Polityka

NATO to nie jest papierowy tygrys… (cz.2)

 Najciekawszym elementem Sojuszu, jest jednak przebudzenie polityczne Niemiec. Wszyscy wiedzą, że ono stopniowo następuje. Olbrzym budzi się z letargu, Niemcy bardzo długo, bardzo spokojnie i z pokorą czekali, tolerując amerykańską i anglo-francuską de facto okupację swojego kraju. To, co się w tej chwili dzieje na płaszczyźnie konfliktów handlowych Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi i kreowanego konfliktu o zakup energii z Rosji, to są próby niemieckiej emancypacji. Obie są dla Niemców udane. Z czasem będą chcieli więcej i będą więcej osiągać, ponieważ ich potencjał pozwala im na prowadzenie dowolnej polityki, ukierunkowanej na własne interesy a nie cudze.

Można wiele powiedzieć o naszych rządzących, ale akurat pan prezes – od zawsze – wykazywał się istotnym realizmem wobec naszych zachodnich sąsiadów. Jednakże metody, którymi próbuje antycypować spodziewane trendy polityczne, które mogą mieć dla Polski tylko negatywne lub ekstremalnie negatywne konsekwencje – istotnie stymulują zagrożenia.

Zachód rozumiejąc problem ze Stanami Zjednoczonymi, które nie pozwolą bez walki na to, żeby Niemcy się usamodzielnili politycznie, myśli o stworzeniu własnej idei obronnej. Koncepcja armii europejskiej jest stara, znana i przerabiana już na wszystkie strony – chociaż dalej nie ma odpowiedzi na zasadnicze pytania z nią związane. Jak na przykład, komu taka armia miałaby podlegać? Im bardziej Niemcy, przy przychylności niechętnej Ameryce Francji będą chciały takie struktury tworzyć, tym bardziej będzie się osłabiało NATO. Los Sojuszu będzie wówczas ograniczony do formuły politycznego klubu dyskusyjnego, na którym będzie się dywagować o prawach Kobiet, karcie ochrony ludności LGBTQ w strefie konfliktu zbrojnego, ochronie lasów na poligonach, czy innych, tego typu tematach „obronnych”.

Nie można jednak tej inicjatywy lekceważyć, jeżeli na poważnie chcemy mieć jakiekolwiek znaczenie w negocjacjach na temat przyszłości naszego kontynentu, to musimy w tych strukturach być obecni, jakkolwiek nie byłyby one konkurencyjne wobec NATO.

Realnie trzeba oddać wielki szacunek panu Lechowi Wałęsie, ponieważ jego koncepcja NATO-bis i EWG-bis, właśnie jest realizowana – przez państwa zachodnie, dążące do ściślejszej integracji. Nikt już nawet nie kwestionuje idei ściślejszej integracji. Odcięto nas od rdzenia samej idei integracji pod spreparowanymi oskarżeniami, w dużej mierze z użyciem języka polskich polityków, niechętnych obecnej władzy. Dalej decyzje o tym, jak będzie ewoluowała integracja Zachodu będą zapadały w ogóle z pominięciem, nawet formalnego anonsowania tych kierunków i zamiarów w Warszawie. Nasz docelowy status z punktu widzenia Zachodu, to będzie coś na kształt czegoś pomiędzy Białorusią, a Turcją. A jeżeli doszłoby do tego, że po zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej, stanowilibyśmy alternatywę dla zachodnioeuropejskich struktur wojskowych, to być może groziłby nam jeszcze status Cypru. To, zaś powoduje że przestają to być śmieszne dywagacje i gdybanina.

My ze względu na geografię i totalne uzależnienie gospodarcze od Unii Europejskiej, w tym głównie od Niemiec, nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie pewności trwania w takim kształcie w jakim jesteśmy – w długiej perspektywie czasowej. Gwarancje naszego bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych mają charakter realnie ograniczony przez geografię. Jeżeli USA nie zaangażują się na poważnie – z bronią jądrową i realnymi siłami do jej konwencjonalnej osłony oraz zabezpieczeniem tras logistycznych, omijających Niemcy. To nie można żyć złudzeniami. A nawet jakby to było możliwe, to musimy pamiętać, że ktoś za przywilej bycia klinem, pomiędzy dwiema potęgami musiałby płacić…

NATO się nie rozwiąże, chociaż będzie śmieszne jak na początku drugiej kadencji, pan Donald Trump wycofa USA z jego struktur! Ta polityka zbliżałaby się do urzeczywistnienia kierunku, jaki kiedyś w Lizbonie zaproponował pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, mówiąc o wielkiej wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa i dobrobytu od Lizbony do Władywostoku. Tylko Stany Zjednoczone muszą wycofać się z Europy, nie pozostawiając w niej żadnych osłów trojańskich!

7 komentarzy

  1. I tak może się stać na początku ewentualnej drugiej kadencji Donalda Trumpa.

    A Nasze Nadwiślańskie Macondo?

    Może jeszcze liczyć na sojusz z San Escobar.

    Amen.

  2. Jakoś to takie mało spójne. Ale po kolei.
    Z tym “przebudzeniem Niemiec” to przesada. Po prostu, Niemcy postępują racjonalnie. Nic więcej. Dopóki rozwój sytuacji przebiegał po ich myśli, to siedzieli cicho. A jak w ostatnich czasach jest inaczej (z uwagi na nowe podejście USA, które nie mają obiekcji ratować się kosztem Europy, w tym RFN), to protestują i próbują temu przeciwdziałać. Naturalne odruch sensownej organizacji. Nie “łapią się” na demagogię w stylu: “dywersyfikacja” czy “agresja ze wschodu”, bo wiedzą, że nic tak nie sprzyja pokojowej koegzystencji jak wspólne interesy.

    W tym kontekście my prowadzimy politykę ideową, rodem z przed 50 czy 100 lat. Nasz marsz do przodu odbywa się tyłem, tj. obserwując dawne zaszłości, a nie patrząc na rzeczywiste wyzwania. Nic dziwnego, że potykamy się gdzie tylko się da. Czy kupowanie drogiej energii, lub drogiego (często zakodowanego) uzbrojenia, to szansa na rozwój? No chyba, że się marzy o byciu polem bitew w obronie jakichś “idee fixe” (własnych lub narzuconych). Dochodzi wręcz do absurdalnych zachowań, tak jakby państwo nie było zjednoczeniem ludzi (obywateli) o których powinno dbać, lecz przede wszystkim zlepkiem dziwacznych idei, przy których los ludzi zupełnie się nie liczy. W tym kontekście daleko nie odbiegamy od współczesnej Ukrainy czy ISIS, a tylko na codzień tego nie zauważamy.

    Tak w ogóle, to właśnie brat “zwykłego posła” (w ścisłym porozumieniu ze “zwykłym posłem”) podpisał Traktat lizboński, tj. scedował część prerogatyw państwa na rzecz UE, a teraz ten “zwykły poseł” z tym walczy. Owszem, przed podpisaniem tego traktatu odbyła się zaciekła walka o treść preambuły (to między innymi jeden z przejawów “idee fixe”), że w końcu z tej preambuły zrezygnowano. Widać więc, że priorytety tkwią na poziomie jakichś dziwacznych idei, a nie korzyści obywateli.

    W ogóle, czy to nie dziwne, że UE (500 mln ludzi) zależy militarnie od jakiegoś zamorskiego i mniejszego państwa. Nie stać jej na własną organizację zbrojną? Jeśli tak, to nic dziwnego, że ma na świecie coraz mniej do powiedzenia. O interesy swoje należy dbać. Jak się o nie nie dba w obrębie swojego zaścianka, to przynajmniej w ramach wspólnej organizacji “sąsiedzkiej”. Alternatywą pozostają pielgrzymki i modły o cud.

    To życie przeszłością, niezrozumienie tego co się w świecie dzieje, i ten brak pragmatyzmu w myśleniu o ludziach (obywatelach), prędzej czy później spowodują, że staniemy się takim samym anachronizmem w Europie (i na świecie) jakim przed paru wiekami była pierwsza RP, a to źle wróży.

  3. W pełni sie zgadzam a osłów trojańskich w naszym kraju nie brakuje mamy ich całe stada…

  4. USA już są Europie niepotrzebne. Swoją rolę już odegrały. Wystarczy już ich obecności, niech wracają do domu. Tak będzie lepiej dla wszystkich. I niech Polacy się nie dąsają na Niemcy i Francję, że wyrastają na istotnych liderów Europy, ponieważ państwa te mają istotny ku temu potencjał. My mamy tylko pozycję geograficzną, która powinna łączyć, a nie dzielić. Jeśli będziemy dzielić – wszyscy zainteresowani podzielą nas. Bez skrupułów. Po raz kolejny.

  5. Alexandr Dugin: Polskość musi przezwyciężyć globalizm (1/3) Napisy PL
    https://www.youtube.com/watch?v=b_8TcKvzlnE

    Alexandr Dugin: Polska musi stać się mocarstwem regionalnym (2/3) Napisy PL https://www.youtube.com/watch?v=VcGmK0MHGL4

  6. Mateusz Zawadzki

    Sprawa nie jest prosta ani jednoznaczna, mamy taką sytuację że Amerykanie doskonale orientują się w tym w co grają Niemcy. Jest oczywistością, że chcą się lewarować Rosją i Unią Europejską dla własnych celów. świat euroatlantycki się skończył z chwila w której Niemcy się ponownie zjednoczyły i zachowanie się tego państwa będzie osią główną naszego być lub nie być.

  7. NATO jest instytucją o której nie mogę pisać gdyż Józ. Web tego nie puści, nie mówiąc o tym, że nie chcę nikomu podnosić ciśnienia.
    Jak chodzi o Niemcy to niestety jest to nasz sąsiad i lepiej z sąsiadem żyć w zgodzie.
    Pozostałe przemyślenia są już indywidualne.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.