Naprawdę „Bóg jest większy” czyli już przeszkadzają „katoliccy fundamentaliści” w rządzie?

Sam okrzyknięty mianem katolickiego fundamentalisty („Polityka” 48 (2935) w artykule pani Joanny Podgórskiej pt. „Bliżej ziemi” na s. 34), jako autor dystansujący się od indywidualnej rozpoznawalności z poczuciem religijnej solidarności odnoszę się do zarzutów, jakie są wysuwane przeciwko panu Królikowskiemu – wiceministrowi sprawiedliwości polskiego rządu.

Rząd mamy tak mizerny, że nie ma w nim chyba już nikogo kto odważyłby się na wyrażanie własnych poglądów polityczno-społecznych, a już na pewno wszyscy jak ognia boją się wyrażania swoich poglądów religijnych. Czy to jest normalne, że kogoś, kto po godzinach pracy – realizuje się i wypowiada jako Katolik, ujawniając rzeczywiście – mocne w strukturze poglądy oparte na niezbywalnych dogmatach i przekazie od ich głosicieli – będziemy stygmatyzować?

Co to w ogóle oznacza religijny fundamentalizm w opcji katolickiej? Nie wolno już upominać się o żywego Boga Jezusa Chrystusa? Przecież dawanie Jemu świadectwa jest największym obowiązkiem każdego chrześcijanina. W czym problem? Bo człowiek napisał książkę, czy raczej wywiad – rzekę z zaszczutym przez media mainstreamowego ateizmu duchownym katolickim?

Zadajmy na poważnie pytanie nie retoryczne – czy Katolicy nie mogą już pisać książek? Czy będący na wolności duchowni katoliccy – nie mogą udzielać wywiadów?

Dla przypomnienia – mamy wolność słowa i swobodę wypowiedzi. Jeżeli ktoś nie chce czytać książki Królikowskiego – po prostu jej nie kupuje. Naprawdę nie ma jeszcze obowiązku kupowania książek w księgarniach, a wielka szkoda – bo to byłby akurat dobry pomysł, przymusowo, każdy Polak, żeby musiał kupić raz na miesiąc jedną książkę! Jednakże wracając do tematu – no nie ma przymusu czytania jakiegoś tam krakauera, jak również nie ma przymusu czytania Królikowskiego.

My zrobimy reklamę – książka, której współautorami są pan dr hab. Michał Królikowski oraz Arcybiskup Henryk Hoser ma tytuł: „Bóg jest większy” i została wydana nakładem Wydawnictwa Apostolicum Księży Pallotynów Prowincji Chrystusa Króla. Można ją nabyć w ich księgarni internetowej, cena jest bardzo przystępna – to lektura zdecydowanie warta polecenia. Jednakże nie dla każdego, osoby nastawione negatywnie do Kościoła, jak również szukające sensacji będą zawiedzone. Natomiast wszyscy, którzy przynajmniej cenią odkrywanie nieznanych punktów widzenia – będą bardzo zadowoleni. Tematy wiodące to uniwersalność wiary i integralność życia z wiarą, naprawdę warto zapoznać się z pozycją, być może wówczas po pierwsze będzie łatwiej zrozumieć sens i istotę nauczania abp. Hosera jak również łatwiej będzie dawać świadectwo Chrystusowi w życiu codziennym, do czego właśnie – postawa Arcybiskupa może być wzorem, ale – powiedzmy to zupełnie otwarcie – nie musi.

Jednakże wściekły atak jaki mainstream w postaci skonfederowanej koalicji ateistów, łże mediów i różnych błękitnych, w oparciu o wypowiedzi posłów partii rządzącej przeprowadził na pana Królikowskiego jest czymś niesamowitym. Niby dlaczego bowiem jeden z kilku wiceministrów – nie może po pracy zająć się czymś tak wspaniałym jak książka? Oczywiście trzeba zrozumieć kwestie związane z niezależnością światopoglądową, unikaniem narzucania własnych poglądów itd., ale to dotyczy pracy, nie tego co sekretarz stanu – Katolik, chce robić i ma prawo robić ZE SWOIM PRYWATNYM CZASEM.

Jeżeli ktoś myśli że np. sędziowie nie mają poglądów politycznych lub religijnych to jest idiotą. Dlaczego więc wiceminister miałby powiesić swoją wiarę na kołku? Może inaczej – jeżeli komuś nie odpowiada osoba o tak jednoznacznych i wyrazistych poglądach, których naprawdę nie można mylić z fundamentalizmem w rządzie, to trzeba zadać sobie pytanie – kto go tam powołał! No przecież nie rozkoszne małe zielone ludziki, ale pan premier, za czasów swojego ministra sprawiedliwości – pana Gowina! Więc wcześniej nie było problemu, a dzisiaj jak Gowin tworzy z sukcesem nową partię – to już jest problem z Królikowskim?

W tym kraju zakazane jest propagowanie faszyzmu i komunizmu jako ideologii totalitarnych. Jeżeli wiceministrowi wpisze się do kontraktu, czy też umowy o pracę, że np. wszelkiego rodzaju aktywność publiczną przed jej ujawnieniem – ma zatwierdzić gdzie trzeba – to można to zrozumieć. Jeżeli jednak jest tak jak jest, czyli zwykła „kominówka”, to proszę państwa musimy to zrozumieć, że to bardzo dobrze że wiceminister ma własne poglądy, to jeszcze lepiej jak jest wierzący, a już w ogóle wspaniale jak jest twórczy. Tylko można sobie życzyć więcej takich osób w rządzie.

No, bo gdyby pan Królikowski wykładał genderowy-feminizm zamiast prawa to byłby w porządku? Wtedy byłby kontrowersyjny, ale w nowoczesnym stylu? Czyli do zaakceptowania?

Znajmy umiar i szanujmy się nawzajem. Jeżeli już zresztą nazywamy kogoś fundamentalistą, to wypada to uzasadnić, jednakże naprawdę trudno będzie komuś udowodnić w sposób obiektywny, że katolicki fundamentalizm jest czymś złym…

6 komentarzy do “Naprawdę „Bóg jest większy” czyli już przeszkadzają „katoliccy fundamentaliści” w rządzie?

  • 11 stycznia 2014 o 12:18
    Permalink

    Nie rozumiem: jak twierdzi Krakauer, mamy “wściekły atak jaki mainstream w postaci skonfederowanej koalicji ateistów, łże mediów i różnych błękitnych, w oparciu o wypowiedzi posłów partii rządzącej przeprowadził na pana Królikowskiego”. Jednak jedyną konkretną wiadomością o tym “wściekłym ataku” jest wzmianka o artykule z 48-go nr “Polityki”. Artykuł ten niedostępny dla mnie, w tzw “zwiastunie” osiągalnym przez Internet przedstawiono jako dotyczący świeckich pogrzebów. W tej sytuacji narzuca się pytanie o to, czy zby ten “wściekły atak” nie jest produktem nadmiaru wyobraźni? O co tu chodzi?

    Odpowiedz
    • 11 stycznia 2014 o 12:42
      Permalink

      W “Polityce” był wściekły i kłamliwy atak na mnie, a na pana K., jest atak w innych mediach. Serdecznie pana pozdrawiam! Życząc najlepszego w nowym roku!

      Odpowiedz
      • 11 stycznia 2014 o 17:02
        Permalink

        Dla uwairogodnienia swoich twierdzeń należałoby podać, gdzie (najbardziej przekonyjące są źródła internetowe – możliwe do sprawdzenia) szukać tych paszkwili, lub chociażby zacytować zdania usprawiedliwiające zarzut nieuzasadnionego atakowania

        Odpowiedz
  • 11 stycznia 2014 o 15:02
    Permalink

    “Fundamentalizm” katolicki

    O co chodzi. A no o coś, co istniało w Kościele od jego początku. W skrócie, chodzi o odpowiedź na pytanie “Czy Jezus miał na własność swoją suknię czy też nie?”. A w innym języku: co składa się na pakiet “Prawdziwy katolik?”

    Fundamentalizm mówi, wróćmy do źródeł, do niezamąconego niczym początku. W katolicyzmie nigdy takiego początku nie było. Już Chrystus stracił jednego z 12 Apostołów, Judasza, a inni Apostołowie wyznaczali sobie miejsca po Jego lewicy i prawicy w Niebie. Piotr się kłócił z Pawłem czy idąc do pogan należy im kazać wypełniać przepisy Prawa żydowskiego czy też nie.

    Fundamentalizm głosi, że teraz jest źle, ale jak „my” dojdziemy do władzy to wszystko zmienimy. Dla przykładu: wydobędziemy ciepłą wodę spod ziemi i górnicy wreszcie będą mogli hodować gołębie i króliki, co ich interesuje najbardziej w życiu. Rzeki będą miały tereny zalewowe i zbiorniki retencyjne, woda będzie nawadniała, odpowiednio szybko i do tego cały obszar Polski.

    Fundamentalizm nie mówi „dziękuję” Niemcom za sprowadzenie do nas Kultury Wyższej i za wychowanie pierwszego króla i jego małżonki. Za ogólnie mówiąc wychowanie Polaków. Nie dlatego że byli lepsi, lecz że wcześniej od nas przyjęli kulturę śródziemnomorską. Mówi on, bili nas i poniżali od zawsze, i szuka dowodów, że bili.

    Podaje jedyny, niezawodny system naprawy wszystkiego. W zamian pragnie tylko posłuszeństwa we wszystkim. Wiadomo, że każdy swoje poglądy uważa za jakoś tam „jedynie słuszne”. Fundamentalizm łącząc wiarę, patriotyzm, zasady ekonomiczno-społeczne w „jedyny niezawodny styl i model” poza sobą widzi Świat Zła, w którym o ile jest coś dobrego to tylko coś, co jakoś już jest w nim lub wypływa z „jednego niezawodnego modelu”. Nie ma więc potrzeby myśleć inaczej skoro jest „jeden niezawodny styl i model”.

    Widać tu, Donatyzm i w jego uwielbieniu do cierpiętnictwa oraz Doketyzm z brakiem szacunku do ciała. Dwie bardzo stare herezje w naszym Kościele głoszące że cierpienie za wiarę jest obowiązkiem każdego katolika i bez niego nie ma zbawienia. A ciało jest tylko dodatkiem do nieśmiertelnej duszy więc nie warto o nie dbać. To cierpiętnictwo (nie mylić z męczeństwem) często jest rozciągane na wszystkie dziedziny życia. Teraz cierpię, ale to nic bo jutro będę królował, panował, rządził.

    I właściwie można powiedzieć, ma on wrodzony, podział świata na Boży i Szatański. Taki dualizm. Czyli jest 2 mocnych prawie równych sobie z biednym człowiekiem pośrodku zmuszonym do wyboru, choć właściwie chciałby on tylko spokojnie przeżyć swoje życie.

    Budzi w przeciętnym człowieku pytanie bez odpowiedzi. Skoro jest jedna prawdziwa droga do raju, do dlaczego mnie na nią nie ciągnie?
    Piszę fundamentalizm w cudzysłowie, bo tak naprawdę nie istnieje, słychać jego głos, ale umarł zanim się narodził, ale czasem ktoś próbuje go wskrzesić.

    Marek Ziaja
    http://www.katolik.pl/-fundamentalizm–katolicki,1128,416,cz.html

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2015 o 18:34
    Permalink

    Hinduizm ma ogromny zbiór świętych pism. Dzieli się je na śruti – literaturę wedyjską – Wedy oraz smryti – literaturę początkowo niekanoniczną, w skład której wchodzą eposy: Ramajana i Mahabharata (w tym na szczególną uwagę zasługuje jedna z jej ksiąg – Bhagawadgita), Purany oraz Manusmryti. Istnieją również inne księgi uznawane za święte tylko przez niektóre hinduistyczne odłamy bądź ruchy religijne – więcej na wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Hinduizm.Trzeba także rozważyc genezę powstania http://bit.ly/1QmzF9R abu w pełni zrozumieć charakterystykę hinduizmu. Dla części hinduistów kanon świętych ksiąg jest w dalszym ciągu otwarty, a nawet w niektórych nurtach za święte uznawane są święte teksty innych wyznań. Dawniej hinduizm badano głównie jako strukturę opozycyjną do uniwersalistycznych religii Indii (buddyzmu czy islamu), zwracając uwagę głównie na to, że nie ma on jednolitej struktury organizacyjnej, formy kultu i doktryna są zmienne i płynne, nie ma rozbudowanych, uniwersalnych instytucji. Z reguły za symbol religii hinduistycznej uważa się znak: “OM”. Czasami też symbolem hinduizmu jest swastyka hinduistyczna. Z hinduizmu (i poprzedzającego go braminizmu) wywodzi się wiele innych religii, m.in. buddyzm, dźinizm, sikhizm, adźiwikowie (pośrednio). Obecnie zwraca się jednak uwagę na to, że obraz akcentujący wyłącznie te czynniki nie jest pełny i w dużej mierze wywodzi się ze światopoglądu angielskich kolonizatorów, którzy uważali, że umysłowość indyjska nie jest zdolna do tworzenia jakiejś własnej, osobnej i trwałej organizacji społecznej. Skutkiem tego stanu rzeczy jest także to, że niewspółmiernie rozwinięte są badania nad tradycją aryjską i bramińską (w tym tradycją wedyjską, bramińsko-teologiczną i filozoficzna) w dziejach hinduizmu, podczas gdy badania nad elementami tubylczymi i współczesnymi ciągle pozostają w pewnej mierze zaniedbane. Istnieją wciąż także duże luki w badaniach nad hinduizmem na południu Indii.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.