Społeczeństwo

Nauczanie WF i sex czyli co z satysfakcją kobiet?

 System krajowej oświaty wymaga reformy, w wielu kwestiach w tym w zakresie wychowania fizycznego, albowiem te zajęcia są przez szkołę, kuratorium, uczniów i ich rodziców po prostu lekceważone. Szkoły udają, że uczą wychowania fizycznego na słabo przygotowanych salach lub korytarzach, nauczyciele WF różnie mają się do poczucia misji i etosu zawodowego, rodzice starają się chronić dzieci przed ciosami piłką lekarską a dzieci? Dzieci są wygodne, po co się pocić na WFie? Jeżeli można w tym czasie wesoło spędzić czas z innymi gapowiczami, lub odrabiać lekcje na kolejną godzinę!

Kwestię kultury fizycznej docenili już starożytni, gimnastyka była podstawą edukacji, szacunek dla kultu ciała i kultury fizycznej miał znaczenie mityczne, a zarazem praktyczne albowiem osoby wysportowane były nie tylko lepszymi żołnierzami (wychowanie spartańskie), ale w ogóle po prostu były w stanie utrzymać tarcze, zbroję i stanąć w szeregu – zwłaszcza po wielokilometrowym marszu od jednego Polis do innego, że już o kondycji fizycznej rzymskich legionistów nie wspominając.

Jeżeli zapytać polityków i przeciętnych Polaków, wszyscy są zdecydowanie za utrzymaniem kultury fizycznej, sportem a zwłaszcza za zdrowym trybem życia. Dotyczy to podobnie życzeń rodziców, jakie kierują oni do dzieci. W szkołach powszechnych mamy przedmiot zwany WFem, którego celem jest to, czego jego nazwa dotyczy, czyli wychowanie młodych ludzi pod względem fizycznym. W Krakowie istnieje nawet doskonała Akademia Wychowania Fizycznego, której absolwenci stanowią kadry instruktorów sportu i nauczycieli WF.

Wychowanie fizyczne ma na celu cały szereg zadań związanych z kształtowaniem ciała człowieka i jego prawidłowym rozwojem, motoryką itp. Oznacza to, przede wszystkim odpowiedzialność dla systemu szkolnego uprawnionego do narzucania rygorów w celu egzekwowania pewnych zachowań, pewnej pożądanej z punktu widzenia ustalonych wzorców – ścieżek kształtowania i rozwoju człowieka.

W związku z powyższym, traktując wychowanie fizyczne, jako zobowiązanie systemu szkolnego do wykształcenia dzieci i młodzieży w tym zakresie, nie można tolerować, że do kolejnej klasy przechodzą osoby otyłe lub z wyraźną nadwagą – bez uzasadnienia medycznych przeciwskazań do aktywności fizycznej. Przymykanie oczów systemu na rozwój fizyczny młodych ludzi to szkodnictwo, przyczyniające się do zezwolenia na generowanie całych roczników dzieci chorych na otyłość – jedną z najczęstszych chorób naszych czasów.

Jest to wyraźny dowód na dysfunkcję systemu szkolnego w tym zakresie albowiem, jeżeli traktujemy kształtowanie młodego człowieka na serio to odrobina wycisku w młodości, może tylko i wyłącznie pomóc w utrzymaniu prawidłowej postawy, zapobieganiu większości chorób cywilizacyjnych itp. Ruch to zdrowie! W tym sloganie jest pewna ponadczasowa mądrość! Jeżeli tego nie stosuje się względem ludzi młodych, co więcej tolerując kombinowanie i miękkość to, czego można od nich potem wymagać? Marginalizowanym problemem związanym z tym zagadnieniem są “kwalifikacje” do życia seksualnego. Nie ma co ukrywać, ale osoby otyłe nie tylko są uznawane za nieatrakcyjne, ale najczęściej mają obniżoną sprawność seksualną – skazując się na brak akceptacji społecznej i brak partnera – partnerki. Konsekwencje  otyłości w życiu młodego człowieka mogą być dramatyczne.

Generalnie, szkoły średniej nie powinien mieć prawa skończyć żaden uczeń lub uczennica z nadmierną nadwagą (chyba, że ma przeciwwskazania do zajęć WF). Można zrozumieć, że ktoś nie potrafi zrobić wymyku, pływać, nie opanuje sportów walki itp. Ale biegać i gimnastykować się oraz co jest szczególnie ważne – okopywać się – powinni umieć wszyscy. Prawdopodobnie słabość systemu tkwi nie tylko w dydaktyce, ale także w kwestii zaświadczeń i zwolnień lekarskich. Rodzice muszą bardziej ufać szkole, żadna tragedia się ich latorośli nie stanie nawet, jeżeli otrze sobie kolano na lekcji WF lub nawet czasami się lekko potłucze. Nasze społeczeństwo potrzebuje lekcji WF na serio, najlepiej połączonych z lekcjami obrony cywilnej i przygotowania wojskowego. Edukowanie społeczeństwa pod względem fizycznym, w duchu obronności i pomocy osobie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia to szlachetne kwestie, które powinny być podstawą wychowania młodego obywatela.

Celem polityki państwa w zakresie oświaty powinno być stworzenia takiego systemu, w którym normą byłoby uczestniczenie w lekcjach WF oraz utrzymywanie pewnego fizycznego kanonu wśród większości populacji. Bardzo istotne jest w tym dbanie o równość uczestnictwa także biednych dzieci. Obecny rząd wybudował Orliki szkoda, że zapomniał o bibliotekach, ale te boiska z pewnością się nie jednemu pokoleniu przydadzą.

8 komentarzy

  1. Gratuluję podjęcia istotnego tematu.
    Liczę na to, że autor pociągnie temat o wpływ niskiego poziomu życia seksualnego w Polsce, głównie z powodu obniżenia męskiej WITALNOŚCI na wydajność pracy i kreatywność oraz właściwe relacje społeczne, w tym większy poziom zaufania wśród Polaków.
    Może się Pan Nikodem Berger oraz Pan Nemo również wypowiedzą w tej sprawie. Biologi nie da się oszukać.

  2. Zdecydowanie lepiej i bezpieczniej by było, gdyby Nemo na temat sportu, a już na pewno seksu, wcale się nie wypowiadał. Ale skoro wywołano go do tablicy, to zaznaczy tylko, że wszelki sport zwykle w wielkim miał poważaniu. Szkole, jeśli już musi ingerować w młode umysły, wara od młodych ciał, te bowiem są ludzi sferą prywatną. Z tego założenia wychodząc, Nemo w szkole zwykle na wuef zapominał obowiązkowych czerwonych majtek, przez co całą lekcję przesiadywał, pilnując teczek kolegów, bardzo z siebie zadowolony. Nigdy jednak, z tego powodu, nie cierpiał na nadwagę, bo stosował zdrową, racjonalną, komunistyczną dietę, zresztą o inną było wtedy trudno. I tak ma do dziś. Co do sprawności fizycznej, to Nemo uważa, że potrzebna jest ona w dość rzadkich przypadkach, gdy na przykład zepsuje się winda, a wejść trzeba na – co najwyżej – 5 piętro. Gdy trzeba wejść wyżej, Nemo z wspinaczki po prostu rezygnuje i załatwia sprawę przez domofon. W innych sytuacjach Nemo, jako człowiek nowoczesny, ma do dyspozycji kolejki linowe, tramwaje, autobusy, koleje, samoloty a nawet własny samochód. Tak więc z wysiłku fizycznego Nemo z radością, dożywszy XXI wieku, zrezygnował. No, chyba że przeszlibyśmy do tematu seks, tu jednak Nemo nie czuje się aż tak kompetentny jak w temacie sport.

  3. Dziękuję Panu Nemo za wyczerpującą odpowiedź. Zmęczyłem się czytając.

  4. E tam od razu ktoś chce nas zmuszać do wysiłku, dajcie se spokój mamy kryzys

  5. Słusznie Pan prawi, Panie jajnik. Należy oszczędzać energię.
    Jeszcze się kiedyś może przydać.
    BTW: Czy polskie kobiety mogą być usatysfakcjonowane 13 minutowym stosunkiem? Według najnowszych danych, tyle trwa przeciętnie akt seksualny w Polsce.
    Mści się brak usportowienia i niech każdy Polski-macho się wymądrza jak chce, ale i tak Polki wolą chłopców z Ukrainy i Murzynów. Dlaczego?

  6. Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł to jakiś stek bzdur. A autor chyba nigdy w życiu nie zaznał wf w państwowych szkołach. Przy okazji z radością informuję, że jestem osobą z nadwagą, czuję się bardzo atrakcyjna i mam wspaniałego mężczyznę, z którym 13 min to za mało na samą grę wstępną.
    Natomiast wf w szkole unikałam jak ognia. Dlaczego? Powodów było kilka. Po pierwsze – nie mam ochoty biegać za nadmuchanym kawałkiem skóry – a sporty zespołowe to jakaś choroba wszystkich wfistów, na siłę chcieli zrobić ze mnie siatkarkę/koszykarkę itp. Po drugie – człowiek człowiekowi nierówny, a więc i jego umiejętności z zakresu wszelakich sportów różnią się w określonych przypadkach. Dlaczego więc ma to być przedmiotem oceniania? Szkoda mi było mojej średniej. Po trzecie – przez 12 lat pracowałam na tytuł zawodowego muzyka i jakoś żaden nauczyciel wf nie był w stanie zrozumieć, że pewne sporty powinny mnie ominąć, bo złamanie palca/nadgarstka/ręki oznacza koniec nauki. Do tego wszystkiego dochodzą kwestie braku sprzętu, miejsca, kompetentnej kadry. Na zakończenie dodam, że traumą jest dla mnie sytuacja mojej koleżanki, która złamała nogę na wfie i przez cały dzień była zmuszona z nią chodzić, ponieważ szkolna pielęgniarka orzekła, że to tylko stłuczenie i poczęstowała ją kroplami żołądkowymi (!). Myślę że niczego nie muszę dodawać.
    pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do rzeczywistości.
    http://www.adorosa.blogspot.com/

    • Jak widać, generalizowanie z samej natury rzeczy ma niewielki sens. Przy czym wydaje mi się, że na brak satysfakcji seksualnej u kobiet dużo większy wpływ ma słaba edukacja seksualna w szkołach, czy też jej brak tak w zasadzie.
      pozdrawiam
      A.
      http://www.adorosa.blogspot.com/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.