Społeczeństwo

Nie chcemy powrotu do polityki!

 Minęły mistrzostwa, nasz kraj odniósł na nich realny sukces organizacyjny przejawiający się między innymi w ten sposób, że stanęliśmy na wysokości zadania. Jedynym istotnym problemem była napaść na kibiców rosyjskich, ale poza tym w zasadzie było wszystko w porządku, drobne niedoróbki się nie liczą, nikt o tym nie będzie pamiętał. Stadion, co prawda wymaga jakiejś naprawy, albowiem zamienia się w saunę przy pełnej obsadzie, ale to już zmartwienie spółki zarządzającej.

Władza sprawia wrażenie zadowolonej z dokonań, nikt już nie pamięta, że futboliści się nie spisali. Media miały pożywkę, naród żył „piłkoszałem”, cokolwiek to miałoby znaczyć (grill+piwo=szczęście?). Powoli na pierwszy plan zaczną się wysuwać nasi tradycyjni zwycięzcy w postaci polityków, to oni zapełniają naszą rzeczywistość swoimi sztucznymi problemami i banalnie idiotycznymi najczęściej konfliktami, co doskonale widać właśnie teraz w trakcie mistrzostw.

Zastanówmy się, czy byłby możliwy taki świat, gdzie nie mamy codziennie do czynienia z wlewaniem się do naszych mieszkań hektolitrów politycznego jadu z ekranów naszych telewizorów? Czy nasza klasa polityczna, nie mogłaby uprawiać polityki właśnie w taki sposób, żeby nie psuć systemu swoim zamętem i kręceniem się wokoło własnych ogonów, o ogonie lidera danego obozu, nawet nie wspominając!

To wspaniały czas, kiedy mamy spokój od licznych wyimaginowanych problemów, nie musimy codziennie oglądać bitew w telewizji, jak się okazuje nie tylko na słowa. Nawet Kościół ufny w swoją potęgę milczy, po prostu przekazu telewizyjnego mistrzostw nic i nikt nie jest w stanie przeskoczyć. A wszystko to zawdzięczamy kilku potężnym ukraińskim biznesmenom. Szkoda, że nasi rodzimi nie są takimi państwowcami no, ale nie ma się, co dziwić bogatym ludziom, że po nagrywaniu ich na korytarzach pewnego hotelu w Warszawie, zamienili naszą stolicę na Londyn. Mało, kto wie, ale żadne poważne rozmowy biznesowe się w Polsce nie toczą, Po prostu Polska, nie jest krajem, gdzie można zachować dyskrecje i odpowiedni poziom ochrony, a wręcz nieingerencji ze strony państwa. Pod tym względem, to jest niestety także kolejna sfera szaleństwa, z którą musimy sobie jakoś poradzić.

Co ciekawe, zaliczyliśmy po drodze jeden z najważniejszych w dotychczasowej historii szczytów państw Unii Europejskiej. Jednakże nawet to wydarzenie, nie było w stanie wyrwać Polaków z „piłkoszału”.

Te wydarzenia, a raczej sposób ich relacjonowania przez media pokazuje w jak prosty sposób można rządzić naszym państwem i co tak naprawdę się liczy w odbiorze publicznym.

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić że to, co na co dzień obserwujemy na ekranach naszych telewizorów to nie jest nic innego jak zwykłe pieniactwo i samouwielbienie swoich nazwisk przez grupę polityków, którzy uparli się, żeby wypowiadać się na wszelkie możliwe sprawy, bez względu na to czy są one w istocie pożądane przez kogokolwiek czy nie. A o rację stanu to w zasadzie nie ma, po co tych panów pytać, albowiem nikt nie myśli tymi kategoriami. Po prostu liczy się znowu własne „sobiepaństwo” i bycie nazwiskiem, najlepiej z jak największym parciem na szkło. Poza tym, nie ma znaczenia, o czym się mówi, albowiem i tak prawie nikt tego nie słucha, pomijając fakt, że z percepcją niestety bywa różnie. W ten sposób dochodzimy do konkluzji, że mamy nie tylko stan realny, czyli procesy dziejące się w naszej polityce, które prawie wcale nie są relacjonowane. Ale mamy codziennie silną dawkę lansu, politycznych celebrytów, rzucających się niczym głodne psy na kość.

Nic lepiej niż obecna przerwa w szarej rzeczywistości nie przyczyni się do uświadomienia społeczeństwu w jak wielkim codziennym zakłamaniu informacyjnym żyje. Najlepszy dowód? Samo się dzieje! Politycy nie muszą zupełnie w nic ingerować, gospodarka się kręci, ludzie pracują, kupują, uczą się! Tylko zamiast walki politycznych kreatorów fikcji – mają do obejrzenia mecz.

Oby mistrzostwa w naszym kraju były jak najczęściej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.