Nie jesteśmy przygotowani na nic?

fot. red.

Nie jesteśmy przygotowani na nic? Nie ma świadomości potrzeby działań na rzecz Obrony Cywilnej, publiczna ochrona zdrowia dogorywa i nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa w przypadku masowych zachorowań, służby ratunkowe robią co mogą. Symbolem niewydolności systemu są bezpłatne nadgodziny dla Strażaków Ochotników, którym nasze państwo nie było w stanie zapłacić za wszystkie nadgodziny.

Nie ma rezerw generalnie. Nie ma żadnych liczących się rezerw państwowych. Nie ma żadnych mających znaczenie rezerw samorządowych. Co ma wojsko, to nie wiadomo, ale sądząc po ilości dostępnych magazynów to szału nie ma. Co jest najgorsze, nie ma też czegoś takiego jak rezerwy w systemie. Produkcja jest dostosowywana do potrzeb, w centrach logistycznych jest zapas dostosowany do standardowego obrotu. Również wieś, oderwana od realiów odwiecznej gospodarki przyzagrodowej, nie jest w stanie wygenerować rezerw. Cała organizacja gospodarki kapitalistycznej jest oparta na zwiększaniu efektywności, poprzez eliminację zapasów, które stanowią wielki koszt w systemie.

To wszystko powoduje, że nasz system gospodarczy jest szczególnie wrażliwy na wszelkiego rodzaju zakłócenia, w tym zakłócenia związane z zagrożeniami epidemiologicznymi, paraliżującymi społeczeństwo. Uwaga, możliwa jest błyskawiczna mobilizacja i bardzo efektywna produkcja i masowe dostawy dóbr, tylko nie w ramach mechanizmu państwowego, bo takiego nie ma. Nie mamy siły zdolnej spiąć w sposób realny łańcuchy logistyczne firm w jedną całość ukierunkowaną na krajowe potrzeby. W przypadku problemów na większą skalę w Europie, grozi nam że poprzez powiązania będziemy świadczyć i dostarczać dla innych, ale nie na potrzeby własne. Już tak było niedawno, jak brakowało leków importowanych z Chin, to najpierw zaspokajanie potrzeby zachodnich konsumentów. Polaków potraktowano jako ludzi gorszej kategorii. Pisały o tym pełne oburzenia nawet mendia (tu nie ma błędu) i media parówkowe, więc to nie jest żadna tajemnica.

Potrzebujemy szybkich działań w zakresie stworzenia systemu Obrony Cywilnej, takiego zorganizowania społeczeństwa, żeby dało się kontrolować W SPOSÓB MIĘKKI na wypadek zagrożeń. Mówimy o samokontroli i współpracy oddolnej, której nam brakuje najbardziej w społeczeństwie.

Na dzień dzisiejszy nie potrafimy sobie wyobrazić takiej sytuacji jak w Chinach, żeby władze odcięły duże miasto i obłożyły je kwarantanną, ale takie sytuacje w kontekście ospy zdarzały się jeszcze na początku lat 60-tych. Wrocław przeżył wówczas wielką próbę, tylko że to były czasy, w których jeden samochód na godzinę na drodze powiatowej był standardem. Dzisiaj żyjemy w warunkach masowej komunikacji i ziemniaki do sklepów we wspomnianym Wrocławiu mogą przyjeżdżać z Hiszpanii. W takich warunkach kwarantanna oznacza rozkład funkcjonowania całości systemu społeczno-gospodarczego. Przeprowadzenie takiej operacji byłoby trudne dzisiaj z powodów logistycznych. Nie mówiąc już o konsekwencjach politycznych, te zwłaszcza w kontekście wyborów prezydenckich, byłyby dla nas nowym wyzwaniem systemowym o głęboko idących konsekwencjach.

Sytuacja na pewno jest poważna i należy spodziewać się, że nasi wrogowie mogą chcieć wykorzystać naszą sytuację do wygenerowania jeszcze większego chaosu. Trzeba się z tym liczyć, bo nie ma łatwiejszego sposobu na uderzenie w przeciwnika, niż czas chaosu systemowego. Z tego względu zagrożenie jest realne i trzeba je co najmniej monitorować. W czasach chaosu trzeba wystrzegać się prowokatorów, w tym siejących panikę mendiów.

Nasze społeczeństwo nie tylko nie jest przygotowane na zdarzenia ekstremalne i związany z nimi konieczny wyższy poziom zamordyzmu państwa. Ludzie natychmiast zostaliby napuszczeni na siebie przez polityków, którzy wykorzystaliby nowe pole do konfliktu wewnętrznego. Strach nawet myśleć co jest tutaj możliwe w skrajnych scenariuszach.

Nasz kraj jest ciągle w orbicie zainteresowania istotnych czynników zewnętrznych, które mają u nas interesy – lub poprzez czystą, motywowaną ksenofobią historyczną złośliwość (np. ze strony pewnego małego bliskowschodniego kraju o potężnych możliwościach – i nie jest to Liban), są w stanie zrobić wiele jak tylko wydarzy się okazja, żeby u nas było piekło. Trzeba mieć to na uwadze. Oto ciepła woda w kranie jeszcze płynie, ale jest podgrzewana rosyjskim węglem, a mroczne oblicze rzeczywistości zbliża się do naszych granic, co wraz z „wrogami” wewnętrznymi nie wróży niczego dobrego.

12 myśli na temat “Nie jesteśmy przygotowani na nic?

  • 27 lutego 2020 o 05:11
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł i na czasie.

    Potrzeba “sklejenia” naszego poszarpanego na oddzielne byty Nadwiślańskiego i Banasiowego Macondo – jest wielka i oczywista.

    Tylko że wczoraj Pan Premier w TV dał popis totalnego zagubienia, mówiąc o “dobrych warunkach pracy dla ludzi”, bo On nie ogarnia całości – chociaż ma gotowe narzędzia, jak choćby Ustawy o Obronie Cywilnej i Stanach Nadzwyczajnych.

    Mają być jakieś jego spotkania z wojewodami, starostami, itp.

    Są to początkowe działania, które powinny “tych ludzi” “spiąć” w jeden organizm reagowania na kryzys, który jak podawał Minister Zdrowia – jest oczekiwany lada dzień.

    Skoro ziemniaki mogą nadjechać z Holandii, to może też pojawić się koronawirus.

    Tylko potrzeba to jeszcze doprowadzić do szefów i właścicieli firm, że na czas zagrożenia przestają obowiązywać modele biznesowe i liczenie kosztów oraz efektywności.

    Ludzie, zwykli obywatele – też powinni zostać spokojnie przygotowani na to, co nas może spotkać, łącznie z ograniczeniami swobody przemieszczania się i ograniczeń w zakupach.

    Wszelkie zgromadzenia ludzi, włącznie z nabożeństwami w Kościołach – muszą być albo całkowicie wyeliminowane albo ograniczone do minimum.

    I to trzeba uświadomić m.in. Episkopatowi, no i Ojcu Dyrektorowi …

    To wszystko da się przetrwać, tylko potrzebne jest zrozumienie istoty zagrożeń przez społeczeństwo oraz wytłumianie możliwości wszelki prowokacji.

    Tylko żeby tak się stało, potrzeba Mężów Stanu – a takich pośród rządzących w Naszym Macondo – nie widzę.

    Oni się dopiero wyłonią, metodą prób i błędów – podczas ewentualnego działania podczas nadciągającego KRYZYSU KORONAWIRUSOWEGO.

    Przetrwamy o ile zaczniemy sobie bardziej ufać.

    Władzom wszelakim na czas kryzysu też należy się zaufanie, bo inaczej na skutek paniki i ewentualnych niepokojów społecznych – skutki mogą być opłakane.

    Już zacząłbym powolne odtwarzanie struktur Obrony Cywilnej w oparciu o jednostki Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej – PLUS ich reaktywacja w Zakładach Pracy.

    Ciągły nadzór nad systemami łączności i komunikacji, sieciami transportu i energetycznymi, to konieczność ZATRUDNIENIA dodatkowych setek tysięcy ludzi, ich skoszarowania, karmienia, transportu i noclegu oraz ścisłego przestrzegania zaostrzonych zasad ochrony sanitarnej.

    Jest jeszcze czas, więc można to powoli uruchamiać i SZKOLIĆ tych ludzi, ratowników czy służby OCHRONNE, bo obecne siły wojskowe (Wielki Egzamin dla WOT!) i policyjne – są zbyt szczupłe.

    Nadciągający kryzys, powie SPRAWDZAM dla naszego Państwa.

    Oby nie było epidemii, tylko samo sprawdzenie GOTOWOŚCI SYSTEMU na zagrożenie.

    I to by wystarczył, tylko na jakiś czas należy zapomnieć o 8-mio godzinnym czasie pracy i swobodzie “paplanie głupot” przez nawiedzonych “mądrali, w tym w Internecie.

    Strzeżmy się prowokatorów.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 27 lutego 2020 o 07:19
      Permalink

      Nie ma zgody na ograniczanie nabożeństw. W wierze naszą siła. Kropidłem i kadzidłem przepędzony chorobę, Polska jest zawierana Maryi więc nie lękajcie się bracia.

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2020 o 06:03
    Permalink

    Bardzo potrzebny artykuł, oj bardzo!

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2020 o 08:06
    Permalink

    Za TO mamy palmę,(!) TO ona jest nawiązaniem i symbolem ….
    Opcja polityczna która pozbędzie się “tego goowna” uznana będzie za narodowo-patriotyczną.

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2020 o 16:33
    Permalink

    No pewno że nie nawet nie na porażkę, bo porażki też trzeba umieć doświadczać. U nas szału nie ma nawet w tym zakresie.

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2020 o 17:50
    Permalink

    Nasze społeczeństwo czeka piękna katastrofa. Jak ktoś nie ma kilku kilo mąki, ryżu i konserw ten nie będzie miał dobrze.

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2020 o 21:47
    Permalink

    Naszym największym wrogiem jesteśmy my sami !

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2020 o 08:05
      Permalink

      Gdzie tam….no chyba jeśli masz pan(ie) swoją osobę na myśli, pędzącą
      ku autodestrukcji (?) BO, JA staram ‘sie jak mogie” by nie stać się wrogiem
      “własnego “ja”. BA! Dogadzam sobie… 🙂
      I,iii proszę w swoim imieniu, nie w liczbie mnogiej…

      ANGLOVIRUS – pandemia bolszewizmu | OBNAŻANIE MATRIXA
      https://www.youtube.com/watch?v=YfHTrL8r0SE
      Kwestia oceny monologu “Pola Lechickiego” jest sprawą względną, jednak
      ogólne przesłanie jest …już miałem ująć ‘z anglosaska”, napiszę – w porządku.
      A to są klimaty bliskie sercu “słowianina” Miecława….. 😉

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2020 o 12:38
    Permalink

    A co robią inne kraje? Korea Poludniowa zamknęła w największej bazie wojskowej 9700 żołnierzy na kwarantannie. Nikt nie wchodzi i nie wychodzi. Odwołano również wszelkie manewry z innymi krajami na czas nieograniczony.

    Odpowiedz
  • 7 marca 2020 o 00:51
    Permalink

    Kur.a przejaja normalnie udławiłem się czytając ten tekst. Autor to jakiś prorok czy kur.a kto?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.