Natura obecnej inflacji jest popytowa – szybko zmierzamy ku stagflacji (cz.2)

fot. red.

Podtrzymując pompowanie pieniądza w konsumpcję zmierzamy niestety do stagflacji, czyli połączenia stagnacji gospodarczej i inflacji. Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej, nie spełniły swojej podstawowej funkcji, jaką powinno być działanie wyprzedzające wzrost inflacji i zduszenie jej przez wzrost oprocentowania głównych instrumentów polityki pieniężnej. Tą szanse zaprzepaszczono, aczkolwiek trzeba mieć świadomość, że być może wcześniejsze działania ograniczyłyby inflację może jedynie do 5% Jednak to byłoby bardzo wiele, bo właśnie zmierzamy w kierunku inflacji dwucyfrowej, a to jest scenariusz szalenie niebezpieczny, ponieważ wszyscy znamy co znaczy 8,33% jeżeli chodzi o inflację. To mniej więcej jedna pensja (renta, emerytura) rocznie – z pełną utratą wartości. Nominalnie nadal zarabiamy tyle samo, jednak w skali roku jak podzielimy 100% przez 12 miesięcy, to właśnie taka wartość inflacji rocznie – 8,33% oznacza, że tracimy dochody z jednego miesiąca. Jesteśmy już z inflacją wyliczaną oficjalnie na poziomie 7% więc niewiele brakuje.

To co się stało jest szokujące, bo mówimy o rozregulowaniu całej gospodarki – tracą wszyscy z Ministrem Finansów włącznie w długim okresie czasu. Uderzono w oszczędzających inflacją, najpierw w ogóle nie opłacało się oszczędzać, a teraz to co ludzie uciułali pożera inflacja! Kredytobiorcy dostali i dostaną po głowie nagłym skokiem stóp procentowych! W tym w szczególności ucierpią osoby mające kredyty w walutach obcych ( głównie: Franki i Euro) – słabnący Złoty jeszcze bardziej pogrąża tych ludzi i czyni ich nieruchomości niezbywalnymi. Drożyzna w sklepach uderza we wszystkich, ale najbardziej w osoby o niskim dochodzie rozporządzalnym.

Podjęte działania po fakcie mają już tylko negatywne skutki, przede wszystkim nie spodziewamy się już, że inflacja będzie maleć, a wzrost cen kredytów odbieramy jako utrapienie. Mało kto zdaje sobie sprawę, że magia świata finansów jest tak zaczarowana, że naprawdę ciężko się zorientować. Przykładowo wiele osób dziwi się dlaczego raty kredytów hipotecznych (przeważnie 30-latki) rosną o około 20-kilka %? Wynika to, m.in. ze zwiększenia stopy referencyjnej NBP do 1,25% (od 4.11.2021r. – do 7.10.2021 wynosiła 0,5% a do 29.05.2021r., – 0,1% Źródło: „Podstawowe stopy procentowe NBP w latach 1998-2021” https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/dzienne/stopy_archiwum.htm dostęp 21.11.2021r.), czyli o 0,75% z dotychczasowych 0,5% (7.10.2021r.). To oznacza wzrost o 250%! Czyli stopa wzrosła o 2,5 raza w ciągu miesiąca! To się przelicza na część odsetkową raty, gdzie rośnie również marża odsetkowa dla banku.

Skalę zepsucia pieniądza w Polsce zdyskontowały rynki finansowe, wycierając Złotym swoje złote sedesy, żeby nie powiedzieć pisuary (bo to trochę niebezpieczne słowo). Totalny wzrost ceny głównych walut i osłabienie Złotego, to dowód na to, że trzeba było przyjąć Euro jak była do tego polityczna koniunktura. Być może rozwijalibyśmy się wolniej, jednak takie psucie pieniądza, jak również takie szmacenie społeczeństwa – nie byłoby tak łatwe dla polityków. Niestety znowu zubożaliśmy i to znacznie. Co oczywiście ma również ważne przełożenie na ceny paliw, które importujemy oraz wszystkich składowych do łańcuchów produkcji w naszej gospodarce. Z dostępnych wypowiedzi pana niestety Prezesa NBP wynika, że zmiany kursu są rzeczą naturalną. Więc, możemy sobie wszyscy tylko życzyć zarobków, jakie ma on i jego doskonale opłacane współpracownice w NBP. Proszę nie mieć tu żadnych złudzeń, ani ten pan, ani pozostali członkowie Rady Polityki Pieniężnej nie poczuwają się do żadnej odpowiedzialności za dramat całego społeczeństwa. Niestety nie ma prawa, które pozwoliłoby ich w przyszłości rozliczyć, a jak wiadomo prawo nie działa wstecz (chyba, że w stosunku do emerytów mundurowych, których państwo PiS obniża świadczenia).

Mamy splot trzech czynników, które świadczą o tym, że może być problem z kontynuowaniem wzrostu gospodarczego. Rośnie inflacja, rosną stopy procentowe i spada wartość Złotego. Nie można udawać, że to nie ma wpływu na gospodarkę i znajdzie się ona w równowadze własnymi siłami. Oczywiście, w końcu się znajdzie, tylko problem ze stagflacją polega na tym, że pewna część uczestników rynku może być z niego wyłączona, ponieważ ich możliwości popytowe ulegną degradacji. To zmniejszy na stałe popyt w gospodarce, która przy wysokiej inflacji i rosnących cenach, dostosuje się „w dół” z produkcją. To znaczy, będzie produkować więcej za mniej. Jak gospodarka osiągnie punkt równowagi – poniżej progu swoich możliwości wytwórczych, to już stagflacja sama będzie się napędzać, wkręcając gospodarkę w spiralę stagflacyjną.

14 komentarzy do “Natura obecnej inflacji jest popytowa – szybko zmierzamy ku stagflacji (cz.2)

  • 24 listopada 2021 o 09:37
    Permalink

    “Podtrzymując pompowanie pieniądza w konsumpcję zmierzamy niestety do stagflacji, czyli połączenia stagnacji gospodarczej i inflacji.” – stagflacji będzie winien sam biznes, bo zamiast rezygnować z części zysku i napchać rynek towarem, aby ograniczyć inflację, to wolą płynąć na fali inflacji dla zysku.

    Potrzebny jest interwencjonizm państwa, ale nie poprzez podnoszenie stóp procentowych, bo to już przerabialiśmy w latach 90-tych, gdy debile z tytułami naukowymi uwierzyli w wolny rynek i legitymizowali przestępczą transformację, która doprowadziła Polaków do biedy i pozbawienia majątków. W ten sposób przymuszono Polaków do głosowania za wejściem do UE, bo wielu głosowało za de facto utratą suwerenności, aby móc wyjechać na zachód do pracy i zarobić uczciwie na utrzymanie rodziny.

    Wówczas zachód zaatakował po raz drugi na rynku finansowym wpuszczając Polaków w kredyty, nie tylko frankowe. Nastąpiła prywatyzacja banków i promocja życia na kredyt. Pamiętam, jak po 2004 roku pojawiła się w mendiach propaganda, gdzie stawiano za wzór Hiszpanię żyjącą i budującą się na kredyt. Jak teraz wygląda po tej katastrofie kryzysu 2008 roku Hiszpania można poczytać. Całe szczęście, że ten bum zadłużania potrwał u nas tylko 4 lata, potem po kryzysie 2008 do Polaków dotarło, że rynek pada, wielu drobnych biznesmenów, którzy pobrali kredyty na założenie działalności gospodarczej w Polsce, nadal spłaca te kredyty bo musieli zwinąć działalność i znam takich co jeszcze pracują na zachodzie, aby spłacać zadłużenie z tamtego okresu, wcale nie mieszkaniowe.

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2021 o 18:50
      Permalink

      Nie dodałeś jaka opcja rządziła “wówczas” w Hiszpanii. Podpowiem: bezbożna lewica … i jak to ruchnęło.

      Odpowiedz
  • 24 listopada 2021 o 12:16
    Permalink

    Piszesz @Miecławie, że biznes powinien “napchać rynek towarem, rezygnując z części zysku”.
    Hmmm… problem w tym, że wszystkie komponenty towarów finalnych i one same zdrożały KOLOSALNIE ! I to wyzwala inflację . Dodatkowo, poza BRAKIEM działań rządu (stopy%) lub jego działaniem – rozdawnictwo dla wybranych i zachęcanie do wojny. Patrz rajd Pinokia po stolicach UE będący jakimś CHORYM uroszczeniem !

    Czy ten (piiii) nie widzi jak rynek reaguje na WSZELKIE opóźnienia NS2 ? A ile kosztuje węgiel?
    Nawet Zieloni w PE ( wierne psy USA) byli PRZECIW kolejnym, debilnym sankcjom USA na NS2.

    Mateuszek wolałby jakiś armagedon. Cała hałastra polityczna, oskarżyłaby Rosję i “gitara” .
    Straszy również WOJNĄ , oczywiście z poduszczenia jankeskiego, bo Ukry nie wypełniają zupełnie Porozumień Mińskich i ich banderowskie frakcje właśnie w nd. napadły na Zełeńskiego za zbytnią “uległość”. Poza tym Ukraina ma ponad 50 % EC nieczynnych z powodów różnych i zimą mogą wywołać WOJNĘ przez napaść na zbuntowane republiki z powodu już kompletnej klęski humanitarnej. Wojnę już zapowiedzieli, oczywiście odwracając sytuację .

    Niestety Pinokio też stale wznieca ten pożar. Nie wpuścili go do PE, więc jego wybroczyny czytał Legutko.
    Widziałem clou na pasku . Jak przemówienie Goebbelsa w Domu Związków gdy groził żydom.
    Ten jak zwykle oskarżał pośrednio Rosję. I tylko sankcje, wojsko, druty kolczaste da capo !
    Czy nic mu nie mówi fakt szlabanu na PE i nie zapraszanie do negocjacji ?

    Gdzie tam, łże i szczuje dalej! Wydaje się, że WOJNA jest dla niego wyjściem z sytuacji. Wszystko zdrożeje i po inflacji ! Zaś z powodu wojny, ergo trudnej sytuacji ” w regionie” rekompensat – tzn. 13-tek, 14-tek NIE BĘDZIE ! Jest wojna narodzie, więc nie pora na podwyżki !!!

    To wcale nie są moje fantazje. Gdy otwieram MS News praktycznie WSZYSTKIE mendia łżą (za poduszczeniem Waszyngtonu) , że w lutym Rosja napadnie na Ukrainę ! Po co FR ten kłopot nie wyjaśniają. Takiej wojennej histerii jeszcze nie widziałem. Koszmar !

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2021 o 17:36
      Permalink

      @fly
      Wiem że podwyżki są wymuszone przez podrożenie komponentów, ale to jest zamknięte koło kapitalistycznej patologii i rzekomej konkurencji. Wystarczy, że w tym ogniwie ktoś coś podwyższy i reszta musi zrobić to samo, aby wyjść na swoje. Ale to jest błędne koło i kierunek wprost na zatracenie narodu i państwa. Przykładem jest zachód, gdzie narody przestały się rozwijać demograficznie i musieli zniszczyć swoje kultury wpuszczając innokulturowych. To się tam skończy katastrofą.

      Zauważ, że do 2015 roku zanim PiS przejął władzę przez ponad 20 lat patologicznej transformacji biznes dostał z naszych podatków kupę kasy w ramach tzw. pomocy publiczno-prawnej m.in. na rzekome tworzenie miejsc pracy itd. Jakoś nie miało to wpływu na inflację, tym bardziej nadmierną?

      Piszesz: “Jest wojna narodzie, więc nie pora na podwyżki !!!” – a więc parafrazując to twoje stwierdzenie równie dobrze można napisać: “Jest wojna biznesie, nie czas na zyski!!!”

      Nie może być tak, że naród ciągle traci a wybrańcy biznesowi tylko zyskują bez względu na koniunkturę. Wcześniej wielu kombinatorów się ustawiło na tzw. pomocy publiczno-prawnej, a od niedawna wielu zyskało na pandemii, m.in. jacyś celebryci.

      Ale cóż nic nie poradzimy, taki system a lud bezmyślny, zaś na horyzoncie nie ma partii która by te patologie przynajmniej ograniczyła.

      Odpowiedz
  • 24 listopada 2021 o 12:59
    Permalink

    Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że nie bardzo wiadomo kto rządzi w USA, a premier GB na spotkaniu z biznesem “zaczął wydawać dziwne dźwięki i mówić o śwince Peppie”.

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2021 o 23:30
      Permalink

      Oni już odchodzą od zmysłów, bo ich świat się wali. Ich imperializm został wyhamowany nieco, a bez niszczenia świata oni nie potrafią funkcjonować. Jak to się skończy, to aż nie chcę myśleć.

      Odpowiedz
    • 24 listopada 2021 o 17:56
      Permalink

      @fly

      Bardzo dobry przykład interwencjonizmu państwowego w Chinach. Tyle tylko, że te zachodnie prymitywy nie są w stanie się niczego nauczyć. Może inaczej nie są w stanie zmienić układu sił interesów u siebie, bo wielu z tych zarządzających unią siedzi w kieszeni rynków finansowych i spekulantów będąc ich akcjonariuszami. Nie ma interesu w tym, aby coś zmienić i czekają aż się samo jakoś ułoży. Oczywiście zapłacą za to najubożsi, a potem ci kretyni będą prowadzić programy społeczno-naprawcze.
      Wyć się chce z rozpaczy, gdy widzisz tych psychopatów niszczących kolejne kraje zachodnie, a tym bardziej nasze demoludy. Bo zyski są ważniejsze niż tworzenie dobrostanu społecznego i bezpieczeństwa ekonomicznego. Po 1990 roku i upadku bloku socjalistycznego zachodnim psychopatom puściły wszelkie hamulce. Nie wiem jak to się skończy, bo Rosja i Chiny nie staną się ich koloniami, więc w pewnym momencie staną przed ścianą i będą musieli sobie sieknąć z dyńki, aby doznać oświecenia i zmienić system na bardziej ludzki bo sami ludzie ich rozniosą na strzępy. Tego się boją najbardziej, więc potrzebna jest bandytom wojna zastępcza na wschodzie.

      Masz tu przykład tej aspołecznej postawy w imię interesu prywatnego, ale lud ma taki sam interes prywatny w układzie z PiS obecnie. Wyguglaj sobie:
      “Szczerość Andrzeja Olechowskiego: Spadłaby mi dywidenda”
      Dzisiaj, 9 lipca (08:47) 2015.
      “Andrzej Olechowski głośno powiedział to, co myślą bankierzy, ale nie mają odwagi tego przyznać.
      Na antenie TVN24 Andrzej Olechowski został zapytany o podatek bankowy proponowany przez PiS.
      Z szelmowski uśmiechem były minister finansów odpowiedział:
      “Nie usłyszy pan ode mnie, że ja bym chciał, żeby był podatek bankowy, bo wtedy by spadła dywidenda, którą płaci bank, a ja tę dywidendę biorę, ponieważ jestem akcjonariuszem”.
      “Na tym polega działalność każdego obywatela, że zabiega o swój interes” – wyjaśnił Olechowski.”

      To się ukazało na interii w 2015 roku, link pewnie nie przejdzie, więc nie wrzucam.

      Teraz rozumiesz, dlaczego zwykły lud popiera rozdawnictwo PiS? Po prostu spadła by mu “dywidenda”, czyli nie byłoby 500 plus, 13 i 14 emerytury, a biedni ludzie cieszą się jak dzieci z cukierka, bo mają teraz na zasilenie budżetu domowego i lekarstwa.
      Jest to takie samo zachowanie jak Olechowskiego tylko kasa inna, bo mniejsza. Nawet nie chcę sobie wyobrażać ile taki Olechowski ma dywidendy z banków jako akcjonariusz.

      Odpowiedz
  • 24 listopada 2021 o 17:59
    Permalink

    Spirala stagflacyjna przed nami.
    Na razie za dolara płacą 4,17 zł w Krakowie …

    Odpowiedz
  • 24 listopada 2021 o 18:47
    Permalink

    Kilka uwag przy okazji inflacji.
    1.
    Państwo bardzo zadłużone nie ma lepszego wyjścia niż inflacja. Dzięki niej, i jednocześnie dzięki utrzymywaniu niskich stóp procentowych (referencyjnej, a zarazem lombardowej i depozytowej, jako skrajności), można łatwiej spłacać własne długi kosztem oszczędzających. To właśnie zadłużanie się państwa skłania nawet formalnie “niezależny” organ (bank centralny) do ratunkowych działań, przy czy nikt się nie przyzna, że to działanie świadome i celowe.
    2.
    Niby w kapitalizmie powinna następować w miarę automatyczna samoregulacja, ale przecież kapitalizm istnieje jedynie z nazwy, a w rzeczywistości rządzi administracja, która z kolei swoje postępowanie tłumaczy zwykle troską o jakąś grupę obywateli, gdy w rzeczywistości to inne czynniki są decydujące.
    3.
    Jako, że nie bardzo wierzę w popularne hasła o resecie, czy nowym porządku, które traktuję raczej jako “zasłonę dymną”, przypuszczam, że chodzi o robienie wszystkiego co się da, aby utrzymać system jak najdłużej. Każda rewolucja mogłaby istotnie obniżyć znaczenie obecnych beneficjentów systemu. Zmiany będą, nawet głośne, ale pozorne.
    4.
    W obecnym systemie demokratycznego pseudokapitalizmu, władza przechodzi coraz bardziej w ręce zarządzających ogólnym systemem monetarnym, związanym z regulacją zaopatrzenia w pieniądz. Tej władzy nie jest już potrzebny rozwój gospodarki przemysłowej (jak do niedawna). Teraz korzystniejsze jest uruchamianie działalności przemysłowej tam gdzie taniej, ale utrzymywanie cen na poziomie minimum dotychczasowych producentów. Sterowanie zasadami wymiany powoduje, że kasa trafia do ich kieszeni, a nie producentów (nawet z krajów bogatych). Teraz “rynki” decydują o wszystkim, również o polityce.
    5.
    Wykluczenie z rynku światowego, oznacza kłopoty, a dla pomniejszych gospodarek to tragedia. To nie jest tak, że będzie jedynie trochę biedniej. Będzie bieda, niepokoje społeczne, rewolucje z ich “drogami na skróty”. Nie będzie się rzeczywiście wolnym i niezależnym, a jedynie pozornie takim we własnej propagandzie. Z “bieda-stanu” uciekną co młodsi obywatele, a samo państwo może kiedyś wróci do świata, ale na gorszych warunkach.
    6.
    Z globalnego rynku finansowego nie ma powrotu do rynków lokalnych (krajowych). Z władzy nad światem nie da się nawet zrezygnować dobrowolnie. Kasta o to zadba.

    Odpowiedz
  • 24 listopada 2021 o 21:12
    Permalink

    W poczuciu własnej istotności i istotności głupot jakimi się zajmujemy, warto przeczytać ten tekst:

    “W Chinach funkcjonuje określenie Mania/Obłęd Infrastruktury (基建狂魔).
    Skąd się wzięło? Otóż Chiny od kilku dekad reagują na każdy kryzys światowy wzmożeniem wewnętrznym, które przekłada się na inwestowanie w infrastrukturę: w drogi, koleje, w telekomunikację.
    Już pod koniec lat 90. XX wieku w Stanach Zjednoczonych (a w ślad za nimi w całej zachodniej hemisferze) zaczęto lamentować nad fatalnym przeinwestowaniem Chin w infrastrukturę. Dziś, gdybym mógł pokonać bariery sanitarne, byłbym w stanie podróżować niemal po całych Chinach pociągiem z prędkością 350 kilometrów na godzinę korzystając nieustannie z przewag systemu 5G. Albo – gdybym lubił się męczyć – mógłbym jechać elektrycznym chińskim SUV-em Xpeng, NIO, czy BYD z dowolnego miejsca w Chinach do dowolnego miejsca w Chinach wielopasmową autostradą.
    Jechałem z Oświęcimia do Gdyni 14 godzin, kosztowało mnie to w sumie niemal 400 złotych. Podczas ostatniego pobytu w Chinach jechałem z Shenzhen do Pekinu (2700 km) 8 godzin i 40 minut. Zapłaciłem około 500 złotych.
    W ciągu najbliższych 5 lat, w ramach kolejnej chińskiej „pięciolatki” w Chinach zbudowanych zostanie 10 tysięcy kilometrów nowych linii kolei superszybkiej. Powstaną tez dwie pilotażowe linie, po 160 km każda, pociągu magnetycznego, który będzie poruszał się z prędkością 600 kilometrów na godzinę.
    Pomysł Chin na radzenie sobie z kryzysami ekonomicznymi zaowocował stworzeniem nowych, własnych technologii, nowymi centrami R&D, nowymi zakładami produkcyjnymi, nowymi miejscami pracy wymagającymi nowych kwalifikacji, te zaś dały podstawę do rozwoju zacofanych dotychczas regionów państwa, itd., itp…
    Od kilku dni słucham polskiego radia, oglądam przelotnie polską TV. Zajmujemy się rzeczami zupełnie nieistotnymi. Emocjonujemy się sprawami, jesteśmy niemal gotowi ginąć za rzeczy, które za pół roku utoną w morzu niepamięci. Już wiem czemu tak niechętnie reagujemy na wieści z Chin, na Chiny jako takie. Już wiem.
    Na zdjęciu (niestety na OP nie można) prace na węźle kolejowym Shandong Jinan Huangtai. Zespół ponad 1000 wykwalifikowanych pracowników wymienił całą trakcję (z systemami zasilającymi, monitorującymi, etc.) oraz torowiska w ciągu 6 godzin. Nocą, w czasie mniej intensywnego ruchu. Żaden z pociągów przejeżdżających przez Shandong Jinan Huangtai nie odnotował opóźnienia.
    Planowanie, zaopatrzenie, przygotowanie, wykonanie.
    Dodam tylko, że 10 lat temu w Chinach nie było nawet centymetra torów kolei superszybkich. Dziś jest ich 38 tysięcy KILOMETRÓW.
    Kiedyś, w 2012 roku, premier Wen JiaBao złożył polskim władzom propozycję budowy eksperymentalnej linii kolei szybkich w Polsce. Propozycja ta została pominięta milczeniem. Milczeniem, które konsekwentnie trwa do dziś.”

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2021 o 23:42
      Permalink

      @Grzegorz …

      Kongres USA przyjął ustawą o infrastrukturze, więc wkrótce Amerykanie może zmienią drewniane słupy energetyczne na betonowe. 🙂 U nas takich już nie spotkasz chyba, a u nich to jeszcze norma na prowincjach.
      Jest szansa, że dogonią Chińczyków za 1000 lat?
      Bo my to już chyba w skansenie zostaniemy.

      Odpowiedz
      • 25 listopada 2021 o 11:55
        Permalink

        Nie w słupie dieło, a w tym “jakie technologie” montują ‘słupy” na słupach, (oświetleniowych, a może w w przesyłowych) co w efekcie końcowym ma nie tylko świecić ale i nadawać …, a może v.v. 🙂
        Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się i pędzi, jakby nic się nie stało. W. Churchill

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.