobie będzie spustoszone, i wszelkie miasto albo dom rozdzielony przeciwko sobie, nie ostoi się” [Mt 12, 25]. Brak jedności powoduje, że byty, które są manifestacją ponadludzkiego porządku, stają się dysfunkcyjne i się kompromitują. Tak skompromitowana wspólnota nie jest w stanie zapewnić sobie lojalności ze strony swoich członków, a więc w dłuższej perspektywie rodzina się rozpadnie, a państwo czy naród upadną. Upadną, bo nie będą w stanie się bronić przed stojącymi przed nimi wyzwaniami.

    W 2020 roku Państwo Polskie też stoi przed wieloma wyzwaniami. Są to przede wszystkim upodlenie Polski na arenie międzynarodowej; stanowienie prawa przez jakieś organizacje międzynarodowe i obce ambasady; zacieśnienie liberalnej hegemonii ideowej; ekonomiczna, militarne i ideologiczna kolonizacja Polski. Wyzwaniem jest budowanie dla obcych wojsk eksterytorialnych baz dla obcego żołdactwa na terytorium Polski. Wyzwaniem są listy ambasadorów, atakujące polską aksjologię i polski model życia rodzinnego. Wyzwaniem jest mówienie przez pewną obywatel USA, że Polska w kwestii dewiantów stoi „po złej stronie historii”. Wyzwaniem jest szerzenie trendów wywrotowych w polskiej noosferze przez zachodnie podmioty, które faktycznie zmonopolizowały rynek rozrywki cyfrowej. W końcu największym wyzwaniem jest postmodernistyczna dekonstrukcja naszej tradycji, kultury i doświadczenia historycznego. W porównaniu z tym wszystkim, koronawirus jest najmniejszych problemów.

    W tym kontekście żadna jedność nie została zniszczona 22 października roku bieżącego. W obliczu tych wyzwań jedność narodowa nigdy nie istniała. W tym kontekście możemy mówić o dwóch równoległych społeczeństwach. Obecnie istnieją w Polsce dwa przeciwstawne obozy, Polskę 1 i Polskę 2. Teraz ten podział nie polega na dysproporcji gospodarczych. Osią podziału są kwestie niematerialne.

    Polska 1 ma oblicze wielkomiejskiej młodzieży, tych tak wyśmiewanych w ostatnio “Julek z Twittera”. Jest to Polska wielkich metropolii, hipsterskich klubów i modnych knajp. Wartościami tej Polski są wykorzenienie, indyferentyzm, chaos, materializm i konsumpcjonizm, nazywane przez tę Polskę 1 otwartością, tolerancją i wolnością. Ta Polska niekiedy lepiej mówi po angielsku niż po polsku, bezmyślnie łyka wszystko, co podsunie jej guru na usługach globalizmu. Ta Polska, chodząca na parady równości i płacząca nad tubylczą „nietolerancją” i „ksenofobią”, żywi zażartą nienawiść do jakiejkolwiek formy autentycznej religijności, ochocza wierząc w taroty czy inne wróżby (których sensu nawet nie rozumieją). Ta Polska 1 żywi głęboką pogardę do zwyczajów i tradycji, do wsi i małych miasteczek (skąd często się wywodzi). Jest to twór pozbawiony zdolności do działania pozytywnego, bo dąży tylko do zniszczenia zastanego porządku w celu przeniesienia tu globalnego Zachodu. To obrońcy gejów, „praw człowieka”, konstytucji, demokracji i państwa prawa. Są to ubrane na czarno kobiety z błyskawicami i wieszakami. Innymi słowy, nad Wisłą jest to awangarda globalizmu i hegemonii liberalnej.

    Naprzeciwko tego obozu liberalnego postmodernizmu bez polskiej specyfiki stoi Polska 2. Polska wsi i miasteczek, gór, jezior i puszcz. Polska przydrożnych kapliczek i wiejskich kościołów. Polska deptana i pogardzana przez liberałów. Polska pobożności maryjnej i „Gorzkich Żali”. Polska przyjeżdżająca 11 listopada do Warszawy by iść w Marszu Niepodległości. Polska, dla której największą wartością jest rodzina. Polska, która od 30 lat jest oszukiwana i rozgrabiana przez demoliberalną oligarchię. Polska intuicyjnie czująca, że ten świat poszedł złą drogą. Są to ludzie, którzy chcą być dumni ze swojej historii i swojego kraju. Polska 2 odmawia różaniec o odnowę moralną narodu i zaprzestania mordowania nienarodzonych. Jest to najszerzej rozumiany lud polski, chodzący do kościoła, pracujący, kochający – po prostu żyjący na łonie swojej ojczyzny. Mimo że ten lud chce być jak najbardziej zachodni, to zachodnim nie jest i nikim takim się nie stanie. W istocie reprezentuje dziwny splot cech nowoczesnych i archaicznych.

    Do tego przymyka segment osób o poglądach antyglobalistycznych, tradycjonalistycznych i tożsamościowych. Jest ich mało, żeby stanowiły osobną siłę w kraju. Segment ten poszukuje Polski wiecznej, polskiej sancta sanctorum. Te osoby szukają Polski prawdziwej, której nie da się zobaczyć inaczej, niż oczami ducha. Te osoby próbują zrozumieć ducha ludu polskiego i odkryć wieczne przesłanie, które jest niesione przez Polskę.

    W tej opcji nie jest to starcie dwóch partii czy opcji politycznych. Jest to starcie dwóch wizji świata. Mamy naprzeciwko sobie obóz liberalny i obóz ich przeciwników, dla których taką wspólnym mianownikiem jest katolicyzm (i inne formy autentycznego światopoglądu religijnego). Zarówno katolicyzm, jak i liberalizm stanowią dwie metaideologie. Rozbierając oba te zjawiska na czynniki pierwsze dojdziemy do pewnych założeń, bez których wyznawanie tej doktryny nie jest możliwe. Liberalizm i katolicyzm (i ogólnie religijność) wykluczają się co do natury człowieka, celu jego istnienia, co do pierwszej przyczyny istnienia. Ze sprzecznej antropologii, aksjologii i ontologii wynikają dwie wizje urządzenia życia publicznego. Te dwie wizje nie mogą ze sobą współistnieć. Żadnej jedności między zwolennikami tych dwóch wizji nie było, nie ma i nigdy nie będzie. Również w kwestii problemów, z którymi mierzy się Państwo Polskie – dla liberałów nie jest to żaden problem, wręcz ich celem jest roztopienie się Polski w kotle postmodernistycznego globalizmu.

    Stan dotychczasowy przypominał stan dwóch wrogich armii w czasach obowiązywania bardzo kruchego rozejmu, w trakcie którego obie strony co jakiś czas przerzucają się pociskami. To oni zawieszą tęczową flagę, a ich przeciwnicy powieszą antyaborcyjne banery. Feministki uczynią coś obraźliwego w stosunku do katolików, a katolicy zorganizują modły, zbiórkę podpisów czy zorganizują przejazd jakiejś ciężarówki, ostrzegającej przed LGBT. To wszystko bardziej przypominało ciszę przed burzą: każdej stronie ten stan coraz bardziej ciążył, obie strony tylko czekały, by skoczyć sobie do gardeł.

    Stosunek nas, ludzi szeroko pojętej prawicy, do naszych liberalnych wrogów, najlepiej oddaje ten wers z sury „Doświadczana” Koranu

    „Zaprawdę, my nie mamy nic z wami i z tym, co wy czcicie oprócz Boga! Wyrzekamy się was! Pojawiła się między nami i wami wrogość i zawiść na zawsze, chyba że uwierzycie w Boga Jedynego!” [Koran, 60:4].

    Trybunał Konstytucyjny nie rozpętał żadnego konfliktu w społeczeństwie. Ten konflikt już trwa od wielu lat. Rację mają te zaczernione kobiety z parasolkami i wieszakami – to jest wojna. Wojna światła, po stronie którego stoimy i ciemności, za którą opowiadają się nasi wrogowie. Jest to wojna totalna, bo stawką nie są stołki czy spółki skarbu państwa. Jest to wojna o duszę naszego narodu. Jest to wojna z liberalną hegemonią, Zachodem i globalizmem – a te protestujące kobiety są dziś mięsem armatnim tych antyludzkich Zjawisk. A Polskiej Policji przydałyby szkolenia, organizowane przez ich kolegów z Chin, Turcji czy Iranu.

    Eugeniusz Onufryjuk: To jest wojna https://xportal.pl/?p=37991
    ————————————————————————————————
    Kierunek Wschód 25 “STABILIZACJA – wschód, czy zachód?” 25.10.2020 A. Jabłonowski, M. Poręba NPTVPL https://www.youtube.com/watch?v=kHmXYu_yrZc&t=4s

    PANIE KRZYK CIESZYMY SIĘ BARDZO – I ZAPRASZAMY – PROSZĘ PISAĆ, PÓKI MOŻNA – A MOŻE SIĘ OKAZAĆ ŻE TO JUŻ NIEDŁUGO WIĘC OGRANICZAMY MODEROWANIE DO NAJOSTRZEJSZYCH KWESTII. WEB JÓZ.

    Odpowiedz
    • 28 października 2020 o 05:21
      Permalink

      Do pierwszych linków jakie Pan podał jest Pan innym człowiekiem od tego gościa poniżej tych linków. Pomijam tego pierwszego, tego drugiego @Krzyka czyta się znacznie lepiej. No chyba, że to jest cytat zawłaszczony.

      pozdrawiam

      Odpowiedz
    • 29 października 2020 o 09:33
      Permalink

      @krzyk58

      A jednak puściły ci nerwy! 🙂 A już i ja miałem sobie odpocząć, skoro cię nie ma i dać sobie spokój z komentowaniem, no ale nie mogę, wszystko przez ciebie. 🙂 A więc witaj na ringu.

      A teraz do rzeczy. Nadal nie potrafisz logicznie myśleć, a liczyłem, że jak sobie odpoczniesz, to i rozum wróci? 🙂 No ale nie mogę zbyt wiele oczekiwać od prawactwa skumanego z okupantem religijnym.

      Po pierwsze – nie można porównywać protestów kobiet w Polsce do zdegenerowanych pussy riot, czyli w prostym tłumaczeniu na polski „wyuzdanych pi*d”. Trzeba naprawdę nie mieć sumienia, aby kazać rodzić kobiecie jakiegoś “potworka” wbrew prawu naturalnemu. Masz przeczytaj sobie najmądrzejszą opinię jaka się obecnie ukazała w necie:

      “Aborcja a „prawa boskie”.”
      “Podzielono, skłócono nas, Polaków, jeśli nie stoisz przy mnie, to stałeś tam za bramą, taką myśl przekazał nam kiedyś pewien oderwany od rzeczywistości człowiek, co swymi gierkami politycznymi Polskę nam rujnuje.
      „Prawactwo”, to schorzenie które eliminuje empatię, szuka prostych rozwiązań, jeśli nie myślisz jak oni, to cię „diabeł opętał”, nie masz prawa do własnej oceny, masz myśleć tak jak dotknięty tymże schorzeniem. Proste jak budowa cepa, czyż nie? Oni wiedzą, że Bóg chce to co oni, jakieś prywatne korepetycje u „Boga” mają czy co?
      Nie wiem, czy się to leczy, ale na pewno logiczne argumenty do nich nie trafiają. Spróbujmy argumentami „boskimi”, choć spróbujmy przemycić kilka prostych zasad logiki.
      Bóg nie decyduje o każdym z nas, Bóg nie stoi nad łóżkiem każdej pary, co za chwilę spłodzi potomka. Bóg stworzył zasady, które w świecie nauki nazwiemy „prawami przyrody” i nie nagina swoich praw dla „danej owieczki”. Prawa boskie działają globalnie a nie indywidualnie, nawet jeśli byśmy to chcieli. Bo czy ojcu, matce trójki dzieci, którzy zginęli w wypadku powiesz, że Bóg tak chciał wam uczynić? Chciał waszej rozpaczy? Dobry Bóg tego chciał…?
      (…)
      Człowiek dzięki swej inteligencji potrafił usunąć zagrożenie że niepełnosprawny potomek stanie się źródłem pożywienia dla drapieżników, jak to się ma w dzikiej przyrodzie dla wszelkiego potomstwa, również tego, które umiera po kilku minutach/ godzinach samodzielnego życia. Złamaliśmy drugie „prawo boskie”, potrafimy pozwolić żyć tym, którzy nie są w stanie samodzielnie egzystować. Przez całe życie wymagają by inny człowiek opiekę nad nim sprawował, bo bez tej opieki wcześniej czy później żyć nie będzie mógł. Ratując życie jednego poświęcamy życie drugiego… tego, co będzie do ostatnich swych dni opiekować się ułomnym. I stawiamy pytanie, co będzie z tym, co sam egzystować nie potrafi, gdy jego opiekuna nie stanie? „Obrońcy życia” chcą decydować o życiu potencjalnego opiekuna nie dając mu prawa decyzji, czy swe życie chce temu poświęcić?
      Prawa boskie są proste. Nie potrafisz sam żyć, umierasz a twoje ciało pozwala przeżyć potomstwu innych stworzeń bożych. Prawa ludzkie stają się bardziej skomplikowane, tyle, czy prowadzą one do pierwszego prawa Boskiego, doskonalenia obiektu stworzenia?
      Czy jest prawo zabraniające dwóm osobom posiadającym ewidentne wady genetyczne do spłodzenia potomka? Nie. To by uderzało przecież w nasze prawa ludzkie, a co więcej, przecież byłoby to „nieludzkie”. Co więcej, przecież w pierwszym pokoleniu mogą wychować bardzo wartościowe dziecko. Ile to jest opowieści, że dziecko opiekuje się dwoma niepełnosprawnymi rodzicami, niepełnosprawnymi od czasów, gdy jego jeszcze na świecie nie było? Ale znamy prawa Mendla, cechy dziecka odziedziczane są po dziadkach albo pradziadkach. Ileż to było w Ameryce Południowej przypadków, gdy biała matka rodziła białemu ojcu czarne dziecko i nie dlatego, że była mężowi niewierna, a dlatego, że jej babka/prababka zapałała miłością do czarnego niewolnika, co na plantacji pracował. Proszę nie szukać tu rasistowskich odniesień, nie chcę szukać odniesień, do królewskiej dynastii Wielkiej Brytanii, bo księżnę Dianę bardzo szanuję”.
      Oczywiście, świat nie jest zero-jedynkowy, znajdziemy przykłady gdzie z punktu widzenia medycyny lekarz może wskazać rodzicom iż powinni przemyśleć sprawę aborcji. Posłużę się tu dwoma skrajnymi przypadkami. Ludwiga van Beethowena, będącego jakby koronnym przykładem przeciwników aborcji, choć wtedy badań prenatalnych jeszcze nie było a tylko stan zdrowia rodziców wskazywał iż dzieci mieć nie powinni i wspaniałego tenora Andrei Bocelliego, którego matka mimo wskazań lekarzy zdecydowała się urodzić. Uwielbiam śpiew Bocelliego, zaś fakt iż jest niewidomym w niczym mu nie przeszkadza cieszyć ludzi swym talentem. Jednak osoba ta jest wspaniałym przykładem na to iż mieliśmy dobre prawo będące dorobkiem kompromisu między Polakami o różnych poglądach, to które teraz usiłuje się zmienić. Bo w przypadku wad płodu to rodzina powinna decydować, zaś postęp medycyny i badań prenatalnych z każdym rokiem daje coraz bardziej wiarygodne wyniki. To rodzina poniesie wszelkie konsekwencje wychowania takiego dziecka, zarówno sukces jak i porażkę, więc niech ona decyduje.”
      (…)
      Jeśli chcesz decydować za rodzinę, to uczestnicz w tym do końca, również z kosztami finansowymi. Jeśli politycy, Kościół chce decydować za rodziców to winni w pełni pokryć koszty utrzymania takiego niepełnosprawnego do końca jego dni. Czy nie jest to uczciwe? A wiemy, jak dziś rządzący odnosili się do protestu niepełnosprawnych w sejmie.
      Moralność obrońców – urodź bo my tak chcemy, a potem bujaj się z tym sam, szanowny rodzicu. Dlatego w mojej opinii póki sprawy ekonomiczne nie zostaną rozwiązane, sprawy rehabilitacji, leczenia, dodatkowych środków jakie zdrowy człowiek nie potrzebuje, pensja pozwalająca godnie żyć opiekunowi i osobie niepełnosprawnej, decyzja winna pozostać w gestii rodziny i nikomu z butami wchodzić w to nie wolno”.
      Autorstwo: Zawisza Niebieski
      Źródło: WolneMedia.net
      https://wolnemedia.net/aborcja-a-prawa-boskie/

      Wam prawactwu to już nawet leczenie nie pomoże, a na modlitwy jest już za późno.

      Po drugie – faktycznie musisz mieć związek z okupantem religijnym bo oni też tak działają czyimiś rękami, to w odniesieniu do batożenia przez Kozaków. Skoro jesteś taki Kozak to zrób to osobiście, zobaczymy jakie zdobędziesz poparcie. Te wyuzdane pi… dostały za głupotę, ale nie można ich porównywać do naszych kobiet postawionych pod ścianą bez wyjścia. To dwie diametralnie różne postawy i przyczyny. O ile kulturę głupoty powinno się tępić to słuszny protest polskich kobiet należy popierać.

      Po trzecie – faktycznie na tych konserwatywnych portalach z rozumem się rozminęli i nie mają pojęcia o życiu boskim i prawie naturalnym. Do każdego z nich podobno bóg przemawia, tyle tylko że to objaw choroby a nie boskiej ingerencji. Ilu księży jest z tego powodu po prostu chorych?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.