Polityka

Nasze obozy polityczne są jak „wódka” i „zakąska”

 Nie ma większego nieszczęścia, niż polityk kreowany na kogoś kim bardzo chciałby być. Mamy sytuację nadzwyczajną, oto jeden z byłych polityków z pierwszego rzędu polityki krajowej, były premier, przewodniczący partii, szef całego obozu rządzącego, obecnie piastujący teoretycznie najwyższa funkcję europejską – bardzo chciałby wrócić do polityki. Na swoich warunkach i jako mąż opatrznościowy. Niekoniecznie na białym koniu, bo to się nikomu nie udało poza Hallerem (Poniatowski wiadomo jak skończył, a Kasztanka Marszałka była siwa). Jednak wrócić i rozdawać karty, a co najmniej być równoległym podmiotem politycznym wobec najważniejszych rozgrywających na scenie politycznej kraju.

To zadanie bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Jednak nie ma nic trudnego, jeżeli ma się całe grono zwolenników, którzy liczą na nowe rozdanie w polityce krajowej, jak tylko wróci stary szef. Dużym ułatwieniem jest, że zwolennicy mają za sobą media, w tym potężne i nietykalne – amerykańskie.

Scenariusz jest prosty, wyszukuje się ważną rocznicę, zaprasza się polityka mającego immunitet dyplomatyczny, tenże chociaż nie powinien wtrącać się do krajowej polityki wygłasza sobie przemówienie. Następnie robi się wielkie „halo”, ogłaszając mówcę – zupełnie nową jakością. Oczywiście w krajowej polityce! Kogoś poza konfliktem, którego wszyscy mają dosyć, a tenże wcześniej bardzo się przyczynił, żeby go wywołać, lukruje się, wybiela, nazywa politykiem europejskim, światowym – człowiekiem formatu, któremu nikt ni dorównuje z polityków krajowych itd. Wiadomo, czysta propaganda i budowanie kultu jednostki, a to wszystko jeszcze jako jedno wielkie i niemożliwe do zrozumienia dla inteligentnych ludzi – trudno nazwać inaczej, niż „przeinaczenie”. Oto właśnie część mediów i prawie cała opozycja nazywa człowieka, którego znamy i który odpowiada w części za to, jak bardzo się nienawidzimy – mężem stanu… To, naprawdę niesamowite.

Po takim występie publicznym burza medialna twa kilka dni, odwołania ekspertów i „ekspertów”, jeszcze dłużej, media mainstreamowe mają czym żyć, politycy co komentować, wszyscy są zadowoleni. Taka burza w szklance wody, chociaż trzeba to uczciwie przyznać, że udało się przykryć nawet defiladę, która podobno była specjalnie po to zwołana, żeby przybić swoim znaczeniem obecność pana przewodniczącego Donalda Tuska.

Problem pana Tuska polega na tym, że żeby wrócić do krajowej polityki musi mieć za sobą masę krytyczną olbrzymiej ilości ludzi. Co więcej musi być przedstawiany i kreowany jako zupełnie nowa jakość, mąż stanu, ktoś z zupełnie nową wizją rzeczywistości, wszechogarniającą i dającą odpowiedzi na wszelkie pytania. Oczywiście nie wprost, bo wprost się nie odpowiada na pytania, tylko mówi się pięknymi, okrągłymi słowami. To właśnie słyszeliśmy, to widzieliśmy i to jest nam obecnie wmawiane jako obowiązująca wykładnia pięknej, błękitnej i europejskiej – jedynie słusznej – słuszności. W zasadzie, nie należało się niczego innego spodziewać i nie powinniśmy się dziwić, strategia medialna jest jednoznaczna i tylko taka mogła być. Będzie tego więcej i jeszcze nie jedno zobaczymy i usłyszymy. To, co robią w sprawie media narodowe i część mediów prawicowych – nie pomaga w świadczeniu o prawdzie. Przecież jest oczywistością absolutną, że wszelkie uderzanie w pana Tuska będzie podkręcać wojnę polsko-polską. Ponieważ ani „lud pisowski”, ani „kodziarze” nie odpuszczą ani na milimetr. A okrągłe słowa pana Tuska rozumie maksymalnie kilka procent z obu stron okopów.

Tyle właśnie jest z wznoszenia się ponad narodowy spór, który się samemu współtworzyło, napędzało i podsycało! Tyle jest z formatu europejskiego! Błękitnych koszul i dobrze dobranych krawatów. W tej brutalnej grze chodzi tylko i wyłącznie o władze, o nic więcej. Władza się liczy, a dla jej zdobycia polityk nie cofnie się przed niczym. Kreowanie się na męża stanu w zupełnie nowej jakości jest bardzo skuteczne, zwłaszcza przy głupiej i prymitywnej propagandzie drugiej strony, która nie wie jak zareagować i jak się odnieść do kolejnego rozdania tej samej przecież, zgranej talii kart.

Widzimy jak oni wszyscy się bardzo potrzebują, jak nie mogą bez siebie współistnieć, jak się wzajemnie dopełniają. Spór jest pozorny, nasze obozy polityczne są jak „wódka” i „zakąska”, co najwyżej zamieniają się rolami – ci przy żłobie aktualnie polewają, a ci odstawieni, zakąszają. Jest wspaniale, mają pieniądze, mają wpływy, mają możliwości. Wszystko dzięki temu, że zlikwidowano w kraju lewicę, co więcej – w ogóle tak bardzo ją stygmatyzowano, że jakiekolwiek odniesienia lewicowe nazywane są Komunizmem i są praktycznie zakazane. Jeszcze jak ktoś się odezwie, że to dobrze jak importujemy z Rosji tanie gaz, węgiel i wszystko – to na pewno jest zdrajcą i może być szpiegiem… Wspaniała rzeczywistość…

Realia są takie, że Oni wszyscy powinni odejść z naszej polityki i życia publicznego. Poza nielicznymi kilkoma politykami, cała reszta jest dla nas obciążeniem i prędzej doprowadzi nas do zguby, niż zapewni nam chociaż przetrwanie w zmieniającej się i dynamicznej rzeczywistości. Problem, a nawet nasza tragedia – to brak możliwości zastąpienia tej grupy ludzi. Generalnie mamy wielki problem z elitami od końca XVI wieku i ten problem dwa razy udało się uporządkować, w 1918 i 1944 – każdorazowo w oparciu o siły zewnętrzne.

Nie dajmy się zwieść, każdy umie wyciągać wnioski. Pamiętajmy również, że nawet jeżeli większość nie ma racji, to należy się słuchać władzy przez nią ustanowionej. To jest bezdyskusyjne i będzie. Dlatego tak bardzo bolą te wszystkie próby plucia na własny kraj, realizowane przez ludzi, którzy odmieniają słowo Europa przez wszystkie przypadki… Europa, jak najbardziej Europą, jednak bliższa ciału koszula.

Po „wódce”, nawet z „zakąską” zawsze pozostaje kac… proszę pamiętać, że alkohol szkodzi i należy go unikać, a jeżeli już ktoś musi, to w niewielkiej ilości i najrzadziej jak się da…

13 komentarzy

  1. krolowa bona

    Oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki i moze byc, ze Donek bylby takim wyjatkiem ale tak generalnie to zaden polityk czy dyplomata miedzynarodowy nie wraca do krajowej polityki….to po prostu sie nie udaje ani tak ani siak…

    Przede wszystkim taka osoba “z takim stanowiskiem” bardzo duzo wie i to wysoce poufnych kwestii: wewnatrz instytucjonalnych, osobowych oraz z uwagi na bogate kontakty z innymi podobnej “klasy” czy “miary” z gremiow lobbyistycznych i wielkiego kapitalu stanowilo by to wysokie niebezpieczenstwo a nawet zagrozenie dla tego grona, by wypuscic ze swoich szpon zaleznosci i “wzajemnego poszanowania” taka osobe na “inne wody”…..nie tego nie bedzie…..wedruje sie do wysokich kregow rad nadzorczych wielkich koncernow, jako ambasador lub doradca jakies komisji ONZ czy innej instytucji tej miary jako komisarz czy dyplomata np.Banku Swiatowego czy Miedzynarodowego Funduszu Walutowego,jako Mediator w polityce miedzynarodowej itd.,itd..

    Mozna krotko rzec,ze zarzuca mu lasso a on sie z niego nie bedzie mogl wyzwolic….

    Takie “wpadanie” na rozmaite imprezy do kraju z przemowieniami by wywolac jakas “awanturke” jest po prostu w zlym stylu i swiadczy niezbicie skad sie taki czlowiek wywodzi….: “No mozna oczywiscie boksera-sportowca wyciagnac ze slamsow w Nowym Jorku ale jak wyciagnac slamsy z glowy tego boksera-sportowca” ?

  2. “alkohol szkodzi i należy go unikać, a jeżeli już ktoś musi, to w niewielkiej ilości i najrzadziej jak się da…”

    W Królestwie Niderlandów poradzili sobie z problemem kaca legalizując DDDD z DDDDD , która rozwesela i nie powoduje kaca 🙂

    DOBRZE ALE NIE BĘDZIEMY TUTAJ O TEGO TYPU WYNALAZKACH PISAĆ, BARDZO PROSZĘ O TYM PAMIĘTAĆ. STOIMY NA STANOWISKU ŻE WSZELKIE UŻYWKI TO ZŁO. WEB JÓ.Z

  3. Dobre podsumowanie sytuacji wjazdu na “białym koniu” pana Donalda T.

    No i wnioski słuszne – popieram je.

    Tylko do wyborów stają tylko te dwa ugrupowania.

    Wybór pomiędzy dżumą i cholerą.

    Trudny wybór.

    A Macondo trwa …

  4. To dobra puenta:
    “Widzimy jak oni wszyscy się bardzo potrzebują, jak nie mogą bez siebie współistnieć, jak się wzajemnie dopełniają. Spór jest pozorny, nasze obozy polityczne są jak „wódka” i „zakąska”, co najwyżej zamieniają się rolami – ci przy żłobie aktualnie polewają, a ci odstawieni, zakąszają. Jest wspaniale, mają pieniądze, mają wpływy, mają możliwości. Wszystko dzięki temu, że zlikwidowano w kraju lewicę, co więcej – w ogóle tak bardzo ją stygmatyzowano, że jakiekolwiek odniesienia lewicowe nazywane są Komunizmem i są praktycznie zakazane. Jeszcze jak ktoś się odezwie, że to dobrze jak importujemy z Rosji tanie gaz, węgiel i wszystko – to na pewno jest zdrajcą i może być szpiegiem… Wspaniała rzeczywistość…
    Realia są takie, że Oni wszyscy powinni odejść z naszej polityki i życia publicznego. Poza nielicznymi kilkoma politykami, cała reszta jest dla nas obciążeniem i prędzej doprowadzi nas do zguby, niż zapewni nam chociaż przetrwanie w zmieniającej się i dynamicznej rzeczywistości.”

    Ale jest jedno ale. Lewica się zlikwidowała, zwinęła – sama moim zdaniem, oczywiście pod presją fanatyzmu prawicowo-liberalnego, ale okazali się zwykłymi niedojdami lub zdrajcami przechodząc na stronę wrogów egalitaryzmu. Mało tego uważam, że tej lewicy już prawie nie było w końcówce PRL-u. Ona została zniszczona przez okupacyjną kulturę religijną i zachodni imperializm ideologiczny. To się zaczęło wraz z naturalnym ewolucyjnym wymieraniem pokoleń przedwojennej lewicy społecznej, która tworzyła PRL, gdzieś tak w połowie lat 70-tych, ten zjazd po równi pochyłej się rozpoczął, z braku inteligencji lewicowej na uczelniach wyższych i w administracji oraz PZPR opanowywanej stopniowo przez pokolenia wyzbyte wartości lewicowych i poddane indoktrynacji imperialnej religijno-liberalnej.

    Lewicę trzeba budować na nowo, od podstaw, na gruzach gospodarki post-kolonialnej, w oparciu o młode pokolenia ciężko doświadczone prekariatem i nowe idee światopoglądu naukowego w oparciu o świeckie wartości i etykę niezależną zupełnie od religii, bo tylko oni będą czuli lewicowe idee i mogą je utrzymać w przyszłości, gdy ich umysły nie będą podatne na religijne fantazmaty. Byt określa świadomość. Czy to się uda? Nie wiem, bo okupant religijny nie próżnuje w interesie tworzonego systemu feudalnego. Idą ogromne pieniądze na manipulację świadomością młodzieży i robienie z nich fanatyków jedynie słusznej gospodarki rynkowej pod nadzorem religijnym. Taka jest smutna prawda.

  5. “Realia są takie, że Oni wszyscy powinni odejść z naszej polityki i życia publicznego.” Musisz to wiedzieć! (461)Czy Konfederacja ma szanse przejąć władze w Polsce na tym etapie rozwoju?
    https://www.youtube.com/watch?v=Hvborgo2_r4

    Robią nas w konia: KONFEDERACI rosną w siłę a część ich fanów kręci nosem! Niebywałe 🙂 #194
    https://www.youtube.com/watch?v=T0Sjuey2ZtU&t=779s
    —————
    Antoni nas nie obroni – Grzegorz Braun
    https://www.youtube.com/watch?v=RsW-44Rb4ck

  6. Też zauwazyłem tą próbe kreowania się jako zupełnie nowa jakość. Żenujące i to w wykonaniu człowieka który bronił Prezydentowi krzesła … samolotu… żenujące.

  7. wieczorynka

    Krzyku, dobrze, że podrzuciłeś Annę German, czasami warto zrobić przerywnik od polityki.
    Z tego co wiem to Anna German ma ileś krwi rosyjskiej. Rosjanie nakręcili o niej film.
    Ja też mam wiele sentymentu do tej piosenkarki. Pozdrawiam

  8. Wielka Polska Katolicka

    Dodałbym od siebie jeszcze tyle że przed tłustym występował jakiś gość który pozwoli sobie obrażać Polski kościół i katolików nie można na to pozwolić nie można tego tolerować

    • A jak katolicy i kler obrażają pogan, ateistów, innowierców – to można to tolerować? A nawet trzeba popierać?
      Jażdżewski wygarnął trochę prawdy i proszę jacy pokrzywdzeni, a jak książki palą, przestępców ukrywają, to jest w porządku?
      Wyguglaj na onecie. Cyt.:
      “Leszek Jażdżewski odpowiada na krytykę: nic nie boli tak, jak kilka słów trudnej prawdy”
      “Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że »pewnych prawd nie można wypowiadać« może uratować ich władzę w Polsce” – pisze publicysta
      “Ideologia i praktyka działania Kościoła katolickiego w Polsce nie ma nic wspólnego z ewangelicznym przesłaniem Chrystusa. Idzie też w poprzek nauczania papieża Franciszka” – uważa Jażdżewski
      “Opiera się ona na przekonaniu, że nie można otwarcie mówić o tym, co wielu z nas przeczuwa: że Kościół nie ma podstaw do tego, żeby rościć sobie prawo do bycia moralnym autorytetem w Polsce” – dodaje.

      Zrobił ostre porównanie, ale czytałem gorsze w katolickiej niby prasie na temat komunistów (Jezus nim był praktycznie), pogan, ateistów. Może czas, aby kler naprawił to co zepsuł swoim bezczelnym prozelityzmem i uwłaczającym godności wiary chrześcijańskiej językiem, postępowaniem i zachowaniem, a wtedy na pewno żaden Jażdżewski, czy ktokolwiek inny nie będzie miał powodów do takiej retoryki.
      Zacznijcie od naprawienia siebie zgodnie z chrześcijańską filozofią życia (polecam Tomasza Kempisa “O naśladowaniu Chrystusa”), a wtedy się przekonacie, że nikomu specjalnie kler i kościół w Polsce nie będzie przeszkadzał, także ateistom. Szanujcie innych, a będziecie sami szanowani.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.