Wojskowość

„Najważniejszy” dzień w historii US Air Force in Europe

 Z tego, co transmitowała nasza telewizja – widać było w na płycie lotniska w Łasku, że około sześciu, no może trochę więcej Amerykanów (pododdział dziesięciu żołnierzy) witało kilka setek Polaków. Orkiestra, efki szesnaste – stojące na pasie, wyprężeni piloci, kompania reprezentacyjna (czy coś podobnego), sztandary, minister, przemówienia – krótkie, bo zimno. A tu ląduje jeden Hercules US Air Force in Europe.

Żeby było naprawdę śmiesznie – pan minister Tomasz Siemoniak, prawdopodobnie uświadamiając sobie nadzwyczajność całej sytuacji powiedział: „To mały krok w wielkich relacjach Polski ze Stanami Zjednoczonymi.” Można powiedzieć więcej – to prawdopodobnie najważniejszy dzień we współczesnej historii US Air Force in Europe od czasów ostatniego bombardowania Niemiec. Oczywiście nie trzeba chyba nikomu mówić, że ten wiekopomny fakt wizyty w Polsce kilku dzielnych Amerykanów nie został nawet zauważony przez oficjalne służby prasowe US Air Force in Europe (w dniu wydarzenia)!

Nowy „celebrycki” ambasador USA w Polsce – obecny na uroczystości pan Stephen Mull odniósł się do słów pana ministra Siemoniaka, także podkreślając rangę wydarzenia, pomimo jego małego znaczenia.

Wspaniale, w Polsce będzie bazował pododdział wojsk lotniczych USA, nasi lotnicy będą mieli z kim się szkolić. Amerykanie poznają nieco nasze możliwości od środka, nie na jakiejś dalekiej misji, ale w najważniejszym i najnowocześniejszym komponencie składowym naszych Sił Zbrojnych. Taka znajomość powinna pomóc obu stronom we wzajemnym zrozumieniu się, wypracowaniu metod porozumiewania, a przede wszystkim protokołów niezgodności umożliwiających w ogóle porozumienie się. W przypadku wojskowości jest to niesłychanie cenne, albowiem w panowaniu nad chaosem, jakim jest wojna, można czasami zginąć od własnej broni, albo dostarczyć amunicję innego kalibru niż walczący potrzebuję – po prostu za błędy płaci się śmiercią, dlatego właśnie niezbędne jest dogranie się.

Oczywiście skala pobytu amerykanów jest nikła, jednakże musimy sobie uświadomić, że nie ma potrzeby pobytu amerykańskich wojsk lotniczych w Polsce, albowiem właśnie z baz w Niemczech – mogą najlepiej, najbezpieczniej i najefektywniej operować nad Polską. Promień działania 1000 km to standard dla współczesnych samolotów. Odległość baz od potencjalnego teatru działań wojennych jest jedną z kluczowych form zabezpieczeń dla lotnictwa, przebazowanie większych sił do Polski nie miałoby żadnego sensu. Sami musimy sobie dać radę w razie zagrożenia, licząc na pomoc sojuszników.

Faktycznym celem pobytu Amerykanów może być chęć pokazania Polakom odpowiednich standardów postępowania i wymuszenia ich stosowania na naszych Siłach Zbrojnych. Elementem dodatkowym jest wypracowanie kanału wsparcia i ewakuacji naszego potencjału w razie zagrożenia lub sytuacji podbramkowej. Powinniśmy docenić ich gest, albowiem wraz ze zwycięstwem nowego-starego prezydenta w USA wchodzą w życie poważne oszczędności na wojsko.

Generalnie nie ma się, co tym szczególnie emocjonować, to wydarzenie miało zbyt wysoką oprawę, na całe szczęście nie było Prezydenta, czym byśmy się już absolutnie wygłupili. W ogóle chyba także minister to za dużo, no ale jeżeli był Ambasador to w porządku, albowiem to wyrównuje rangę spotkania.

Powinniśmy jednak nieco inaczej podchodzić do takich spraw – jak przylot jednego samolotu z załogą techniczną! Nie potrzeba paradować z taką weną jakbyśmy szturmowali Moskwę! Po pierwsze to dziwi Amerykanów, albowiem czują podświadomie, że coś jest nie tak – gdyż ranga delegacji jest zupełnie inna niż pagony i polskie nadymanie się a po drugie pokazujemy, że sami siebie nie szanujemy, gdyż sprawy de facto techniczne trzeba załatwiać na szczeblu technicznym a nielukrowanym. Całe szczęście, że im pasa startowego nie wyłożyli czerwonym dywanem!

Wnioski? No cóż, powinniśmy przede wszystkim przywiązywać właściwą wagę do odpowiednich wydarzeń. Dzięki czemu będziemy się sami nieco bardziej szanować, a nasi przyjaciele – partnerzy będą podchodzić do nas jak do zwykłych ludzi a nie ziemniaczanej republiki lukrującej pasy startowe dla ich samolotów transportowych.

One Comment

  1. ….a w Polsce pojawi sie nowy gatunek ciemnoskórych “Polaków”. Ostatnio w wiadomościach usłyszałem ,że prezydent USA zadzwonił do naszego prezydenta z gratulacjami z okazji “11 Listopada”, i co nasz pan prezydent ? a wiernopoddańczo odpowiedział ,ze niepodległość z 1918 roku Polska zawdzięcza USA (SIC!!!)
    Tak płaszcząc się przed USA nic nie osiągniemy.. Mało tego minister Siemiątkowski o amerykańskich wojakach mówi,że jest to oczekiwane przez wszystkich Polaków. Moim zdaniem bardzo się myli.Gadanie ,że pomogą w szkoleniu itp. to kolejna demagogia.Polska ma swoje własne szkolnictwo wojskowe nie gorsze od zamorskich uczelni,ale pan Siemiątkowski pewnie zadba o to żeby ich nie było.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.