Ekonomia

Należy rozdzielić działalność inwestycyjną banków od działalności depozytowej i kredytowej

 W interesie depozytariuszy, czyli społeczeństwa, jak również państwa, jako ostatecznego gwaranta depozytów i trwałości systemu bankowego jest rozdzielenie działalności bankowej na działalność inwestycyjną i działalność depozytowo-kredytową. Tylko w ten sposób można uchronić depozyty ludności od ryzykownych operacji na rynkach, do lewarowania, których służą, bez wiedzy i za domniemaną zgodą ich właścicieli.

Bankowość inwestycyjna ma długie i wspaniałe tradycje w wielu krajach świata, jednakże dzisiaj po kryzysie, wiemy już, że pogoń za zyskiem wiąże się z ryzykiem, a jak dochodzi do problemów systemowych, to za ryzyko płacą zwykli ludzie i państwa, a nie banki i ich właściciele. Uleganie wizji wysokich zysków w gospodarce kapitalistycznej, musi wiązać się z ponoszeniem ryzyka – do dosłownych skarpetek i ciemnej celi w więzieniu włącznie.

Właśnie, dlatego trzeba rozdzielić działalność inwestycyjną od depozytowo-kredytowej. Jest przy tym oczywiste, że działalność depozytowo-kredytowa będzie potencjalnie o wiele mniej opłacalna od działalności inwestycyjnej. Dlatego trzeba na nowo przemyśleć kwestie nadzoru bankowego, warunków tworzenia banku i zasad jego funkcjonowania. Nie bez znaczenia jest kwestia przynależności do Unii Bankowej. Zmiany systemowe muszą być jednak jednoznaczne i czytelne dla każdego. Oczywiście nie ma powodów, dla których banki depozytowo-kredytowe nie mogłyby inwestować w banki inwestycyjne, ale nigdy na odwrót. To kwestia zderzenia wolności gospodarczej z odpowiedzialnością za ryzyko rynkowe, jeżeli ktoś chce je ponosić, ludzie muszą mieć taką informację, wybór jest prosty, jednakże nie może być mowy o tym, żeby działalność depozytowo-kredytowa służyła do zabezpieczenia finansowego dla działalności inwestycyjnej, bez świadomości ryzyka dla depozytariuszy – tak jak to jest obecnie. Oczywiście najwyższy poziom bezpieczeństwa miałyby te banki depozytowo-kredytowe, które miałyby w statutach zadeklarowany zakaz włączania się w działalność inwestycyjną, albo jedynie do jakiegoś bezpiecznego procentu kapitału własnego banku – tytułem dywersyfikacji małej części aktywów. Nic ponadto, nie może być zgody na ryzykowanie majątkami ludzi, czy też stawianie państwa przed koniecznością finansowania czyjejś lekkomyślności.

Osobnym problemem jest kwestia zezwolenia na kreację pieniądza. Jest oczywistym, że jeżeli w ogóle może być mowa o kreowaniu kredytu, to tylko z depozytów przez banki depozytowo-kredytowe. Do jakiego poziomu, to kwestia do dyskusji i to chyba bardziej na poziomie unijnym niż krajowym, obecny model jest nie do utrzymania, ponieważ nie ma powiązania ryzyka wynikającego z uprawnienia z zyskami. Jeżeli w ogóle ma być mowa o kreacji pieniądza z depozytów, to nie mogą być to depozyty banków inwestycyjnych. Te jak najbardziej mogą służyć kredytowi po ulokowaniu w bankach depozytowo-kredytowych, ale 1:1 i to bez żadnej dyskusji. Chodzi o to, żeby gospodarka wirtualna wspierała i służyła gospodarce realnej, nawet jeżeli byłaby narażona na inflacyjną stratę zysków – to cóż, takie są koszty funkcjonowania systemu w ogóle i nie może być tak, że „cwańsi” nie chcą w nim partycypować, a w razie kłopotów płacą gospodynie domowe i emeryci.

W naszym interesie jest utrzymanie jak najwyższej stabilności systemu bankowego, zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej, czy też i na świecie. Obecnie jesteśmy tylko małą wyspą uzależnioną od regionalnego i globalnego systemu, stworzonego przez poważnych graczy, jednakże nie możemy sprzedać się za bezcen. Dla każdego jest, bowiem oczywistym, że problematyka banków i związana z nią problematyka Unii Bankowej, a to wszystko w konsekwencji prowadzi nas do problematyki Euro. W naszym interesie jest wykorzystanie dużej stabilności naszego systemu bankowego, właśnie w celu miękkiego wejścia w Strefę Euro, w sposób bezpieczny i korzystny dla gospodarki. Być może elementem wynikającym z takiej strategii byłaby konieczność konsolidacji banków w Polsce, być może wymuszona zewnętrznie przez likwidację części banków i części działalności bankowej – dużych banków, na rynkach Unii Europejskiej. Nasz rynek jest na tyle płytki, że w zasadzie jeden duży bank i kilka mniejszych jest go w stanie obsłużyć, nawet jeżeli zagraniczna bankowość w pełni zlikwidowałaby działalność w Polsce. Chodzi o to, żeby nie płakać po zagranicznych bankach w Polsce. Zawsze można założyć nowy bank, jeżeli komuś się nie podoba, nie musi u nas prowadzić działalności bankowej – liczy się, żeby depozyty były zabezpieczone, zyski zagranicznych banków to ostatni problem naszego państwa. Nasz rynek jest tak płytki, że przy odpowiedniej regulacji nawet nikt się tu nie odważy spekulować.

6 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    To stary, dobry, sprawdzony pomysł w USA tak było, ale Clinton uległ lobby i zrobili światu kuku

  2. jaszczurka3

    Tego rozdziału nie wymuszą zwykli ciułacze.
    Bo to są OWCE do strzyżenia, przez Państwo i “szemranych inwestorów”.
    Tak musi już być.
    Jedynie wolny człowiek, co wszystko przepija lub traci na hazard – ma sens istnienia w tym kraju.
    Oszczędzanie zwykłym ludziom nie opłaca się.
    Tylko wódka i inne drogie używki pozostają dla świata pracy.
    Dzisiaj nawet Kościuszko, gdyby żył – to by pił, to by pił …

  3. wieczorynka

    To co napiszę jest w obecnych czasach nierealne ale to banki powinny ponosić konsekwencje, czyli ryzyko swoich decyzji. Zastanawia natomiast dlaczego politycy i to na świecie tak chętnie przystają na propozycje/ czytaj dofinansowanie banków z pieniędzy podatników.

    • krolowa bona

      Poniewaz banki placa kampanie wyborcza politykom,szegolnie w Usa i z uwagi na zmiane systemu politycznego i. nieprowadzenie przez poszczegolne panstwa polityki pienieznej i finansowej (brak bankow narodowych drukujacych wedlug indywidualnych potrzeb danego panstwa ich wlasnej, wewnerznej waluty) kompletne przejecie przez banki polityki pienieznej i finansowej danego panstwa, ktore na finansowanie wydatkow panstwowych zaciaga regularnie pozyczki bankowe na procent, wydajac jako gwarancje zwrotu w/w pozyczki obigacje panstwowe, ktore nie laduja w sejfach/depozytach bankowych, tylko banki nimi codziennie handluja by zarobic na tych pozyczkach dodatkowo (najczesciej spekulacyjnie, zobacz Grecja, Argentyna …), tak ze bez pozyczek z banku pansta nie mogly by egzystowac i wypelniac swoich podstawowych funkcji, wlasciwie mozna powiedziec, ze panstwa”istnieja teoretycznie”, gdyz tylko bank pozwala na wypelnianie jego funkcji od oplat za sil militarnych, wyplat dla urzednikow panstwowych, rent i emerytur, it’d. Nie tylko oddzielenie bankow inwestycyjnych od bankow depozytowo-kredytiwych jest konieczne, ale powrot do panstwa jako suwerena , ktory jest absolutnym wlascicielem bankow i jako suweren prowadzi polityke pieniezna i finansowa, sam podwyzsza lub obniza stope opricentowania it’d !!! – w tym momencie musialo by dosc do odstapienia od neoliberalizmu i globalizacji i powrot do polityki realnej (=utrate wirtualnych majatkow, bilionow, ktore nawet nie sa wydrukowane w pieniadzu …),musi kiedys do tego dojsc, mysle , ze w drodze rewolucji biednej i glodujacej czesci swiata, to bedzie wielkie starcie, polaczone z wielka iloscia poleglych i objecie realnej wladzy przez realnych ludzi , teraz tego nie ma i dzien potityka zaczyna sie od tego, ile bank da mu pieniedzy np. na sluzbe zdrowia,na wojne na Bliskim Wschodzie i ile mozna wyspekulowac (wykreowac nie isteniacych realnie pienuedzy z obligacji panstwowych za te przez bank udzielonych “kredytow”. Banki to “PANSTWO W PANSTWIE”, z arcysilniejszym aparatem przymusu niz sily militarne, ktore to przeciez sa finansowane przez bank !!! Tak to “pues gryzie swoj wlasny ogon”….to istota NEOLIBERALIZMU…

  4. Henryk Stawka

    Bankowcy się na to nie zgodzą bo mają olbrzymie zyski

    • krolowa bona

      Suwerenne panstwo nie moze pytac banki, czy musi przestepstwa karac, tylki musi te przestepstwa karac , to moc suwerennego panstwa ! Jesli panstwa nie powroca do polityki realnej i do prowadzenia suwerennej, niezaleznej polityki pienieznej to mimo matematycznego bogactwa przewazajaca populacja swiata bedzie w ten sposob zpauperyzowana, ze nie bedzie miala na elementarne zaspokojenie pirzeb zyciowych jak: chleb, woda, dach nad glowa, no jesli Chiny zaprzesatna producji i zaczna wyjacznie kreowac miliardy w bankach, to ludzie beda stali nago i boso a pieniedzy z tych kreacji bankowych nie beda mogli”jesc”, gdyz sa one nawet nie wydrukowane …W obliczu takiej sytuacji,czy banki wogole winny byc pytane przez suwerenne panstwa, jaka polityke musza suwerenne panstwa prowadzic, by uchronic swiat przed upadkiem…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.