Nasi liderzy nie potrafili zjednoczyć regionu?

Visegrad group Lic.: PD na podst. Wikimedia Comm.Oceniając miejsce Polski w polityce wschodniej Unii Europejskiej trzeba przy całym obiektywizmie, uznać że miejsce to jest wypadkową wielu czynników, w tym polityki władz w Polsce, której składową jest a przynajmniej powinno być polityczne układanie się z partnerami, które należy do obowiązków naszej dyplomacji i naszych liderów.

W polityce stosunki pomiędzy liderami to fundament relacji. W naszym przypadku ich w ogóle nie ma, jeżeli ktoś liczył na to, że sprawę „załatwi” pan Donald Tusk ze swojego brukselskiego zesłania, ten się przeliczył. Poszczególne kraje regionu – poczynając od Niemiec a na Litwie kończąc mają swoje interesy, wcale nie mają zamiaru słuchać się rządzących w Polsce w kwestiach dla ich krajów strategicznych.

Oczywiście nie wiemy, jaki był zakres i cele działań dyplomatycznych rządu w Polsce wobec państw w regionie, jednakże sądząc po efektach – w ogóle nie ma, o czym mówić, to znaczy się albo nie było niczego, albo prawie nikt nas nie brał na poważnie (sądząc po artykułach opiniotwórczych w prasie sąsiednich krajów), czy też źle odczytano nasze intencje.

W polskich mediach i sferze publicznej podniesiono kwestie nieobecności Polski przy stolikach kolejnych rozmów w Mińsku. Przy czym w drugim przypadku, u niektórych polityków pojawiło się coś na kształt zadowolenia, że „nas” tam nie ma, ponieważ państwa negocjujące rzekomo ponoszą odpowiedzialność za wynik na swoich barkach.

Problem jest jednak o wiele głębszy, bo nie tylko nas tam nie ma, ale prawdopodobnie w ogóle nie bierzemy udziału w procesie decyzyjnym. Całość dzieje się ponad naszymi głowami i o losie Europy Środkowej decydują dzisiaj Niemcy i udzielający im wsparcia Francuzi. Teoretycznie jednak nie ma się czym przejmować, ponieważ ktoś kiedyś zarzucał Niemcom bierność polityczną, mówiąc zarazem że bardziej się jej boimy niż ich czołgów. Ponieważ ich czołgi już u nas są, a ich dyplomacja wynegocjowała, to co była w stanie – nie możemy mieć pretensji ani o to, że nas nie było, ani o to, że z nami nic nie uzgodniono.

Tymczasem jednak usłyszeliśmy z ust pani premier Kopacz coś, na kształt „połajanki” wobec szefa przebywającego w Polsce szefa węgierskiego rządu. Jak to uznać inaczej, niż jako działanie przeciw skuteczne? W imię, jakiej jedności, czy też europejskiej solidarności ten wielki przyjaciel Polski i Polaków został obrażony? Niby, kogo reprezentowała pani Kopacz? Może Litwę? Tak, to zdecydowanie dobry i sprawdzony sojusznik, państwo wyjątkowo przyjazne Polakom i odpowiednio traktujące polską mniejszość narodową. Można tylko winszować sojusznika.

Jeżeli więc nie udało się osiągnąć nawet elementarnej jedności w regionie to w ogóle, o czym mówimy? Czas zacząć zadawać pytania o to, czy w ogóle istnieje jeszcze coś takiego jak europejska jedność i czy możemy liczyć na sojuszników w przypadku próby? Jeżeli bowiem nie ma już wspólnoty interesów politycznych, to niby, na jakiej podstawie jest opierana wiara we wspólnotę i pewność współdziałania sojuszników?

Nasi liderzy nie są liderami regionu, w Unii Europejskiej nie mają praktycznego znaczenia, rzekomy sojusznik w postaci Ukrainy, dawno zorientował się co do kreowania fikcji przez władze w Polsce i co najwyżej zdobywają się na gesty symboliczne. Do tego jeszcze obraziliśmy Rosjan wypowiedziami ministra spraw zagranicznych na temat narodowego charakteru frontów armijnych w Armii Czerwonej podczas II Wojny Światowej. Praktycznie wszystko, co można było popsuć aktywnie – popsuto.

Tymczasem większość mainstreamowych mediów w Polsce przedstawia opinii publicznej obraz jakiego wspólnego stanowiska państw regionu i trwania przy jedności państw europejskich, wszystko to okraszone sukcesami naszej dyplomacji i naszych polityków (o których nic nie wiadomo), ale liczy się to, że główny przekaz jest jedynie słuszny.

Społeczeństwo nawet, jeżeli nie jest okłamywane, to otrzymuje przekaz na temat faktów, których nie ma w rzeczywistości. Ktoś się boi powiedzieć prawdę o tym, że jesteśmy krajem osamotnionym w antyrosyjskiej argumentacji, której nie wyraża już chyba nikt w Europie, posługując się taką retoryką jak rusofobiczna część naszych elit.

W każdym bądź razie coś takiego jak „Grupa Wyszehradzka” to już czysta fikcja i marnowanie pieniędzy na niepotrzebny PR, no może wymiana młodzieży ma sens.

Coraz więcej jest głosów o konieczności zmiany ministra spraw zagranicznych, jak również premier i samego rządu. Jeżeli to miał być rząd „kontynuacji”, to także się nie udało. No chyba, że stan istniejący, to jest sukces? Może tak, przecież monopoliści słuszności wiedza lepiej…

9 komentarzy do “Nasi liderzy nie potrafili zjednoczyć regionu?

  • 2 marca 2015 o 08:19
    Permalink

    Bliskie stosunki z USA utrudniają kontakty z UE bliżej nam do Camerona,niż do Grupy Wyszegradzkiej.

    Odpowiedz
  • 2 marca 2015 o 12:58
    Permalink

    Myślę, że jakby pana @jerzego xxxxxxx tak jak zasługuje,
    “xxxxxxxx xxxxxxxx” z xxxxx, to byłby (jeszcze)spory zasób
    dobrych manier i (nadmiar) uprzejmości z Naszej strony.
    Taki ccccccc jest “odporny na wiedzę, przyswajanie
    informacji i jednocześnie (tak przypuszczam)trudny
    do xxxxxxxxxx”!
    🙂

    Odpowiedz
  • 2 marca 2015 o 13:57
    Permalink

    krzyk szkoda nerwów dla ccccccccccccccccc Jerzego,Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 2 marca 2015 o 14:30
    Permalink

    Jureczku, stan bliżej ambony, może jeszcze coś ciekawego usłyszysz.

    Odpowiedz
    • 2 marca 2015 o 18:18
      Permalink

      Ja tam się zgadzam co do jednego xxxxx powinien i to natychmiast wydać wrak T-154. Jest duża grupa ludzi w Polsce, która aby przetrwać żyje ze zbieractwa surowców wtórnych. xxxxx to jednak xxxxx stworzenie i z pewnością trzyma ten wrak w salonie na swojej daczy, wybudowanej na Krymie.

      PROSZĘ EEEEEE – PROSZĘ PAMIĘTAĆ ŻE WIELE OSÓB CZYTA NAS PRZEZ TRANSLATORY, A OFICJALNE ROSYJSKIE AGENCJE INFORMACYJNE CZĘSTO TŁUMACZĄ TE PAŃSTWA KOMENTARZE. PROSZĘ O ZACHOWANIE POZIOMU. WEB. JÓZEF.

      Odpowiedz
  • 2 marca 2015 o 16:03
    Permalink

    Ktoś musi bronić pana Donalda Tuska, zatem zrobię to ja.
    Pan Donald Tusk jest jednym z nielicznych emigrantów, którzy wyemigrowali za chlebem i sobie poradził a tu zaraz złośliwe teksty. Pani Kopacz obecna premier zapewne chciała powiedzieć “Polak-Węgier dwa Bratanki” a wyszło jak zwykle.
    Proszę zatem o wyrozumiałość dla wypowiedzi polityków reprezentujących Polskę.

    Odpowiedz
    • 3 marca 2015 o 19:14
      Permalink

      @Eeeee, trudno mi uwierzyć, że oficjalne rosyjskie media korzystają podczas tłumaczeń tekstów z translatorów, zbyt inteligentna Nacja.
      Wypowiem się natomiast na temat poczucia humoru Rosjan (czytałam w polskich papierowych), nie ujmuję w cudzysłów ponieważ przytaczam z pamięci. Kilku rosyjskich polityków uczestniczyło w jakimś oficjalnym spotkaniu z urzędnikami Unii Europejskiej, dziennikarze/politycy jak to dziennikarze/politycy muszą się wykazać, że są niezbędni.
      Pytanie zachodnich dziennikarzy

      -Jaki kierunek rozwoju przyjmie Rosja, czy taki jak na Zachodzie?
      – Rosjanin – nie ten kierunek Rosjanom nie odpowiada

      -Dziennikarz, może taki jak w Chinach?

      – Rosjanin – no… nie wiem,

      -Dziennikarz: a może taki jak w Korei?

      – Rosjanin – być może, tylko władze Rosji nie zdecydowały czy to ma być Korea Północna czy Południowa?

      Życzę Polakom właśnie takiego poczucia humoru.

      Odpowiedz
  • 2 marca 2015 o 17:07
    Permalink

    Nasi pożal się Boże LIDERZY mają mrzonki o statusie Polski jako LIDERA europy środkowo-wschodniej.

    To jest ich mniemanie o sobie, bo naczytali się Sienkiewicza.

    Jak jest naprawdę pokazał Mińsk I.

    Koniec tematu.

    Odpowiedz
  • 3 marca 2015 o 14:44
    Permalink

    A któż, i gdzie chciałby brylować w tak podejrzanym towarzystwie? Z Panem, to mógłbym,
    co najwyżej, rozmawiać o pogodzie… a tak
    “na marginesie i przy okazji”, informuję (uprzejmie),iż w języku polskim przyjęte jest
    nazwy miejscowości,(a już kojarzących się)
    pisać z “dużej’ literki. Вот, мужик!?

    🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.