Paradygmat rozwoju

Nasza chata z kraja!

 Jesteśmy średniej wielkości, ubogim i zadłużonym państwem ze społeczeństwem na dorobku. Nie mamy rezerw ani w społeczeństwie, ani w bankach – jakiekolwiek zakłócenie systemu, który udało się stworzyć i doprowadzić do względnej równowagi – podpieranej kroplówkami z zachodu umożliwiającymi rozwój – może doprowadzić do upadku, biedy i dosłownie głodu. Ponieważ co zrobimy, jeżeli nagle się okaże że zniknie w naszym kraju milion miejsc pracy? Z czego utrzymamy tych ludzi i ich rodziny?

Państwo tak słabe jak nasze, a któremu udało się osiągnąć naprawdę tak wiele – bez jednego wystrzału i bez napinania się i machania szabelkami, powinno koncentrować się na generowaniu bogactwa i poprawie jakości życia własnych obywateli. Na nic nam misje wojskowe na antypodach, jak również na nic nam prowadzenie polityki zagranicznej, z której jesteśmy zbyt słabi, żeby wyciągnąć korzyści.

Mamy tyle problemów wewnętrznych, że to właśnie nimi powinien zajmować się premier i jego nieudolny rząd w Polsce a nie kombinować jak wepchnąć żabią łapę pomiędzy młot a kowadło, jak już lecą iskry!

Powyższe nie jest zdradą polskiej racji stanu, czy też nawoływaniem do zdrady narodowej – obudźmy się, obudźmy się z pseudo-mocarstwowego snu, liczy się pragmatyczna woda w kranie, dodajmy – ciepła woda w kranie. Jeżeli nie zrozumiemy czego od nas oczekują nasi zachodni mocodawcy, a kiedyś przy okazji awantury irackiej powiedział nam to wprost prezydent Francji – to w końcu dostaniemy po łapach. To się będzie musiało kiedyś wydarzyć, w tym znaczeniu, że nie tylko utracimy nieujawnione korzyści, ponieważ do pewnych przedsięwzięć po prostu Polaków się nie zaprasza, gdyż wiadomo że szkodzą na wschodzie i nie da się z nimi porozumieć. Po prostu zachód przywoła nas do porządku i ustawi w szeregu – jako kraj biorcę, absolutnie uzależniony od rynku, kapitału i szeroko rozumianej współpracy! Oczywiście za głupotę polityków zapłacą zwykli ludzie! No ale co to kogo obchodzi, liczy się możliwość poskakania po Majdanie, tym razem na szczęście bez obwijania się pomarańczowymi szmatami.

Wówczas oczywiście się obrazimy i zwyciężą u nas takie siły, przy których wyśmiewany lider prawicowej-prawicy jest liberałem, który jak widać za granicą doskonale potrafi się zachować i nawet mówić jak człowiek! Po prostu naszą reakcją na karę ze strony Unii Europejskiej będzie budowa muru i zaściankowość, a wystarczy że raz użyjemy głupio prawa weta – póki ono jeszcze istnieje – uniemożliwiając podjęcie ważnej dla zachodu decyzji i leżymy, nikt nie będzie dawał nam pieniędzy, ani traktował poważnie, czy też przynajmniej sprawiał takie wrażenie, Szybko historia pokaże swoje prawdziwe oblicze – okaże się znowu, że jesteśmy tylko rezerwuarem ziemi, pracy i surowców. Przy czym już nawet teraz jakoś nikomu w Brukseli nie przeszkadza to, że tej siły roboczej zaczyna brakować, gdyż wymiera lub nie ma dzieci, bo nie ma na nie środków.

Co będzie w przypadku zmiany polityki? Tak proszę państwa – co by było w razie zmiany polityki przez Niemcy? Odpuszczenie Polski, traktowanie jej tylko jako bufor i miejsce eksploatacji gospodarczej – naprawdę dużo nie trzeba. I co wówczas? 20 milionów ludności w 2050 tym? No niestety w tym kierunku zmierzamy, a długów zaciągniętych przez tego ministra porażkę, który właśnie odszedł nikt nam nie umorzy – nie będzie litości. Po prostu policzymy się panowie i panie – tak, jak się liczy na zachodzie, wszystko fajnie, kultura, ciepła woda, biała pościel, ale rano po śniadaniu – trzeba zapłacić rachunek, za parking też!

Nie chodzi tu tez o to, żebyśmy przehandlowali Ukrainę za koncesje handlowe z Rosją, ale chodzi przede wszystkim o to, żebyśmy nie dali się przedstawiać jako kraj cokolwiek rozgrywający, jeżeli grają inni, czy też inni płacą za drinki tych, którym się wydaje że już sam fakt przebywania w kasynie jest nobilitujący!

Kryzys ukraiński pokazuje, że jesteśmy krajem totalnie nie przygotowanym na kolorowe scenariusze na wschodzie. Wszystko co możemy, to zrobić konferencję i palantować z mniej lub bardziej udanymi przemówieniami, których naprawdę nikt poza naszymi mediami i mediami naszych wrogów nie relacjonuje.

Żebyśmy za kilka lat siedząc w państwie znowu zniszczonym i o innym kształcie terytorialnym nie biadolili po co to nam było i że znowu zostaliśmy zdradzeni przez wszystkich. Tak niestety jest, jak się jest krajem słabym – trzeba pamiętać, że nasza chata z kraja! Nadal naszą strategią geopolityczną musi być strategia przetrwania, nikt nie mówi żeby ona nie była agresywna, jeżeli jest efektywna i akceptujemy stawkę/cenę ewentualnej porażki. Wszystko w porządku, tak można grać, jednakże najpierw trzeba to sobie uświadomić i mieć do tego mandat społeczny, a po drugie trzeba mieć poziom do jakiego się gra no i grać w lidze, na jaką nas stać. No i my niestety siadamy do ruletki, podczas, gdy stać nas co najwyżej na automaty jednoręcznych bandytów!

Mówiąc wprost jak ktoś nie zrozumiał – kraj eksportujący siłę roboczą, kraj hydraulików, pomocy domowych, prostytutek, piekarzy, kierowców i monterów – nie może rozgrywać krajem z większymi od jego własnych problemami – spraw strategicznych termonuklearnego supermocarstwa, połączonego splotem interesów z jego własnymi mocodawcami, którzy płacą mu kieszonkowe! Znajmy umiar, oceniajmy realnie możliwości i siłę otoczenia, wówczas nie powtórzy się wrzesień 1939, a dodatkowo sąsiedzi może nawet obdarzą nas zaufaniem…

3 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Nawet na grę na “jednoręcznych bandytach” nas nie stać.
    Co najwyżej popatrzeć jak grają inni.
    Wytrzeźwieć i patrzeć realnie – tego wszystkim życzę.
    Andrzejki już za nami.

    • “Nawet na grę na “jednoręcznych bandytach” nas nie stać.” To fakt, ale i “patrzenia i słuchania” mamy DOSC. Trzeba “cos” zrobić, aby “małpom odebrać brzytwy”, gdyż “brzydko się bawią”, a rachunek, jak zawsze w historii bywało, płacić będą POLACY.Intrygantom, i “podpalaczom” społeczeństwo musi dać do zrozumienia, ZE ONI – NAS nie REPREZENTUJA. Na pewno te “solidarnościowe karnawały i szaleństwa”, nie służą polskiej racji stanu. Oby “to” nie skończylo się”eksponowaniem czerni w ubiorze i bizuterii”, jak ongis w niedalekie przeszłości bywało.Skala szaleństwa i nienawiści sięga ‘punktu krytycznego’.

  2. Przedstawię bardziej optymistyczny wariant. To, że Polsce nic nie wychodzi, że jesteśmy wykorzystywani przez bogaty zachód, że na wschodzie agresywna Rosja wszyscy wiedzą aż do znudzenia. Proponuję przypomnieć sobie komedię “Mysz która ryknęła” i ponownie przeczytać “Wojaka Szwejka”. Wniosek: śmieją się, czyli popuścić pasa. Moim zdaniem jest to jakieś wyjście.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.