Soft Power

Niby, za co mielibyśmy, przepraszam umierać?

 W razie konfliktu zbrojnego, tj. napaści na nasz kraj lub na jednego z sojuszników lub pseudo sojuszników, to przepraszam niby, za co mielibyśmy umierać? Za białoczerwoną flagę? Za orzełki z koroną na czapkach? Granicę na Odrze i Nysie? Ciepłą wodę w kranie? Zieloną wyspę? Prawo Donalda Tuska lub Jarosława Kaczyńskiego do mówienia nam, co jest słuszne? Może za religię – Boga, Honor, Ojczyznę? Ktoś oszalał? Kogoś głowa boli? Potrzebny lekarz?

Jak w dobie bezwzględnej eksploatacji społeczeństwa i biologicznego wyniszczenia narodu w sposób ekonomiczny i prawny – ktokolwiek wymagałby od nas Polaków bronienia tego czegoś, co się nazywa III czy IV – tą Rzeczpospolitą? Mamy bronić ojczyzny, która nas nie leczy, nie uczy, nie daje nam pracy i powoduje, że jesteśmy obywatelami gorszej kategorii we własnym kraju – przeważnie niemającymi szansy na założenie rodziny w normalnym trybie i zakup mieszkania? Za taką Polskę, która poległa na ołtarzu transformacji mielibyśmy ginąć? Za Polskę elit, bogaczy, uwłaszczonej nomenklatury (starej i nowej)? Polskę kleru, który bezczelnie wpycha swoje łapska do majtek naszych dzieci i kobiet? Polskę braku płatnych autostrad i Polskę fotoradarów? W imię powtórzmy – białoczerwonej, orzełka i prezydenta Komorowskiego, który pisze słowo „bulu” przez „u” zwykłe?

Może za ZUS i OFE? Za prawo do ograbiania nas z własności i oddawania jej kościołom, związkom wyznaniowym i poprzednim właścicielom? Może za to, że nie będziemy mieli emerytur a rent nie dostają nawet osoby bez jednej nogi? Za to mielibyśmy ginąć?

No to może za słuszność? Za mgłę smoleńską? Za wytrzymałość skrzydeł tupolewów? Za zamach, za Katyń i wszystkie krzywdy, jakich doznaliśmy z prawa i lewa – mielibyśmy ginąć dzisiaj – tu i teraz w erze Internetu bezprzewodowego i samochodów osobowych mających silniki 500 konne?

Jeżeli elita myśli, że będziemy bronić tego kraju, który jest zagrabiony przez nią i drenowany – tylko po to, żeby mogła wywieść jeszcze więcej za granicę dla swoich rodzin i do swoich posiadłości – to się myli. Konia z rzędem temu, kto by dzisiaj przekonał Polaków, że warto jest ten kraj bronić. No chyba, że nieprzyjaciel pomoże – pokazując, że morduje ludzi, kobiety, dzieci, jeńców – no, ale wówczas znając naszą dupowatość i niezdolność do podejmowania decyzji będzie już za późno. Uratuje się znowu ta sama mniej lub bardziej cwana i parszywa elita, wywożąc na zachód (lub gdzieś indziej) swoje majątki i ustawiając swoje dzieci w taki sposób, że za 50 lat lub więcej będą mogły wrócić do Polski, jako np. ministrowie finansów i stanowić gwarancję systemową zwrotu kapitałów dla swoich sponsorów (wszelka zbieżność przypadkowa).

No to może bronilibyśmy tego kraju w imię udowodnienia, co jesteśmy warci? Pokazania nieprzyjacielowi, że potrafimy zabijać nie gorzej niż on i chociaż nasza elita przespała 23 lata wolności – nie stworzyła arsenału odstraszania gwarantującego niepodległość, to dzisiaj godnie zasłonimy reduty własnymi piersiami – niech rozrywają je kule, może jaśnie państwo zdążą więcej wywieść z Warszawy i innych miast.

Mowy nie ma. Nikt rozsądny i zdrowo rozsądkowo myślący nie będzie bronił tego kraju w przypadku zagrożenia zewnętrznego, ponieważ więcej niż połowa ludzi w ogóle nie chodzi na wybory i nienawidzi własnej elity tak bardzo, że jest im wszystko jedno, kto będzie rządził – byleby rządził dobrze. Prawdopodobnie prędzej już walczylibyśmy za Unię Europejską i za nasze wspólne Europejskie marzenie – tutaj jest, o co walczyć, wystarczy pojechać parę kilometrów na zachód żeby zobaczyć jak można się urządzić – wystarczy myśleć i nie kraść!

Natomiast tej elity, tych słabeuszy, tych d….i, tych m…..w, tych złodziei, tych wrogów państwa, społeczeństwa i Narodu – bronić nie będziemy. Po prostu nie będziemy walczyć z nikim w imię głupoty i prawa tych ludzi do dalszego wciskania nam kitu. Ci, których kreuje się na wrogów są dokładnie takimi samymi ludźmi jak my, pod pewnymi względami są nawet może bardziej ludzcy niż my, albowiem my pogrążamy się już w zakłamaniu i udawaniu sami przed sobą rzeczy, których nie ma i nie jesteśmy w stanie zrobić.

Tymczasem my, mamy ten problem, że niestety nie mamy innego kraju niż właśnie ten tutaj – teraz, psuty i niszczony przez te parszywe elity zdrajców i d……i (z wyjątkiem nielicznych i szlachetnych wyjątków). Więc raczej walczylibyśmy? Umierali? Pewno na to by wyszło. Tylko, po co? Żeby znowu było jak teraz?

Dla osób oburzonych powyższym tekstem – uprzejmie odsyłam do wspomnień żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy jednostkowo po Gibraltarze a masowo zaraz na końcu wojny i po niej mieli podobne myśli, a nawet gorsze.

7 komentarzy

  1. dokładnie tak jakbym to sam pisał …

  2. Wierny_czytelnik

    Zgadzam się, dzisiaj nikt nie będzie za podtrzymanie tej fikcji szczuł się na ludzi. Dlatego władza podtrzymuje kluby piłkarskie, żeby mieć “młodzież’ zdolną do bezrefleksyjnego noszenia karabinów

  3. inicjator_wzrostu

    Ostry, ale jakże cenny wpis.
    Rządzący nami niestety działają “w zmowie i w porozumieniu”. Na szczęście nie potrafią planować dalej niż jedna kadencja, oraz przewidywać do końca skutków swoich działań i decyzji. Dzięki temu potkwimy trochę w tym MIĘDZYCZASIE.

  4. Świetny artykuł zarówno jak chodzi o treść i ekspresję. Autor po raz kolejny pokazuje lwi pazur.
    Nawiążę swoimi słowami do jednego ze zdań artykułu. Czy w tyn kraju, czy jak kto woli III – IV RP jest jakiś lekarz, który walnie komu trzeba młotkiem w łeb i uzdrowi tę chorą sytuację. Ponieważ słowo jest potęgą, mam więc nadzieję, że za wiele, wiele lat rządzący pójdą po rozum do głowy zamiast myśleć w kategoriach, że tylko ja i moja rodzina.
    Na zakończenie, jak chodzi o rządzących to pod waszym adresem powtarzam wszystkie brzydkie po cztery razy i nie dziękuję za to, co zmontowaliście przez ostatnie 23- lata.
    Tak na marginesie i to znów do rządzących, upadały znacznie większe mocarstwa aniżeli III/IV RP, może warto zajrzeć do podręczników, jednak przetrwały narody i tego właśnie Polakom, jak również innym narodowościom życzę.

  5. Gorzka prawda.

  6. Jestem pod wrażeniem ! To głośna odpowiedź na nieśmiałe pytania stawiane w myśli, które przeganiałam precz bojąc się odpowiedzi.
    Gorączkowo szukam czegoś za co warto umierać, co jest ważniejsze od samego życia, wygody i dóbr materialnych ?!

  7. Czasy powstańców i bohaterów walczących “za naszą i waszą
    wolność” dawno już minęły.Oni zresztą,gdyby żyli w obecnej
    Polsce,też chyba nie oddawali by za nią życia.Jestem skłonny przypuszczać,a nawet twierdzić,że stanęli by hardo
    przeciwko swoim ciemiężcom,nie liczącym się z głosem ludu świeckiego i bożego.Obecne elity są oderwane od życia i
    przepojone swoją”mądrością”,a nawet posiadaniem na nią
    patentu.Wybrańcy narodu,którzy mają mu służyć przysięgają
    przecież dochować wierności Konstytucji RP,a nie swojemu
    sumieniu,na które nazbyt często się powołują.Sumienie jest
    sprawą prywatną każdego człowieka,a poseł,który tego nie
    rozumie nie powinien w ogóle ubiegać się o mandat.Wyborca
    oczekuje od niego stanowienia i przestrzegania prawa na
    gruncie Konstytucji,a nie własnego sumienia,będącego jego
    wewnętrzną sprawą.To samo dotyczy różnych układów,nie
    formalnego lobbingu i porozumień przy forsowaniu,bądź
    przeciwdziałaniu uchwalania niektórych ustaw,które później okazują się zwykłymi bublami prawnymi.Takie przypadki nie są przecież odosobnione,wszyscy wiedzą o co
    chodzi i wszystko odbywa się w majestacie prawa.Mocny tekst Autora jest jak najbardziej prawdziwy,gdyż ukazuje
    bez owijania w bawełnę aktualną polską rzeczywistość.
    Obawy o oburzenia na treści w nim zawarte,są chyba niepotrzebne,gdyż każdy racjonalnie myślący wie i widzi
    jak wygląda sytuacja spoleczno-polityczna i gospodarcza
    w kraju nad Wisłą.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

18 − 14 =