Polityka

Nawoływania o zjednoczenie lewicy są jak porykiwania starych lwów w ZOO

 No i co z tego, że lew w ZOO ryczy? Ktoś się go boi? Zwłaszcza jeżeli jest to stary lew i za kratami lub oddzielony od widowni fosą i odpowiednio wyprofilowanym betonowym „wzgórzem” może sobie tylko i wyłącznie ryczeć. Nikt go nie słucha, ponieważ nikt się go nie boi, poza tym nie ma nic przyjemnego w słuchaniu ryku lwów, ponieważ w warunkach ZOO jest to raczej odgłos rozpaczy.

Podobnie jest z lewicą, na której co kilka dni słychać kolejne głosy nawoływania o potrzebie, konieczności, celowości, zasadności, czy też korzyściach ze zjednoczenia lewicy. Przy czym ryczą przeważnie te same stare lwy co zawsze, którym grzywy już spłowiały, ewentualnie jedna utytułowana lwica, swoim nadszarpniętym pracą dydaktyczną głosem coś mniej lub bardziej wyrazistego powie i to wszystko. Poryczało sobie towarzystwo, a faraon nadal buduje sobie katafalk, mastabę i już myśli o piramidzie schodkowej! Jak jeszcze trochę porządzi to nabierze wprawy i wybuduje sobie piękny ostrosłup jak w Gizie! Tylko patrzeć jak ze zgiętymi karkami wszyscy działacze lewicy i jej działaczki niczym niewolnicy będą znosić głazy ze swoich niespełnionych, przekrzywionych lub spuszczonych w kiblu historii – życiorysów na składową piramidę wielkiego faraona – pierwszego zwanego Wielkim Betonem!

Jak to ten człowiek zrobił, że wszyscy niczym małe ptaszki jedzą to, czym wabi ich z dłoni – tego nie da się pojąć? To po prostu nie jest możliwe, żeby nawet lewicującym umysłem spróbować objąć jego geniusz. Naprawdę człowiek to znamienity i zasługujący na funkcję faraona, ale czymże właściwie on się wyróżnił? No właśnie i tutaj zaczynają się schody i problemy, bo czasy się zmieniły, mamy inne okoliczności – stare zasługi, aczkolwiek ważne i ważące na życiorysach nie mają z dzisiejszej perspektywy już żadnego znaczenia. Dzisiaj liczą się media i to w jaki sposób można daną sprawę w mediach przedstawić, o ile oczywiście jest się dopuszczonym przez selektywny grzebień mainstreamu.

Problem polega na tym, że faraon nie ma już nic do zaoferowania działaczom poza możliwością złożenia swoich trucheł na budowie jego mastaby, czy też piramidy. Można sobie podziałać, może nawet wystartować, ale faraon jest tak cyniczny, że potrafi nawet doświadczonych działaczy sprowadzić do pozycji spławików, jak pewnego sympatycznego pana, którego namaścił na kandydata na kandydata, żeby ludzie już mu dali spokój, że brał gówno do ręki i to publicznie! Jeszcze przy tym się uśmiechając! Jednakże są też i tacy, co mówią że nie ma to jak zostać bagnetem na starość! W sumie lepsze to niż dostać bagnetem, ale ludzie lewicy to przeważnie tacy, którzy nawet jak mają 800 zł renty, to uważają że pewnych rzeczy się nie robi, nie dlatego bo nie wypada – wręcz przeciwnie, nie robi się ich nawet jeżeli wypada i to jak najbardziej, tylko to co tkwi w człowieku nie pozwala! No, ale żeby to czuć to trzeba być człowiekiem lewicy, a czy faraon jest człowiekiem lewicy, czy jedynie starym już lwem, który chce się na lewicy jak najdłużej posilać?

Lewica ma to do siebie, że nie da się mieć na nią monopolu naturalnego, nawet jeżeli ma się najfajniejsze logo na świecie. O lewicowym charakterze przekazu społeczno-politycznego decyduje jego jakość, jaką przedstawia się odbiorcom – w konkretnym czasie i miejscu, zapewniając liczne odniesienia do otaczającej rzeczywistości i kontekstu społeczno-gospodarczego. Mamy więc lewice, które opierają swój wyróżnik np. na kwestiach obyczajowych, mamy lewice szukające niszy ekologicznej, mamy także i tą najszlachetniejszą, nie szukającą sławy, która upomina się o najbiedniejszych, maluczkich, słabych i bez szans. Dlaczego więc tego wszystkiego nie zjednoczymy w jeden duży ruch lewicowy, który za istotę swojego przesłania miałby autentyczną troskę o człowieka w jego kontekście społecznym, ekonomicznym, zawodowym, politycznym, twórczym itd.? Można na wspólnym mianowniku jakim jest troska o człowieka zbudować jedną lewicę, w której zmieści się każdy, kto ten mianownik uznaje – dodając do niego swój wkład. Tak, więc nawet stare lwy i lwice ryczące się przydadzą, co więcej są mile widziane, ponieważ mają coś najważniejszego w działalności publicznej – doświadczenie powiązane z rozpoznawalnością. Na lewicy wszyscy są potrzebni, każde jedno lewicowe serce! Nie można nikogo pozostawić za burtą nowej lewicowej łodzi! Każdy musi mieć prawo podczepić swój wagonik, ale oczywiście lepiej byłoby, żeby było więcej lokomotyw.

W dzisiejszych czasach ryczących starych lwów, których ryk odbija się od betonowych ścian ich betonowych schronień w ZOO, jednoczenie lewicy i zarazem wszelką działalność odtwórczą trzeba zacząć od ruchu związkowego. Związki zawodowe są największymi przegranymi transformacji ustrojowej w rozumieniu instytucjonalnym, co więcej przegranymi już nie jeden raz, albowiem jak tylko działacze przestawali być potrzebni swoim kolegom posłom, to natychmiast ich rola malała, aż znowu znaleźli się w opozycji. Gdyby dzisiaj komuś, nie ważne komu, komukolwiek – udało się zjednoczyć we wspólnej sprawie wszystkie trzy największe centrale związkowe, które w swojej istocie – bez względu na logotypy i historię są organizacjami czysto lewicowymi w kontekście paradygmatu społecznego, ten wygra w Polsce każde wybory. Trzeba jednak umieć połączyć tych, co potrzebują mszy świętej z tymi, którzy jej nie potrzebują i zadowolą się popularną piosenką na scenie. Trzeba przełamać niechęć, brak zrozumienia, albowiem sprawa jest wspólna – nie ma dzisiaj żadnych sprzeczności pomiędzy ruchem związkowym. Wszystkie centrale związkowe – mogą się zjednoczyć, wówczas byłyby siłą, która nie miałaby równych w tym kraju. Podkreślmy – ideologia nie ma znaczenia, jeżeli ktoś chce wierzyć w Boga – wolno mu, ale trzeba pamiętać, że wszyscy mamy dokładnie takie same żołądki. Niczego więcej w zasadzie nie trzeba, żeby uświadomić ludziom jak ważne jest porozumienie.

Wnioski? Lwy i lwice lewicy mogą sobie ryczeć, mogą sobie wynosić gender na piedestał, mogą sobie mówić o przyrodzie, mogą sobie mówić o płacy minimalnej. Jednakże bez zaplecza społecznego – nic nie osiągną, prędzej się pokłócą o miejsce przy katafalku. Dzisiaj zaplecze społeczne jest jeszcze tylko w związkach zawodowych, które po prostu trzeba zjednoczyć, a są do tego możliwości po tym jak głupią politykę społeczną prowadził niedawny rząd w Polsce. Czy trzeba przypomnieć kwestię „67”? Może sankcjonowania niewolnictwa w Kodeksie pracy (nadgodziny), przez ministra, który chyba nigdy nie pracował? Co się dzieje na lewicy, że tego nikt nie widzi? Czym się zajmują lewicowcy dzisiaj? Może mają ośmiorniczki w głowach? Oblizują tłuste paluszki po kolejnych smacznych obiadkach na koszt podatnika? Nic z tych rzeczy szanowni państwo nie ma prawa mieć miejsca! Człowiek lewicy ma mieć ręce umazane smarem, umęczone od pługa, albo wybielone od kredy! Dzisiaj nawet jak krzywda się dzieje polskim nauczycielom – tak bezwzględnie obrażanym przez prawicowe elity, to lewica milczy, co najwyżej na siebie porykuje, ale tylko do wewnątrz, działań na zewnątrz nie ma, nawet jak są okazje!

Naprawdę z perspektywy względnie młodych ludzi, jak również ich spracowanych rodziców nawoływania o zjednoczenie lewicy są jak porykiwania starych lwów w ZOO, nikt nie rozumie tego co pomiędzy betonowymi boksami pokrzykują na siebie, niegdyś poważni ludzie. Na zewnątrz rzeczywistość brutalnie się zmienia…

4 komentarze

  1. Mocno proroczy tekst 🙂

  2. Co ciekawe wykluczonych, biednych, nie głosujących, z sentymentem do PRLu itp. jest ogrom. Podejrzewam, że poszli by do urn i zagłosowali na zjednoczoną lewicę. Ale ta lewica wśród swoich haseł musi im dać jakiś konkret, rdzeń. Wiadomo czego ludzie obecnie potrzebują, godnej pracy. Może propozycja pewnej regulacji rynku pracy, podniesienia standardów moralnych w relacji pracodawca-pracownik z wykorzystaniem odpowiednich instytucji przeznaczonych do nadzoru rynku pracy, mogła by zadziałać jak magnes? Tylko, że to wymaga odwagi stwierdzenia, że obecny model państwa nie działa i nie tylko dlatego, że rządzący nie potrafią zaproponować wizji dla Polski oprócz trwania i “róbta co chceta” ale dlatego, że rozpad Polski odbywa się na wszystkich szczeblach. Wydaje mi się że tylko lewica może zaproponować nowy model, oparty na ciągłym rozwoju technologicznym i permanentnej nauce ludzi. Może hasło walki z analfabetyzmem 21 wieku jest dobrym punktem zaczepienia, pieniądze unijne zamiast na szkolenia z umiejętności miękkich o biznesie i otoczce przeznaczyć na szkolenia jak poprawnie zdiagnozować usterkę w nowoczesnym silniku diesla albo jak położyć szybko i równo kafelki w łazience lub jak zaprogramować sterownik PLC. Chyba się trochę zapędziłem.

    • Tak!Na pewno,wyczuwam “pęd”…starej prawdziwej lewicy,
      już nie ma, a nowa,jeszcze nie narodziła się.Na dziś
      funkcjonuje “standard”, nie zjem śniadania dopóki –
      -dopóty, nie ‘zarobię” na bliznim!To jest droga donikąd!
      Dlatego należy w pierwszej kolejności “zabić w sobie”-
      -Państwo domyślają się kogo? Dziki,neoliberalny,
      kapitalistyczny wyzysk ‘człowieka przez człowieka”
      jest obcy nam Polakom – Słowianom- narzucony, jako obcy
      wzorzec funkcjonowania.Pozwolę sobie być odmiennego
      zdania nizli zacytowana poniżej wypowiedz kogoś
      Wielkiego (i także mylącego się w niektórych kwestiach)”komunizm pasuje Polakom jak krowie siodło”.

  3. Aby być Lewicą, trzeba mieć wewnętrzną odwagę, prawdę mówiąc nie widzę takich osób na obecnej scenie politycznej, poza nielicznymi (i to bardzo nielicznymi) wyjątkami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.