Społeczeństwo

Nasze elity są wobec siebie po prostu wrogie

 To niesamowite, ale nasze elity są wobec siebie po prostu wrogie. Nie da się innym słowem opisać stanu umysłów i uniesień emocjonalnych, które się ujawniają przy okazji czegoś w istocie tak banalnego jak wizyta jednej z ministrów rządu u Prezydenta państwa. Pomijając szczegół, że wizyta musiała się skończyć podarunkiem, z grzeczności nie pytamy kto za niego zapłacić i mamy nadzieję, że nie ministerstwo. To przecież cała sytuacja jest po prostu dziwna.

Pan Andrzej Duda Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej zachowuje się pod pewnymi względami tak, jakby rząd już nie miał legitymacji do rządzenia i nie mógł sprawować władzy. Równolegle rząd zachowuje się względem prezydenta w sposób częściowo niezrozumiały, albowiem dlaczego pani premier apeluje do pana Dudy o zwołanie Rady Gabinetowej? Przecież wnioskowanie w tym zakresie nie jest jej konstytucyjnym uprawnieniem! Po co więc stara się narzucić Prezydentowi, co ten powinien zrobić?

Niestety działa przysłowie, że ryba psuje się od głowy, ponieważ w ślad za liderami poszły całe partyjne struktury. Z jednej strony słyszymy, że pani Szydło ma wiedzę z gimnazjum, a z drugiej że rządzi nami „rozhisteryzowana pani premier. Więcej inwektyw i wzajemnych oskarżeń padało, a im niższy szczebel, tym bardziej te oskarżenia barwne.

Martwi mieszanie sprawy uchodźców do wojny polsko-polskiej. Co do faktu. Że nielegalnych imigrantów należy nie wpuszczać do Polski. Natomiast nie można zgodzić się z działaniami, w których politycy wprowadzają do publicznego kanonu dyskusji np. zdjęcia dekapitacji i inne przykłady okrucieństwa. Zwłaszcza, że tego typu niewybredne ilustracje mają zawsze tylko jeden cel – w sposób dobitny, przekazać Polakom negatywną opinię na temat niektórych środowisk religijnych, które z pewnością są w fali uchodźców i nielegalnych imigrantów. To rzeczywiście niepotrzebne straszenie ludzi, tworzenie jakiego muru ksenofobii. Media społecznościowe i popularne portale do przechowywania plików wideo są publicznie dostępne, każdy może sobie zobaczyć nie tylko takie sceny, jakie jeden lub drugi Poseł usiłuje przedstawić.

Nasz dialog publiczny nie może polegać na unikaniu się przedstawicieli organów najwyższych władz państwowych i na przekrzykiwaniu się polityków szczebla podstawowego na to, kto bardziej, szybciej i więcej – objawi wszystkim dookoła więcej nienawiści. Tego nie tłumaczą nawet wybory i związane z nimi ogólne „ożywienie się” u polityków.

Im potrzebni są po prostu psychiatrzy, psychologowie i obozy dwutygodniowe, gdzie politycy z różnych opcji nauczyliby się szacunku do siebie nawzajem i tego w jaki sposób ze sobą rozmawiać. Mówimy oczywiście o pełnej dobrowolności, chociaż w przypadku polityków sejmowych, można byłoby przewidzieć po prostu szkolenie z zasad współdziałania w parlamencie! Coś trzeba zrobić, ponieważ obecny stan rzeczy jest porażający, po prostu nasz establishment się nawzajem nienawidzi, ale jest za słaby i zbytnio nijaki, żeby rozwiązać swoje problemy swoimi własnymi rękami. W większości przypadków ci ludzie już chyba nic innego nie potrafią poza cynizmem, ewentualnie okazywaniem sobie wzajemnie hipokryzji. Zachowują się przez to zbiorowo jak stada wilków rywalizujące o jedną ranną i krwawiącą łanię, która jest sama w środku lasu, w nocy oczywiście zimą!

Państwo to coś więcej niż folwark nawet największej partii politycznej, a społeczeństwo przecież nie jest głupie. Ludzie doskonale widzą, że zachowania na linii Kancelaria Prezydenta RP a Kancelaria Prezesa Rady Ministrów – jest najdelikatniej mówiąc dziwne. To mniej więcej tak, jakby władze okupacyjne kontaktowały się z władzami, które przegrały wojnę. No bo jak to inaczej określić? Ludzie to widzą i najdelikatniej mówiąc są istotnie zbulwersowani, ponieważ jeżeli problemy są na liniach formalnych – to, co jest z warstwą merytoryczną? Czy ona w ogóle funkcjonuje? Innymi słowy – jeżeli ktoś nie zrozumiał – ludzie się zastanawiają, jak władze które nie są w stanie porozumieć się co do zwykłej rozmowy – skutecznie i z jakim skutkiem dbają o ich interesy. Prawda, że drobnostka, ale zupełnie zmienia perspektywę postrzegania rzeczywistości?

Dzisiaj w państwie nasze lity są wobec siebie po prostu wrogie, zachowują się wrogo, traktując wzajemnie w taki sposób, żeby się poniżyć. To nie jest normalne, tak nie powinno być. Potrzebujemy koniecznie wymiany elit, to co jest w tej chwili to powszechny upadek obyczajów politycznych.

7 komentarzy

  1. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl

    Można nawet powiedzieć że się nienawidzą i nas przy okazji 🙂 Polak Polakowi – Polakiem!

  2. Mówiąc,że to elity to duża przesada,już lepiej mówić elyty solidarnościowe.

  3. A elity w ogóle są nasze? Ja rozumiem 1968-y, ale poza tym to i tak nie wiele dało. Więc bez jaj z tymi naszymi elitami. Nasze elity to leżą na Powązkach proszę pana kimkolwiek pan jest.

  4. Już gdzieś pisałem, że pani Kopacz gdyby żyła w innym kraju po “sukcesach” w Moskwie miała by problem zostać w jakimś hotelu oddzwierną. Ale w zakłamanym kraju to już zdąrzyła obskoczyć kilka stanowisk a nie wiadomo co ją jeszcze czeka. Brzydzę się tą hipokryzją tych wszystkich pseudo elit na czele ……, nie wymieniam ich bo brakło by i czasu i miejsca w komputerze, do diabła z wami, może Pan Bóg kiedyś nas od was wyzwoli, bo wątpię czy naród polski stać aby podjąć walkę z tą ffffff, czyli z wami pseudo elity.

  5. Sięgnę po papierowe, czyli lekturę “Boy słówka” tak jakoś II Rzeczpospolita jak i III RP mają wspólne cechy.

  6. Nie mamy elit, mamy wyłonionych w wyborach celebrytów, dbających tylko o swoje.

    Złe rozumowanie, zakładające istnienie w Polsce PATRIOTYCZNYCH ELIT.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.