Negatywne mity dotyczące obronności z przemówienia Ministra Obrony Narodowej

fot. WKW przemówieniu pana Antoniego Macierewicza – Ministra Obrony Narodowej, podczas sławnego „audytu” w Sejmie 11 maja 2016 roku [tekst s. 88-98 tutaj], było kilka istotnych nieścisłości, które można określić na tym poziomie ogólności – jako odzwierciedlenie pewnych negatywnych mitów na temat obronności. Nie nam oceniać intencje pana ministra, na pewno miał pozytywne, dlatego właśnie odnosimy się do zaprezentowanego poziomu ogólności, z tym zastrzeżeniem, że nie wiemy do końca jakie były intencje a uzyskany obraz może być po prostu wynikiem koniecznego skracania wypowiedzi w ramach wystąpienia w Sejmie, a nie jakichkolwiek intencji. Poniżej przedstawimy wybrane tezy z sejmowego przemówienia pana ministra i subiektywny komentarz do nich.

(…) Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej nie posiadały zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa ani terytorium całej Rzeczypospolitej Polskiej, ani narodowego obszaru powietrznego, ani obiektów kluczowych dla kierowania państwem, ani też cyberprzestrzeni.

W zakresie bezpieczeństwa terytorium kraju zdolne były jedynie do prowadzenia ograniczonych działań opóźniających ofensywę potencjalnego agresora. Nie zapewniono żadnych gwarancji politycznych ani technicznych, możliwości uzyskania w razie agresji realnej pomocy ze strony państw sojuszniczych, a także organizacji Sojuszu Północnoatlantyckiego w czasie pozwalającym na reorganizację systemu obronnego i podjęcie połączonej kontrofensywy obronnej. Ba, więcej zrobiono na szkodę Rzeczypospolitej. Dyslokację polskich wojsk skoncentrowano na granicy zachodniej, tak jakby stamtąd groziło flankę wschodnią zupełnie bezbronną, wycofując stamtąd garnizony i pozostawiając ludność polską w sytuacji coraz większych obaw co do jej przyszłości. (…).” [Źródło j.w. s. 89].

– Tutaj pan minister zawarł kilka ostrych tez, które niestety w dominującej części są prawdą nadal. Przede wszystkim proszę zwrócić uwagę, że pan minister pośrednio krytykuje NATO, przyznając rację naszej opinii w przedmiocie zdolności do działania tego Sojuszu. Nie zapewniono żadnych gwarancji politycznych, ani technicznych możliwości uzyskania realnej pomocy ze strony sojuszników jak i samego Sojuszu (jakby był czymś osobnym, ale przyjmijmy że rozumiemy że chodzi o samoloty AWACS będące własnością NATO). To są słowa pana ministra. Szanowni państwo, co najmniej 400 razy coś bardzo podobnego, albo dosłownie to samo pisaliśmy w kontekście NATO. Jeżeli dzisiaj pan minister to potwierdza, to tylko serce truchleje i włos się jeży. Co do tego, że nasze wojsko nie jest w stanie zapewnić ochrony terytorium, to jest sprawa oczywista. O obronie cyberprzestrzeni to sobie możemy pomarzyć oglądając dobre filmy Sci-Fi. To wszystko to prawda, także i dzisiaj. Natomiast zdecydowanie pan minister nie ma racji czepiając się problemu dyslokacji wojsk. Owszem, wojska są skoncentrowane na Zachodzie, ale ma to sens, w przypadku konfliktu na północnym wschodzie. Tylko w ten sposób możemy sobie zagwarantować względnie jakiekolwiek szanse na wejście w bój z nieprzyjacielem na własnych warunkach. Postawienie całości sił w pobliżu zagrożonej granicy to idiotyzm, zwłaszcza że potencjalny nieprzyjaciel posiada środki rażenia zdolne metodami konwencjonalnymi na odległość 300 km zrobić dosłownie piekło. O środkach przeciwlotniczych nie wspominając, one mogą razić w zasadzie na pół głębokości naszego kraju. Z drugiej jednak strony powinniśmy mieć na granicy, którą uważamy za „trudną” – specjalne wojska, przygotowane właśnie do odparcia pierwszej fali zagrożenia i jej powstrzymywania, na tyle, na ile będą w stanie. Idea odrodzenia Wojsk Ochrony Pogranicza jest jak najbardziej słuszna, zwłaszcza jeżeli byliby to dobrze wyszkoleni zawodowcy i wspierające ich oddziały Obrony Terytorialnej z danego obszaru, doskonale znające teren.

(…) Jest jesień 2015 r. Wy w tym czasie rezygnujecie ze sprawdzenia możliwości współdziałania polskich wojsk z wojskami NATO, bo obawiacie się, że Rosję to zdenerwuje. No to może w ogóle nie ćwiczyć i zupełnie zlikwidować armię. Wtedy Rosja będzie zachwycona. Absolutnie. Z takich samych powodów odmówiono udziału polskich żołnierzy w szkoleniach armii ukraińskiej zorganizowanych w 2015 r. w Jaworowie przez armię Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii. Dlaczegóż to zrobiliście? Dlaczego polscy żołnierze nie mogą w Jaworowie ćwiczyć z żołnierzami Stanów Zjednoczonych i z żołnierzami ukraińskimi? Ano dlatego, że uważaliście, że to się nie spodoba Federacji Rosyjskiej.”

– W tym fragmencie pan minister odnosi się do rzekomych intencji Federacji Rosyjskiej wobec naszego kraju, trzeba przyznać że są daleko na wyrost. Naszym zdaniem, z perspektywy Federacji, to czy my mamy jakąś armię, czy jej nie mamy w ogóle – biorąc pod uwagę argumenty jakie przytoczył pan minister – może nie robić żadnej realnej różnicy. Problem jest jednak głębszy, mianowicie nie wiadomo dlaczego pan minister domaga się ćwiczeń ukraińskich wojskowych przez polskich wojskowych? Czyżby pan minister nie słyszał o LitPolUkr – „czymś tam”? Co powstało w Lublinie i ma grupować oddziały z trzech krajów? W tych kwestiach trzeba być wyjątkowo ostrożnym, albowiem jak mogą ćwiczyć razem żołnierze krajów, tak silnie poróżnionych historią? Bez pojednania nie ma mowy o żadnej współpracy wojskowej.

Wnioski – nie jest może tak źle, jak pan minister to przedstawił, ale zarazem to co przedstawił jest szokujące, na tyle że muszą się włączyć wszelkie zabezpieczenia. Pan minister przedstawił dużo kwestii technicznych, jak również – jak specjalnie przywołane kwestie polityczne, dotyczące realności gwarancji NATO jak i trudnej do zrozumienia współpracy wojskowej z Ukrainą. To bardzo duża mieszanka, w zasadzie wybuchowa. Muszą być z tego wyciągnięte wnioski.

7 komentarzy do “Negatywne mity dotyczące obronności z przemówienia Ministra Obrony Narodowej

  • 14 maja 2016 o 06:11
    Permalink

    Antoni już raz rozwiązał WSI,teraz czas na Wojsko Polskie! Krzyku to też wielki polityk? A irlandzki lewicowy jacht ma 8 metrów,mały jak polska lewica.Pozdro!

    Odpowiedz
  • 14 maja 2016 o 07:52
    Permalink

    Doskonale to Autor ujął.

    A o współpracy wojskowej z Ukrainą – bardzo ostrożnie.

    Nie ma pojednania, nie ma PEŁNEJ WSPÓŁPRACY.

    Kości pomordowanych Polaków na Wołyniu jeszcze bieleją …

    Kości kobiet, dzieci i starców.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 14 maja 2016 o 21:12
    Permalink

    Pytanie – jakiego rozmiaru siły zbrojne USA musiałyby stacjonować w naszym kraju, aby były w stanie zabezpieczyć nas przed Rosją ? Mówimy tutaj o rozmiarach rzędu kilkuset tysięcy, a nie kilkudziesięciu tysięcy. Kto wypłacałby tym żołnierzom wynagrodzenie ? Kto pokrywałby koszty utrzymania ponad 5-krotnie wyższe niż żołnierzy polskich ? Nasz budżet, Polacy ? A jeżeli my nie jesteśmy w stanie zapewnić takiego utrzymania, to dlaczego liczymy na to, że USA chojnie wydadzą kilka miliardów dolarów na zapewnienie bezpieczeństwa dla państwa, którego dochód narodowy brutto jest mniejszy od obrotów takich firm jak Apple czy Google ?
    Amerykanie mają jedną, bardzo prostą zasadę, którą kierują się w polityce i bezpieczeństwie : biznes.
    Polacy muszą mieć w mkońcu świadomość, że nowy prezydent USA – niezależnie czy będzie to Hillary Clinton czy Donald Trump – najprawdopodobniej nie potrafią obecnie nawet wskazać Polski na mapie, nie mówiąc już o jakichkolwiek wspólnych projektach. Fakty nie ulegają wątpliwości – oprócz kilku używanych samolotów F-16 nie mamy żadnych korzyści ze współpracy z USA. Kusimy ich tutaj nowym przetargiem na śmigłowce, okręty podwodne i inne technologie, ale w praktyce dla USA jesteśmy tylko jednym z kilkudziesięciu roszczeniowych państw w długiej kolejce po zakup ich technologii.
    PS.
    ŚMIECHU WARTE!!! Póki co to jesteśmy skazani na słuchanie bzdur nawiedzonego Antoniego powielanych przez nowe ,,narodowe media”: okazał się on reformatorem polskiego wojska. Minister uzasadnił tą swoją niepohamowaną chęć modernizacji polskiego wojska „nowymi wyzwaniami, obowiązkiem obrony ojczyzny i pozycją w NATO”. O jakąż „pozycję” tu może chodzić? Co konkretnego Antoni miał na myśli trudno zgadnąć. Jeśli zaś chodzi o „modernizację” naszej ,,dzielnej armii”, sprawa jest jasna. W grę wchodzi wyposażenie jej w nowoczesne kropidła p.panc. , drzwi od stodoły piątej generacji, które pozwolą zwyciężyć z każdym ruskim samolotem, samobieżne konfesjonały, mobilne ołtarze bojowe, kuloodporne sutanny, opanowanie metod desantu kapelanów na tyły wroga i ewentualnie wyszkolenie aniołów, które ochronią nas jak tarczą przed wrogimi rakietami. Z tak wyszkolonym i dobrze zaopatrzonym wojskiem- oczywiście pod komendą naszego niezrównanego ministra- ruszą nasze dzielni żołnierze z piosenką bronić przedmurza, mając na oku aby nie zgubić ani jednego guzika,ani jednego zamka błyskawicznego…
    UKRAINĘ JUŻ UZBROILI:http://www.o2.pl/galeria/najdziwniejsze-pojazdy-bojowe-ukrainskiej-armii-5993123114280065g

    Odpowiedz
    • 17 maja 2016 o 03:17
      Permalink

      @jerzyjj cytuje sam siebie, ale za to bardzo trafnie…nie wiem, czy jest to tak oczywiste, ze nikt juz o tym nie wspomina, ze przy takiej kumulacji wojsk amerykanskich w Polsce Rosja uzna to za bezposrednie zagrozenie i przy tej rusofobii wielkiej miary i za prowoacje, taki stan rzeczy dopiero wywola rzeczywiste zagrozenie, nie wiem czego minister i prezydent za przeproszeniem jeden z drugim nie analizuja sytuacji faktycznej tylko zawsze jakas wymaginowana ? ¿

      Odpowiedz
  • 14 maja 2016 o 21:17
    Permalink

    Ja tylko przypomnę, że już za czasów PO ówczesny Premier jak i ówczesny Prezydent prosili/błagali o pomoc mocarstwa zachodnie, obecne pomysły PiS to pokłosie wcześniejszych zabiegów wasali.

    Odpowiedz
  • 14 maja 2016 o 22:00
    Permalink

    Jerzyjj,nic ująć nic dodać, z paranoidalnym neurostenicznym rusofobem uciekinierem spod Smoleńska na pewno wygramy? Paranoja też ma swoje granice!Wieczorynko to przecież ciągle ten sam POPIS!Te same styropianowe korzenie, i optyka widzenia świata, rożni ich tylko 500+,pozdro.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.