Najpierw upewnijmy się że umiemy stać potem chodzić a za kilka lat zacznijmy biegać

fot. IGPolska odrodzona była państwem, które zaistniało bardziej w wyniku woli sił zewnętrznych niż z woli Narodu, ten musiał się obronić żeby udowodnić swoje prawo do istnienia płacąc straszną cenę za słabość odziedziczoną przez grzechy i głupotę przodków. Co więcej można podejrzewać, że współczesna Polska jest państwem, które istnieje głównie dlatego, ponieważ pozwala na to koniunktura międzynarodowa. Gwarancją naszego bytu i samookreślenia się naszych dzieci nie jest nasza siła, tylko wypadkowe wektorów polityk sąsiadów, którzy przez ostatnie 300 lat byli skrajnie zaborczy. Jeżeli jako ludzie świadomi stanu rzeczy nie zrobimy niczego, żeby zapewnić własnym dzieciom prawo do istnienia wynikające z posiadanej siły, to historia może się znowu powtórzyć, ponieważ nie mamy żadnej, podkreślmy żadnej gwarancji, że orientacje polityczne naszych sąsiadów się nie zmienią.

Przez 70 lat od ostatniej wojny zmarnowaliśmy wiele szans na wiele kwestii, dzięki którym mogliśmy podnieść naszą nadwiślańską cywilizację poziom wyżej, przy czym trzeba uczciwie powiedzieć, że w ogóle samo to, że po 1989 roku załatwiliśmy sprawę bez rzezi, wojny i zburzenia wszystkiego w otoczeniu – to coś niesłychanego nad Wisłą. Jest to sukces wart zgnilizny, jaka jest ceną za zachowanie spokoju, czy jak kto woli – ciepłej wody w kranie. Poza tym, przecież nikt nam nie kazał likwidować wielu sfer aktywności państwa np. przemysłu. Co więcej nikt nam nie bronił oszczędzać przez te wszystkie lata. Jak również nie było zabronione prowadzenie polityki prorodzinnej. Mieliśmy bardzo wiele czasu, ale generalnie rozumu naszych elit starczyło tylko na to, żeby dołączyć się do struktur zachodnich, na warunkach, które dopiero zaczynamy poznawać. Głupia sprawa, bo nie o to w tym wszystkim chodziło, bo mamy pełną świadomość, że bycie tylko buforem to jest poniżej naszego statusu w przymusowym sojuszu ze Wschodem.

Wszystko, co potrafiliśmy z siebie wydać, jako dalszą wizję rozwoju to z jednej strony wizja ciepłej wody z kranu, które podana wręcz w sposób olewający nie spodobała się zatrudnionym na śmieciówkach Polakom. Z drugiej strony to wizja dobrej zmiany, czy też IV-tej eRPe, która również nie podoba się znacznej części społeczeństwa, ponieważ to ryzyko systemowe bez planu, za które już zaczęliśmy płacić zanim w ogóle zaczęliśmy cokolwiek modernizować.

Te dwie ułomne wizje rozwoju państwa mają takie same wady. Pierwsza to nadal spoczynek, ewentualnie próby wstania i stania w miejscu, a druga to próba za wszelką cenę żeby od razu wstać (z kolan) i chodzić – podczas, gdy pacjent cieszy się, że siedzi w pozycji wyprostowanej – bez niczyjej pomocy o własnych siłach! Zabrakło świadomości, że najpierw powinniśmy się upewnić, że umiemy stać, potem chodzić a po jakimś czasie moglibyśmy dopiero myśleć o bieganiu, skakaniu, pływaniu. Nie da się tych procesów skrócić, to znaczy da się, ale za cenę porażki – można się wywrócić, albo zdziwić innych, że my stoimy, a spodziewano się, że powinniśmy siedzieć. Jeżeli jako państwo mielibyśmy być samodzielni, bo o to przecież w odpowiedzialności za państwo chodzi, to nie można sobie wyobrazić innego scenariusza niż standardowego wzmacniania państwa, pozwalającego przechodzenie z etapu na etap. Powoli? Zbyt wolno? To już trudno określić, chodzi przede wszystkim oto, żeby być samodzielnym i samemu stanowić o tym, czy możemy już wstać, a jak wstaniemy, to żeby stać tak mocno na nogach, że nikt nie będzie w stanie nas przewrócić. Czy dzisiaj osiągnęliśmy ten stan? Czy już możemy wstać i chodzić? Uwaga tu nie chodzi o nasze chęci, ale o nasze możliwości.

Kraj i społeczeństwo są w takim stanie, że potrzebują spokoju jeszcze przez długie lata, w trakcie których będziemy się coraz lepiej zarządzać, oszczędzać, bogacić i rozmnażać. Żebyśmy mieli takie możliwości trzeba mieć odpowiednio dostosowaną do otoczenia i własnych możliwości strategię. Niestety trzeba być cierpliwym i nastawić się na cele długoterminowe, a to nie jest nasza silna strona, jak również wcale nie jest powiedziane, że reset miałby nie nadejść np. jutro.

Nie potrzebujemy żadnych nadzwyczajnych ruchów, wstrząsów i kłopotów. Potrzebujemy czasu, a żeby go zyskać powinniśmy być elastyczni i zdolni do współpracy na każdym kierunku z każdym, bez uprzedzeń i kompleksów. Chodzi o to, żeby głupimi i nerwowymi ruchami nie stymulować otoczenia do żadnych działań radykalnych i niepożądanych. Tylko w takim układzie możemy czerpać korzyści z naszego położenia geograficznego, a nie traktować go, jako przekleństwa lub źródła strachu i nieszczęścia. Na tą chwilę najlepszą strategią jest trwanie w strukturach europejskich, a zarazem zupełnie inna polityka wschodnia, niż ta, jaką prowadziły ostatnie rządy w Warszawie. To nie jest prawda, że klucze do naszych stosunków z Rosją są w Moskwie. Najpierw trzeba odwiązać łańcuchy, którymi skrępowaliśmy sobie umysły, dopiero potem można myśleć o sięgnięciu po klucz i otworzeniu drzwi.

Niestety nie ma siły politycznej, ani sposobu na osiągnięcie konsensusu, co do głównych orientacji strategicznych naszego rozwoju. Koncepcja pana Tuska w zderzeniu z tym, co właśnie zaczyna aplikować pan Kaczyński, tworzy w wyniku jedną wielką stratę czasu i samoograniczenie potencjału. Poza tym jeszcze może być naprawdę nerwowo, a przecież lepiej byłoby, żeby było miło?

Proszę spróbować jutro powiedzieć Polakom, że jeżeli chcemy, aby było dobrze – naszym dzieciom, to trzeba np. zrównoważyć budżet i nie pożyczać, nie zadłużać się więcej. Jest choć jeden polityk zdolny do wyłożenia tego w sposób jednoznaczny i otwarty?

6 komentarzy do “Najpierw upewnijmy się że umiemy stać potem chodzić a za kilka lat zacznijmy biegać

  • 18 stycznia 2016 o 05:49
    Permalink

    Koncepcja poprawna, ale u nas od razu chcieliby nawet nie latać, ale się teleportować 🙂

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 07:37
    Permalink

    Polecam ten tekst wszystkim tym których dobro Polski jest ważniejsze niż interes partyjny oparty na ksenofobii,i rusofobii i tym którzy głoszą iż Polska jest Chrystusem narodów.

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 13:11
    Permalink

    Należy JUŻ, w tej chwili, odrzucić “kulasy”, które
    ‘ktoś” Nam ,’kiedyś” zaimplementował, oczywiście
    ‘dla naszego dobra”…Podnieś się POLSKO, zrzuć
    uwierające Cię – kajdany…JUŻ możesz biegać!!
    Warunek. Zrzuć wiążące Cię pęta – kajdany…
    Dopiszę, tak dla jasności…Polsko zrzuć to co
    co zaordynował Ci m.in. ddddddd & ‘kolesie” w Atenach,
    czy Kopenhadze…

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 13:40
    Permalink

    Czyżby scenariusz argentyński miał się powtórzyć nad Wisłą. Futbol wprawdzie się nieco rozchmurzył, ale naszej Evity Peron godnej do zagrania głównej roli w serialu jako matka Narodu póki co nie rozpoznaję?

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 17:57
    Permalink

    Prikoły na nutkę zachodnią…trochę wisielczy humor,
    trochę przez łzy z powodu “własnej” głupoty…ONY –
    tam “na Zachodzie”, jak się okazuje – świetnie biegają,
    (ukłon w stronę podjętego tematu) co tam jacyś Kenijczycy… 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=kwywfoA0EXU

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 21:05
    Permalink

    fly mamy wspólne poglądy, ale program TV,będzie oglądał mój kot.Serdecznie pozdrawiam,program przesyłam do Ojca dyrektora i Naczelnika Jarka.Amen!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.