Paradygmat rozwoju

Nie dla łupków! Tak! Dla wymiany handlowej z Federacją Rosyjską!

 Marzenia Polaków o eksploatacji gazu niekonwencjonalnego rozwiały się wraz z opuszczeniem naszego kraju przez kolejne ekipy najbardziej zainteresowanych beneficjentów – globalne (głównie amerykańskie) firmy wydobywcze. Poszukiwanie gazu nie dało oczekiwanych rezultatów, ewentualne stopy zwrotu byłyby zbyt niskie dla ryzyka inwestycyjnego i związanej z nim konieczności zamrożenia znacznych kwot kapitału na proces poszukiwawczo-wydobywczy (przygotowania infrastruktury wydobywczej).

W międzyczasie nasi najważniejsi politycy i wielu mainstreamowych ekonomistów, nie mówiąc już o usłużnych dziennikarzach – zrobili wszystko, żeby podzielić już przyszłe zyski! Już stawaliśmy się prawie regionalną potęgą, dystansującą się nawet od Niemiec i twardo sprzeciwiającą się Rosji! Polska – samodzielna, od morza do morza – koncepcja jagiellońska, sojusz z Ukrainą – b…..l, serdel i pierdel – na szczęście nic z tego jak zwykle nie wyszło a nawet nikt nie uderzył się w piersi, przepraszając opinię publiczną za no właśnie – publiczne nadymanie się i opowiadanie głupot.

Na szczęście z tego nic nie wyszło – podkreślmy, ponieważ znając naszych polityków – dochody z gazu byłyby zmarnowane, ponieślibyśmy koszty środowiskowe, gospodarka nadal miałaby drogi gaz a zarobiłoby parę firm wydobywczych i na pewno liczne grono pośredników, ponieważ chyba nikt nie ma wątpliwości, że na pewno udałoby się Polakom kupować własny gaz od siebie samych – bez zbędnego pośrednictwa? To w naszym kraju jest niemożliwe. W efekcie byłoby tak samo drogo jak jest, zarobiliby obcy a jest prawdopodobne, że szkody poniosłoby środowisko naturalne. Co to oznacza, nie trzeba się dalej zagłębiać.

W międzyczasie zupełnie zapominamy o tym, jakim dobrodziejstwem dla nas jest sąsiedztwo Federacji Rosyjskiej, której w zasadzie niewyczerpalne zapasy surowców energetycznych przez ponad pół wieku stanowią nasze energetyczne zaplecze i jakoś z tym żyjemy a Rosjanie pomimo pomawiania o straszenie nas „gazowym pistoletem” jakoś tego nie robią. Owszem wybudowali Gazociąg Północny – jak najbardziej, ale nie sami – dzięki tej inwestycji najpotężniejsza gospodarka Unii Europejskiej uniezależniła się od stanów nieustalonych, jakie mogłyby pojawić się na rurociągu. Nic nam do tego – mogliśmy też się podpiąć do tego gazociągu, jednakże byliśmy do tego stopnia głupi, że nie potrafiliśmy przełknąć żaby, na którą i tak nic nie możemy i nie będziemy mogli poradzić.

Patrząc na mapę – import surowców energetycznych (i wszelkich innych) z kierunku wschodniego jest dla nas naturalnym zapleczem, a dla olbrzymiej Federacji Rosyjskiej – eksport do nas i przez nasze terytorium dalej na zachód – jest także czymś naturalnym – naturalnie utrwalonym kierunkiem wymiany gospodarczej. Nie da się prościej sprowadzić do Polski olbrzymiej ilości gazu i ropy lub rudy niż ze wschodu – korzystając z istniejącej infrastruktury przesyłowej i przeładunkowej. Jedynie od dobrej woli partnerów zależy, czy uda się nam umiejętnie ten atut wykorzystywać, czy też skażemy się sami na poszukiwanie źródeł alternatywnych.

Warto tutaj zaznaczyć, że dywersyfikacja źródeł dostaw sama w sobie nie jest zła! Jednakże o ile się dobrze orientujemy – nikt jej nie zabrania! Rosyjska marynarka wojenna póki, co nie blokuje naszych portów, a komandosi ze „Specnazu” nie powysadzali terminali kolejowych i autostradowych na zachodzie i południu kraju. Możemy przywozić, co tylko chcemy i ile tylko chcemy – to nie jest żaden problem, poza jednym – dywersyfikacja kosztuje, ponieważ trudno jest przebić korzystne oferty cenowe naszych partnerów z Federacji Rosyjskiej (i krajów z nią współpracujących)!

Poza tym, nawet jakbyśmy zwariowali już do końca i absolutnie obrazili się na Rosjan – odmawiając kupowania czegokolwiek, co od nich pochodzi, to tylko i wyłącznie byśmy na tym stracili, ponieważ swoje surowce sprzedadzą oni zawsze i bez problemu o wiele łatwiej znajdą kupców niż my wyeksportujemy naszą żywność i meble, ewentualnie części samochodowe.

Nieumiejętność prowadzenia negocjacji handlowych z partnerem rosyjskim – nacechowana polityczną głupotą się mści, nie ma wymiany handlowej z Rosją w naszym bilansie handlowym, co przekłada się wprost na niższe PKB, albowiem importować, żeby żyć musimy – a oni mogą kupić, co tylko chcą i gdzie chcą – niekoniecznie w Polsce.

Idealnym stanem byłby dla nas stan normalności i koegzystencji – najzupełniej normalnej wymiany handlowej pozwalającej nam na pokrycie importowej dziury z lekką nawiązką, albowiem naprawdę ilość towarów, które możemy w doskonałej, jakości i przy niższych niż światowe cenach – zaoferować na rynku rosyjskim jest imponująca.

Niestety głupota napędzania fobią, a wręcz – ksenofobią – uniemożliwia otwartość i wyklucza normalność, mamy, zatem swoją chorą i źle rozumianą dumę – w zamian za drogi gaz i drogą ropę naftową (ceny skorelowane), wypada od czasu do czasu, chociaż Rosjanom podziękować, że za to wszystko głupiego, co pod ich adresem do tej pory wypowiedzieliśmy i niestety zrobiliśmy nie obrazili się na nas totalnie i nie pozakręcali kurków. Bo gdyby to zrobili to, co im zrobimy? Rozpłaczemy się w kierunku wschodnim?

W naszym narodowym interesie leży o wiele bardziej przyjazna i partnerska współpraca z Federacją Rosyjską owocująca zbilansowaną wymianą handlową a nie marzenia o łupkach, które prawdopodobnie mogą okazać się ekologicznie trudne do uzasadnienia. Lepiej jest bazować na sprawdzonych rozwiązaniach niż żyć marzeniami! Wówczas płaci się tylko raz, za towary i usługi, ale nie za głupotę!

5 komentarzy

  1. Bardzo wartościowy art. Gratulacje dla Autora.

  2. wczoraj przedstawielm moj punkt widzenia podajc argumenty (bez przeklenstw i innych argumentow mnie dyskredytujacych)ale widze ze cenzura u panstwa dziala na najwyzszym poziomie.
    dziekuje nie ma sensu wiecej czytac tej propagandowej strony.

    • Czytelniku “And”
      1. System potraktował pana komentarz jako spam (ze względu na to jak się pan podpisuje)
      2. Wyrażona we wpisie argumentacja nie odnosiła się merytorycznie do komentowanego tematu.
      3. Wszelkie opinie, sugestie, wnioski oraz krytykę ogólną nie mającą charakteru merytorycznego prosimy kierować pod adres redakcji korzystając z emaila lub formularza do kontaktu.
      4. Nie dziękujemy panu, rzeczywiście nie ma sensu czytać pana bezsensownych komentarzy a skoro się pan tu więcej nie pojawi, to nie ma sensu udzielać panu odpowiedzi.
      5. Dlatego skasujemy pana zaśmiecający przestrzeń komentarz pojutrze wraz z naszą niebyłą odpowiedzią – ponieważ nie interesuje nas pana stosunek do nas wyrażany w tej formie.

      • Dziękuję za odpowiedź redakcji (autora artykułu).
        Ciekawe jest to, że za drugim razem serwer nie potraktował mnie jako spamu mimo, iż podpisałem się w identyczny sposób.
        Osobista Pańska ocena mojej wypowiedzi świadczy wyłącznie o poziomie niniejszego portalu.
        W każdym razie skoro nie interesuje Was konstruktywna krytyka czytelników nie pozostaje nic innego jak.. życzyć sukcesów:)

  3. Szanowny Panie And,

    nie jest Pan jedynym, choć to słaba pociecha, którego traktuje się tak brzydko, bo instrumentalnie (bez realnego prawa do repliki.

    Szkoda, bo teksty Krakauera – często kontrowersyjne, ale odważne i wyraziste – inspirują do dyskusji.

    Niezrozumiała to moderacja, której owocem może być tylko TWA.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.