Ogólna, Technologia

Nasze państwo musi zacząć stymulować rozwój technologii

 Nasze państwo jeżeli na poważnie myśli o budowie Gospodarki Opartej na Wiedzy, musi zacząć stymulować rozwój technologii, w tym znaczeniu w jakim jest to najbardziej potrzebne i pożądane – w wymiarze globalnym, wymiar krajowy nie ma tutaj w praktyce żadnego znaczenia i się nie liczy.

Wychodząc w Dolinie Krzemowej z domu – przeciętny przedsiębiorca/wynalazca ma w zasięgu jednego dnia podróżowania mniej więcej połowę globalnego rynku nowoczesnych technologii w zakresie technologii IT i wielu innych, albowiem technologia przyciąga technologię. W Polsce, jeżeli ktoś chce zaistnieć musi mieć naprawdę dobry pomysł, mocne „jaja”, żeby przebrnąć przez urzędy i bogatych teściów, których dom można zastawić dla potrzeb rozwoju wynalazku. Zbyt to fikcja, czegoś takiego u nas nie ma – nie produkuje się wyrobów High-Tech na rynek polski, ponieważ u nas nie ma zapotrzebowania na innowacje. Jeżeli już to importowane poniemieckie „hity” użytkowe sprzed kilku lat. Szału nie ma, naprawdę poza kilkoma wąskimi dziedzinami, kilkoma instytutami, kilkunastoma rzeczywistymi autorytetami – nie ma u nas rynku na innowacje, no chyba że będziemy się zachwycać grawerowaniem laserowym na kubkach lub drukiem 3D najnowszych breloczków-latarek w kształcie genitaliów!

Dotychczasowy model pobudzania wynalazczości się nie sprawdza, nie daje efektów. Regionalne Strategie Innowacji – robione przez samorządy dokumenty za setki tysiące złotych mające stymulować rozwój technologiczny w regionach – to namiastki tego co na Tajwanie lub w Izraelu załatwia rynek kilkudziesięciu średnich, kilku dużych i setek małych podmiotów. To się nie sprawdza, to nie działa, nie ma efektów i nie będzie.

Potrzebujemy kompleksowego programu, który będzie płacił i premiował tylko i wyłącznie za dwie rzeczy: płacił za badania podstawowe i premiował efekty. Przed wojną mieliśmy potężną szkołę lwowskiej matematyki! Dzisiaj? W samym Krakowie – stolicy polskiej nauki mamy katedr matematyki kilka, gdzie wszędzie jest wykładane mniej więcej to samo – nie mówiąc już o mniejszych ośrodkach naukowych. O matematyko! Królowo nauk! Gdzie jesteś? Czy ktoś jeszcze w Polsce jest w stanie coś w tej dziedzinie wymyśleć? Jak bardzo potrzebujemy matematyki – nie trzeba nikomu tłumaczyć. Badania podstawowe w tym zakresie i zbliżonych – muszą być priorytetem. Potrzebujemy stworzenia na nowo polskiej szkoły matematyki, fizyki, chemii, – w całym szeregu nauk potrzebujemy postępu wyznaczającego nowe kierunki myślenia i przesuwającego granice tego co nie znane. Równolegle trzeba premiować efekty – konkretne rzeczowe wynalazki. Nowy samolot, samochód – elektryczny, statek, cokolwiek – co można wyprodukować i spieniężyć. Oczywiście podstawą musi być rozwój oprogramowania, zarówno w zakresie samego softu jak również myślenia o nowych językach programowania, no ale tutaj bez zaawansowanej matematyki ani rusz.

Można powtórzyć, stawianą już na tym portalu tezę, że o wiele lepiej byśmy wyszli, gdybyśmy zlikwidowali większość wyższych uczelni i kupowali licencje na konkretne produkty, rozwijali je i produkowali na rynek – niż utrzymywali bezproduktywne katedry wszystkiego, z których nie ma żadnego pożytku.

Myśląc o Gospodarce Opartej na Wiedzy, musimy mieć na celowniku rok 2050, wtedy powinniśmy mieć nowe możliwości i realne efekty – dzisiaj zainwestowanych i pompowanych przez wszystkie lata pieniędzy. Właśnie o myślenie w perspektywie 30-40 letniej tutaj chodzi, ponieważ jest to co najmniej jedna podziałka w rozwoju technologii więcej, patrząc ten sam okres wstecz – byliśmy na początku epoki mikroprocesorów, komputerów osobistych XT, Spectrum, Amiga! Czy ktoś jeszcze pamięta, jak zaawansowana w produkcji elektroniki była Bułgaria w latach 80-tych XX wieku? Nie można popełnić błędu projektowania systemu pod minione epoki, naprawdę lepiej jest kupować licencje! To olbrzymie oszczędności dla systemu. To co może spowodować nasz dobrobyt za 20-30-40 lat, to właśnie się ma zdecydować dzisiaj, jutro i pojutrze na salach wykładowych podczas dyskusji w różnych kierunkach badań podstawowych. Następnie wdrożeniach, umiejętnym kupowaniu patentów i transferze technologii – a potem samodzielnym rozwijaniu zupełnie nowatorskich dziedzin technologii. Nie ma innej alternatywy, inaczej w 2050-tym roku, nadal będziemy kupować używane niemieckie samochody – traktując je jako super atrakcyjne.

2 komentarze

  1. Nuda, Panie nuda, to sie nie uda. pozostaniemy rezerwuarem taniej, niewykształconej siły roboczej na Zachodzie (to naprawde nasza “specjalnośc”). A w kwestii nowych technologii i ambitnego “rownania w górę”, www. novabielarus.com.

  2. inicjator_wzrostu

    Nie można zadekretować ROZWOJU gospodarki opartej na wiedzy, skoro całe otoczenie systemowe państwa ściąga innowatorów w dół i podkłada im nogę.
    Na uczelnie nie ma co liczyć, bo to skansen do produkcji pseudointeligentów i pseudonaukowców.
    Taki “wsobny chów”.
    Dlatego jak nie zmieni się myślenia, że 16 latek może zarobić 2-3 miliony na miesiąc, za sam innowacyjny pomysł, co przeraża wszelkich biurokratów i populistycznych dziennikarzy, to nie ruszymy z miejsca.
    Do tego musi być gotowe otoczenie technologiczne, do wykonywania prototypów, itp.
    Takie do wynajęcia dla innowatorów – i za utrzymanie takiego otoczenia, państwo może płacić.
    Tylko jak po roku-dwu nic nie będzie – to biurokraci bojąc się posądzenia o marnotrawstwo, zlikwidują to wspieranie.
    Przykładem: przetargi z CBA w tle i partnerstwo publiczno-prywatne z prokuratorem na horyzoncie …
    Do tego jeszcze całe rzesze Zbigniewów Ziobrów, czekających na wdrożenie nowej, swojej wersji prawa i sprawiedliwości.
    Ale starać się trzeba …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.