Najemny wybielacz skorumpowanych reżimów czyli importowani ojcowie rewolucji

Jeżeli przychodzi się do cudzego ogniska, żeby wyciągnąć z żaru kilka ziemniaków, trzeba się liczyć z tym, że można sobie sparzyć ręce, albo że gospodarze – ci nieco trzeźwiejsi lub zaproszeni przez nich inni goście, również czyhający na ziemniaki z żaru – będą próbowali nas przepędzić. To normalne, takie jest prawo hien, które rzucają się na padlinę, jedna drugą podgryza, a solidarnie odganiają pojawiające się sępy i innych padlinożerców, którzy zwietrzyli darmowy posiłek.

Ciężka sprawa z rewolucją, jak się nie uda to jak każda porażka jest sierotką, ale jak się uda, chociaż osiągnięte cele są przeciw skuteczne, to i tak jako „sukces” ma wielu ojców i wiele matek. Najciekawiej się dzieje w przypadku, gdy ojcowie (i matki) są z importu, to jest możliwe w wyjątkowo trudnych przypadkach, a jednak się dzieje – widzimy to prawie, co kilka dnia na ekranach naszych telewizorów, ofiary tych smutnych wydarzeń spotykamy w naszej komunikacji publicznej, na ulicach, także zdarza się że i w pracy.

Jeżeli importowani ojcowie rewolucji mają za sobą jakiś tam bagaż własnych doświadczeń w przelewaniu krwi, to mogą być twardymi graczami. Co więcej, jeżeli mają możnych mocodawców, to już w ogóle mogą czuć się pewnie i próbować rozgrywać, rozpychając się łokciami, dokładnie tyle ile mogą. Ponieważ tym z importu, niesłychanie trudno jest atakować własnych lokalnych pryncypałów, to jest dla nich naturalnym celem, każdy inny najemnik, który się pojawia na horyzoncie i odgrywa rolę, której nie rozumie – tzw. wybielacza skorumpowanych reżimów. Wówczas można bardzo łatwo posługując się taką osobą jako „przekładką”, krytykować i jego i własnych pryncypałów, to bardzo wygodna dźwignia retoryczna pozwalająca na proxy krytykę. Można wręcz powiedzieć, że ten kto pierwszy obrzuci drugiego najemnika jak największą ilością błota – nie jest pożytecznym idiotą, tylko działa na rzecz własnego interesu. Ponieważ właśnie o to chodzi w krajach po rewolucji, żeby działać na rzecz własnego, a nie cudzego interesu. Oczywiście interes kraju, w którym się działa, nie ma żadnego znaczenia, można do niego podchodzić, a nawet powinno się – ambiwalentnie, nie ma po co się angażować. Najemnik chce osiągnąć swoje i uciec.

Są jednak i tacy najemnicy, którzy ubrani w garnitury ojców rewolucji z importu, chcą „zjeść jej własne dzieci”. To niesłychanie trudne, jednakże jeżeli ma się silne poparcie zewnętrzne, to posiada się możliwość takiego rozegrania spraw, żeby mieć możliwość zgarnięcia całej puli nagród. Trzeba przyznać, że często trzeba być wyjątkową kanalią, jeżeli się planuje przejęcie schedy po rewolucji, na plecach rewolucjonistów. Jednakże są tacy ludzie i takie sprawy się dzieją, prawie na naszych oczach.

Skoro nasze państwo zabrania służby w cudzych armiach, a udział w obcej formacji zbrojnej po prostu penalizuje, to dlaczego nasze prawo toleruje najemników innego rodzaju, którzy np. poprzez swoje formalne doradztwo mogą wyrządzić o wiele większe szkody i państwu w którym doradzają i w konsekwencji wizerunkowi naszego kraju, jeżeli będą tamże odgrywali np. rolę „chłopca do bicia”, albo słynnego „pożytecznego idioty”? Przecież np. doradzając obcym władzom, można spowodować o wiele więcej szkód, niż walcząc z jedną bronią w ręku.

Prawo ma nas traktować równo, jeżeli więc penalizowana jest sytuacja służby zbrojnej, to również inny rodzaj „bycia w obcej służbie państwowej”, powinien być penalizowany. Usługi doradcze można świadczyć w taki sposób, że po prostu wystawia się fakturę, a nie lansuje się w towarzystwie najwyższych dostojników innego państwa.

Sprawa jest bardzo istotna, ponieważ takie zachowanie, może hipotetycznie przysporzyć nam bardzo wielu wrogów w państwie sąsiednim. Straty wizerunkowe, wynikające z dowolnych błędów – zawinionych lub i nie, będą bowiem ponosić wszyscy Polacy! Najemnik decydujący się na lansowanie u sąsiada, powinien po prostu podlegać istotnej kontroli. Przynajmniej ostrzeżeniu, że jeżeli poniesie porażkę, to może go czekać w kraju pozew, adekwatny do szkód wyrządzonych międzynarodowemu wizerunkowi naszego kraju.

Oczywiście powyższy felieton, to tekst usiłujący odnieść się do zagadnienia, jako pewnego teoretycznego problemu. Wszelkie podobieństwa do osób lub zdarzeń w rzeczywistości, są czysto przypadkowe i niezamierzone.

8 myśli na temat “Najemny wybielacz skorumpowanych reżimów czyli importowani ojcowie rewolucji

  • 30 maja 2016 o 06:22
    Permalink

    To, że B., się tam zaangazował pokazuje tylko jak oderwane od realiów i pragnące sławy są nasze elity. Nie tylko go tam zjedzą, ale za miesiąc usłyszymy, że jest jednym z głównych winnych sytuacji na ukrainie

    Odpowiedz
  • 30 maja 2016 o 06:49
    Permalink

    Powinna powstać kategoria bezpaństwowych fachowców, działających na własny rachunek.

    Takie “dzikie gęsi” biznesu.

    Tylko kto się za nimi ujmie w przypadku klapy z realizacji ich doradztwa?

    Odpowiedz
  • 30 maja 2016 o 08:40
    Permalink

    Błądzą dzisiaj ci którzy mienią się u nas “narodowcami” brakuje im współczesnego ideologa, a i nie czerpią z bogatego dorobku polskiej myśli narodowej.A ta trafnie prognozowała rozwój sytuacji na obecne stulecie: “…oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów… Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii.”
    Naszym rodzimym rewolucjonistom Nie powiodła nam się na przełomie wieków próba wzniecenia krwawej wojny domowej.Widać Generał czytywał dzieła polskiej myśli, był zbyt mądry i przewidujący aby do niej dopuścić. Niespełnieni więc rodzimi rewolucjoniści, czując przychylność Zamorskiego Imperium, ponieśli na Wschód rewolucyjny płomień. A przy tym wśród gorących głów podpalaczy nie brakło też przedstawicieli starszego pokolenia. I to oni z trybun podburzali rozjuszony motłoch okrzykami faszystowskich pozdrowień. Gdy już osiągnęli swoje cele w postaci rozpadu struktur państwa i gospodarki, wypchnięcia do władz owych “międzynarodowych kanalii”, nasze państwo posyła tam kolejne kompradorskie misje. Czyżby dla rozpoznania i przeprowadzenia grabieży tego co tam jeszcze pozostało? Zapominamy przy tym że jesteśmy krajem silnym jedynie wojskowym wsparciem Imperium któremu nasze państwo służy. A łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Cóż będzie gdy Imperium zmieni obszar swoich zainteresowań a my przestaniemy być mu potrzebni?

    Odpowiedz
    • 30 maja 2016 o 18:08
      Permalink

      Bardzo dobry komentarz. We wszystkich krajach gdzie możni tego świata powodują pożar pojawiają się biznesmeni/spekulanci/szubrawcy z całego świata, właśnie po to został wywołany ten pożar, skutki znają kraje w których taka akcja się odbyła.

      Odpowiedz
  • 30 maja 2016 o 20:55
    Permalink

    Krzyku,dzięki za artykuł o ukraińskiej katastrofie a abracadabra niech czyta choć wątpie czy coś zrozumie?

    Odpowiedz
  • 31 maja 2016 o 17:36
    Permalink

    Katynalia wołyńskie.

    “Na koniec głos w sprawie zabrał faktyczny przywódca Rzeczypospolitej Polskiej – Jarosław Kaczyński. W wypowiedzi dla „Gazety Polskiej” prezes PiS opowiedział się – zgodnie z życzeniem nacjonalistów ukraińskich – za ustanowieniem Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian 17 września, a nie 11 lipca. Poza tym zamiast ustawy o Dniu Pamięci przyjęta zostanie prawdopodobnie jedynie uchwała, która ma krótki okres trwania i nie jest obowiązującym prawem [5].

    Jarosław Kaczyński wszedł tym samym w buty Bronisława Komorowskiego, który w 2008 roku oświadczył, że ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego dokonali „Sowieci”. Dzień 17 września jest od lat celebrowany w Polsce jako narodowe święto nienawiści do Rosji”.

    http://www.mysl-polska.pl/898

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.