Polityka

Naprawa szkód i dewastacji moralnej – celem nowego rządu!?

 Nawiązując do wypowiedzi jednego z bardziej wyrazistych polityków polskiej prawicy, w której tenże człowiek wyraził się bardzo jasno jeżeli chodzi o potrzebę naprawy szkód i dewastacji moralnej jaka miała miejsce przez ostatnie osiem lat w naszym społeczeństwie – cieszymy się, że takimi sprawami będzie się zajmował nasz nowy rząd.

To dobrze, że rządzący widzą coś więcej niż gospodarkę. Społeczeństwo, aczkolwiek wolne to jednak potrzebuje wzorców moralnych, którymi może, a nawet powinno (zdaniem rządzących), się kierować w życiu codziennym. Nie ma tutaj żartów, ani dyskusji – przez ostatnie osiem lat mieliśmy do czynienia z poważnym zakłóceniem naturalnego i tradycyjnego w naszym wydaniu stanu rzeczy. Społeczeństwo zostało narażone na odejście od wartości tradycyjnych, co więcej na odejście od własnej tożsamości, wszystko w procesach zachodniej genderyzacji i innych „szatanów” wkraczających sprytnie do naszego życia. Jednak teraz wraz z epokowym i spektakularnym zwycięstwem prawicy, nadchodzi szansa na odmowę moralną – na coś nowego, na coś więcej, co będzie nie tylko wyzwaniem, ale przede wszystkim przywróceniem naturalnego stanu rzeczy. Nie można tu bowiem mówić o konkurowaniu dwóch systemów wartości, albowiem przez osiem lat mieliśmy do czynienia z antywartościami!

Słuszną linię ma nasza władza! To bardzo dobrze, że zgnilizna moralna i wszystkie składowe przyczyniające się do szkód moralnych w tym błądzenia społeczeństwa będą wyeliminowane. Zacznijmy od wypowiedzenia wszelkich genderowych konwencji, potem przestańmy współfinansować z budżetu publicznego – nieetyczne metody wspomagania prokreacji, a nade wszystko powstrzymajmy tych „szatanów”, którzy chcieliby się dopuścić świętokradztwa w postaci wyrzucenia religii ze szkół! Nie może być na to zgody i na to zgody nie będzie! Podobnie jak nie będzie zgody na multikulturyzację Polski! W ogóle wszelkie mniejszości obyczajowo-tożsamościowe, tzn., opierające swój wyróżnik na negacji własnej tożsamości i prawie do jej „dywersyfikacji”, to zło w czystej postaci, ponieważ jest to przeciwstawienie się naturze człowieka. Na to oczywiście nie może być zgody, państwo nie będzie tego popierać, nie po to podatnicy głosowali na prawice, żeby narodowo zorientowany rząd, dla którego tożsamość Polaków to nie tylko szlachetny obowiązek, ale przede wszystkim wyzwanie do bycia w ciągłej gotowości obrony wartości narodowych przed wszelkimi zagrożeniami – pozwalał na jakieś niezrozumiałe zachowania, niemożliwe do pogodzenia z moralnością publiczną.

Tyle w temacie domniemań, patrząc na problem realnie – to powiało horrorem, albowiem zagrożone są nie tylko prawa kobiet, czy też tolerancja wobec osób o odmiennej wrażliwości indywidualnej, ale to tak naprawdę przygotowanie się do ataku na wolność słowa i swobodę wypowiedzi. Zawsze prawa mniejszości są miernikiem praw ogólnych, właśnie dlatego trzeba bić na alarm i jak trzeba głośno krzyczeć, jeżeli tylko rządzącym przyjdzie do głowy majstrowanie przy kwestiach światopoglądowych. Jeżeli ktoś myślał, że „oni” ograniczą się do Mszy przy okazji wszelkich wydarzeń publicznych, czy też zapewnienia miejsca na „multipleksie” dla pewnej telewizji, ten był wielkim optymistą. Problem polega na tym, że nie można przejść wobec tych spraw obojętnie, na zasadzie demonstracyjnego – a co mnie to obchodzi, ponieważ niestety zmiany w kwestii pojmowania moralności publicznej i prywatnej na gruncie publicznym, mogą dotknąć nas wszystkich i to w najmniej spodziewanym momencie.

Zobaczymy, czy prawica będzie miała na tyle odwagi, żeby sięgnąć do regulowania sumień Polaków, czy też jedynie powstrzyma się na prawie do narzucania wzorców i nachalnego promowania ich, jako optimum społecznie pożądanego sposobu zachowania się. Jeżeli rządzący popełnią błąd i przekroczą wąską granicę ludzkiej wolności osobistej, to nie tylko sami rozpoczną pierwszy dzień, swojej ostatniej kadencji. Równolegle przyczynią się do wygaszenia w Polsce – katolicyzmu. Trzeba bowiem pamiętać, że wszelkie tego typu eksperymenty, zawsze w ostatecznym rozrachunku są kwitowane przez Kościół dominujący, który albo wyraża aprobatę, albo milczy. Bardzo rzadko wyraża dezaprobatę, ale to głównie dlatego, ponieważ nikt rozsądny w życiu publicznym nie chce go prowokować.

Wnioski? Wnioski w tej materii są bardzo niebezpieczne, zwłaszcza jeżeli wyraża je ktoś o silnie lewicowych zapatrywaniach na kwestie moralności, tożsamości i w ogóle funkcjonowania jednostki w relacji ze zbiorowością. Dlatego, nie ma potrzeby kwalifikować ujawnionych zamiarów nowej władzy pod żadne „izmy”, bo kierunek ich działań jest jednoznaczny i nie podlega ocenie. Mniej więcej wiemy czego się spodziewać. Zastanówmy się lepiej jak ograniczyć straty, to jest o wiele ważniejsze od dyskutowania o tym, czy mają prawo, czy nie mają – mają 235 głosów w Sejmie, i większość w Senacie – do tego generalną przychylność pana prezydenta, w efekcie są w stanie usankcjonować noszenie sztucznych wąsów jeżeli będą chcieli. Powoli, ale skutecznie – zacznie dochodzić do społeczeństwa, co się stało. Vox populi?

6 komentarzy

  1. Po owocach ich poznacie!Będziemy kibicować!Oby tylko nie został okrzyk Polacy nic się nie stało!

  2. Katarzyna Piechniak

    Wybiorą zboczeńcom jaja!!!

  3. Eeee tam, dopiero teraz będziemy mieli okazję odpowiednio przygotować młode pokolenia Polaków. W szkołach, lekcje nauk przyrodniczych zastąpi się “zgłębianiem tajemnic wiary i testamentu”, pozostałe zostaną zastąpione lekcjami “pogłębiania patriotyzmu prawdziwego”.
    Zajęcia praktyczne, można zawsze odpowiednio ukierunkować. Takie “rzezanie sohy metodą zwykłą” można przygotować dla większości, a dla wybitnych jednostek można przecież zawsze przygotować kierunkowo-specjalistyczne seminaria takich branż, jak np. “Zbijanie europalet z użyciem wysokich technologii”…
    A tak na poważnie, fakt faktem, by tylko zaistnieć, co poniektórzy już teraz zaczynają wyskakiwać w oficjalnych zapowiedziach “przed szpaler” ze swoimi idiotyzmami, ale wydaje mi się, że prezes należy do ludzi, którzy się jednak prędko uczą, a co najważniejsze, potrafią wyciągać odpowiednie wnioski z tych nauk i chyba nie dopuści już do jakiejś żałosnej porażki

  4. Oprócz internetu w papierowych również jest wiele straszenia PiS. Ja uważam, że jest to słuszna linia (straszenie PiS) gdyż są szanse, że ta partia akurat zrobi odwrotnie. Moje koty rasy śmietnikowiec a jest ich sztuk kilka są zadowolone z wyniku wyborów.
    Istotne pytanie, co napiszą przepowiadacze przyszłości jak będzie odwrotnie aniżeli ich przewidywania ?

    • Pożyjemy – zobaczymy,która
      opcja w PiSie otrzyma(ważne z punktu widzenia polskiej racji)teki(ministerialne).
      A spór – podział jest ciągle żywy trwa na szczeblach władzy już …dziesiąt lat.
      MY czy ONI…

      Pozdrawiam

  5. chciałbym zwrócić uwagę, że nie kto inny tylko Kaczory “podskoczyły” KK (jak zablokowali kandydaturę jakiegoś tam kardynała na coś tam). Jak wszyscy się ślinili “wyczynami” “proboszcza z Wadowic” jak NIE określało JPII to było cacy. Jeżeli komuś się wydaje, że dzięki “gender”, LBTG, “love parade”, wszelkiego rodzaju konwencje rodem z Rady Europy (nie mylić z organem EU jakim jest Rada Europejska) czyli życie wg hasła “róbta co chceta” to życzę sukcesów ale jest jedno pewne: zawsze można przy tym zarobić “kilka groszy”.
    A co z demoralizacją, nepotyzmem, korupcją,przekupstwem, niechlujstwem intelektualnym “elyt”!! gggg, gggg,gggggggi zarabiający “na godne życie” bez żadnej żenady w organizacjach “sponsorowanych” przez kapitał.
    Mnie tam pisiory wiszą jak kilo kitu. Ta narracja “przekaziorów” jaka się toczy przed i po wyborach to klasyczna socjotechnika. Chce ktoś wierzyć gggggggggggggggggggggggg, etc, etc, proszę bardzo.
    PS. tak na marginesie: wyczytałem właśnie wczoraj:A New Sexual Revolt Is Underway at British Universities (https://reason.com/archives/2015/11/02/a-new-sexual-revolt-is-underway-at-brit) – studenci Warwick University zbuntowali się przeciw “lekcjom” gender. A prof. Zimbardo mówi, że mężczyźni są “do d…y” bo sie “przyczepili” do kompów (z porno), gier i nie potrafią być mężczyznami bo “virtual reality” jest dla nich substytutem normalnych relacji z kobietami. WON. A poza tym feministki są brzydkie i głupie, ggggggg nie jestem więc nie za bardzo rozumiem jak można mieć “przyjemność”, nie chcę uchodzić za idiotę ustępując starszemu miejsce w autobusie czy nie śmiecić,czy używają słów obcych jak “proszę”, “dziękuję”.
    Nadmierne wymaganie? Może.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.